25 mar 2016

„Prawda o dziewczynie” - T.R. Richmond


Tytuł: Prawda o dziewczynie
Autor: T.R. Richmond
Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo Otwarte, 2016
Ilość stron: 400
Cena: 32,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Otwarte
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać



Nim prawda wypłynie na powierzchnię, pozostaje jedynie zatonąć w sekretach

Dziewczyny mają wyjątkowego pecha od czasu, gdy za pisanie zabrała się Gillian Flynn. „Zaginiona dziewczyna” pociągnęła za sobą „Dziewczynę z pociągu”, która to zabrała ze sobą „Dziewczynę w walizce”, pewnie po to, żeby odwiedzić „Dziewczynę z Summit Lake”, co do której są podejrzenia, że nie jest ona „Najszczęśliwszą dziewczyną na świecie”. Wszystkie są „Dziewczynami, które igrają z ogniem”.

Jak nietrudno się domyślić, ich historie nie rysują się w jasnych barwach, za to układają się w ciąg mniej lub bardziej makabrycznych opowieści. Dlaczego? Jaką mroczną prawdę skrywają dziewczyny, która prześladuje je wciąż i wciąż na nowo? Grupa milczących żon, okaleczających się dziennikarek, samotnych matek, pań domu, karierowiczek, uzależnionych, trzeźwych, młodszych, starszych ześlizguje się po spirali tajemnic, przeciągając cudze sekrety do swojego życia i tworząc historie, w których sidła wpadają inni. To pytanie może intrygować wielu i niewątpliwie zaprzątnęło również umysł profesora Jeremy’ego Cooke’a. Antropolog, „mężczyzna, który dokopał się prawdy”, jak później nazwały go gazety, rozpoczął własne śledztwo po tym, gdy z rzeki wyłowiono ciało pewnej kobiety. Znał Alice Salmon, wszyscy znali Alice – a przynajmniej tak im się wydawało. Studentka, córka, przyjaciółka, ukochana, dziennikarka. Znana z widzenia, znana ze słyszenia, znana przelotnie, znana na wylot – niby wszystkim znana, ale każdy mówi coś innego. Cooke, zainspirowany tajemnicą związaną z jej śmiercią, postanowił naprawdę poznać Alice dzięki temu, co pozostawiła za sobą. Czy odtwarzanie jej drogi poprzez ślady w sieci, w losach innych, w osobistych zapiskach doprowadzą go do ostatnich chwil jej życia i pozwolą wyjaśnić, dlaczego znalazła się w rzece?

T.R. Richmond szukał recepty na wyróżnienie się z tłumu opowieści o dziewczynach – i ją znalazł. Nowoczesna powieść epistolarna czerpie z smsów, e-maili, statusów na Facebooku, tweetów, łączy je z tradycyjnymi wpisami do pamiętnika i listami, po drodze zahaczając o transkrypcje przesłuchań i artykuły z prasy. Autor rzuca czytelnikowi garść nieposegregowanych notatek i on sam musi opowiedzieć historię, która rozgrywa się pomiędzy jednym a drugim wpisem. Między wierszami trzeba wyczytać praktycznie wszystko, bo tego, co najważniejsze – i najbardziej przerażające, bohaterowie nie chcą utrwalać w żaden sposób. Cooke przedziera się przez cudze sekrety i szuka Alice w plątaninie ludzkich losów, ale nie każdy chce przyznać, jaką rolę odegrała w jego życiu. Nawet on sam ostrożnie obchodzi niektóre tematy, tym samym dołączając do osób, którym nie potrafimy zaufać. Od prawdy w „Prawdzie o dziewczynie” ważniejsze są grzechy i grzeszki, przeinaczenia i niedopowiedzenia. To nie jest powieść posiadająca zawrotne tempo; to mozolna próba oddzielenia prawdy od kłamstw, wiarygodnych świadków od krętaczy i prawdziwej Alice od wykreowanych póz. Napięcie rośnie powoli, gdy z kolejnymi wpisami zbliżamy się do tragicznej nocy.

W pewien sposób „Prawda o dziewczynie” to fikcja nader rzeczywista. Gdy pojawiają się doniesienia o dziewczynach zaginionych bądź zamordowanych w niejasnych okolicznościach, docieranie do prawdy często rozpoczyna się od rozszarpywania przeszłości przez media; kim była, z kim się spotykała, co pisała na profilach portalów społecznościowych, jakie zdjęcia wstawiała i co lubiła. Tak samo jak Cooke, opinia publiczna odtwarza sylwetki ze strzępków. Nie zawsze są to informacje prawdziwe, często zostają wyrwane z kontekstu – i właśnie o to chodzi autorowi. Co po nas zostaje w sieci, w pamięci innych, we własnych zapiskach? Jaka sylwetka rysuje się w oderwaniu od nas? Współcześnie, nasze wirtualne ja może żyć zupełnie inaczej niż prawdziwy odpowiednik; skoro sami jesteśmy niewiarygodnymi narratorami we własnym życiu, to co można powiedzieć o postronnych osobach? Cooke skrupulatnie kolekcjonuje ślady, które pozostawiła po sobie Alice. Poznając kilka wersji tej samej dziewczyny, chce dotrzeć do sedna tego, kim była.

Największym grzechem T.R. Richmonda jest położenie zbyt dużego nacisku na głównego twórcę historii Alice, czyli doktora Cooke’a. W niektórych chwilach można odnieść wrażenie, że jest to książka o nim, o jego życiu, w które przypadkiem wplątała się Salmon, więc „wypadałoby” i o niej napisać. Nie da się ukryć, że mężczyzna nie jest szczególnie fascynującą postacią. Jeśli w założeniu miała być to opowieść o Alice – było w niej za dużo Cooke’a. Jeśli miała być to opowieść o ludziach, których za sobą pozostawiła – było w niej za dużo Cooke’a. Jakakolwiek opcja wchodzi w grę – było w niej za dużo Cooke’a. Trudno zaangażować się w luźne rozmyślania profesora, gdy mamy paląca potrzebę, by dowiedzieć się, co przydarzyło się Alice tej feralnej nocy. Dygresje często bywają w porządku, prowadząc bocznymi ścieżkami do celu, ale w tym przypadku prowadzą one na manowce. Jak na kogoś, kto chciał jedynie uporządkować życie Alice poprzez cudze spojrzenia, to Cooke przywłaszczył sobie zbyt wiele uwagi.

Wielka nieobecna i wielka niewiadoma, główna bohaterka, której nie ma. Alice Salmon. Jej fotografia to kolaż złożony z cudzych zdjęć, jej historia to rozsypane puzzle, jej czas to rozbita chronologia. Motywacje, tajemnice, głosy innych utkały wiele żyć młodej kobiety, które przekreśliła jedna śmierć. T.R. Richmond może i nie mrozi krwi w żyłach stworzoną przez siebie historią, ale za to przedstawia frapujący obraz otoczenia, które w obliczu tragedii pogrąża się w rozpaczy… bo na jaw mogą wyjść sekrety wszystkich.

35 komentarzy:

  1. Musiałam to napisać na wstępie: świetna recenzja! Początek doskonały, nie wpadłabym na to, by tak zestawić te powieści. Biedne jesteśmy, my dziewczyny... Rozbawiłaś mnie stwierdzeniem, za dużo Cooke'a. pewnie bym się z tym zgodziła. Książka mimo to w planach!

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Osobiście preferowałabym, gdyby Cooke przyjął pozycję "w cieniu" Alice, bo często narzucał się tej historii, a że taki a nie inny z niego bohater, to mnie to irytowało.

      Usuń
  2. Bardzo interesuje mnie ta książka, szczególnie przez wzgląd na to, że należy do literatury epistolarnej, którą bardzo lubię. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją poznać :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz taki format powieści, to powinnaś na nią spojrzeć łaskawszym okiem :)

      Usuń
  3. Muszę ją znaleźć w mojej bibliotece, gdy się tam następny raz wybiorę, obowiązkowo!


    Pozdrawiam ciepło ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto poszukać - jeśli nie przypadnie ci do gustu, przynajmniej zatrzymasz fundusze na inną powieść :)

      Usuń
  4. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale już sam tytuł brzmi bardzo zachęcająco.
    Pozdrawiam i zapraszam: http://cosmo-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Z początku nie byłam przekonana do tej książki, ale powiem Ci, że po Twojej recenzji czuję się nią zainteresowana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam kilka miażdżących recenzji, więc mimo ogólnie pozytywnych odczuć, radzę podchodzić do niej ostrożnie :)

      Usuń
  6. Nie znam tej książki, ale muszę przyznać, że zaintrygowałaś mnie swoją recenzją.

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście Twoja recenzja ma w sobie coś takiego, co frapuje... A wstęp genialny, nawet nie zauważyłam tego, że rzeczywiście sporo autorów ostatnio męczy te biedne dziewuszki w tytułach. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to i tak nie wszystkie :) Jeśli spojrzymy poza thrillery i kryminały, to "Dziewczyn" jest o wiele więcej.

      Usuń
  8. Słyszałam kilka pozytywnych opinii na jej temat i myślę, że po nią sięgnę po kolejną dziewczynę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo byłam ciekawa recenzji tej książki (Twoja jest pierwszą na jaką natrafiłam), przyznaję, że czuję się zachęcona, by po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bardzo ciekawa tej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem jak najbardziej nastawiona pozytywnie, mocno zaintrygowana, choć pierwszy raz słyszę o tej powieści. Kompozycja kojarzy się trochę z "Illuminae" Amie Kaufman, aczkolwiek raczej ze słyszenia, bo z pozycją jeszcze nie miałam okazji się zapoznać. Podoba mi się ta aktywna rola czytelnika, w której poniekąd musi on samodzielnie odsiać prawdę od ułudy na podstawie strzępków informacji; chyba przez większość czasu wolę takie niespieszne lektury, ale mroczne i wciągające. Trochę martwi mnie fakt, że "za dużo Cooke'a", podczas gdy Alice powinna być w blasku reflektorów przez cały czas. Muszę to jednak przeboleć, bo wiem, że po powieść sięgnę przy najbliższej możliwej okazji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzja "Illuminae" też będzie, nie wiem tylko kiedy dokładnie :) Niby są to powieści epistolarne, ale w "Illuminae" sytuacja rysuje się jeszcze inaczej - ale o tym więcej napiszę w recenzji.

      Usuń
  12. Niesamowita recenzja. "Dziewczyn" w literaturze ostatnio się namnożyło, niesamowicie! Aż strach pomyśleć, co będzie dalej. Kolejna "dziewczyna", tym razem prawda o niej zapowiada się ciekawie, intryguje. Chociaż szkoda, że za dużo czasu poświęcono Cookowi. No cóż, teraz już nic nie poradzimy. Myślę, że dam szansę powieści pana Richmonda.

    Książkowa Królowa
    Jutro z samego rana pierwsza recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      "Dziewczyn" rzeczywiście jest sporo. Nie wiem, czy to tylko wpływ Flynn, czy może fakt, że z dziewczyną tworzy się sporo chwytliwych tytułów.

      Usuń
  13. Ale super! Muszę koniecznie przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś nieszczególnie zwracałam na nią uwagę, choć oczywiście opis przeczytałam. Odstraszyło mnie do porównanie od innej książki. Zresztą w ogóle ostatnimi czasy mnie takie coś odstrasza, ale chyba przekonałaś mnie do tego faktem, że jest to powieść epistolarna <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że można przeczytać, ale na listę "must have" bym jej nie wciągała :) Fanów powieści epistolarnych rzeczywiście może zachęcić, bo nie jest to często spotykany format w tym gatunku.

      Usuń
  15. No i popatrz co narobiłaś! ;) Do tej pory nie zwracałam na nią uwagi, ale teraz? No jestem niesamowicie zaciekawiona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, nawet jak mam zastrzeżenia, to i tak ciekawię. No i co ja mam zrobić? :))

      Usuń
  16. Super recenzja, naprawdę zachęciłaś mnie do zapoznania się z tą książką. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  17. Książka mogłaby mi się spodobać. Fabuła pełna tajemnic przyciąga :)

    Życzę Ci spokojnych, radosnych Świąt Wielkanocnych spędzonych z najbliższymi.

    OdpowiedzUsuń
  18. O! Powieść epistolarna - ten ten gatunek, który myślałam, że mi się nie spodoba - a czytałam już kilka powieści w takiej formie i okazały się ok :) Czystych kryminałów (jako gatunku) z własnej woli nie czytam za bardzo - wątki kryminalne i tajemnice mile widziane, ale jako całość nie za bardzo. Skusiłam się na kupno "Dziewczyny z pociągu" i przeczytam (za jakiś czas pewnie dopiero).
    Bardzo za to podobała mi się recenzja (jak zawsze!) - "jej czas to rozbita chronologia" piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))
      Do tej pory przeczytałam niewiele powieści epistolarnych, z różnych gatunków, ale wrażenia mam pozytywne. Przy umiejętnie opowiedzianej historii może świetnie się spisać.

      Usuń
  19. Mój początkowy entuzjazm opadł. Widząc tę piękną okładkę, natychmiast wpadłam w zachwyt, na szczęście oceny mnie sprowadziły na właściwą drogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście oceny są mieszane i raczej nie przekraczają 6 - wiem dlaczego. Autor nie bardzo udźwignął format w tym gatunku, brakuje tego dreszczyka; jakoś jednak wpadłam w historię na tyle, by nie zmiażdżyć jej całkowicie :)

      Usuń
  20. Jestem bardzo zainteresowana tą książkę, na pewno po nią sięgnę!

    OdpowiedzUsuń