19 lis 2015

„Endgame. Klucz Niebios" - James Frey, Nils Johnson-Shelton


Tytuł: Endgame. Klucz Niebios
Autor: James Frey, Nils Johnson-Shelton
Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo SQN, 2015
Ilość stron: 512
Cena: 36,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo SQN


Etap drugi: zmieniając zasady zagłady

„Endgame. Wezwanie” pozostawiło wszystkich tuż nad krawędzią, w nerwowym oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków. „Endgame. Klucz Niebios” skoczył w przepaść, a wraz z nim Gracze, którym udało się przetrwać pierwszy etap. Dziewięciu pozostałych przy życiu zawodników to najlepsi z najlepszych, zaciekli wojownicy, maszyny do zabijania wyposażone w najwymyślniejsze rodzaje broni i nowoczesne gadżety. Najsłabsze ogniwa wyeliminowano. Świat ponownie zamienia się w krwawą arenę, jednak tym razem do walki staje ktoś jeszcze. Skoro wszystkie chwyty są dozwolone, to widownia nie zamierza czekać, aż ktoś wręczy jej ocalenie na srebrnej tacy.

Litry krwi i płonące budynki. To czeka na czytelników. Unikanie kul i trucizn, rozwiązywanie zagadek, obławy, pościgi i niewiele czasu na odpoczynek. To też czeka na czytelników. Nuda, marazm i ziewanie… A nie, to akurat nie czeka.

Nadchodzi drugi etap.

Akcja powieści, podobnie jak w pierwszym tomie, kręci się wokół odnalezienia tytułowego klucza, co oznacza dalsze rozwiązywanie zagadek ukrytych w morderczym wyścigu. Tworzone są nowe sojusze, rodzą się nowe intrygi i pomimo zmniejszającej się puli Graczy, wciąż przybywa wrogów. Czytelnicy zazwyczaj oczekują, że autorzy w kolejnych tomach będą podnosić poprzeczkę – w rzeczywistości z tym bywa różnie, stąd przecież wzięły się wszelakie syndromy drugich i trzecich tomów. Środkowa część czasem bywa traktowana jak pomost, odstając poziomem od poprzednika i następcy, z kolei finałom zdarza się gasić płomień, który miał prowadzić do spektakularnej eksplozji. Duet Frey i Johnson-Shelton nie utrzymali zawrotnego tempa znanego z pierwszego tomu… oni podkręcili je jeszcze bardziej. Zbliżający się koniec prowadzi do eskalacji przemocy i zajadłej walki o palmę pierwszeństwa – w końcu nagroda majacząca się na horyzoncie jest najlepszą motywacją. „Klucz Niebios” to nie tylko zawrotna akcja. Autorzy dalej rozwijają mitologię Endgame, zapełniając białe plamy, które pozostawiło za sobą „Wezwanie”. Wiedza, do tej pory będąca motywacją do treningów i walki, teraz zamieniła się w najlepszą z możliwych broni i najbardziej pożądaną walutę.

Frey i Johnson-Shelton pogrywają z czytelnikami, często trzymając ich w niepewności odnośnie losów bohaterów. Żyje? Zginął? Zabili go i uciekł? Wszystkie opcje są dozwolone. Szkoda tylko, że psychika postaci została daleko za akcją i historią, przez co trudno wybrać sobie faworyta i wraz z nim przeżywać wszystkie wzloty i upadki. Co prawda dorzucono garść przemyśleń w próbie uwiarygodnienia portretów psychologicznych młodocianych zabójców, jednak ciągle nie wyleczono się z bolączki pierwszego tomu, jaką było traktowanie bohaterów niczym pionki w grze. Ich miłość, żałoba, nienawiść, smutek i cierpienie są czytelnikowi tak samo obojętne. Oni działają – tylko działają, a jeśli już myślą, to tylko o tym, jak powinni działać. Są niczym maszyny ukierunkowane na cel. Biorąc pod uwagę ich trening, faktycznie mogą mieć w sobie coś z robotów, ale pozostał w nich ludzki pierwiastek, co udowadniają niektóre decyzje podjęte przez nich na kartach powieści. Liczyłam na to, że zmniejszająca się ilość Graczy zachęci autorów do zbudowania od podstaw złowieszczych umysłów. Zamiast tego postawili na rozwijanie świata i zagadek. W pewnym ujęciu jest to plus, bo dzięki temu książka stanowi dobry dodatek do całej multimedialnej otoczki, ale z drugiej strony, czytelnik sięgający po powieść ma prawo oczekiwać czegoś więcej, czego nie da się zobaczyć gołym okiem, będąc zaledwie widzem w Endgame. Tym czymś mogłyby być umysły osób będących skrzyżowaniem szpiegów, geniuszy, zabójców, mistrzów sztuk walki okaleczonych w imię Gry. Autorzy są konsekwentni i czytelnicy też muszą podtrzymać swoją konsekwencję – przynajmniej w kwestii patrzenia przez palce na niektóre z perypetii bohaterów. Wiemy już, że są oni niezniszczalnymi herosami o nadludzkich zdolnościach i możemy albo przyjąć to do wiadomości, albo rozkładać na czynniki pierwsze każdą scenę walki, na jaką natkniemy się w trakcie lektury. Potyczki są i efekciarskie, i karkołomne, przekraczają wszelkie granice, łamią prawa fizyki i karmią nasze niedowierzanie. Działa to na podobnej zasadzie, jak oglądanie podrasowanego filmu akcji, który bawi poprzez swoje oderwanie od rzeczywistości.

