21 gru 2015

„The Grownup" - Gillian Flynn

Mogłam się spodziewać, że historia o duchach i nawiedzonym domu w wykonaniu Gillian Flynn nie będzie zwyczajna. Cóż… Tego się nie spodziewałam. Omen i Amityville to była rozgrzewka.


Tytuł: The Grownup
Autor: Gillian Flynn 
Wydawnictwo, rok wydania: W&N, 2015
Ilość stron: 80

Polskie wydanie
Znalazłam informację, że antologia „Rogues” została wydana w Polsce pod tytułem Łotrzyki" przez wydawnictwo Zysk i S-ka. Jeśli ktoś będzie miał okazję, może sprawdzić, czy rzeczywiście zawiera ono opowiadanie Flynn.


~~***~~

„The Grownup” wcześniej zostało opublikowane pod tytułem „What Do You Do?” w antologii „Rogues” pod redakcją George’a R.R. Martina. W 2015 roku otrzymało nagrodę im. Edgara Allana Poe w kategorii najlepsze opowiadanie

Młoda kobieta zarabia na życie jako tanie medium w Duchowych Dłoniach (zajmuje się też nielegalnym seks-biznesem na boku). Nieźle płacą, wystarczy tylko mówić ludziom to, co chcą usłyszeć. 

Wtedy spotyka Susan Burke.

Susan rok temu przeniosła się do miasta wraz z mężem i piętnastoletnim pasierbem Milesem. Mieszkają w wiktoriańskiej posiadłości zwanej Carterhook Manor, zbudowanej w 1893 roku. Susan jest przekonana, że złowrogi duch nawiedza ich dom i próbuje opętać Milesa. Znalazła nawet strużki krwi na ścianie. 

Młoda kobieta nie wierzy w egzorcyzmy ani zjawiska nadprzyrodzone, ale za to wierzy w zarobek kryjący się w tej sprawie. Kiedy po raz pierwszy zjawia się w posiadłości i spotyka Milesa, również zaczyna to czuć - jak gdyby dom obserwował ją, czekał na odpowiedni czas..."
źródło: wydawnictwo W&N, tłumaczenie własne.

Przyznaję, wszelakie horrory o nawiedzonych domach trochę zawęziły moje horyzonty i wepchnęły mnie do szufladki ,,tego nie da się inaczej opowiedzieć”. Budynek zawsze jest nawiedzony przez siły nieczyste, jeden z członków rodziny nie wierzy temu, kto bardzo wierzy w zjawiska paranormalne, duchy zaciekle atakują mieszkańców, aż w końcu pojawia się ksiądz/miejscowa znachorka/łowca duchów, dochodzi do eskalacji przemocy i albo wszyscy przeżywają, albo ktoś z rodziny zostaje opętany i morduje pozostałych. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku ciekawskich nastolatków badających opuszczony szpital psychiatryczny. Pewnie dlatego osłupiałam, gdy poznałam historię stworzoną przez Flynn. Zdałam sobie sprawę, że w wielu miejscach moja wyobraźnia i pomysłowość są płytkie niczym kałuże. Zaskoczyło mnie odkrycie, że z historii o nawiedzonym domu można jeszcze tak wiele wycisnąć, pobawić się schematami i namieszać na siedemdziesięciu stronach. W efekcie powstała świetna gra autorki z czytelnikiem – tak naprawdę do końca nie wiemy, ile paranormalności jest w tej nadnaturalności, kto jest normalny, a kto oszukuje (nie bez powodu narratorka żyje z tego, że naciąga ludzi). Po raz kolejny mamy do czynienia z niewiarygodnymi, paskudnymi charakterami, które potrafią zaintrygować przez swoją nieoczywistość. Chyba tylko u Flynn nie potrafię zaufać szczerej osobie. 

W „The Grownup” odnajdziemy znaki firmowe pisarki: wspomniani bohaterowie, którzy nie pozwalają się zaszufladkować, opowieść tylko czekająca na to, by wywrócić wszystko do góry nogami oraz szpilki z namysłem wbijane w niektóre zjawiska społeczno-kulturowe. Historia jest pomysłowa i po raz kolejny udowadnia, że w mrocznej i pokręconej wyobraźni Flynn kryje się niejedna perełka. Hołd złożony klasyce jednocześnie zainspirował autorkę do pójścia własną drogą, co zaowocowało upiornie dobrym opowiadaniem – ale z kilkoma niedociągnięciami. „The Grownup” można podzielić na dwie części, z których każda jest i lepsza, i gorsza od tej drugiej, w zależności od tego, pod jakim kątem je oceniamy. Część pierwsza nieśpiesznie wprowadza czytelnika do historii głównej bohaterki, opiera się o detale, budując sylwetkę cynicznej, inteligentnej manipulantki, która od najmłodszych lat „jakoś” musi sobie radzić w życiu. Część druga wprowadza zupełnie inny nastrój, stara się roztaczać aurę grozy, trzyma w garści wszystkie zwroty akcji, intryga niczym piłeczka odbija się od bohatera do bohatera i nim się spostrzeżemy, docieramy do zakończenia. Zbyt wiele dzieje się na małej przestrzeni; rozłożenie kolejnych odkryć w czasie skuteczniej budowałoby napięcie i pozwoliłoby delektować się pomysłowością autorki. Suspens nie zdąży wybrzmieć w mgnieniu oka. Nie przepadam za książkami, w których wszelkie zwroty akcji i „twisty” są wyjaśnianie, wręcz streszczane w jednym akapicie, przekreślając staranność poprzedzających je wydarzeń. Kolejny powód, dla którego to opowiadanie mogłoby być odrobinę dłuższe, może nawet zamienione w mini-powieść: spod mięsa historii w niektórych momentach wystaje sam szkielet, który autorka mogłaby zamaskować kolejnymi warstwami klimatu. Nie zdążyłam się zaniepokoić, nie zdążyłam wciągnąć się w klaustrofobiczną atmosferę posiadłości; historia jest taka, że strach się nie przerazić, do kompletu brakowało tylko gęsiej skórki. „The Grownup” ma swój klimacik, ale to zaledwie wstęp do prawdziwej grozy. Po trzech poprzednich powieściach wiem, że Flynn potrafi sobie z tym radzić, czasem kosztem przegadania; w tym przypadku, ze względu na formę, rządzi konkret (i rządzi kapitalnie), ale kreowanie atmosfery nie zachwyca tak, jak powinno, bo od tej autorki można wymagać o wiele więcej. Przez to waham się, by nazwać to opowiadanie „klimatycznym”.

„The Grownup”, choć mogłoby być jeszcze lepsze, to zachwyca pomysłowością i zaskakuje w finale, oferując czytelnikom to, w czym Flynn jest najlepsza: nietuzinkową historię i zepsutych, acz w tym zepsuciu fascynujących bohaterów. Pozostawia niedosyt, jednocześnie karmiąc wyobraźnię. Fanom Gillian Flynn polecać nie muszę, a pozostałych zachęcam do przekonania się, jak autorka sprawdziła się w krótkiej formie.

30 komentarzy:

  1. Z tą autorką miałam do czynienia czytając "Zaginioną dziewczynę", więc jestem ciekawa co jeszcze stworzyła. Historie o duchach niekoniecznie są w moim guście, ale jeżeli jest to jednak trochę inna odsłona i niebanalna opowieść to czemu nie. To krótkie opowiadanie chętnie przeczytam, mam nadzieję, że pani Flynn mnie zaskoczy:) Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdecydowanie nie jest tradycyjna opowieść o duchach - pomysł Flynn miała świetny, a i objętościowo jest to idealna lektura na zimowy mrok. W każdym razie, ja byłam zaskoczona takim a nie innym rozwojem wypadków.

      Usuń
  2. Mogłoby mi się spodobać, ponieważ są duchy, a uwielbiam je w każdej historii. :) Z chęcią zapoznam się z książką jak i autorką bo wcześniej nie miałam z nią styczności.
    Pozdrawiam,
    Geek of books&serials&films

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flynnowskie duchy są... a zresztą, sama zobaczysz, jeśli sięgniesz po to opowiadanie :)

      Usuń
  3. Bardzo lubię takie książki, więc koniecznie muszę zapoznać się z twórczością tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twórczość Flynn polecam wszystkim - bardzo przypadła mi do gustu.

      Usuń
  4. Bardzo lubię czytać książki o duchach i nawiedzonym domu, dlatego mam nadzieję, że ukaże się kiedyś polskie wydanie „The Grownup”,.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję - chociaż znalazłam informację, że antologię wydano u nas pod tytułem "Łotrzyki" i tam można znaleźć opowiadanie Flynn. Niestety nie mam dostępu do tej książki, więc nie mogę tego potwierdzić, ale jeśli ktoś chce, to tam powinien go poszukać.

      Usuń
    2. Zapiszę sobie tytuł tej antologii i jak tylko będę miała możliwość to przeczytam.

      Usuń
  5. O rany, ta historia to coś absolutnie dla mnie. Uwielbiam horrory o nawiedzonym miejscu i rzeczywiście trudno o oryginalność w takim przypadku, ale jeśli Flynn wybija się ze schematu to tym bardziej muszę to opowiadanie poznać. I niedociągnięcia mi nie przeszkadzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawi mnie, co powiesz o tym opowiadaniu, szczególnie jako fanka takich historii. Ja byłam zaskoczona i nawet widzę w tej powieści niezły materiał na "pełnometrażową" powieść.

      Usuń
  6. Szkoda, że książka nie jest wydana jeszcze z polskim tłumaczeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam wyżej - warto zajrzeć do książki "Łotrzyki", bo możliwe, że tam znajduje się to opowiadanie. Tę informację znalazłam przed chwilą :)

      Usuń
  7. Czytałam tylko jedną książkę Gillian Flynn - "Zaginioną dziewczynę", która wywarła na mnie ogromne wrażenie. Chyba powinnam sięgnąć po inne historie tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaginiona dziewczyna jest chyba najlepszą książką Flynn, ale pozostałe nie są gorsze w znacznym stopniu - myślę, że warto po nie sięgnąć, nawet jeśli mają swoje wady.

      Usuń
  8. To niespodzianka :) Opowieści o nawiedzonych miejscach są zazwyczaj pod schemat. Cytat "tak naprawdę do końca nie wiemy, ile paranormalności jest w tej nadnaturalności, kto jest normalny, a kto oszukuje"... to podobało mi się na początku u Mary Dyer, a kiedy już zdefiniowano opowieść straciła ona trochę na sile. Oj, jak nie lubię wyjaśniania całego sensu i celu opowieści w końcowych akapitach - dla mnie to takie streszczenie, a nie jednolita część powieści.
    Nic jeszcze nie czytałam od tej autorki, ale wiem, że na liście lektur znaleźć się musi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flynn podeptała schemat, przynajmniej mam takie wrażenie. I rzeczywiście jest coś w tym braku zdefiniowania, tak jak u Mary Dyer - niepewność ma więcej uroku niż wszelakie wyjaśnienia. Jednak z drugiej strony, gdyby nic się nie wyjaśniło...

      Usuń
  9. Nie znam jeszcze twórczości autorki, ale zamierzam to szybko nadrobić ;)
    Thievingbooks

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę w końcu sięgnąć po twórczość tej autorki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. książka wydaje się bardzo ciekawa i z chęcią bym ją przeczytała, tylko, że pojawił się mały problem nie ma polskiego wydania, a z moim angielskim to nie najlepiej...
    Pozdrawiam,
    http://in-the-book-word.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Raczej nie czytam horrorów, bo większość z nich jest dla mnie zbyt drastyczna, chociaż nie powiem, ten wydaje się ciekawy :) Pozdrawiam!

    ksiazkowy-termit.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja spamuję i serdecznie zapraszam Cię do akcji "Wędrująca książka", którą organizuję. Więcej szczegółów w linku: http://www.recenzjapisanaemocjami.pl/2015/12/wedrujaca-ksiazka.html

    Serdecznie pozdrawiam i życzę cudownego Nowego Roku!!

    OdpowiedzUsuń
  14. To zdecydowanie coś dla mnie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Już dawno mam ochotę na książki Flynn :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Już tyle dobrego słyszałam o tej autorce, że już chyba pora poznać jej talent!

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Martwiłam się, że nie będzie polskiego wydania (uwielbiam twórczość Flynn, "Zaginiona dziewczyna" jest najlepsza, ale "Mroczny zakątek" i "Ostre przedmioty" też nie gorsze ;)), i wtedy trafiłam na Twój blog, na którym dajesz cynk, że opowiadanie ukazało się w "Łotrzykach". Od razu kupiłam i... o, niebiosa, naprawdę tam jest :))) Wielkie dzięki! Opowiadanie baaaaaardzo flynnowskie. Pokazałam sam początek, dla zachęty, przyjaciółce, która twórczości Flynn nie zna, i odparła: "Już ją lubię!" ;)

    OdpowiedzUsuń