22 lut 2016

„Teatr odtrąconych poetów" - Tamara Ireland Stone


Tytuł: Teatr odtrąconych poetów
Autor: Tamara Ireland Stone
Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo Amber, 2015
Ilość stron: 320
Cena: 35,80 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Amber
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać



Odnajdując siebie w słowach

Sick-lit, czyli literatura biorąca na celownik temat chorób, jest szalenie popularna, ale wcale nie łatwa. Wymaga wiedzy i szacunku względem chorych osób, a także wrażliwości. Podejmowanie modnego tematu w większości przypadków nie wyrządza nikomu krzywdy, ale jeśli chodzi o sick-lit, to tutaj należy być ostrożnym. Powielanie stereotypów, wyciąganie błędnych wniosków oraz cukierkowe wygładzanie i upiększanie cierpienia, z którym na co dzień borykają się chorzy to skutki uboczne powieści, które żerują na trendach. Przemyślane historie mogą pomagać tym, którzy szukają wsparcia, dodawać im otuchy i wskazywać kolejne kroki w szukaniu pomocy, z kolei zdrowi dzięki nim mogą utożsamić się z chorymi i wzbogacić swoją wiedzę. Do której kategorii zalicza się „Teatr odtrąconych poetów”?

Tamarę Ireland Stone do napisania powieści zainspirowała C., nastolatka, przyjaciółka rodziny, u której zdiagnozowano zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Obserwując jej walkę z chorobą, autorka zagłębiła się w świat osób cierpiących na nerwicę natręctw i tak powołała do życia Samanthę. Szesnastoletnia Sam wiedzie życie ślicznej, popularnej, utalentowanej nastolatki: uwielbia pływać, przyjaźni się z najpopularniejszymi dziewczynami w szkole i świetnie radzi sobie z makijażem. Przystojni chłopcy? Są. Imprezy, o których mówi się tygodniami? Są. Zaproszenia na modne koncerty? Są. Wysoka cena, którą trzeba za to zapłacić? Jest. Bo Sam każdego dnia musi walczyć o zwyczajność. Cierpiąca na ataki paniki i nerwicę natręctw dziewczyna ukrywa przed światem burzę niespokojnych myśli i problemy z odczytywaniem cudzych intencji oraz terapię i kolejne leki. Jej umysł działa inaczej i nie zawsze ma w sobie dość siły, by pokonać jego ograniczenia. Sam chce być taka jak inni, walczy o utrzymanie popularności, ale ciągle ma wrażenie, że zaufanie i akceptacja są daleko poza jej zasięgiem. Gdy w końcu decyduje się wyciągnąć rękę do świata, szala zawierająca spełnienie najgorszych przeczuć i najwspanialszych marzeń zaczyna się niebezpiecznie chwiać.

Czy „Teatr odtrąconych poetów” jest równie magiczny jak sam tytuł? W dużej mierze tak, zaś magia jawi się głównie za sprawą poezji. Słowa odgrywają olbrzymią rolę w losach bohaterów, a wiersze zamieniają się w klucze do ich najgłębszych pragnień oraz przeżyć. Terapeutyczna rola sztuki unosi się nad historią, w której nie brakuje smutku i samotności. Czy to tworząc, czy to zagłębiając się w cudzą twórczość, nastolatki nie uciekają od rzeczywistości – raczej znajdują zrozumienie i siłę, by się z tą rzeczywistością zmierzyć. Stone zbudowała powieść na wspaniałym pomyśle; poezja staje się elementem codziennej potrzeby, nie zaś odmierzanym przez lekcje wkuwaniem. Poezja z Teatru Poetów jest tworzona po to, by pomogła przetrwać najczarniejsze z chwil; dla bohaterów staje się symbolem, bo w świecie, który nieustannie ocenia i opiera się na pozorach, ona nie służy do tego, by komukolwiek zaimponować, za to pozwala na szczerość.

Okres dorastania jest trudny dla każdego nastolatka; planowanie przyszłości, szukanie siebie, konflikty z rówieśnikami i pierwsze poważne związki potrafią poważnie namieszać w życiu. Jeśli na dodatek młody człowiek zmaga się z chorobą psychiczną, to może spotęgować wrażenie wyobcowania, problemy z nawiązywaniem nowych znajomości czy strach przed stygmatyzacją. Wsparcie oraz zrozumienie są nieocenione w każdym przypadku, jednak jak przełamać barierę, która dzieli i często budowana jest z szykan, niedoinformowania i desperackiej potrzeby dopasowania się do większości? „Teatr odtrąconych poetów” skierowany jest na drugiego człowieka – na problemy, z którymi się boryka, na zachowanie, które może nie zawsze być dla nas zrozumiałe. To lekcja empatii, uświadamiająca, jak wiele osób codziennie toczy wewnętrzne walki, ukrywając je za uśmiechem. To również wejrzenie w umysł osoby cierpiącej na zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne (znane także pod angielskim skrótem OCD), wskazanie objawów i mechanizmów kierujących ich codziennym życiem. Ponieważ mamy do czynienia z książką Young Adult, temat choroby wpleciono w wątek romantyczny i wyraźnie zaznaczono go na tle dojrzewania bohaterów. Dzięki temu nastolatek może odnaleźć w niej elementy, z którymi się utożsami, a cała historia zostanie mu podana w przystępny sposób. Zaskakująca historia, warto dodać, bo Stone przygotowała dla czytelników niespodziankę. Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Pomimo pozytywnego odbioru powieści, przyznaję, że niektóre z jej płaszczyzn mogłyby być jeszcze pogłębione. Myślę tutaj głównie o wątku romantycznym, sprawnie poprowadzonym, ale pozbawionym wyrazistości. Autorka rozpoczęła z dobrego miejsca, ale nie wyczerpała do końca potencjału kryjącego się w tym elemencie.

