20 lis 2015

„Six of Crows” - Leigh Bardugo


Sześć Kruków Diabłów


„Żadnych żałobników. Żadnych pogrzebów.”
No mourners. No funerals.


Tytuł: „Six of Crows”
Autor: Leigh Bardugo 
Wydawnictwo, rok wydania: Henry Holt and Company, 2015
Ilość stron: 465

Polskie wydanie
Poprzednią serię autorki wydało Wydawnictwo Papierowy Księżyc. Niestety, nie ma żadnych informacji na temat polskiego wydania „Six of Crows”.


~~***~~


Fifty words for murder and I’m every one of them..." 


„Six of Crows” Leigh Bardugo to jedna z najlepszych młodzieżówek fantasy jaką przeczytałam w tym roku. Rywalem co prawda może stać się „Carry On” Rainbow Rowell, ale o tym dopiero przesądzi nadchodząca lektura. Na razie Bardugo dzierży palmę pierwszeństwa i budzi żądzę natychmiastowego posiadania tomu drugiego, jak na razie zatytułowanego „Crooked Kingdom”. To powieść magiczna w każdym calu, choć ta magia często i ochoczo kieruje się w stronę mroku i zepsucia, gardząc słodką baśniowością. Tu nie ma dobrych wróżek i cudownych zaklęć. Są za to niemoralne intrygi i krwawe pojedynki. Powieść poszerza uniwersum znane z Trylogii Griszy, ale nie wymaga jej znajomości. Sześciu indywidualistów, o solidnym zapleczu złożonym z osobistych historii, obnaża intrygi ukryte na ulicach Ketterdamu oraz te, które wykraczają daleko za miasto. Każdy z bohaterów próbuje ograć pozostałych, zaś czytelnik z żywym zainteresowaniem obserwuje fascynujące potyczki rozgrywające się na tle niebywale barwnego świata. 
Ketterdam, zdradzający inspirację holenderskimi miastami portowymi z XVIII i XIX wieku, leży na wyspie Kerch ukrytej w cieniu trzech gigantów: Fjerdy, Ravki oraz Shu Hanu. Miasto jest prężnie działającym ośrodkiem międzynarodowego handlu, którym rządzą niewyobrażalnie bogaci kupcy.

Tutaj kupić i sprzedać można wszystko.

Absolutnie wszystko, czemu można nadać wartość.

Pod warstwą złożoną z orientalnych przypraw, luksusowych materiałów i drogocennych kamieni, kwitnie czarny rynek: niewolnictwo, prostytucja, szmugiel, kradzieże dzieł sztuki, narkotyki, przestępcy do wynajęcia, hazard, handel sekretami i informacjami; czegokolwiek wam potrzeba, ruszcie w miasto, ulicami kontrolowanymi przez gangi. Ktoś na pewno was zauważy i zaproponuje wam to, czego potrzebujecie. Choć na końcu wyjdzie na to, że to oni otrzymają to, czego chcieli.

A wy lepiej sprawdźcie kieszenie, bo na pewno zabrali wam portfel.

„Ketterdam: tętniący życiem ośrodek międzynarodowego handlu, w którym wszystko można kupić za odpowiednią cenę – nikt nie wie tego lepiej od genialnego złoczyńcy Kaza Brekkera. Kaz otrzymuje ofertę śmiertelnie niebezpiecznego skoku, który może ofiarować mu bogactwo wykraczające daleko poza najśmielsze marzenia. Jednak nie może tego zrobić sam…

Skazaniec pragnący zemsty.

Strzelec wyborowy uzależniony od hazardu.

Uciekinier z przeszłością wypełnioną przywilejami.

Szpieg znany jako Upiór.

Sercodawczyni wykorzystująca magię, by przeżyć w slumsach.

Złodziej z darem do nieprawdopodobnych ucieczek.

Sześciu niebezpiecznych wyrzutków. Jeden niemożliwy skok. Ekipa Kaza jako jedyna może stanąć pomiędzy światem a zagładą – jeśli najpierw nie pozabijają siebie nawzajem.”
źródło: Henry Holt and Company, tłumaczenie: własne.

„Six of Crows” to historia wierna swoim bohaterom – tak samo jako oni jest złodziejką. Kradnie czytelnikowi czas, ograbia z zainteresowania światem zewnętrznym i zostawia go z pustką, znaną w naszej rzeczywistości jako kac książkowy. Tak, to będzie recenzja pełna entuzjazmu, bo najnowszy tytuł pióra Leigh Bardugo… właściwie nie ma wad. Co prawda akcja nie od razu nabiera zawrotnego tempa, ale za to w zamian możemy przechadzać się uliczkami portowego Ketterdamu, który ma swój plugawy urok. Na dodatek, w ramach rozwijającej się opowieści, dostajemy retrospekcje, dzięki którym możemy śledzić drogi bohaterów do miejsca, w którym za sprawą pewnego ważnego zlecenia od pewnego ważnego mężczyzny stali się Szóstką Kruków (albo wron, co kto woli). Jednak gdy już złoczyńcy rozwiną swoje skrzydła, czytelnikowi pozostaje tylko gorączkowe przeskakiwanie pomiędzy pięcioma perspektywami, które skupiają się na rywalizacji z wrogimi gangami, osobistymi problemami i w końcu na planowaniu skoku stulecia. Napięcie wciąż rośnie, bo Bardugo wie, jak trzymać czytelnika w niepewności. Przy tym nie musimy się pocieszać w trakcie lektury, że przynajmniej jeden element jest świetny, bo przecież nie można mieć wszystkiego - w przypadku „Six of Crows” autorka jednocześnie rozwija sylwetki bohaterów, historię, świat, jak i tempo. Jak widać, nawet w młodzieżówkach można mieć wszystko. Niektórzy twórcy Young Adult nie potrafią prowadzić dwóch perspektyw, a tutaj Bardugo swobodnie żongluje pięcioma. 
Znacie główną zasadę sztuki iluzji? Według Wikipedii jest to „skupienie oczu publiczności na wszystkim poza faktycznym działaniem”. Pisarka najwyraźniej wzięła to sobie do serca, bo i bohaterowie, i czytelnicy, dają się nabrać na jej sprytne sztuczki i odwracanie uwagi. Skupiając się na poszczególnych sytuacjach, dopiero z czasem dostrzegamy to, co umknęło nam kątem oka i zastanawiamy się, jakim cudem to się stało. W jednym z wywiadów autorka powiedziała, że zamysł „Six of Crows” może kojarzyć się z filmem „Ocean's Eleven” Soderbergha. Ja dodałabym jeszcze „Gangi Nowego Jorku” Scorsesego z malutką szczyptą „Iluzji” Leterriera, zaś całość przepuściła przez maszynkę Young Adult. Nie znaczy to jednak, że bohaterowie Bardugo są mniej przebiegli, okrutni i brutalni niż ich dorośli odpowiednicy. Oni też mają diabła za skórą i nie powiedziałabym, że powieść cierpi przez ugrzecznienie; jest sporo scen, w których chcemy odwrócić wzrok. Inej, Kaz, Nina, Matthias, Jesper i Wylan – sześciu wyrzutków, odmieńcy pochodzący z różnych światów, w którym każdy ma z kimś na pieńku. Dżentelmen, szpieg, zabijaka, łowca, Grisza i uciekinier stanowią zbieraninę silnych charakterów, spełniających niebagatelną rolę w Wielkim Planie. Każdy z nich ma coś do powiedzenia (zazwyczaj nie jest to nic miłego), każdy z nich jest mistrzem w swojej dziedzinie (zazwyczaj chodzi o zabijanie), każdy z nich spiskuje przeciwko całemu światu (zazwyczaj ten świat przybiera postać znienawidzonego współpracownika, zasługującego na to, by urwać mu łeb – ale to po zakończeniu misji). Przyznaję, byłam zaskoczona, gdy poznałam wiek bohaterów. Owszem, są to ludzie młodzi, ale zupełnie nie można odczuć tego, że mamy do czynienia z nastolatkami. Są pozbawieni irytujących przywar właściwych dla ich literackich rówieśników. Interesujące jest przedstawienie wszystkich książkowych postaci, bo mamy do czynienia z samymi czarnymi charakterami bądź też osobami balansującymi pomiędzy czarnym charakterem a antybohaterem. Mniejsze i większe zło zyskuje nową twarz, gdy do pojedynku stają ten mniej i ten bardziej zły. Nawet szlachetność w ich wykonaniu nabiera dość gorzkiej wymowy.
„Six of Crows” to absolutnie kapitalna mieszanka ciętego (i od czasu do czasu czarnego) humoru, zawrotnej akcji i dalekiego od słodyczy romansu okraszona karkołomnymi intrygami. Od budowy świata przedstawionego, poprzez kreacje bohaterów i opowiedziane historie, na języku skończywszy, książka Bardugo stanowi zbiór płynnie przenikających się płaszczyzn, które tworzą perełkę literatury młodzieżowej. Jakby tego było mało, to zapowiada się równie wyśmienita kontynuacja.
Zresztą, z bohaterami o diabelskim usposobieniu powieść może być tylko piekielnie dobra. Najnowsza powieść Leigh Bardugo to przygoda, jakiej dawno nie zaznaliście.

