16 maj 2016

„Bez słów” - Mia Sheridan


Tytuł: Bez słów
Autor: Mia Sheridan
Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo Otwarte, 2016
Ilość stron: 400
Cena: 34,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Otwarte
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać

Usłyszeć milczenie


Nietrudno rozpłynąć się w ciszy, gdy świat o tobie zapomniał. Żyjesz na skraju miasteczka w samotni otoczonej lasem i choć starasz się unikać cudzych spojrzeń, to i tak niosą się za tobą szepty. Szepty, cisza, skutek niegdyś przerwanego krzyku, który zamienił się w bliznę. Starasz się stłamsić złe wspomnienia, choć tak naprawdę to one tłamszą ciebie. Patrzysz z oddali na tętniące życiem ulice, których częścią jesteś jedynie w plotkach. Wypracowana przez lata rutyna oferuje bezpieczeństwo, a samotność to cena, jaką płacisz za uśmierzanie bólu. Już nauczyłeś się, że drugi człowiek jest jedynie źródłem cierpienia i zawiódł cię, gdy chciałeś być wysłuchany. Niewypowiedziana historia żyje razem z tobą… Do czasu. Słowa są wytrwałe i w różnej postaci odnajdują drogę na tych bezdrożach, wśród których próbowałeś się ukryć.

Archer Hale unika ludzi i żyje z łatką miejscowego dziwaka. Odmieniec, samotnik, pustelnik – gdyby ktoś o niego zapytał, otrzymałby wzruszenie ramion albo szept, który z odpowiednią dawką zaangażowania opowiedziałby o tym, co podobno wie. Mieszkańcy już przyzwyczaili się, że tajemniczy mężczyzna od lat pojawia się i znika, nie pozostawiając za sobą ani słowa czy nawet gestu. Każdy zajmuje się swoją codziennością i nie zaprząta sobie głowy cieniem snującym się na obrzeżach. Gdy w miasteczku pojawia się Bree Prescott, nic nie zapowiada ważnych zmian w losach wielu osób. Ot, kolejna przyjezdna – nie ona pierwsza i nie ostatnia. Dziewczyna chce tylko znaleźć spokój i nabrać zdrowego dystansu do dawnego życia. Bezszelestnie wtapia się w tłum, ale nie potrafi stać się niewidzialną dla przeszłości. Jest tylko jeden człowiek, która może zrozumieć ten ciężar. Dwie osoby niezdolne do uciszenia myśli zaczyna łączyć to, co niewypowiedziane. Jednak są takie przeżycia, od których nikt nas nie uwolni…

Mia Sheridan wytrwale pracuje, by zdobyć koronę królowej romansu. Do tej pory napisała dziewięć powieści, z których każda powstała dzięki inspiracji znakami zodiaku. Stworzone przez nią historie traktują o miłości poddawanej najcięższym próbom i rozkochują w sobie kolejne czytelniczki. Uhonorowanie uczuć to nie jedyna myśl, jaka przyświeca Sheridan, która na kartach powieści stara się przemycić coś jeszcze – elementy składające się na miłość, rodzaj przesłania. Czy romans może być lekcją? W pewnym sensie może. W przypadku „Bez słów” wznosi się ponad zauroczenie i pożądanie, by opowiedzieć o akceptacji i wrażliwości na drugiego człowieka. Skupia się na samotnych, odrzuconych, ignorowanych albo przez swoją inność traktowanych jak miejscowa „atrakcja”, których sytuacja nikogo nie interesuje. Być może są niepełnosprawni fizycznie albo umysłowo, być może interakcje z nimi wymagają więcej zachodu, a świat nie potrafi znaleźć w sobie dość energii, by zawalczyć o taką osobę. Wtedy ich dłonie wyciągnięte po pomoc zamieniają się w załamane ręce.

