29 sty 2017

„Saga Ognia i Wody: Pomyślne Wiatry" - Jennifer Donnelly

Tytuł: Saga Ognia i Wody. Pomyślne Wiatry
Autor: Jennifer Donnelly
Wydawnictwo, rok wydania: Zielona Sowa, 2016
Ilość stron: 352 
Cena: 34,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło wydawnictwo Zielona Sowa
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać

Najpotężniejszą magią na świecie jest miłość

Podobno znamy tylko niewielką część podwodnego świata. Głębiny mórz i oceanów ciągle pozostają dla nas nieprzeniknioną tajemnicą, która rozbudza wyobraźnię. Gdy stajemy nad brzegiem, między nami a horyzontem rozciąga się droga do świata, który tętni życiem, nawet jeśli tafla zdaje się nieporuszona.

A gdybyśmy tak popuścili wodzę fantazji i bez skrępowania zaczęli snuć opowieści o ciemnej głębi – co się w niej kryje, o czym nigdy się nie dowiemy? Pisarka Jennifer Donnelly dzięki swojej wyobraźni udała się w głąb wodnego świata i odkryła świat, o którym nam się nawet nie śniło. Zanurzyła się wśród historii i morskiej mitologii, wśród wraków i nieodkrytych gatunków, wśród zatopionych skarbów i niezbadanych jaskiń. Znalazła tam historie uplecione z morskich alg, sznurów pereł i wodnego nurtu. Tak powstała „Saga Ognia i Wody”, opowieść o syrenim królestwie, morskich legendach, politycznych intrygach i miłości w samym sercu wojny.

„Pomyślne Wiatry” to czwarty, ostatni tom „Sagi Ognia i Wody”. Jak na finał przystało, bohaterowie przygotowują się do ostatecznego starcia z wrogiem. Mają przed sobą niełatwe zadanie, bo przyjdzie im się zmierzyć z dwoma potężnymi przeciwnikami. Uzurpator, który po licznych trupach dąży po koronę wodnego cesarstwa oraz mityczny mag, gotowy do zrujnowania każdego świata, by zdobyć to, czego pragnie, jawią się syrenom niczym postacie z najgorszych koszmarów. Czy można wygrać z kimś, kto nie cofnie się przed niczym i nawet dobro w innych potrafi zetrzeć na proch? Serafina, Neela, Ling, Ava, Becca i Astrid mają świadomość, że oto wypełnia się ich przeznaczenie. Obarczone niełatwą misją, rozproszone pośród różnych wód, muszą znaleźć w sobie siłę. Stawką jest nie tylko los królestwa, ale i los naszego, ludzkiego świata.

Tomy stanowiące zwieńczenie serii często stanowią dla autorów spore wyzwanie. Czytelnicy liczą na satysfakcjonujące zakończenie, zamknięcie wątków oraz pożegnanie z bohaterami i wykreowanym światem. Na tej płaszczyźnie Jennifer Donnelly zasługuje na pochwałę. „Pomyślne Wiatry” będą satysfakcjonującą lekturą dla młodych czytelników, którzy zaangażowali się w losy sześciu syren. Podejmując historię po zakończeniu „Mrocznego Przypływu”, są one godnym następcą oraz dobrym zakończeniem sagi. Nie brakuje tego, do czego przyzwyczaiła nas autorka, czyli potyczek dobra ze złem, rozmaitych intryg, dylematów miłosnych i zwrotów akcji, a wszystko dodatkowo podszyto magią. Również doświadczone przez los bohaterki zmieniają się i dorastają, stając się, jak na powieść młodzieżową przystało, prawdziwymi symbolami ruchu oporu. „Pomyślne Wiatry” to ostatni etap ich przemiany. Przewodząc żołnierzom i mając pod opieką niewinne ofiary wojny, nie są tymi beztroskimi syrenami, którymi niegdyś były. Szczególnie Serafina, okradziona z korony królowa, stanowi świetne zobrazowanie dobrej władczyni – a raczej władczyni, która uczy się, jaką cenę trzeba zapłacić za dobro królestwa. Choć bohaterek takich jak ona nie brakuje w literaturze młodzieżowej, to jednak nieczęsto poświęca się uwagę rozterkom, gdy na szali muszą położyć nie tylko własne życie.

Na kartach całej sagi baśniowość miesza się z powieścią młodzieżową, tworząc fascynujący i różnorodny świat. Jennifer Donnelly wykazała się dużą pomysłowością – oprócz syren poznajemy mnóstwo innych gatunków magicznych i niemagicznych stworzeń, odwiedzamy różne zakątki królestw, trafiając do mórz, oceanów, a nawet rzek i wysłuchujemy niezwykłych podań. Choć to już czwarty tom, to nadal jest to świat, który ciekawi i odsłania nowe, do tej pory nieznane tajemnice. Chcemy go poznawać i choć dla niektórych to stwierdzenie może być przesadzone, to odniosłam wrażenie, że autorka miała mnóstwo frajdy z tworzenia tej historii. Widać dużą lekkość w prowadzonej opowieści oraz pomysły na zagospodarowanie kolejnych białych plam na mapie – a każde z tych miejsc ma swoich mieszkańców i związane z nimi podania.

Pisarka konsekwentnie skupia się na wartościach, które dla bohaterów są o wiele ważniejsze niż wszystkie morskie skarby. Przyjaźń, miłość, lojalność, wolność, poświęcenie, dobro i sprawiedliwość stają się szczególnie ważne na progu wojny. Bohaterki wytrwale chronią i pielęgnują wartości w swoich sercach, jednocześnie kładąc nacisk na współpracę i pomaganie słabszym, dając dobry przykład młodszym nastolatkom, do których kierowana jest seria. Choć powieść traktuje o walce dobra ze złem i wielkiej bitwie z siłami ciemności, to, tak samo jak w przypadku poprzedniego tomu, nie ma tutaj mowy o epatowaniu przemocą i rozlewem krwi. Autorka pokazuje zło i nie stroni od okropieństw, które ono ze sobą niesie, ukazuje również trudne próby, którym poddawane jest dobro, jednak służy to wyłącznie ukazaniu uniwersalnych prawd, ważnych nie tylko w magicznym świecie syren. Tematyka jest wyważona i dostosowana do odbiorcy, a do tego umieszczono ją w atrakcyjnych, fantastycznych dekoracjach.

„Pomyślne Wiatry” na pewno nie zawiodą fanów sagi. Uniwersalna walka dobra ze złem zyskuje ciekawy wymiar w świecie morskich stworzeń, oferując młodemu czytelnikowi niezapomnianą przygodę. Barwny świat i równie barwna opowieść stanowią razem iście magiczną mieszankę, która z pewnością potrafi zauroczyć. Biorąc pod uwagę zainteresowanie, z jakim Jennifer Donnelly eksploruje wodne królestwa, wypadałoby tylko życzyć autorce, żeby złapała wiatr w żagle i dalej odkrywała morskie cuda, nawet jeśli już pożegnała się z Serafiną, Neelą, Ling, Avą, Beccą i Astrid.

24 sty 2017

„Jak przeczytać to, co niewidzialne?" - autor: życie za oknem

O molach książkowych krąży wiele stereotypów, ale nie da się ukryć, że niektóre z nich z przymrużeniem oka celnie opisują rzeczywistość. Przyznajcie, kto z nas nie lubi w chłodne, jesienne wieczory czy mroźne i baśniowo białe, zimowe dni, skryć się pod puchatym kocem, zapalić aromatyczną świecę, przygotować rozgrzewającą herbatę i oddać się lekturze? Czytelnicze kąciki i zwyczaje rzecz jasna różnie wyglądają, ale mają ze sobą wiele wspólnego - musi być ciepło, wygodnie i przyjemnie. 

A teraz wyobraźcie sobie, że zamiast zacisznego kąta we własnym domu, macie tylko do dyspozycji ławkę w parku. Ale nie wiosną czy latem, gdy ciepło i piękno natury zachęcają do czytania na świeżym powietrzu. Spróbujcie oddać się lekturze, gdy atakuje was siarczysty mróz, temperatura spada do minus dwudziestu stopni i zasypuje was śnieg. Nawet termos z gorącą herbatą niewiele tutaj zdziała. W taką pogodę wszyscy marzą tylko o tym, by jak najszybciej znaleźć się w ciepłych objęciach domu.

Jednak tylko tam - za progiem, gdzie czeka zimno, można przeczytać książkę „Niewidzialni”. 

Bezdomna książka, treść szukająca schronienia

Zwykły karton byle jak oklejony taśmą, szary, nieatrakcyjny - w dobie pięknych i bogato zdobionych okładek, taka książką byłaby pomijana, wypchnięta na margines. Prześlizgnęlibyśmy się po niej wzrokiem, krzywiąc z niesmakiem. Co ona tu robi? Na dodatek w środku... W środku jest pusta.
Książka ma nieatrakcyjną formę, bez kolorowej okładki, bez tytułu – na półce księgarni pozostałaby niezauważona i pominięta. Podobnie, jak osoby bezdomne, których niekiedy całym dobytkiem jest zwykły, szary karton. Jest jednak wyjątkowa, nie tylko ze względu na swoją surową konstrukcję. Jej strony są puste. Chcąc zapoznać się z treścią, należy opuścić ogrzewane mieszkanie i wyjść na zewnątrz w mroźny dzień. Dopiero niska temperatura, towarzysząca na co dzień osobom bezdomnym, odsłania treść zapisaną na kartach. Znajdują się na nich wzruszające wspomnienia, opisujące przykrą codzienność wiersze, reportaż, a nawet sztuka teatralna. Ich autorami są osoby bezdomne – podopieczni Fundacji Kapucyńskiej.
Treść wydrukowana jest farbą, która ujawni litery jedynie w ujemnej temperaturze, zatem żeby przeczytać tekst, musisz fizycznie stać na zimnie. Wyobraź sobie czytanie o spaniu na mrozie i fizyczne jego odczuwanie. Im ciekawszy tekst, tym dłużej czytasz. Im dłużej czytasz tym bardziej ci zimno. Im bardziej ci zimno, tym wyraźniej czujesz o czym tekst traktuje. Dopiero mróz pozwala usłyszeć głosy ukryte na kartach tej książki.

Książka za sprawą treści, pozwala zrozumieć tych, którzy mają bardzo niewiele, a mimo to nie utracili własnej wrażliwości. Poświęcenie czasu lekturze, daje możliwość, by w wielu przezroczystych na co dzień twarzach, zobaczyć ludzi o takich samych uczuciach jak nasze. Natomiast forma książki wręcz zmusza do tego, by w dosłowny sposób wczuć się w ich trudną sytuację. 
Dlaczego?

Bo w tym roku zamarzło już 75 osób. Głównie bezdomnych. Głównie dlatego, że nikt im nie pomógł. Przecież Bezdomni sami sobie winni. Mogą iść do pracy albo przynajmniej do schroniska. Skoro sami o siebie nie dbają, to czemu ja mam to robić? To nie moja sprawa. Nie moja rzecz.

Ludzie bezdomni są kategoryzowani według krzywdzących stereotypów. Zapominamy, że tak jak my mieli kiedyś pracę, domy, rodziny i przyjaciół, których stracili z różnych, nierzadko niezależnych od siebie powodów. Przez brak wrażliwości, nieustanny pośpiech, a nawet ignorancję otoczenia utracili oni także nadzieję na to, że mogą zmienić swoje życie. Liczymy, że nasza inicjatywa pomoże wpłynąć na postrzeganie osób bezdomnych, oddając im głos i pokazując ich zwykłą, ludzką wrażliwość – mówi Marek Sekretny, Prezes Fundacji Kapucyńskiej.

20 sty 2017

Daj babci i dziadkowi książkę (i kwiatka :)!


Co lubią babcie i dziadkowie

Niedawno przeprowadzone badania potwierdzają, że książka to najlepszy prezent. Prawie połowa ankietowanych babć i dziadków odpowiedziała, że już otrzymuje lub chciałaby otrzymywać literackie upominki. Aż 94% z nich przyznaje, że książka to zawsze trafiony podarunek. Ale niektórzy marzą o locie balonem...

W badaniu zleconym przez Empik wzięło udział kilkaset osób powyżej 55. roku życia posiadających wnuki. Okazuje się, że aż 1/3 z nich w wolnym czasie czyta, a 47% już otrzymuje lub chciałoby otrzymywać książki. Niektórzy ankietowani tłumaczyli, że kiedyś czytali dużo, a teraz wzrok nie pozwala im na długie wieczory z lekturą. Dlatego poza tradycyjną papierową formą, przy zakupie prezentu, warto wziąć pod uwagę także audiobooki, które czyta lektor i ebooki, w których można powiększyć czcionkę.

Większość badanych babć i dziadków wskazała, że najbardziej lubi czytać książki historyczne, kryminały, biografie i romanse. Przy wyborze konkretnego tytułu najlepiej kierować się zainteresowaniami dziadków. Choć czasem trudno je określić, to lepiej postawić na sprawdzone lektury, niż pójść na łatwiznę, kupując słodycze czy alkohol, bo co dziesiąty ankietowany jest niezadowolony z takiego upominku. Najnowsza książka Grocholi, Bondy czy Twardocha albo komentowana przez wszystkich blogerów książka kucharska sprawią większą radość niż litr witamin w płynie. Warto też rozważyć bilety do teatru lub kina, ponieważ aż 1/4 babć i dziadków chętnie skorzystałaby z takiego prezentu – najlepiej w towarzystwie wnuka.

Inspiracji warto szukać w rozmowie z dziadkami. Ich zainteresowania mogą zaskoczyć. Empik przeprowadził wywiady ze stałymi bywalcami Dancingów Międzypokoleniowych – paniami Stanisławą i Wiesławą oraz panami Maciejem i Erykiem. Seniorzy mówią o swoich pasjach i podkreślają, że imprezowanie ma się we krwi, a dobra zabawa nie ma nic wspólnego z metryką.

1 sty 2017

„Sukienka w kolorze nocnego nieba” - Karen Foxlee

Tytuł: Sukienka w kolorze nocnego nieba
Autor: Karen Foxlee
Wydawnictwo, rok wydania: Dobra Literatura, 2016
Ilość stron: 304
Cena: 36,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło wydawnictwo Dobra Literatura


Niebo uszyte z opowieści

Gdy na trasie nieustannej tułaczki ojciec Rose podejmuje decyzję o zatrzymaniu się w jednym z australijskich miasteczek, jego córka stara się nie przywiązywać zbytnio do nowego otoczenia – ma świadomość, że prędzej czy później ruszą w dalszą drogę. Nowy adres, nowa szkoła i nowi znajomi składają się na dobrze znany dziewczynie cykl, przeplatany dodatkowo alkoholizmem ojca. Jednak tym razem los Rose nie podąży utartą ścieżką, a wszystko przez… wiedźmę.

W miejscowym liceum Rose poznaje Pearl Kelly, która wciąga ją do kręgu swoich przyjaciółek. Dziewczęta są zaaferowane zbliżającym się dożynkami oraz doroczną paradą. To nie tylko okazja do zabawy, ale także do pokazania się w pięknej sukni i zdobycia korony królowej. Nastolatka początkowo niechętnie podchodzi do pomysłu uczestniczenia w paradzie, ale pod wpływem nowej przyjaciółki postanawia zakosztować zwyczajnej codzienności choć raz, choć na chwilę. Gdyby tylko wiedziała, że nic nie jest w tym miasteczku zwyczajne… Życie, obierając nową ścieżkę, prowadzi Rose do Edie Baker, ekscentrycznej samotniczki, która przez wielu jest zwana czarownicą. Krawcowa ponoć ma dar do szycia niezwykłych sukni, a właśnie tego potrzebuje Rose. Nietypowa zapłata za kreację zamienia szycie w długie godziny wypełnione magią opowieści.