Gdyby „7 razy dziś” Lauren Oliver i „Wszystkie jasne miejsca” Jennifer Niven kiedykolwiek spotkały się, to „Teatr odtrąconych poetów” mógłby być owocem tego spotkania. Spokojna, wyważona opowieść o dorastaniu łączy się z tematyką chorób psychicznych. Choć można dojść do wniosku, że to smutna, niełatwa historia, to jednak kryje się w niej duży ładunek optymizmu, o który muszą zawalczyć bohaterowie. Być rozumianym – nie ocenianym, tego pragnie Samantha i jej przyjaciele z „Teatru odtrąconych poetów”. W międzyczasie ukrywają swoją samotność, smutek, cierpienie i odrzucenie pomiędzy strzępkami papieru, notatnikami, wersami i strofami. Tamara Ireland Stone stworzyła opowieść o życiu z chorobą, które, choć inne, nigdy nie jest gorsze i mniej warte przeżycia.

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam takie wtrącenia, w postaci wierszy, piosenek itp., które wplatane są do fabuły powieści. Pamiętam, jak bardzo przypadł mi do gustu ten zabieg w "Pułapce uczuć". Pierwszy raz słyszę o recenzowanej przez Ciebie powieści, ale fabuła, faktycznie brzmi bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku pojawia się kilka wierszy i tak samo jak w "Pułapce uczuć" mają one m.in. funkcje terapeutyczną. Myślę, że warto przyjrzeć się powieści Ireland, nawet jeśli moda na sick-lit nieco przygasła.

      Usuń
  2. Książkę mam w bibliotece i od jakiegoś czasu się nad nią zastanawiałam. Na pewno kiedyś przeczytam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama nie wiem, jakoś nie mam przekonania do tej książki. Być może dlatego, że czytałam już jedną Sick-lit i nie zachwyciła mnie tak mocno, jakbym sobie tego życzyła. Dlatego teraz ostrożnie podchodzę do tego typu literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sick-lit bywa ryzykowny i trzeba jeszcze mieć odpowiedni nastrój do takiej lektury. Rozumiem twoje rozczarowanie, ale mam nadzieję, że jeszcze natrafisz na dobry tytuł z tej kategorii :)

      Usuń
  4. Już sama okładka niezwykle mnie intryguje, a po zapoznaniu się z tym o jakim zaburzeniu będzie lektura wiedziałam już na pewno, ze muszę dorwać książkę w swoje czytelnicze szpony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po lekturze nieco inaczej patrzy się na okładkę - treść nadaje jej nowe znaczenie.

      Usuń
  5. Zaciekawiłaś mnie co do tej książki swoja recenzją. Na pewno będę się za nią rozglądać. ;)
    Buziaki. :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Obie porównane książki czytałam i mnie oczarowały, więc z przyjemnością sięgnę po tą lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz :)

      Usuń
  7. Mimo, że nie jest to łatwa historia, to jednak chciałabym ją poznać. Interesują mnie właśnie takie tematy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niełatwa historia, ale podana w bardzo przystępny sposób - myślę, że warto ją poznać.

      Usuń
  8. OMG, chcę! W dodatku taka ładna okładka - Amber mnie zaskakuje! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobna do oryginalnej i do tego symbolicznie nawiązuje do treści - wlicz mnie w poczet zaskoczonych osób :)

      Usuń
  9. Przyznaje, że chociaż mam tytuł od dawna na uwadze miałam co do niego obawy. Teraz jednak widzę, że warto dać mu szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się trochę obawiałam, ale Stone mnie pozytywnie zaskoczyła. Nie jest to powieść bez wad, ale i nie są to wady, które psułyby mocno przyjemność z lektury.

      Usuń
  10. Nie słyszałam o tej książce. Tytuł i fabuła mocno intrygują. Bardzo lubię książki tego typu, dlatego z pewnością kiedyś przeczytam "Teatr odtrąconych poetów".
    http://lekturia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń