10 lis 2015

„Wielkie kłamstewka” - Liane Moriarty


Tytuł: Wielkie kłamstewka
Autor: Liane Moriarty
Wydawnictwo, rok wydania: Prószyński i S-ka, 2015
Ilość stron: 496
Cena: 38 zł


~~***~~ 


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać




Nasze małe piekielności, nasze zbrodnie codzienne

Zaczęło się od tajemnicy, o której wiedzieli wszyscy.

Skończyło się na sekrecie, o którym nie wiedział nikt.

Madeline, Jane i Celeste - jedna z nich dopiero co wprowadziła się do miasteczka, druga jest podziwianą przez wszystkich piękną bogaczką z idealną rodziną, zaś trzecia to energiczna czterdziestolatka. Ich drogi krzyżują się w szkole podstawowej Pirriwee Public, do której chodzą ich pociechy. Trzy kobiety stają się częścią małego, dość snobistycznego świata, wypełnionego rywalizacją, przechwałkami i plotkami, w którym wszyscy wszystkich znają, ale tak naprawdę nikt nie wie, co się dzieje za zamkniętymi drzwiami domów. Wszystko staje na głowie, gdy w trakcie wieczorku integracyjnego dochodzi do mrożącego krew w żyłach incydentu. Nagle sekrety zaczynają wyciekać przez otwarte okna i uchylone drzwi, zasłyszane strzępki rozmów i przelotne spojrzenia. Idylliczne nadmorskie miasteczko staje się tłem dla niespotykanego skandalu, który mocniej wstrząsnąłby środowiskiem, gdyby… rodzice nie byli tak mocno zaaferowani własnymi problemami. Wyjątkowo pechowy dzień staje się punktem wyjścia do opowiedzenia historii o codziennych, nie zawsze łatwych zmaganiach z życiem i o kłamstwach, które pomagają przetrwać dzień.

„Wielkie kłamstewka” biorą pod lupę rozmaite rodziny: pełne, patchworkowe oraz samotnych rodziców i wrzucają je do małej społeczności, skupiającej się wokół szkoły podstawowej. Ich perypetie pozwalają wyeksponować początkowo luźno powiązane ze sobą losy trzech bohaterek, które powoli zacieśniają się z rozdziału na rozdział. Co oczywiste, rozwijająca się przyjaźń zachęca do dzielenia się sekretami; to z kolei przekłada się na całą społeczność, która stopniowo odsłania swoje tajemnice przed czytelnikiem. Nie da się ukryć, małżeństwa czy nawet całe rodziny są wdzięcznymi obiektami testowymi dla autorów. Obok sielankowych historii o sile rodzinnych więzi, istnieją również powieści, które robią wszystko, by poddać te relacje jak najcięższej próbie – „Wielkie kłamstewka” są jedną z takich książek. Diagnozowanie małżeństw i eksplorowanie rodzicielskich relacji dzieje się jakby mimochodem, „pomiędzy”, pomiędzy kolejnymi utarczkami, jedzonym w pośpiechu śniadaniem, nawiązywaniem nowych znajomości, załatwianiem domowych spraw, zaś kozetką są ulice Pirriwee, z naciskiem na szkolny plac zabaw. Moriarty dzierży lupę i przygląda się rozwojowi toksycznych relacji, problemów wychowawczych i zaczątków przemocy. Interesuje ją to, co jest nie tak, to, co zatruwa życie na chwilę i na dłuższą metę, to, co zamiatamy pod dywan i próbujemy zatrzymać za drzwiami.

Moriarty zastosowała sprytny zabieg narracyjny, zapewniając sobie zainteresowanie czytelnika; kolejne rozdziały, stanowiące odliczanie do feralnego wydarzenia, są przeplatane krótkimi wypowiedziami obserwatorów, którzy w tej tajemniczej sytuacji uczestniczyli pośrednio bądź bezpośrednio. Plotki, ploteczki, spostrzeżenia trafne, bądź też zupełnie oderwane od prawdy, składają się na chór, który komentuje przeszłość. Wiemy tylko, że coś się wydarzyło – nie wiemy dokładnie co, komu, kto to zrobił i w jakich okolicznościach. I nie dowiemy się tego, aż do zakończenia, choć bohaterowie co rusz będą nas raczyć swoimi przemyśleniami na temat tego, co mogło się przyczynić do takiego rozwoju wypadków. Za to już na progu tej historii zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, że za pozornie niewinnymi rodzicielsko-małżeńskimi utarczkami kryje się coś więcej. Nacinając przeszłość teraźniejszymi chwilami, autorka kusi czytelnika i zatrzymuje go przy lekturze. A gdy już odsłoni jeden z wielu sekretów tkwiących za murami sypialni… Jeden kamyczek porusza drugi, aż wszyscy orientują się, że zasypała ich lawina. Moriarty stopniowo wprowadza czytelników do losów głównych bohaterek, mieszając małe dramaciki z prawdziwymi problemami. Zestawia ze sobą poszczególne elementy na zasadzie kontrastu: powagę z ciętymi ripostami, urocze miasteczko i mroczne tajemnice, świat dzieci i dorosłe problemy, co w szerszym ujęciu sprawia, że przez dość długi czas można tkwić w przekonaniu, iż atmosfera powieści nie bardzo pasuje do tematyki. Dylematy nadopiekuńczych mamuś i nie zawsze odnajdujących się w szkolnych realiach ojców bardziej śmieszą, może budzą politowanie, niż refleksję nad losem bohaterów. Ach, te lwice z kilkoma litrami lakieru na włosach ściętych w modnego boba, świeżo pomalowanymi pazurami broniące swojego potomstwa, składające petycje w sprawie słodkich przekąsek i licytujące się, czyje dziecko jest bardziej genialne. Jest zabawnie, choć czytamy o skandalu, który dotknął rodziców i ich pociechy z podstawówki Pirriwee Public. Jest zabawnie i największą grozę budzi fakt, że… jest zabawnie. Do czasu, bo pomiędzy matkami, które skaczą sobie do gardeł ponad głowami dzieci, lawiruje słynne drugie dno, nadające każdemu konfliktowi poważniejszy, mroczny wydźwięk. Rodzicielskie piekiełka zamieniają się w piekło, niesnaski w prześladowania i złośliwości w rękoczyny. Szkoda tylko, że warstwa skupiająca poważne problemy często musi rywalizować z „mamuśkowymi dramatami”, a powaga spierać się z trywialnymi rzeczami, które są traktowane zbyt poważnie. Autorka mogłaby jeszcze mocniej pogłębić psychikę bohaterek i skonfrontować je ze skutkami cudzych decyzji, które niejednokrotnie nadały ich życiu nowy tor. Ich problemy, przecież tak ważne, czasem ginęły w tej plątaninie wątków. Nie wszystkim ważnym wydarzeniom poświęcono tyle refleksji, ile na to zasłużyły.

Liane Moriarty dzięki swojemu stylowi i opowiedzianej historii znakomicie wpisuje się w zamysł klubu „Kobiety to czytają!”; wielowątkowa powieść obyczajowa z kryminalnym zacięciem porusza tematy bliskie każdej kobiecie. Mozaika sekretów składa się na barwną opowieść o współczesnych związkach, rodzicielstwie i zagrożeniach, które czyhają za progiem – a czasem kryją się w czterech ścianach sypialni.

23 komentarze:

  1. Z ogromną chęcią przeczytam tę powieść. Mam ją nawet w domu, jednak z lekturą ubiegł mnie tata, który o dziwo - lubi tego typu publikacje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytelnicy i ich ulubione gatunki bywają zaskakującymi połączeniami :)

      Usuń
  2. Ogromnie nie ta książka ciekawi i ze względu na to codzienne, rodzicielskie piekiełko, i ze względu na poważniejsze sprawy i wspomniane drugie dno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to piekiełko - piekło dobrze się uzupełniają, choć trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo bohaterki lubią sobie "pogadać" zanim dotrą do sedna :)

      Usuń
  3. Seria "Kobiety to czytają!" jest świetna, więc z pewnością sięgnę po "Wielkie kłamstewka".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przeczytałam wszystkich tytułów, które należą do tej serii, ale te, które znam, prezentują się naprawdę nieźle.

      Usuń
  4. Bardzo pozytywnie wspominam tą lekturę, faktycznie wielowątkowy wymiar jest jej wielkim atutem ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To może być świetna lektura. Mimo że nie przepadam za obyczajówkami, to ciekawi mnie ten wątek kryminalny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest on taki kryminalny - nie kryminalny, ale skutecznie podtrzymuje uwagę :)

      Usuń
  6. Niby niepozorna książka, niby zwykła nic nadzwyczajnego, a jednak porusza wiele ważnych tematów. Jak dla mnie była bardzo dobra. Rozbudza we mnie myśli na pewne tematy, a wszystkie przygody objęte dozą humoru. Podziwiam.

    Pozdrawiam Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że świetnie ją podsumowałaś. Ukryła w swojej zwykłości takie małe "bomby".

      Usuń
  7. Ja jestem kobietą, ale literatura typowo kobieca w ogóle za mną nie przemawia, więc podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdarza się :) Ja wpadam z gatunku do gatunku - odpoczywam od jednego i przejadam się drugim :)

      Usuń
  8. Zaintrygował mnie ten sposób prowadzenia narracji - lubię takie podkręcające atmosferę zabiegi. Sama tematyka książki może jakoś specjalnie do mnie nie przemawia, ale za to piszesz o niej tak ciekawie, że nie sposób się nią nie zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie powieść, to zawsze pozostanie serial, nad którym trwają prace. Ciekawe, ile z oryginalnej historii zachowają twórcy...

      Usuń
  9. Uwielbiam Twoje recenzje, potrafisz mnie zachęcić do książki. Dodaję tą do must have :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jestem ciekawa twoich wrażeń :)

      Usuń
  10. Już od jakiegoś czasu mam tę pozycję na oku i przy okazji następnych zakupów pewnie w końcu ją zdobędę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo chciałabym ją przeczytać :) Miałam jedno niemiłe spotkanie z serią "Kobiety to czytają" ale mam nadzieję, że będzie to dotyczyć tylko tej jednej książki..

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? W sumie nic dziwnego - przy tylu różnych autorkach każdy może znaleźć coś dla siebie, ale i rozczarować się...

      Usuń
  12. Czytałam - ogromnie mi się ta książka podobała :) Na pewno będę szukać innych powieści pisarki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że na szczęście pojawiło się kilka polskich wydań powieści Moriarty :)

      Usuń