3 lut 2016

„Linia serc" - Rainbow Rowell [premiera] #czytamyrazem


Tytuł: Linia serc
Autor: Rainbow Rowell
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
Data wydania: 03.02.2016
Ilość stron: 384
Cena: 34.90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Otwarte
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać



Hello? Nie tylko Adele telefonowała do swojej wielkiej miłości…

Kontaktujemy się ze sobą bez przerwy – e-maile, smsy, rozmowy na Skype, komentarze, prywatne wiadomości na portalach społecznościowych, zdjęcia („jeden obraz wyraża więcej niż tysiąc słów”), krótkie filmiki; nie rozstajemy się z telefonami komórkowymi, dla niektórych dramatem jest brak wi-fi, bo przecież stracą kontakt ze światem.

Mamy niemalże wszystkich na szybkim wybieraniu, jeśli tylko zechcemy.

Dlaczego w takim wypadku nie potrafimy się porozumieć z najbliższymi osobami? Fora są wypchane postami z prośbami o pomoc nie potrafię się dogadać/nie umiem się porozumieć/nie wiem jak mam rozmawiać z…, chętnie czytane są felietony i wszelakie artykuły o problemach z komunikacją. Pracownicy i szefowie, znajomi, przyjaciele, narzeczeństwa, małżeństwa, rodziny – cały świat nie potrafi się dogadać na sto sposobów. Mamy nadawców i odbiorców, mówiących i potakujących głowami, uprawiamy jednostronny kontakt pod szyldem rozmowy. Początkowo wszystko jest w porządku, ale pojawia się taka chwila, gdy zaczynamy zdawać sobie sprawę, że szczerość przychodzi nam coraz trudniej, nie wiemy, jak mamy się zwierzyć i nie potrafimy sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz spędziliśmy trochę czasu na rozmowie. W takich chwilach każdemu przydałby się żółty telefon. Stacjonarny, ze spiralnym kablem i tarczą numerową. Tak, ten sam, który nie pozwala wyjść z domu, bo możemy przegapić ważne połączenie. Nie, komórka w żółtej obudowie i aplikacja symulująca oldschoolowe „dryńń dryńń” nie przejdą – nie mają w sobie dość magii, by mogła wokół nich kręcić się historia Georgie.

Georgie McCool dzielnie próbuje łączyć wszystkie role, nie tylko na kartach scenariusza. Scenarzystka specjalizująca się w komediach, mama dwóch uroczych dziewczynek, kochająca żona, dobra przyjaciółka, córka i siostra. To w teorii. W praktyce kariera okupiona jest wieloma wyrzeczeniami, dom stoi na głowie, gdy nie dba o niego mąż Neal, a życia bliskich toczą się gdzieś obok. Georgie naprawdę się stara i gdy na horyzoncie pojawia się szansa na upragniony sukces, postanawia postawić wszystko na jedną kartę. W grę wchodzą również rodzinne święta. Przedkładając pracę nad wspólne świętowanie, przelewa czarę goryczy, która napełniała się od jakiegoś czasu, kropla po kropli. Tylko dobry przyjaciel Seth zdaje się rozumieć, jak wiele znaczy dla niej kariera. Georgie staje przed trudnym dylematem. Potrzebuje rady, drogowskazu, czegokolwiek, co pomoże jej ułożyć życie, które wywróciło się do góry nogami. Niespodziewanie odpowiedź może kryć się w żółtej słuchawce… Czyj głos tam usłyszy?

Na pierwszy rzut oka, historia opisana w „Linii serc” rozgrywa się w trakcie kilku grudniowych dni. W rzeczywistości przechodzimy wraz z bohaterami przez kolejne lata, w refleksjach i retrospekcjach układając etapy związku Georgie i Neala. Pomiędzy pierwszym „cześć” a wątpliwościami stawiającymi na szali dalsze małżeństwo, Rowell nieśpiesznie rozwija opowieść o kilku miłościach i dwóch rodzinach. W antologii „Podaruj mi miłość” pisarka połączyła opowieść o nastoletnim uczuciu z zimową magią, tworząc opowiadanie „Północ”; za sprawą „Linii serc” otrzymujemy powieść, która tą samą magią nasączyła historię małżeństwa z dwójką dzieci. Czy Rainbow Rowell, do tej pory znana czytelnikom jako autorka książek dla młodzieży, sprawdziła się w dorosłej literaturze?

Miłość w świecie „Linii serc” jest… codzienna. Wie, co to rutyna i nieporozumienia, bywa ofiarą pomieszanych priorytetów i nie pozwala sobie zapomnieć o drugiej szansie. Nie obawia się naprawiać starego, zanim da szanse nowemu. Miłość w życiu Setha, Georgie, Neala, siostry Georgie imieniem Heather i ich mamy opowiada własne historie, tak urocze, jak zwyczajne. My zanurzamy się w tych prostych opowieściach, które są poprowadzone z taką lekkością, że zupełnie nie przeszkadza nam to nieśpieszne tempo. Siłą napędową „Linii serc” są dialogi. Bohaterowie rozmawiają, mówią, perorują, odbijają słowa niczym piłeczki do ping-ponga. Telefonują, spotykają się twarzą w twarz i mówią, mówią, mówią. To gadulstwo stanowi iluzję, pod którą aż kipi od nierozwiązanych problemów, tajemnic, niepewności. Nie potrafią się porozumieć, choć są pełni dobrych intencji. Dopiero z czasem widzimy, jak na wierzch wypływa to, co do tej pory próbowali zamaskować słowami. Każde z nich boryka się z jakimś dylematem, który okraszony jest sporą dozą refleksji. Jeśli jest coś, co lubię u Rowell najbardziej, to właśnie są to bohaterowie. Linia połączyła wiele serc, a każde z nich jest niepowtarzalne i nawet krótką obecność potrafi dobitnie zaznaczyć. Mają w sobie urok, którego nie przyćmiewają ich wady; to, co mogłoby irytować, najczęściej śmieszy (jak katastroficzne-troskliwe zapędy mamy Gerogie), a to, co danej postaci mogłoby niezmiernie denerwować, tylko w minimalnym stopniu działa na nerwy, bo Rowell daje nam do zrozumienia, że nikt nie jest idealny i na każdą dobrą cechę może przypadać wkurzający zwyczaj.

„Linia serc” to udana powieść, choć jest kilka wątków, którym można by poświęcić więcej uwagi. Autorka narzuciła sobie dość wąskie ramy czasowe i w te kilka dni jednocześnie wtłoczyła kilkanaście lat związku, przez co niewiele miejsca pozostawiła na rozwinięcie i pogłębienie relacji pomiędzy bohaterami. Obserwujemy codzienne życie Georgie, które można zamknąć w schemacie praca-dom-praca; zarówno w domu, jak i w pracy natrafiamy na interesujące, dobrze zarysowane postacie, ale dość szybko odbiera im się głos. Chciałabym spędzić więcej czasu w rodzinnym domu Georgie, bo jak już wcześniej pisałam, kryje się tam kopalnia uczuć. Żałuję, że w tych szybko mijających dniach nie zmieściło się więcej z teraźniejszości bohaterów drugoplanowych. Pisarkę skusiła też bajkowość zazwyczaj łączona ze świątecznym okresem, przez co finał wydaje się idealne skrojony na miarę bożonarodzeniowej historii. To znaczy również, że w zakończeniu wszelkie problemy zostają ucięte i z poziomu zwyczajności nagle wznoszą się na wyżyny cukierkowego optymizmu. Gdyby tylko Rowell pochyliła się nad tymi zagadnieniami, zamiast kurczowo trzymać się powieściowego dziennika, wtedy otrzymalibyśmy powieść… właściwie bez wad.

Powieści Rainbow Rowell stawiają przede wszystkim na miłość i są pełne ciepła, nawet jeśli bohaterowie stają przed niełatwymi dylematami. Pisarka tworzy pozornie proste historie i wplata w nie nienachalne przesłanie, a między wierszami umieszcza kolejne pokłady emocji. „Linia serc” wprowadza do doroślejszego etapu w twórczości autorki, nie stroniąc od refleksji i spojrzeń wstecz, gdy było się nastolatkiem zakochanym do szaleństwa; tym samym tworzy pomost pomiędzy „Fangirl”, „Eleonorą i Parkiem” a sobą, podejmując kolejny krok na drodze do szczęśliwego zakończenia w prozie życia.


#czytamyrazem

Razem z premierą książki rusza akcja #czytamyrazem. To akcja społeczna promująca czytanie książek przez mamy i córki, jako sposób na lepsze relacje.


Idea

Mamy i ich córki. Czy oprócz kosmetyków i ciuchów, mogą sobie jeszcze coś polecać? Tak. Książki :)
Mama poleca książkę córce, córka poleca książkę mamie.
Mama wpoiła kiedyś miłość do książek córce, teraz mają wspólne tematy do rozmów.
Mama nie ma czasu na czytanie, córka zachęca mamę do relaksu przy książce.
Wersji może być wiele, ale to łączy ich jedno: książki.
Mamy i córki dzielą pasję do książek wspólnie, dyskutują o książkach, wymieniają się nimi, sprawiają sobie książkowe prezenty.

Pretekstem do dyskusji czy mamy i ich córki #czytająrazem będzie premiera książki „Linia serc", która w 2014 roku otrzymała tytuł: powieść obyczajowa roku w największym, globalnym serwisie czytelniczym GOODREADS. Napisała ją Rainbow Rowell, bestsellerowa amerykańska autorka pisząca dla młodzieży i dorosłych. Jej dwie wydane w Polsce powieści dla młodzieży: „Eleonora i Park” oraz „Fangirl” stały się bestsellerami.

Więcej na temat akcji znajdziecie [TUTAJ]


#czytamyrazem


A wy? Czytacie razem? Jeśli nie, może to dobry sposób, by zyskać nowe hobby i podzielić się nim z mamą, ciocią, siostrą, przyjaciółką, babcią... :)

33 komentarze:

  1. Ciekawa recenzja :) akcja zapowiada się interesująco ja bardziej polecam sobie ksiazki z babcią :) zawsze wybiera sobie cos z mojej biblioteki pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Czyli w pewien sposób dokładacie swoją cegiełkę do akcji. Świetnie! :)

      Usuń
  2. Również brałam udział w tej akcji! <3 Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Taka akcja propagująca czytanie, o pozytywnym wydźwięku, zawsze jest warta poparcia.

      Usuń
  3. Recenzja ciekawa, z chęcią poznam tę książkę, choć liczyłam na kompletnie inną okładkę, ta mi po prostu nie pasuje do Rowell... Moja mama rzadko kiedy czyta, wiec i nie podsuwa mi książek - mogę się pochwalić, że to dzięki mnie niedawno w ogóle zaczęła czytać, bo wcześniej nie robiła tego wcale. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metoda małych kroczków też jest dobra - nikt nie rodzi się czytelnikiem ot tak, czasem potrzebuje dobrego polecenia z zewnątrz :) Myślę, że różnica w okładce wynika z faktu, że to Rowell dla dorosłych - być może zadecydowała tutaj kwestia marketingu, by czytelnicy nie wprowadzili się w błąd, że to kolejna Rowell (w domyśle: kolejna dla nastolatków).

      Usuń
  4. Słyszałam wiele pozytywnego o powieściach Rowell, ale ja nie miałam jeszcze z nimi styczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię Rowell i w wersji dla nastolatków, i w wersji dla dorosłych. Trafia do mnie jej pióro, więc mogę polecić Ci jej książki.

      Usuń
  5. Mam mieszane uczucia co do autorki, ponieważ "Fangirl" bardzo mi się podobało, ale już "Eleonor i Park" bardzo mi się nie podobało. Jestem ciekawa tej książki i jak ją odbiorę. Co do akcji bardzo fajny pomysł, wcześniej nie słyszałam a już od kilku miesięcy wymieniam się z mamą książkami. Wciągnęłam ją w to i teraz czyta więcej ode mnie. Co najlepsze kiedy zaczęła czytać moja mama zaczęła z nią czytać jej siostra także jest w to już zamieszana cała rodzina :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci tak: Fangirl było cudne, zachwycałam się i zdanie podtrzymuję. Eleonora i Park również mi się podobali, ale nie było już tego zachwytu. Dobra młodzieżówka, ot co. Linia serc to jeszcze inna kategoria i to nie tylko dlatego, że dla dorosłych. Pozostał lekki język, nieszablonowi bohaterowie, ale atmosfera jest już inna.
      Gratuluję skutecznego zarażania miłością do czytania! :)

      Usuń
  6. Ja jakoś nie mam ochoty na tę książkę. Choć pomysł z telefonem jest na pewno oryginalny, to wątpię że kupię tę książkę. Co do wspólnego czytania, moja mama ma całkiem inny gust. Woli raczej książki o starożytności, czasem historyczne. Ja wolę współczesne a już na pewno New Adult. Mimo to uważam, że akcja jest świetna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie innych gatunków to też nie problem - zawsze po lekturze można wymienić się doświadczeniami, opowiedzieć o książce, posłuchać o cudzych wrażeniach i tak dalej. Najważniejsze jest czytanie :)

      Usuń
  7. Jakoś nie mogę się przekonać do tej książki. Nie zachęcają mnie nawet liczne dialogi ani dobrze wykreowani bohaterowie. Za to bardzo podoba mi się Twoja recenzja ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Musze przeczytać tą książkę. A do akcji an pewno zachęcę przyjaciółki. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie, przyjaźń i czytanie mogą iść ze sobą w parze :)

      Usuń
  9. jestem strasznie ciekawa tej książki. choć jeszcze żadnej powieści Rowell nie przeczytałam. Ale opowiadanie w antologii "Podaruj mi miłość" było cudne!

    Uściski,
    Tirindeth's

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki rowellowy przedsmak, bo Linia serc też uderza w świąteczne tony :)

      Usuń
  10. Chętnie przyjrzę się temu tytułowi :D
    I tak, bardzo często czytam te same książki co moja mama i ciocia + gromada znajomych! Nie ma to jak porozmawiać o literaturze i wrażeniach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie - przy okazji można zaoszczędzić na zakupach, jeśli wymieniacie się tytułami :)

      Usuń
  11. Chętnie przeczytam, ale najbardziej podoba mi się akcja związana z książką :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Urzeka mnie okładka tej książki, ale sama fabuła niestety nie wzbudziła mojego zainteresowania i jakoś nie potrafię się do niej przemóc.

    OdpowiedzUsuń
  13. Książka przyciąga i zaciekawia, ale fabuła nie do końca mi odpowiada.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja na razie sobie daruje, wydaje mi się, że książka nie jest dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ''Linia serc'' od początku mnie niezbyt interesuje, jedynie okładka bardzo mi się podoba. Twórczość pani Rowell znam jedynie z wspomnianego przez Ciebie opowiadania z ''Podaruj mi miłość'' i muszę przyznać, że ta historia nie spodobała mi się tak bardzo niż się tego wcześniej spodziewałam. Dlatego (przynajmniej na razie) odpuszczę sobie książki tej pani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że opinie na temat okładki są podzielone :) Nie powiem, pasuje do treści, gdy już przeczyta się powieść.

      Usuń
  16. Do Rowell jakoś nigdy nie umiałam się przekonać. Fakt, fajny pomysł na powieść, ale nie wiem czy moja mama byłaby nią zachwycona. Może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się, nie każdego zachwyca jej twórczość. Może kiedyś któryś tytuł do ciebie przemówi :)

      Usuń
  17. Zaciekawiła mnie ta książka, chętnie bym przeczytała!

    OdpowiedzUsuń
  18. Jak wcześniejsze książki autorki nie zainteresowały mnie w ogóle, ta mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  19. Autorki jestem na pewno ciekawa, bo chciałabym się przekonać na ile jej pióro może skraść (lub wręcz przeciwnie) moje czytelnicze serce :) W przypadku "Lini serc" czuję, że mogłoby mnie rozczarować zakończenie. Nie przesądzam jednak sprawy, bo po jakiś tytuł Rainbow Rowell na pewno sięgnę i kto wie, może to będzie właśnie "Linia serc" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowell ma coś dla nastolatków (Eleonora i Park), tych odrobinę starszych nastolatków (Fangirl) i w końcu dla dorosłych (Linia serc), więc jest w czym wybierać.

      Usuń