Romans New Adult rządzi się swoimi prawami – część z nich autorka zatrzymała, z kolei inne przerobiła na swoją modłę. Odświeżenie pewnych stałych elementów było bardzo dobrym pomysłem, bo dzięki temu „Bez słów” oferuje to, co w tym gatunku najlepsze, a z drugiej strony zachowuje klimat, który zdaje się znakiem firmowym Sheridan. Jedną z najbardziej rzucających się w oczy zmian jest dynamika relacji Bree i Archera. Do tej pory przyzwyczailiśmy się do schematycznego podziału ról w romansach i pokrewnych kategoriach; rozkład sił w związkach damsko-męskich obfituje w scenariusze spod znaku „pana i uległej”, „ofiary i wybawiciela”, „zranionej i opiekuna”, ale to nie zadowala pisarki, która zarówno słabości, jak i siły upatruje w obydwu partnerach. Nie interesują jej papierowe zestawy cech, dzięki czemu znajduje złoty środek, nie zmuszając ani Bree, ani Archera do opowiadania się po żadnej ze skrajnych stron. Wzorem Colleen Hoover, J.A. Redmerski i K.A. Tucker, Sheridan ubiera romantyczną historię w kolejne warstwy erotyki, słodkiej bajki, melodramatu, sięga po szokujące tajemnice i traumy z przeszłości. Łączenie skrajności staje się gwarantem silnych emocji, które nie opuszczają czytelniczki w trakcie lektury. Autorka z rozmysłem gra na uczuciach i nawet jeśli ilość dramatów wydaje się nieprawdopodobna, to jesteśmy tak zaangażowani w perypetie bohaterów, że z rosnącą niecierpliwością pochłaniamy kolejne rozdziały. Rozsądek próbuje do nas przemówić, ale jak udowadnia Sheridan, z sercem nie da się wygrać. Umysł zostaje zalany emocjami i pozostaje tylko zatonąć w tej romantycznej opowieści. Na przemian drżymy o losy postaci i kibicujemy rodzącej się miłości; to w dużej mierze zasługa chemii pomiędzy bohaterami. Naprawdę nietrudno uwierzyć w siłę łączącego ich uczucia, a to wbrew pozorom nie jest standardowe zjawisko w romansach. Choć to podstawa, która dźwiga na swoich barkach całą historię, to można wymienić niewiele autorek, które potrafią wpleść żarliwość pomiędzy wiersze. Na całe szczęście Mia Sheridan zalicza się do tego grona. Z taką podstawą może i wzruszać czytelniczki, i zauroczyć je, i nawet rozgrzać, jeśli myślimy o scenach erotycznych. Wykreowana przez nią pasja rodzi iskry, które wydają się niebezpieczne dla papierowych egzemplarzy „Bez słów”.

Zaczęło się od wyciągniętej ręki, która po raz pierwszy od wielu lat nie została odtrącona. Skończyło się na refleksji, że do zrozumienia drugiego człowieka nie potrzeba słów, a serca. Czasem chodzi tylko o empatię, cierpliwość i gotowość wysłuchania, trochę czasu wydartego z codzienności. „Bez słów” to tytuł obowiązkowy dla każdego, kto chce się zakochać w historii miłosnej.

15 komentarzy:

  1. Brzmi fantastycznie :) Na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. jedna z moich ulubionych powieści! Genialna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajna historia, ciepła i romantyczna. Cieszę się bardzoooo bardzooooo, że w końcu nie ma tego schematu w stylu szara myszka i bardzo bogaty, idealny facet. No i to miasteczko ma swój niepowtarzalny klimat:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją już u siebie na półce, ale trochę obawiam się tych wszystkich pozytywnych opinii. Zazwyczaj czuję się jedynie rozczarowana, ale oczywiście nie mówię nie i w najbliższym czasie sama po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta powieść zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Jest po prostu piękna!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie sobie odpuszczę, bo za dużo zaległości mam, ale na dłuższa metę, mam ochotę na ten tytuł i jak trafi się okazja, to na pewno po książkę sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na półce i mam nadzieję, że i ja się w niej zakocham :)!

    OdpowiedzUsuń
  8. Parę razy już widziałam ten tytuł w zapowiedziach i na półkach w księgarni. Fajnie, że autorka pisze powieści inspirowane znakami zodiaków - nie wiedziałam o tym, a to takie... szczególne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo bardzo zachęcającej recenzji, ja chyba jednak podziękuję na razie za lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Marzę o tej książce! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ta powieść dosłownie mnie śledzi więc może niedługo nabędę własny egzemplarz. Myślę, że odnajdę się w tej historii. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na razie muszę zabrać się za inną powieść Sheridan, która czeka na półce, ale kolejną będzie na pewno "Bez słów". :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam NA, ale tak ciężko trafić na coś dobrego i ORYGINALNEGO, co faktycznie rządzi się SWOIMI prawami (w obrębie gatunku, ale jednak musi być INNE).
    Dlatego przed każdą pozycją robię mega research, czy faktycznie warto i w efekcie czytam mało NA :(

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. ja chcę się zakochać :)
    Nie słyszałam jeszcze o tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń