20 sty 2016

„Amber” - Gail McHugh [przedpremierowo]


Tytuł: Amber
Autor: Gail McHugh
Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: [zapowiedź] 03.02.2016
Ilość stron: 592
Cena: 39,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Akurat oraz Business & Culture


Dziś będzie o fatalnym zauroczeniu; fatalnym - od pierwszego wejrzenia, zauroczeniu – dzięki drugiej szansie. Przytrafia się to nie tylko bohaterom, ale także przytrafiło się mnie. Chyba stworzę nowe powiedzenie, stanowiące parafrazę popularnego porzekadła – nie oceniaj książki po wstępie.

„Amber” rozpoczyna się niczym klasyczne romansidło i myślałam, że tak też się zakończy. Mając w pamięci „Collide”, zastanawiałam się, czy ponownie spotkanie z autorką było dobrym pomysłem. Przede wszystkim ciekawiło mnie, czy od czasu debiutu dokonała postępu. Okazało się, że McHugh przygotowała niespodziankę, przebijając prezentowany wcześniej poziom i w końcu przekonała mnie do siebie. Nie wiem, jakie ma powieściowe plany na przyszłość, ale zdecydowanie powinna iść w tym kierunku, jaki obrała w „Amber”. Szukając adrenaliny w różnych miejscach i na różne sposoby, można znaleźć niezłe historie. 

Początek jest chyba najsłabszym elementem powieści; sztampowa opowiastka o dziewczynie z przeszłością i dwójką przystojniaków. Ona, Amber, ucieka od demonów przeszłości i spotyka ich: pierwszy, Brock, jest uwodzicielskim sportowcem, który nie może opędzić się od dziewczyn; drugi, Ryder, to wytatuowany zły chłopiec, który ma nieziemski tupet. Dodajmy do tego spoliczkowanie kogoś jako element gry wstępnej i studenckie imprezy, a nakreślimy wstęp „Amber”. Skoro pierwsze wrażenie jest takie, a nie inne, to dlaczego wyżej napisałam, że McHugh mnie pozytywnie zaskoczyła? Wszystko dzięki temu, co dzieje się później. Opis, ten zwodniczy opis, przygotował grunt pod typowy romans – może erotyk. Czyli bez szaleństw. Przyznam, że po tym wstępie nie spodziewałam się niczego ponad „ona jest rozdarta pomiędzy dwoma mężczyznami i ilekroć podejmie decyzję, zwrot akcji zmusza ją do przemyślenia wyboru”. Taka myśl leży u podstaw historii Amber i jej kochanków, ale to trio ma własną wizję, którą konsekwentnie realizuje, nawiązując do filmu „Savages: Ponad bezprawiem” (który to jest ekranizacją powieści Dona Winslowa).

Choć wykonanie nie powala na kolana, to i tak doceniam starania autorki, która wyszła od typowych sylwetek postaci z erotyków, po czym zaczęła wypracowywać własne charaktery. Sportowiec-uwodziciel, seksowny zły chłopak i dziewczyna z przeszłością to stereotypy, z których czerpie, mieszając je z własnymi pomysłami na przedstawienie Amber, Rydera i Brocka. Każde z nich ma swój pazur, każde jest poturbowane przez los. Część tych stereotypowych cech niesamowicie drażni, to prawda, i gdyby tylko autorka zdecydowała się na stworzenie ich od podstaw, powieść zdecydowanie by na tym zyskała. Trójkąt miłosny i wplątani w niego bohaterowie „ze skazą” to najwyraźniej dobre rozwiązanie, jeśli tylko są sprawnie poprowadzeni. Sprawdziło się to chociażby u Tarryn Fisher, która stworzyła piekielnie wciągającą, kapitalną trylogię „Love Me with Lies” i osiągnęło całkiem niezły wynik u Gail McHugh. Co prawda McHugh bardziej zależało na erotyczno-sensacyjnym ujęciu takiej historii, niż na psychologicznych gierkach pomiędzy postaciami i głębokim wejrzeniu w ich umysły, ale tak samo jak koleżanka po piórze czerpie z nierozsądnych decyzji, egoizmu i zaślepiającego pożądania. Każdy z bohaterów ma w sobie dawkę toksyczności, trawi go jakaś obsesja, która staje się jego siłą napędową. Uczucia wręcz ich oszałamiają, co owocuje niemal afektami patologicznymi. Nic dziwnego, że ta burza emocji szybko kieruje historię na mroczne tereny. W tym punkcie romans studencki przechodzi metamorfozę i oprócz mocnej erotyki zaczyna oferować posmak sensacji. „Amber” powoli ześlizguje się na linię pomiędzy romantic suspense i dark erotica, tak naprawdę nie należąc do żadnego z tych gatunków. Swobodnie żongluje cechami poszczególnych kategorii, budując historię na pograniczu. Miesza seks i niebezpieczeństwo, dotykając również tematu dorastania i szukania siebie, portretując losy typowych amerykańskich studentów. Wpływy New Adult widać szczególnie w prywatnych perypetiach każdego z bohaterów: są młodymi ludźmi, którzy zmagają się z trudną przeszłością, chorobami bliskich czy rozbitymi rodzinami. Jednak przede wszystkim jest to stuprocentowy erotyk. A nawet kontrowersyjny erotyk-erotyk. „Momenty” są rozbudowane i bogate w detale, dotykając tematu, który dla wielu osób stanowi tabu. Jest odważnie i namiętnie, McHugh nie owija w bawełnę i nawet potrafi zawstydzić. Nie ukrywam, powieść jest trochę przegadana. Niektóre dialogi są niepotrzebnie podniosłe, niektóre czynności mogłyby być krócej opisane. Autorka „popłynęła” z historią i ze słowami. Cięcia, nawet niezbyt drastyczne, usprawniłyby tempo powieści, które do połowy toczy się leniwie. McHugh mogłaby każdą scenę rozbudowywać bez końca, a przecież nie o to chodzi. Druga połowa nabiera prędkości, bo gdy już poznaliśmy bohaterów, ich historie i powiązania pomiędzy nimi, możemy przejść do konsekwencji ich decyzji, które uruchamiają lawinę. Od tego punktu powieść wciąga coraz mocniej, zapraszając do przemyślanej gry – pomyśl o granicy, jaka istnieje i znajdź sposób, by ją przekroczyć. Początki są dość niewinne, ale w końcu docieramy do linii, zza której nie będzie można wrócić. Ciekawość zaczyna działać jak narkotyk i chcemy coraz więcej, aż docieramy do zakończenia i pozostaje nam tylko czekać na From the Storm”.

„Amber” łączy uwielbiane przez czytelniczki elementy romansów, erotyków i New Adult. Ognisty flirt, odważne sceny erotyczne, nieustająca burza emocji, miłość przyćmiewająca rozsądek i bohaterowie zmagający się ze swoimi demonami – to jednak nie wszystko. Dylematy uczuciowe graniczą z ciemnymi zakamarkami umysłów, śmiertelne niebezpieczeństwo wkrada się do wyznań miłosnych, składając się na wciągającą historię, która staje się przestrogą przed igraniem z ogniem; to od niewinnego iskrzenia zapłonął świat Amber, Rydera i Brocka. Kto pozostanie na jego popiołach? Gail McHugh w swojej najnowszej powieści, pretendującej do tytułu najgorętszego erotyka tego roku, przesuwa wszystkie granice, popychając bohaterów na skraj szaleństwa. Kochając mocniej i zachłanniej, pozwalają się uwodzić mrocznym sekretom i są gotowi zrobić wszystko.

Wszystko.

28 komentarzy:

  1. Moje zdanie na temat tej książki już znasz. Jestem nią zachwycona, gdyż lubię takie pokręcone historie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia jest pokręcona i w sumie to mi się w niej najbardziej podobało :)

      Usuń
  2. Chyba muszę sobie poprawić przypisanie Amber do dark erotyku, jak zwykle wyprowadziłaś mnie z błędu :) Co to u licha jest romantic suspense? ;)
    Może i masz rację, że pewne momenty są przegadane i niekiedy zbyt podniosłe, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, tych romantycznych chwil dodałabym więcej by złagodziły mocniejsze momenty.
    Moje zdanie na temat książki już znasz, mocno mną wstrząsnęła, ale nie mogę powiedzieć, że ją pokochałam. To nie tego rodzaju romans-erotyk.
    A znalazłaś jakieś informacje kiedy drugi tom? Napisała się, pisze się, czy dopiero będzie się pisał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem ciekawa, czy już drugi tom się pisze :) Daj znać, jeśli coś na ten temat wiesz.

      Usuń
    2. Lustereczko, tak w gruncie rzeczy to tylko kolejna etykietka. Ale jak już mamy dokładniej badać temat, to romantic suspense skupia się na dwóch elementach: romansie i wpływach thrillera czy też kryminału. Czyli mamy napięcie, zagadkę i równie ważny flirt. A dark erotica kładzie nacisk na seks, przełamywanie związanego z nim tabu, przesuwanie granic.

      Znalazłam informację na oficjalnym fanpage autorki, że 3 stycznia 2016 była już na finiszu z drugim tomem! Milczała przez kilka miesięcy, bo intensywnie pracowała nad powieścią, która ma być zwieńczeniem losów Amber i niedługo możemy spodziewać się daty premiery anglojęzycznego wydania.

      Usuń
  3. Jakoś mnie nie ciągnie do tej książki, chociaż nie mówię nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się :) Wielokrotnie dopiero po pewnym czasie zaczynało mnie ciągnąć do danego tytułu.

      Usuń
  4. Wszędzie dziś widzę Amber :) Z jednej strony mam wielką ochotę na tę książkę, a z drugiej bardzo się jej obawiam. Co też ciekawego przyniesie mi lektura? Nie dowiem się, póki nie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmasowany atak to głównie efekt wyznaczonego przez wydawnictwo "okienka". Jestem w kropce, jeśli chodzi o polecenie Ci "Amber", bo to naprawdę pikantna, bezpruderyjna i przesuwająca granicę powieść - po prostu trzeba lubić takie tytuły, bo jeśli ktoś nie lubi skrajności, to może się w niej nie odnaleźć :)

      Usuń
  5. Również miałam wątpliwości po dosyć słabym Collide, ale książka jest po prostu obłędna! Nie mogłam się od niej oderwać. Czekam z niecierpliwością na drugi tom :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się potocznie mówi - McHugh się "wyrobiła" :) Po Collide byłam obojętna na drugi tom, a po Amber nie mogę się doczekać kontynuacji - już to o czymś świadczy.

      Usuń
  6. Obawiam się, że jednak książka nie do końca przypadłaby mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taka mieszanka, że w równym stopniu może odrzucać i przyciągać - sama się o tym przekonałam.

      Usuń
  7. Książka strasznie kusi, a jako, że lubię od czasu do czasu sięgnąć po taką tematykę, to na pewno przeczytam :D
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie, co o niej napiszesz, bo wiele osób przyznaje, że jest kontrowersyjna :)

      Usuń
  8. Czekam na premierę :) mam nadzieję, że pochłonę ja jak inne romansidła, które zawsze kradną mi serce

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma w sobie wiele z romansidła, ale nie daj się zmylić - historia szybko zmierza w stronę mroczniejszych klimatów.

      Usuń
  9. Przede mną dwie poprzednie powieści autora, a co do tej, również nie mogę się doczekać, nawet i dlatego, że to kolejna z rzędu recenzja przedpremierowa i robicie wszystkim smaka!


    Pozdrawiam ciepło,
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Collide i Amber różnią się od siebie, dlatego warto spróbować jednego i drugiego tytułu (choć moim zdaniem, Amber jest o wiele lepsze).

      Usuń
  10. Osobiście nie czytałam książki, ale wiele osób mi ją polecało ;)
    Zapraszam na bloga o podobnej tematyce. :)
    http://do-poduszeczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie przepadam za takimi książkami, ale miło, że autorka nie poszła w klasyczne romansidło i nudę. Może kiedyś dam tej książce szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Romansidła też trochę jest, ALE... To "ale" uratowało powieść, bo początek nie zapowiadał się zbyt obiecująco.

      Usuń
  12. O tej książce pisze teraz wiele blogerek i każda z Was zauważa w niej co innego. Twój tekst okazuje się jednak najbardziej rzetelny i złożony, za co dziękuję, bo lubię takie obiektywne spojrzenie. Chociaż też dzięki Tobie zrozumiałam, że to jednak nie jest książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Z jednej strony chciałam rwać włosy z głowy, a z drugiej trudno było mi się rozstać z "Amber". W sumie to takie guilty pleasure :)

      Usuń
  13. Mnie ta książka powaliła mnie na kolana :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Początek zapowiada po prostu zwykły romans, dopiero później robi się naprawdę gorąco. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Gdy zaczęłam lekturę, nie spodziewałam się, że natrafię na taki koniec. Metamorfoza zaskakuje.

      Usuń
  15. Nie słyszałam o tej książce, ale mam mega ochotę ją przeczytać. ;)
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń