22 cze 2016

„Dziewczyna w walizce" - Raphael Montes

Tytuł: Dziewczyna w walizce
Autor: Raphael Montes
Wydawnictwo, rok wydania:
Ilość stron: 360
Cena: 39,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Filia
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać


Nasze chore namiętności

Co… Co się właśnie stało?

Z niedowierzaniem odłożyłam książkę na półkę. Może ja coś źle zapamiętałam? Może nie zrozumiałam tego tak, jak powinnam? Jednak nie, czarno na białym tekst opowiada tę samą historię, którą poznałam za pierwszym razem. Wiem to, ale i tak jakoś nie ufam swojemu osądowi. Chyba brakuje mi pierwiastka czystego szaleństwa, który pozwoliłby mi przekuć to, czego się dowiedziałam w to, co mogłabym zrozumieć. Dreszcze przemykają po skórze, gdy bezskutecznie próbuje się otrząsnąć po wynurzeniu z upiornej historii stworzonej przez Raphaela Montesa. Nie takiej reakcji się spodziewałam, gdy sięgałam po „Dziewczynę w walizce”.

A czego się spodziewałam?

Przyznajcie się, wszyscy oczekujemy tego samego po kolejnej powieści z dziewczyną w tytule, szczególnie jeśli to thriller. Jednak w tym przypadku nasze skojarzenia są autorowi bardzo na rękę, a pomysłodawca polskiego tytułu manipuluje nami aż miło. Pozory tej dziewczyny mylą, o czym przekonujemy się wraz z Teo, studentem medycyny, który na jednej z imprez poznaje Clarice. Będąca jego przeciwieństwem, śmiała i towarzyska młoda kobieta szybko zdobywa jego serce, co do tej pory nie udało się zbyt wielu osobom. Jest tylko jeden problem: uczucia są najwyraźniej nieodwzajemnione. Jednak Teo ma plan, by rozkochać w sobie Clarice – romantyczna podróż we dwoje powinna załatwić sprawę. Potrzeba tylko kajdanek, knebla i środka nasennego…

Trudno mówi się o „Dziewczynie w walizce”, bo to, co w tej powieści najlepsze jest jednocześnie tym, o czym nie mogę zbyt wiele powiedzieć, bo zdradziłabym ważne informacje i zepsułabym przyjemność z lektury. Przede wszystkim Montes stworzył fantastyczne zakończenie. Przerażające, dziwaczne, pokręcone jak umysł głównego bohatera. Jedyną sensowną reakcją po skończeniu lektury jest powtarzanie w kółko słowa „nie”. Nie, bo nie do tego przywykliśmy, nie, bo nasze trzeźwe myślenie nie pozwala nam przyjąć do wiadomości takiego obrotu spraw. Autor przesuwa granice, żonglując nawiązaniami do „Psychozy” Hitchcocka czy „Misery” Reinera, i zagłębia się w mrok. Klimat powieści przypomina nieco film „Głosy” w reżyserii Marjane Satrapi. Montes znalazł sobie miejsce gdzieś pomiędzy czarną komedią a krwawym thrillerem psychologicznym – w tej samej chwili możemy śmiać się (jednym z powodów jest chęć zmniejszenia dyskomfortu) i krzywić, starając się nie wyobrażać sobie zbyt dokładnie tego, co opisuje autor. Zdumienie i szok przeplatają się z odrazą i rozbawieniem.

Teo jest psychopatą i nie myśli tak, jak myślą normalni ludzie, co udało się Montesowi bardzo dobrze oddać. Uchwycił na kartach powieści psychikę, która budzi nasz niepokój, czujemy się nieswojo obcując z nią. To, jak mężczyzna postrzega rzeczywistość, jak interpretuje zachowania innych i sytuacje, w których się znalazł, przekonuje nas, że nie mamy do czynienia z kimś, kto zdaje sobie sprawę ze swojego zepsucia i przesuwa granice dla własnej perwersyjnej przyjemności, ale z kimś, kto nie jest świadomy swojego szaleństwa – za to jest przekonany, że postępuje normalnie. A nie ma chyba nic bardziej przerażającego niż szaleniec przekonany o słuszności swoich działań. Pokręcony umysł bohatera, który nie odróżnia dobra od zła (choć myśli, że odróżnia), twierdzi, że postępuje normalnie i racjonalnie (jest od tego tak daleki, jak to tylko możliwe) oraz bezbłędnie odczytuje motywy kryjące się za zachowaniem innych (nie… po prostu nie), tworzy wir, który wciąga czytelnika. Obłęd Teo wgryza się w nasze mózgi i to dzięki naszemu trzeźwemu myśleniu lektura „Dziewczyny w walizce” od czasu do czasu staje się nieznośna. Nie dlatego, że to zła książka, ale dlatego, że w tym świecie szaleńców trudno czytelnikowi wytrzymać z własną normalnością. Też chcemy oszaleć, żeby zrozumieć, co się właściwie dzieje. Poza tym trudno znieść myśl, że ofiara, nawet jeśli jest fikcyjna, musi przeżywać takie piekło.