OPRAWA
czyli książka pod lupą

Na oprawę „Six of Crows” nie można narzekać, bo jest dopracowana do najmniejszego szczegółu. Powiedziałabym nawet, że jest bajeczna, co w sumie pasuje do tomu, który wygląda jak księga czarnej magii. Dominuje czerń i czerwień, mrok i krew, filary ketterdamskiej opowieści, zaakcentowane szarością i bielą. Świetnie dobrana kolorystyka i staranne wydanie.


Oto coś, co przyciąga uwagę już na początku – czarny brzeg stron. Nie jest to nowe rozwiązanie, ale wygląda naprawdę efektownie, szczególnie w połączeniu z wklejkami dzielącymi poszczególne części powieści. Pasują też do takiego drobiazgu, jak czerwone szycie grzbietu. Obawiałam się, że barwione strony mogą brudzić ręce (przerabiałam już rozmaite upiększenia tomów, które pozostawiały smugi i plamy na dłoniach), ale w tym przypadku czerń pozostaje tam, gdzie przeznaczono jej miejsce, czyli na papierze.


Po zdjęciu obwoluty otrzymujemy kruczoczarną okładkę z wytłoczonym symbolem. Bo diabeł przecież tkwi w szczegółach. W przeciwieństwie do matowej całości, krwistoczerwone litery mienią się na grzbiecie i wyglądają naprawdę nieźle. Tak samo zresztą, jak krwistoczerwona wklejka na początku i końcu książki.


Na wstępie zamieszczono dwie mapy, atrakcyjny dodatek, dzięki któremu możemy przekonać się, jak od czasu trylogii o Griszy powiększył się świat wykreowany przez autorkę. Druga mapa w szczególności przydaje się w trakcie lektury powieści.


Świetna historia w połączeniu z takim wydaniem kreuje klimatyczną całość, której nie można niczego zarzucić. Ani się od niej oderwać.

__________________
źródła:
1) Pierwszy cytat pochodzi z omawianej powieści; tłumaczenie własne.
2) Cytat otwierający recenzję pochodzi z utworu Panic! At The Disco - Victorious.
3) Grafiki bohaterów pochodzą ze strony: 
http://thegrishaverse.wikia.com/wiki/Shadow_And_Bone_Wiki
4) Zdjęcia książki należą do mnie.

24 komentarze:

  1. Nooo ja mam nadzieję, że zostanie u nas wydana, bo narobiłaś mi ochoty na ten tytuł.I oby było chociaż w połowie tak wspaniale wydane ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprzednia trylogia Bardugo radziła sobie naprawdę dobrze, dlatego mam nadzieję, że też pojawi się polskie wydanie Kruków - i będzie równie piękne :)

      Usuń
  2. Nooo chciałabym to przeczytać! Mam nadzieje, ze książka w końcu zostanie wydana u nas.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, narobiłaś mi smaka - choć nie sądziłam, że będę jeszcze w stanie zostać bardziej zachęcona. Nazwisko Leigh Bardugo działa jak magnes i "Six of Crows" byłam gotowa kupić w ciemno. Teraz dodatkowo zachęciłaś mnie mrocznym aspektem bohaterów oraz świata przedstawianego. Bo jeśli o balansowanie gdzieś na granicy moralności chodzi, autorka mistrzowsko ukazała to w Trylogii Griszy (i choćby za to ją tak uwielbiam). Lektura tej powieści to więcej niż pewnik, ale wciąż debatuję, czy lepiej przeczytać w oryginale, czy może poczekać na polską premierę. Zobaczymy, jak będzie z moją cierpliwością ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie znalazłam doniesień o zakupie polskich praw. Może w 2016 to się zmieni? Wiele zależy od twojej cierpliwości, ja teraz w mękach czekam na drugi tom :)

