24 sty 2017

„Jak przeczytać to, co niewidzialne?" - autor: życie za oknem

O molach książkowych krąży wiele stereotypów, ale nie da się ukryć, że niektóre z nich z przymrużeniem oka celnie opisują rzeczywistość. Przyznajcie, kto z nas nie lubi w chłodne, jesienne wieczory czy mroźne i baśniowo białe, zimowe dni, skryć się pod puchatym kocem, zapalić aromatyczną świecę, przygotować rozgrzewającą herbatę i oddać się lekturze? Czytelnicze kąciki i zwyczaje rzecz jasna różnie wyglądają, ale mają ze sobą wiele wspólnego - musi być ciepło, wygodnie i przyjemnie. 

A teraz wyobraźcie sobie, że zamiast zacisznego kąta we własnym domu, macie tylko do dyspozycji ławkę w parku. Ale nie wiosną czy latem, gdy ciepło i piękno natury zachęcają do czytania na świeżym powietrzu. Spróbujcie oddać się lekturze, gdy atakuje was siarczysty mróz, temperatura spada do minus dwudziestu stopni i zasypuje was śnieg. Nawet termos z gorącą herbatą niewiele tutaj zdziała. W taką pogodę wszyscy marzą tylko o tym, by jak najszybciej znaleźć się w ciepłych objęciach domu.

Jednak tylko tam - za progiem, gdzie czeka zimno, można przeczytać książkę „Niewidzialni”. 

Bezdomna książka, treść szukająca schronienia

Zwykły karton byle jak oklejony taśmą, szary, nieatrakcyjny - w dobie pięknych i bogato zdobionych okładek, taka książką byłaby pomijana, wypchnięta na margines. Prześlizgnęlibyśmy się po niej wzrokiem, krzywiąc z niesmakiem. Co ona tu robi? Na dodatek w środku... W środku jest pusta.
Książka ma nieatrakcyjną formę, bez kolorowej okładki, bez tytułu – na półce księgarni pozostałaby niezauważona i pominięta. Podobnie, jak osoby bezdomne, których niekiedy całym dobytkiem jest zwykły, szary karton. Jest jednak wyjątkowa, nie tylko ze względu na swoją surową konstrukcję. Jej strony są puste. Chcąc zapoznać się z treścią, należy opuścić ogrzewane mieszkanie i wyjść na zewnątrz w mroźny dzień. Dopiero niska temperatura, towarzysząca na co dzień osobom bezdomnym, odsłania treść zapisaną na kartach. Znajdują się na nich wzruszające wspomnienia, opisujące przykrą codzienność wiersze, reportaż, a nawet sztuka teatralna. Ich autorami są osoby bezdomne – podopieczni Fundacji Kapucyńskiej.
Treść wydrukowana jest farbą, która ujawni litery jedynie w ujemnej temperaturze, zatem żeby przeczytać tekst, musisz fizycznie stać na zimnie. Wyobraź sobie czytanie o spaniu na mrozie i fizyczne jego odczuwanie. Im ciekawszy tekst, tym dłużej czytasz. Im dłużej czytasz tym bardziej ci zimno. Im bardziej ci zimno, tym wyraźniej czujesz o czym tekst traktuje. Dopiero mróz pozwala usłyszeć głosy ukryte na kartach tej książki.

Książka za sprawą treści, pozwala zrozumieć tych, którzy mają bardzo niewiele, a mimo to nie utracili własnej wrażliwości. Poświęcenie czasu lekturze, daje możliwość, by w wielu przezroczystych na co dzień twarzach, zobaczyć ludzi o takich samych uczuciach jak nasze. Natomiast forma książki wręcz zmusza do tego, by w dosłowny sposób wczuć się w ich trudną sytuację. 
Dlaczego?

Bo w tym roku zamarzło już 75 osób. Głównie bezdomnych. Głównie dlatego, że nikt im nie pomógł. Przecież Bezdomni sami sobie winni. Mogą iść do pracy albo przynajmniej do schroniska. Skoro sami o siebie nie dbają, to czemu ja mam to robić? To nie moja sprawa. Nie moja rzecz.

Ludzie bezdomni są kategoryzowani według krzywdzących stereotypów. Zapominamy, że tak jak my mieli kiedyś pracę, domy, rodziny i przyjaciół, których stracili z różnych, nierzadko niezależnych od siebie powodów. Przez brak wrażliwości, nieustanny pośpiech, a nawet ignorancję otoczenia utracili oni także nadzieję na to, że mogą zmienić swoje życie. Liczymy, że nasza inicjatywa pomoże wpłynąć na postrzeganie osób bezdomnych, oddając im głos i pokazując ich zwykłą, ludzką wrażliwość – mówi Marek Sekretny, Prezes Fundacji Kapucyńskiej.

2 komentarze:

  1. Szczerze mówiąc bardzo dosadny przekaz - nie dość, że ogólnie trudny temat, bo bezdomność nie jest łatwa i przyjemna, u nas jawi się trochę jak temat tabu, to jeszcze aby poznać treść książki, trzeba samemu "przeobrazić" się na chwilę w taką osobę. Jestem totalnie zachwycona pomysłem i przerażona dosadnością. Mam nadzieję, że kiedyś ten tytuł przeczytam - zimy w Polsce są faktycznie mroźne, więc efekt będzie piorunujący.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocny przekaz, ale potrzebny. Inaczej większość jest obojętna na to, co widzi.

    OdpowiedzUsuń