Przy lekturze „Klucza Niebios” nie sposób się nudzić. Nie ma na to czasu. Wartka akcja, efektowne sceny walk oraz nieodłączne zagadki po raz kolejny wciągają do świata Endgame. Mocno powiązany ze swoim poprzednikiem, brutalny i dynamiczny „Klucz Niebios” nie ma nic wspólnego z niebiańskością. Frey i Johnson-Shelton rzucili wyzwanie Graczom i czytelnikom – jaki będzie tego finał? Pozostaje nam tylko niecierpliwie oczekiwać na trzeci tom i trzymać kciuki za nasze przetrwanie.

20 komentarzy:

  1. Własnie dzisiaj do mnie dotarła i zabieram się za jej czytanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie podziel się swoimi wrażeniami :)

      Usuń
  2. Czy tylko mnie ten pomysł jakoś Igrzyska śmierci przypomina? W sumie nie pamiętam, czy czytałam jakieś opinie o poprzednim tomie i czy moje odczucia byłyby podobne, ale na ten moment mam jedno skojarzenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam takie skojarzenia przed pierwszym tomem i generalnie jeśli uprościmy zamysł to pozostanie nam główna oś, czyli mordowanie się do ostatniego ocalałego. Poza tym nie zauważyłam wielu podobieństw; u Collins liczyła się krytyka ustroju Panem, cała ta toksyczna otoczka reality show, Frey uderza w akcję, bez jakiegoś ukrytego przekazu, jak to w amerykańskim filmie sensacyjnym :)

      Usuń
  3. Juuupi!! Mam już książeczkę i mam nadzieję, że mi się spodoba ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże! Tyle fajnych książek, a tak mało czasu i jeszcze mniej pieniążków, ooo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja to znam... mam takie myśli ilekroć przeglądam zapowiedzi polskie i anglojęzyczne.

      Usuń
  5. Już pierwsza część zaintrygowała, tylko skąd tu brać czas i przede wszystkim kasę na tak cudowne książki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeśli masz ochotę na LBA to zapraszam do zabawy http://pani-poczytalna.blogspot.com/2015/11/5-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za nominację, na pewno odpowiem na pytania :)

      Usuń
  7. Pierwszy tom był niezły, więc ten też z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na razie muszę spasować, gdyż mam inne zobowiązania czytelnicze. Ale może skuszę się za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem - niestety nie da się przeczytać wszystkiego, co wpada w oko :)

      Usuń
  9. To już kolejna pozytywna opinia o tej książce, którą widzę, przez co moja ciekawość ciągle rośnie. Muszę w końcu zdobyć pierwszą część :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria jest naprawdę niezła jeśli szukasz zamiennika filmu akcji z dużą ilością walki, efektownymi wybuchami i galerią twardzieli :)

      Usuń
  10. Muszę się w końcu rozejrzeć za tym cyklem,

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie kończę czytać. Fajna, ale pierwsza część lepsza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to wrażenie bierze się z faktu, że nie ma już tego powiewu nowości, bo autorzy realizują stałą trasę? Dla mnie tomy utrzymują się na stosunkowo podobnym poziomie.

      Usuń
  12. Nie polubiłam pierszego tomu, zatem tego nawet nie planuję. Mimo Twojej zachęty :) Może już jestem na to za stara :)

    OdpowiedzUsuń