      Usuń
  4. Świetna recenzja! Fajnie, jeśli uda mi się przeczytać...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka wydaje się mieć wszystko co powinna, aby stać się świetną powieścią. Kolejny tytuł właśnie został dopisany do mojej listy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że rzeczywiście jest to świetne młodzieżowe fantasy, któremu niczego nie brakuje :)

      Usuń
  6. Wydanie jest... przepiękne. Wydaje mi się, że bardzo podobną czcionkę tytułu ma też Cyrk nocy. Nie czytam tego typu książek, ale zainteresowałaś mnie i to bardzo :)

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe - z tego, co pamiętam, Cyrk Nocy też jest taki ozdobny pod względem czcionki. Myślę, że warto sięgnąć po Six of Crows, nawet jeśli ten gatunek nie należy do twoich ulubionych :)

      Usuń
  7. Ta powieść jest niesamowicie pięknie wydana. A co najważniejsze wydaje się równie wspaniała w środku ;) Z chęcią bym po nią sięgnęła :)
    Pozdrawiam.

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu i zawartość, i wygląd idą ze sobą w parze, co bardzo mnie cieszy.

      Usuń
  8. Rzeczywiście wydanie piękne, ciekawe tylko, czy w Polsce wydawca tez by się tak postarał... wątpię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie wszystkie książki są tak pięknie wydawane jak i zagraniczne odpowiedniki, ale trzeba mieć nadzieję, że z czasem to się zmieni. Widziałam, że Otwarte i Galeria Książki zaczynają podnosić poprzeczkę wśród młodzieżowych powieści, pod względem wydania i wartościowych lektur :)

      Usuń
  9. Wydanie jest fantastyczne! Chciałabym mieć takie na swojej półce - aż się oko cieszy! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Dlatego lubię kolekcjonować anglojęzyczne wydania w twardych oprawach - są cudowne :)

      Usuń
  10. Ale świetnie wydana ta książka! Zainteresowałaś mnie strasznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Od dawna chciałam przeczytać tę książkę, teraz jeszcze bardziej nie mogę się doczekać lektury!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto - dla mnie było to pierwsze spotkanie z Bardugo i zaraz potem zaopatrzyłam się w Trylogię Griszy.

      Usuń
  12. Chyba przestanę Cię lubić :D Pokazujesz takie rzeczy, że aż mi oczy wychodzą z orbit a serce mocniej bije. Tymczasem szansa na wydanie w Polsce jest wiadomo jaka... a o takim wydaniu nie mamy co marzyć. Jest wspaniałe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, spójrz na to z drugiej strony - przynajmniej zyskujecie świadomość tego, jak wyglądają młodzieżówki za granicą :) Dzięki temu możemy oceniać z dodatkowym dystansem polskie wydania i żądać dopracowanych tomów za taką a nie inną cenę.

      Usuń
  13. Wow co za wydanie, dopracowane do granic możliwości. Dlaczego u nas takich nie ma? Mam nadzieję, że kiedyś to u nas wydadzą, bo podoba mi się fabuła bardzo, bardzo, bardzo! Przepraszam, że dziś komentuję hurtowo, ale nie miałam internetu:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie ma sprawy :)
      Co do wydania powieści - po cichu liczę, że doczekamy się takich perełek. Bardugo jest w Polsce znana, więc mam nadzieję, że to pociągnie za sobą wydanie Kruków.

      Usuń
  14. Boże, jakie to wydanie jest piękne! Teraz leżę i kwiczę, bo mój paperback też trochę kosztował (jednak trochę trzeba zapłacić za książki po angielsku...), ale może warto było dorzucić jeszcze trochę i kupić w twardej oprawie. Ale sama okładka już bardzo mi się podoba. Czytam, na razie się jeszcze rozkręca, ale już mi się podoba. Naprawdę lubię Griszę, miałam do tej trylogii kilka uwag, ale ogólnie... Naprawdę fajna trylogia, bawiłam się przy niej rewelacyjnie. I bardzo lubię to, że bohaterowie Bardugo tak często balansują na granicy moralności, igrają ze złem, z ciemnością... Czekam, jak to się rozwinie w "Six of Crows" ;)

    OdpowiedzUsuń