5 paź 2016

„Prawo Mojżesza” - Amy Harmon

Tytuł: Prawo Mojżesza
Autor: Amy Harmon
Wydawnictwo, rok wydania:
Ilość stron: 329
Cena: 39,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło wydawnictwo Septem


Kintsugi znane także jako kintsukuroi to rodzaj japońskiej sztuki naprawiania rozbitych przedmiotów. Popękana ceramika nie jest wyrzucana tylko ratowana, a pęknięcia są wypełniane specjalną mieszanką z użyciem złotego bądź srebrnego pyłu. Roztrzaskane naczynia otrzymują drugie życie i niejednokrotnie zyskują na wartości. Składanie fragmentów na nowo za sprawą złota przekłada się na myśl, zgodnie z którą błędy, potknięcia i załamania oraz radzenie sobie z nimi stają się ważnym elementem historii, nie zaś czymś, co przesądza o wartości i przekreśla przyszłość. Pęknięcia przestają być ukrywane, a stają się pięknym świadectwem przeżyć.

Mojżesz już przed narodzinami nie miał łatwego życia. Jego matka była narkomanką, a on przyszedł na świat z piętnem – stał się dzieckiem cracku, kompletną osobą złożoną z pęknięć. Porzucony w koszu na pranie, od zawsze był tym „innym”. Osierocony, opuszczony, przerzucany z domu do domu przez ludzi, którzy go nie chcieli, z nikim nie potrafił nawiązać bliższego kontaktu. Szukał swojego miejsca na świecie, za przewodnika mając swój niezwykły artystyczny talent. W końcu droga poprowadziła go do pewnego miasteczka, gdzie jego los odmieni się na zawsze… Siedemnastoletnia Georgia jest silna i zdecydowana, ma plany na przyszłość i z całego serca kocha pracę z końmi na farmie rodziców. Ranczo jest jej miejscem na ziemi. Pewnego dnia na farmie pojawia się tajemniczy nastolatek, który ma pomagać mieszkańcom w codziennych zajęciach. Dziewczyna próbuje się do niego zbliżyć, zajrzeć w głąb przez pęknięcia, ale to nie takie łatwe – nie, gdy cały świat ostrzega ją przed nim, nie, gdy Mojżesz próbuje wyrwać się z uścisku jej cierpliwości. Jednak serce Georgii nie zamierza się poddać. 

W rozbitym życiu Mojżesza pojawia się ktoś, kto chce wypełnić pęknięcia. Tym złotem staje się Georgia.

Moja znajomość z Amy Harmon nie rozpoczęła się od fajerwerków. Iskrzenia od pierwszego wejrzenia też nie było. Oczekiwania zbudowane na cudzych pieśniach pochwalnych postawiły przed autorką wyzwanie, któremu… nie sprostała tak do końca. Z drugiej strony trudno też mówić o porażce. Historia stworzona przez Harmon niewątpliwie ma swój urok i łączy pomysłowe rozwiązania, które nieczęsto pojawiają się w romansach, jednak czegoś mi zabrakło… Tym czymś są emocje. Relacja Mojżesza i Georgii, szczególnie w pierwszej części powieści, przechodzi od nieśmiałego flirtu do istnej eksplozji. Tylko że ja tego nie zauważyłam – a raczej nie odczułam. Widzimy starania Georgii, która próbuje wślizgnąć się w pęknięcia powstałe w murze, który zbudował wokół siebie Mojżesz. Widzimy Mojżesza, który zmaga się ze swoją przeszłością i z potrzebą bycia kochanym. Widzimy młodych ludzi połączonych uczuciem tak silnym, że mogą mu się tylko poddać. Jednak wszelkie czyny i podszyte romantyzmem sytuacje nie niosą ze sobą żadnych silniejszych uczuć. Autorka próbuje pokazać niezwykłość tej relacji, ale nie za bardzo jej to wychodzi. Gdyby nie wzniosłe słowa i mówienie wprost, jak bardzo się kochają, to ta miłość mogłaby czytającemu umknąć. Początek i rozkwit tej relacji pod kątem emocjonalnym zupełnie mnie nie przekonuje. Jak nam romans… to jest dość beznamiętnie. Chyba panuje jakaś plaga, bo mogłabym przysiąc, że już kiedyś pomyślałam tak o innej książce. 