Oprócz tej historii, istnieje jeszcze jedna, osnuta mgłą niedopowiedzeń i tajemnic. To teraźniejszość. Gdy po dożynkach ginie jedna z dziewcząt, policja i miejscowi angażują się w poszukiwania. Każdy szuka odpowiedzi – i każdy obawia się, jaka to będzie odpowiedź. Po zaginionej pozostało jedynie kilka śladów na skraju lasu, kilka strzępków przeszłości.

A przeszłość jest szeleszczącym materiałem, na nowo wykrawanym i zszywanym, za to teraźniejszość pruje się w szwach, odsłaniając kolejne warstwy tajemnicy…

I pomyślałam „zaraz, ja już gdzieś słyszałam podobny szelest…”

„Sukienka w kolorze nocnego nieba” zbudowana jest na rodzinnych opowieściach, międzypokoleniowych perypetiach, które nieoczekiwanie wpływają na siebie nawzajem. Szycie sukni staje się pretekstem do połączenia losów kobiet będących na różnych etapach życia. W szkatułach kryją się nie tylko nici, igły, tasiemki, koraliki i koronki, ale także ślady historii ukryte w materiale, które mienią się nostalgią, smutkiem i tajemnicą. Rose pomaga w szyciu sukni, a Edie roztacza nad nią zapamiętane opowieści niczym magiczne zaklęcia. Rękawy to pewnie historia prapradziadka, spódnicę skrojono na miarę babki, a kołnierzyk to może matka? Igła z nitką zszywa ze sobą świat Rose, nastolatki żyjącej na walizkach i świat Edie, kobiety zwanej wiedźmą. Sztuka szycia staje się sztuką opowieści, która wykracza daleko poza życie krawcowej i jej nowej podopiecznej. Rose, tak samo jak stworzona przez Leslye Walton Ava Lavender, kreuje swoją niezwykłość, odkrywa w niej piękno, a cudza przeszłość staje się potężną siłą, której nurt wdziera się w jej życie. Niestety, w zderzeniu z niektórymi osobami nie da się ocalić fantazji, bo zło i przemoc upomną się o każde piękno, brutalnie ściągając marzycieli na ziemię. Jednak ciągle istnieją tacy, którzy będą pielęgnować te potłuczone kawałki w nadziei na to, że i z nich da się ułożyć lepszy obraz świata. Tylko czy świat, który wcześniej znała Rose, aby na pewno był piękny? Zmagania dziewczyny odcisnęły piętno na przeszłości i teraźniejszości i w przeciwieństwie do historii Avy, w jej perypetiach jest więcej niejednoznaczności. Który bohater „Sukienki w kolorze nocnego nieba” popełnił błąd, a który był po prostu zły? Czy opowieść o niebieskiej sukience to opowieść o sumie ludzkich błędów, czy o przeklętej magii? Foxlee pochyla się nad niełatwymi tematami, które dotykają nastoletnich bohaterek – dla Rose istnieje przecież ten drugi świat, świat poza domem Edie. To tam przebywa jej przyjaciółka Pearl, jej ojciec i mieszkańcy miasteczka, to tam rozpocznie się parada dożynkowa, to tam czekają pierwsze westchnienia i gorzkie rozczarowania i to tam nieodwracalnie wszystko się zmieni. W trakcie lektury rośnie nasz niepokój. Wiemy, że „coś” się stało, możemy zgadywać, kto brał w tym udział, a ciemne chmury gęstnieją z rozdziału na rozdział. Przeplatające się płaszczyzny czasowe nieubłaganie dążą do zderzenia. Teraźniejszość to przede wszystkim śledztwo, które próbuje wygładzić fałdy i odszukać w materiale historii ślady z przeszłości. Podsycane przez złe przeczucia widmo tragedii krąży nad bohaterami, którzy nieustannie zadają sobie pytanie – co się stało z zaginioną dziewczyną? Autorka umiejętnie podsuwa mylne wskazówki, podsycając ciekawość i mieszając czytelnikowi w głowie. Czy magia maczała w tym palce, czy może było to działanie zwyczajnego człowieka? Nie można być pewnym niczego.

Jednak „Sukienka w kolorze nocnego nieba” nie wywarła na mnie w pełni takiego wrażenia jak „Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavender”. Przede wszystkim brakowało mi tej lekkości w łączeniu zwyczajności i niezwykłości, zacieraniu granicy pomiędzy magią i realnością tak, że magia staje się jak najbardziej realna. Historia skrzydlatej Avy zaangażowała mnie emocjonalnie, podczas gdy „Sukience…” wystarczyła jedynie moja ciekawość. Choć Foxlee pierwsza wydała swoją powieść, to książka Walton posiada ten niepowtarzalny koloryt, który staje się punktem odniesienia dla innych tytułów. Jeśli porównamy te dzieła, możemy zauważyć, jak niezwykle bohaterowie Walton snują swoje opowieści, z jaką fantazją autorka wplata magię w ich codzienne życie, kompletnie zacierając granice pomiędzy nimi. Foxlee dość nieśmiało włada magią, wsączając nierzeczywistość do realności. Tam, gdzie nie sięgnęła magia, pozostały niezałatane dziury. Autorka nie wykorzystała w pełni potencjału, który ciągle czeka, szczególnie w zakończeniu. Mogłaby odważniej sięgać do swojej wyobraźni, dzięki czemu historia nabrała większej płynności. Teraz co kilka rozdziałów wykonuje ona gwałtowny zwrot – tkwimy w niemalże onirycznej nierzeczywistości tylko po to, by nagle wpaść w zupełnie zwyczajną historię rozgrywającą się w kwietniu 1986 roku w jednym z australijskich miasteczek. Wiemy, że takie eksperymenty wyśmienicie się udają, co udowodniła wielokrotnie już przytaczana Walton. Foxlee ma ku temu dobre warunki, bo wie, gdzie szukać tej magii, potrafi połączyć historie, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą wiele wspólnego, tylko musi jeszcze wzbogacić je o klimat, zszyć je ze sobą tak, żeby nie rozchodziły się w szwach i stanowiły jedno. Finał przyniósł upragnione odpowiedzi, ale od zwieńczenia historii, szczególnie takiej historii, oczekuję czegoś więcej. Atmosfera tajemnicy, przeplatające się płaszczyzny czasowe i opowieści z pogranicza magii i rzeczywistości szykowały grunt pod coś naprawdę niezwykłego. Nie przeszkadza mi to, że Foxlee tak rozwiązała zagadkę tamtej nocy, ale na pewno mogła lepiej przyjrzeć się konsekwencjom, lepiej stopniować napięcie i zostawić czytelnika z czymś więcej niż tylko „wydarzyło się to i to, koniec”. Nie wyczerpano wszystkich możliwości, jeśli chodzi o opisanie zakończenia, nie pociągnięto choćby kawałek dalej kilku wątków, zupełnie jakby energii wystarczyło tylko na wprowadzenie czytelnika w historię Rose, Pearl i Edie.

„Sukienka w kolorze nocnego nieba” to opowieść o magii, która czai się na obrzeżach naszej codzienności. To książka wierna opowiadanej historii – po części sięga do kryminału, fantastyki, powieści młodzieżowej czy sagi rodzinnej. Nicią opowieści zszywa skrawki, które utkano z przeszłości i teraźniejszości. Choć powieść Karen Foxlee mocniej zakorzeniona jest w rzeczywistości, to pobrzmiewające w niej echa mogą skusić czytelników, którzy tęsknią za klimatem „Osobliwych i cudownych przypadków Avy Lavender”.

W końcu każdy czytelnik szuka magii skrojonej na swoją miarę…