2 mar 2016

„Czarownice z Pirenejów” - Luz Gabás

Tytuł: Czarownice z Pirenejów
Autor: Luz Gabás
Wydawnictwo, rok wydania: Muza, 2016
Ilość stron: 480
Cena: 44,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Muza oraz Business&Culture


Gdy myślimy o procesach czarownic, to od razu pojawia się pierwsze skojarzenie: amerykańskie miasteczko Salem. To nim karmią się filmy, seriale i powieści, rozbudzając wyobraźnię kolejnych osób. Przeprowadzone w 1692 roku egzekucje stały się symbolem polowań na czarownice, które trwały od XIV do XVIII wieku. W różnych zakątkach świata łapano i oskarżano rzekome wiedźmy, poddawano je torturom i skazywano na śmierć. Ofiarami były przede wszystkim kobiety, ale mężczyźni również ginęli w mękach. Śladów czarów i konszachtów z diabłem doszukiwano się wszędzie, od nieodpowiedniego znamienia na skórze do podejrzanego powodzenia w życiu. Plotki, pomówienia – wystarczyło, że wróg oskarżył cię o czary szybciej, niż ty jego. Strach przed Złym sprawiał, że ludzie sami stawali się źli, tworząc niewinnym piekło na ziemi. Mrożące krew w żyłach metody przesłuchań i wykorzystywane narzędzia stanowią świadectwo koszmaru, który wypełzł z niespokojnych umysłów i stworzył nową rzeczywistość. Przerażająca codzienność ówczesnych oskarżonych wcale się nie skończyła. W niektórych rejonach świata przetrwała wiara w czary, a wraz z nią oskarżenia. Nawet kilkuletnie dzieci mogą paść ofiarą brutalnych egzorcyzmów i wypędzenia z domu. 

Gdy poznajemy sylwetki poszczególnych skazańców, zaczynamy oddalać się od popkulturowej fantazji i przybliżamy do dramatów realnych osób. Taka myśl przyświecała Luz Gabás, autorce znanej dzięki powieści „Palmy na śniegu”. Łącząc fikcję z faktami historycznymi, ułożyła historię kobiet, które, choć w rzeczywistości nie istniały, mówią głosami prawdziwych osób. Zainspirowały ją dokumenty Rady z 1592 roku, pochodzące z pirenejskiej prowincji Huesca, w których niewiele miejsca poświęcono procesowi czarownic. Losy kobiet zamknięte w krótkiej liście złożonej z nazwisk nie dawały jej spokoju – co przyczyniło się do bestialskiego mordu? Kim mogły być ofiary? Splot jakich okoliczności przyczynił się do polowania? Te myśli stały się drogowskazami dla autorki, prowadząc ją przez historię XVI wieku wprost na francusko-hiszpańskie pogranicze fikcji i rzeczywistości, gdzie powołała do życia „Czarownice z Pirenejów”.

Brianda z Lubicha i Brianda z Madrytu – łączy je imię, dzieli kilka wieków. Jedna z nich jest szesnastowieczną dziedziczką, druga nowoczesną panią inżynier. Ich ścieżki nigdy nie powinny się przeciąć, a jednak ślady stóp zaczynają się pokrywać, gdy Brianda przyjeżdża do górskiego miasteczka Tiles. Kobieta szuka w rodzinnych stronach odpoczynku od stresu związanego z pracą, a zamiast tego znajduje… tajemnice ukryte w lasach i wiekowych budynkach. Sny i nieznośne uczucie niepokoju prowadzą ją nowymi drogami, w których drzemie dramatyczna historia miłości, poświęcenia i zdrady. Los stawia na jej trasie tajemniczego Corso; mężczyzna zdaje się kluczem do zrozumienia dręczących ją wizji. Brianda coraz mocniej zagłębia się w przeszłość i ponad czasem podaje rękę swojej imienniczce. Choć zasłona dzieląca światy staje się coraz cieńsza, to echo wojny domowej i złowieszcze wyroki inkwizycji zagłuszają głos kobiety, która od stuleci chce zostać wysłuchana. Jakie sekrety skrywa umysł Briandy – co takiego wydarzyło się w Tiles?

Luz Gabás mnie zaskoczyła. Sięgając po „Czarownice z Pirenejów” spodziewałam się na wskroś współczesnego romansu okazjonalnie okraszonego nawiązaniami do przeszłości. Za to nie spodziewałam się takiego rozmachu, tak wciągającej i poruszającej opowieści mocno osadzonej w historii tamtejszego regionu. Prowadzenie dwóch płaszczyzn czasowych to zabieg popularny, jednak dość niewdzięczny. Zdarza się, że jedna ze stron rozpycha się na kartach powieści kosztem tej drugiej; opowiadając swoją historię, pożera całą uwagę czytelnika - a nawet autora, który rozwija kolejne wątki, angażuje się w opowieść i druga z płaszczyzn staje się jedynie dopowiedzeniem, miejscem na dopiski, które wypełniają białe plamy pomiędzy rozdziałami. Gabás kreuje obydwie płaszczyzny, przeszłość i teraźniejszość, opierając je na podobnych filarach: romansie, rodzinie i magii. Subtelne wpływy wątków nadprzyrodzonych splatają obydwie części. Nie ukrywam, że w tym przypadku to przeszłość przemawia mocniejszym głosem. Losy Briandy z Lubicha odmalowano z większym rozmachem; barwna opowieść obejmuje rozmaite konflikty, nawiązując do historii regionu i kładzie silny nacisk na przedstawienie całej społeczności, której częścią jest Brianda. Śledzimy ścieżki kolejnych bohaterów, podążamy ich śladami, wkraczając w coraz posępniejszy i mroczniejszy klimat. Byłam zrozpaczona takim a nie innym obrotem spraw, niemal rwałam włosy z głowy i złorzeczyłam; ileż cierpienia można zgotować drugiemu człowiekowi, jak chora może być żądza władzy i jak wielka podłość! Czytelnik domyśla się, w jakim kierunku zmierza historia, ale nie może przygotować się na porażającą bezsilność, gdy historia z przeszłości dobiega końca. To zżycie się w dużej mierze zawdzięczamy bardzo dobrze wykreowanej bohaterce; dziedziczka Brianda jest silną i odważną kobietą, która walczy o swoje szczęście wbrew ówczesnym zasadom. Jej zaradność i postępowość jest nietypowa jak na niewiastę w szesnastowiecznym patriarchalnym społeczeństwie, zaś sposób, w jaki stawia czoła przeciwnościom, czyni z niej fascynującą postać. Współczesność nie tyle blednie, ile ustępuje przeszłości pola w niektórych kwestiach. Emocje płynące z części historycznej naprawdę ciężko ubrać w słowa – ciężko również rywalizować z takim ładunkiem. Gdy zestawiamy ze sobą te same filary, widzimy nie tylko odpryski czasu i przenikających się historii, ale także niedociągnięcia. Przede wszystkim teraźniejszy romans sprawia wrażenie wymuszonego, właśnie takiego dopowiedzenia, żeby czytelnicy wiedzieli, że coś jest na rzeczy. Miłość z przeszłości to rdzeń poruszającej, dramatycznej historii, a jej współczesny odpowiednik wydaje się taki… beznamiętny. Spisuje się nieźle jako podkreślenie lustrzanego odbicia między „wtedy” i „teraz”, ale w pojedynkę nie daje sobie rady. Relacja nowoczesnej Briandy i jej wybranka jest dość chaotyczna, składa się raczej z wybiórczych scen, które powinny stać się częścią czegoś większego – czegoś, co przekonałoby mnie, że uczucie rzeczywiście jest potężniejsze niż czas. Zdecydowanie lepiej radzą sobie interakcje głównej bohaterki z innymi postaciami. Przyjaźń i zacieśnianie więzi rodzinnych rozwijają się w odpowiednim tempie i dodają kolorytu perypetiom kobiety. Drugoplanowe postacie wyróżniają się głównie swoimi tajemnicami, których rozwiązanie pochłania naszą uwagę, będąc niewątpliwą zaletą części współczesnej. „Czarownice z Pirenejów” mogłyby składać się tylko z historii Briandy z Lubicha. Rozumiem, skąd ta potrzeba autorki, by odwołać się do dwóch płaszczyzn czasowych i sam pomysł pochwalam, ale wykonanie pozostawiło we mnie uczucie niedosytu. Dreszczyk emocji związany z odkrywaniem kolejnych tajemnic i powiązań był nieoceniony, ale nie mógł zalśnić pełnym blaskiem. Przeszłość zdominowała teraźniejszość, nie zostawiając wystarczająco dużo miejsca na dialog.

„Czarownice z Pirenejów” to spojrzenie na sylwetki silnych kobiet, które wykraczały daleko poza ograniczenia narzucane im przez społeczność oraz czas. Z podniesioną głową mierzyły się z przeciwnościami, walczyły o miłość i pozostawiały ślady, które przetrwały do dziś. Luz Gabás przedarła się przez wieki ciemnoty, podłości, krzywdy i niezrozumienia i wyciągnęła z popiołów prawdziwie poruszającą opowieść.

38 komentarzy:

  1. Ja gdzieś już widziałam tę książkę, sam zarys fabuły mnie zachęca. Jednak ostatnio mam wiele na głowie, szczególnie w sferze prywatnej, dlatego też czytam mniej niż zwykle :(
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży - trzymam kciuki za pomyślne rozwiązanie twoich spraw.

      Usuń
  2. Kurcze, nie wiem czy ta książka nie byłaby dla mnie na razie za ciężka. Tematyka mi się. Podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka ogólnie rzecz ujmując nie jest zbyt "ciężka", ale płaszczyzna poświęcona przeszłości wzbudziła we mnie dużo emocji.

      Usuń
  3. Powiem Ci, że nie słyszałam o tej książce, ale niesamowicie mnie nią zaintrygowałaś i ogromnie zachęciłaś! Będę ją mieć na uwadze w najbliższym czasie ;).

    Pozdrawiam słonecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć - dla mnie ta powieść była takim przypadkowym odkryciem :)

      Usuń
  4. Lubię takie poruszające powieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka pasuje do tego określenia - szczególnie część opowiadająca o przeszłości :)

      Usuń
  5. Czytałam ostatnio "Czarownice z Pirenejów" i jestem oczarowana tą pozycją. Szczerze mówiąc nawet nie spodziewałam się, że będzie tak dobra, jedyne czego żałuję, że to jest o niej tak cicho (mimo że niedawno była premiera), bo moim zdaniem zasługuje na większą uwagę;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, gdyby nie zapowiedź, którą otrzymałam na maila, to nie wiem, czy zwróciłabym na nią uwagę. Też nie spodziewałam się, że tak przypadnie mi do gustu; zasługuje na uwagę :)

      Usuń
  6. Ostatnio w księgarni miałam ją kupować, ale wygrała inna i niestety tą odstawiłam na półkę. Jednak zapowiada się interesująco, lubię poruszające opowieści :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten dylemat - zawsze jeden tytuł musi wygrać, a potem natrafiam na opinie dotyczące drugiego i zastanawiam się, czy podjęłam dobrą decyzję :)

      Usuń
  7. Zupełnie nie moja bajka, chociaż muszę przyznać, że jest odrobinę intrygująca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto zajrzeć do nie-swojej bajki, można znaleźć ciekawe historie :)

      Usuń
  8. Pomimo, że normalnie nie czytam tego typu książek, tę MUSZĘ przeczytać :) Świetnie napisana recenzja; dodatkowo mnie zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję; ja zaryzykowałam i jak widać - było warto :)

      Usuń
  9. Ciekawa, lecz to nie moje klimaty :)
    przebudzenie-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się, trudno lubić wszystko :)

      Usuń
  10. Kiedyś mignęła mi ta książka w jakiejś bibliotece, ale jakoś nie sięgnęłam. Trzeba to chyba naprawić. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała wolne miejsce na liście "do przeczytania", to zachęcam :)

      Usuń
  11. Wielka szkoda, że kiedy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki, miałam sporo zaległości, bo teraz z przyjemnością bym ją przeczytała :-/ Będę musiała poszukać jej w bibliotece, może los się do mnie uśmiechnie ;-)
    Pozdrawiam!

    W krainie absurdu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować; Poetka A wyżej napisała, że widziała ten tytuł w bibliotece, więc może w twojej okolicy też pojawi się w zbiorach.

      Usuń
  12. Polowanie na czarownice to na pewno nie jest "mój" temat, mimo to okładka i recenzja zachęcające, więc nie mówię całkiem nie. Pozdrawiam ciepło. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Początek tej książki nie jest zachwycający, ale druga połowa dla mnie była już naprawdę dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepadłam w przeszłości - dla mnie ta powieść mogłaby być jedynie opowiedziana z perspektywy Briandy dziedziczki i nie potrzebowałabym niczego więcej do szczęścia :)

      Usuń
  14. Lubie takie książki. Chociaż cena okładkowa trochę odstrasza :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam cenę - faktycznie, musiałabym być mocno przekonana do tytułu, by go zakupić.

      Usuń
  15. Spodobała mi się zarówno okładka i tematyka. Pozostaje tylko przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wydaje się być bardzo ciekawa, chciałabym ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo podoba mi się okładka. Lubię książki o takiej tematyce, to mój styl. Chętnie ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka niewątpliwie przyciąga uwagę :)

      Usuń
  18. Na ten tytuł mam ochotę odkąd po raz pierwszy zobaczyłam książkę w zapowiedziach ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie mam przekonania do tej książki, aczkolwiek nie skreślam jej całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  20. To dla mnie całkowita nowość, pierwszy raz słyszę o książce, ale chciałabym poznać ją bliżej. Połączenie przeszłości i teraźniejszości brzmi ciekawie. Niezwykle trudno prowadzić dwie udane historie, szkoda, że tylko jedna Ci się spodobała w pełni.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga część nie była taka zła, ale zdecydowanie przyćmiła ją przeszłość. W porównaniu wypadła nie tyle źle, co... nie niosła ze sobą tylu emocji.

      Usuń
  21. Czytam same pozytywne recenzje na temat tej książki, ale sama nie potrafię się do niej przekonać, niestety.. ;/

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie ;)
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się - jeśli książka nie przemawia, to nie ma się co zmuszać; czasem odpowiedni tytuł potrzebuje odpowiedniej pory :)

      Usuń