Beznamiętna, wyprana z emocji narracja idzie pod rękę z zamiłowaniem autora do konkretu. Jest to zaleta powieści, bo idealnie łączy się z psychiką obłąkanego Teo, który nie odczuwa tak, jak zdrowy człowiek i tam, gdzie normalnie emocje powinny sięgać zenitu, u niego trudno doszukać się chociażby drgnięcia. Jednak na tej samej płaszczyźnie autor igra z ogniem. Im bliżej końca jesteśmy, tym mocniej doskwiera nam prostota stylu oraz skłonność Montesa do opowiadania pokrótce o tym, co inni pisarze woleliby dokładnie pokazać. Niektóre rozdziały sprawiają wrażenie streszczenia, które oferuje nam osoba chcąca opowiedzieć o niedawno widzianym filmie. Pojawiają się sceny, które wręcz proszą się o barwniejsze, soczyste opisy i stopniowanie napięcia, zamiast wykładania całej historii ot tak. Suspens nie pojawia się tam, gdzie powinien, choć Montes sam kreuje sobie niejedną okazję na jego wykorzystanie.

Trzeba trochę oszaleć, żeby podążyć za wyobraźnią Raphaela Montesa. Trochę, bo całkowite szaleństwo warto pozostawić sobie na koniec lektury. Przyda wam się.„Dziewczyna w walizce” to jedna z najbardziej chorych historii miłosnych (sic!), jaką miałam okazję poznać. Autor musi jeszcze popracować nad stylem i kreowaniem klimatu, ale gdy już osiągnie odpowiedni poziom, to wraz ze swoją fantazją będzie w stanie śmiertelnie przerazić i zbulwersować wszystkich. Już teraz świetnie sobie radzi, więc nie pozostaje nic innego, jak tylko zawieszać poprzeczkę coraz wyżej.

A wy macie już bilety na romantyczną podróż do centrum szaleństwa? Tylko… Nie zapomnijcie zabrać ze sobą walizek.

12 komentarzy:

  1. Podoba mi się ta chora historia miłosna. Aprobuję i podbijam, mam nadzieję, ze będę czytać :))

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że do tej lektury muszę się niejako przygotować, ale tym bardziej mnie ona kusi :) Chętnie przeczytam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy można skutecznie się na to przygotować, więc powiem tylko: bądź gotowa na wszystko :)

      Usuń
  3. Kusi mnie ta książka i kusi i chyba w końcu po nią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie czytam, a właściwie słucham audiobooka na podstawie tej książki i zapowiada się obiecująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brr, nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że w wersji audio ta historia może być jeszcze upiorniejsza :)

      Usuń
  5. Tego się nie spodziewałam i muszę przyznać, że zmieniłaś moje zdanie o niej. Miałam nie czytać, a teraz bardzo chcę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo ciekawa tego w jaki sposób autor przedstawił Teo i chyba muszę się rozejrzeć bardzo szybko za tym tytułem ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ogromnie zaintrygował mnie główny bohater, dlatego cieszę się, że autor zagłębił się w jego psychikę. Nie mogę się doczekać, aż poznam tę historię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teo jest... Niezwykłym bohaterem, delikatnie mówiąc.

      Usuń
  8. Świetna recenzja, fakt, że zakończenie jest fantastyczne już mnie kusi, więc chętnie sięgnę po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Według mnie zakończenie jest nietuzinkowe - nie tego oczekujemy dla bohaterów :)

      Usuń