U Amy Harmon podobało mi się wszystko to, co romansem nie było. Na całe szczęście mam z czego wybierać. Pomysł na historię ratuje „Prawo Mojżesza”, maskując niedociągnięcia wątku romantycznego. Jest ciekawie, odrobinę paranormalnie, a nawet… kryminalnie. Delikatność przeplata się z rozpaczą, piękno z desperacją, a wszystko łączy ze sobą duchowość, co nadaje historii niezwykłe barwy. Pomysłowości zdecydowanie Harmon nie brak. Życie Mojżesza staje się tłem dla perypetii ludzi poturbowanych przez los, zagubionych bądź skrzywdzonych. Jego dar otwiera nowe ścieżki w losach bohaterów, ujawnia dawno pogrzebane tajemnice, a także… koi. Jednak za spokój, który przynosi, Mojżesz musi zapłacić wysoką cenę. W obliczu ostrzeżenia widniejącego na okładce (historia bez szczęśliwego zakończenia) nie sposób nie snuć domysłów na temat tego, co może przydarzyć się bohaterom – a biorąc pod uwagę smutek, który kryje się na kartach powieści, łatwo o czarne myśli. Odniosłam wrażenie, że śledzenie osobnych ścieżek Mojżesza i Georgii było ciekawsze niż ich wspólna opowieść. Może wzięło się to z faktu, że nie przekonała mnie ich relacja? To interesujące, że przekonali mnie do siebie jako jednostki, ale nie jako para. Ich dorastanie, przechodzenie przez osobiste piekło i w konsekwencji stawanie się innymi osobami było interesujące. Mamy do czynienia z metamorfozami, które opierają się nie tylko na zakazanym uczuciu – rolę odgrywa wiele czynników, można powiedzieć, że są one kompleksowe. 

„Prawo Mojżesza” to słodko-gorzka opowieść, która przez rozpacz wznosi bohaterów ku nadziei. To nie tylko historia Mojżesza i Georgii – to przede wszystkim historie ludzi, których spotkali na swojej drodze, to paleta uczuć i mozaika losów, której elementy połączyły pęknięcia wypełnione przez miłość.

Amy Harmon musi się jeszcze trochę postarać, by zjednać sobie moją sympatię, jak zrobiły to Colleen Hoover i Mia Sheridan, dlatego niecierpliwie czekam na polskie wydanie „Making Faces”, które, o ile się nie mylę, jest jej najpopularniejszą powieścią.

7 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam tę książkę! Podobała mi się bardzo i już nie mogę się doczekać drugiej książki tej Pani. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię czytać Twoje opinię i chyba im ufam najbardziej, bo przekonałam się kilka razy, że miałaś absolutną rację, więc z ciekawością przeczytałam co myślisz o tej książce. Jest bardzo popularna na blogach zewsząd zachwalana pod niebiosa, ale nie czułam się przekonana... teraz jestem jej ciekawa i chyba jednak się zdecyduję, mimo tego słabego wątku miłosnego.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mi się podobało, że tego romansu było w sumie tak... niewiele i był mniej intensywny. Chyba jeszcze nie czytałam książki takiego typu, z pomieszaniem paranormalu, dramatu, kryminału itp.
    ściskam :* Latające książki

    OdpowiedzUsuń
  4. Hm...Okładka zdecydowanie zachęca, ale (przepraszam fanów!) opis przypomina mi wiele innych książek o młodzieży z problemami- co nie znaczy, że sama pozycja jest zła. Podsumowując, gdyby moja lista Must Read nie miała 6467738273 pozycji, może bym sięgnęła :D
    Pozdrawiam!
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie z kolei Amy Harmon uwiodła - mam nadzieję, że tak samo będzie w przypadku "Pieśni Dawida". Hoover nie przemawia do mnie tak, jak dzieje się to w przypadku większości czytelniczek. Sheridan lubię, ale jej ostatnie "Bez winy" zawiodło mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja jestem bardzo ciekawa tej książki, bo już dużo dobrego o niej słyszałam. No ale nie przekonam się jak to z nią jest, dopóki na własnej czytelniczej skórze się za nią nie zabiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również jestem ciekawa tej książki zwłaszcza, że podobno jest podobna do "Ogień, który ich spala" Brittany C Cherry. Na pewno sięgnę po tą propozycję, ponieważ po opisać widzę, że jest godna przecztania.
    Ponadto czytałam "Powietrze, którym oddycha", która również przypadła mi do gustu ;)

    https://miedzywersami123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń