12 paź 2015

„Bliźnięta z lodu” - S.K. Tremayne


Tytuł: Bliźnięta z lodu
Autor: S.K. Tremayne
Wydawnictwo, rok wydania: Czarna Owca, 2015
Ilość stron: 336
Cena: 34.99 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Czarna Owca



Lustrzane odbicie szaleństwa

Dzieci zazwyczaj kojarzą się z delikatnością, niewinnością, ufnością i dobrocią – a nawet bezpieczeństwem. Panuje przekonanie, że ich odruchy i uczucia są szczere, nie zatrute wyrachowaniem. Zazwyczaj osadza się je w sielskim krajobrazie, by podkreślić tęsknotę za czasem, w którym wszystko było łatwiejsze, a czasem zestawia się dziecięcą krzywdę z okrucieństwem wojny, by pogłębić przepaść pomiędzy działaniami dorosłych a małymi ofiarami. Dzieci zawsze są tymi dobrymi. Pewnie dlatego tak chętnie umieszcza się je w centrum horroru. Wywracanie do góry nogami znanego motywu zawsze owocuje czymś interesującym. Gdyby w tym samym miejscu umieścić dorosłego, na pewno nie otrzymalibyśmy takiego samego efektu. Mały człowiek potrafi wzbudzić przerażenie, a dziecięce wyliczanki rozlegające się w wielkim, pustym domu, jeżą włosy na głowie. Dojrzali bohaterowie przekraczający granice są czymś oczywistym, czego nie można powiedzieć o kilkuletnich maluchach. Gdy one zagłębiają się w mrok… Jeśli spojrzymy na to z drugiej strony, to taka obecność wcale nie powinna dziwić. Wiele osób jest przekonanych o tym, że dzieci posiadają szósty zmysł i są w stanie widzieć więcej niż ich rodzice. Sporo horrorów zawiera scenę, w której dziecko wodzi wzrokiem za czymś niedostrzegalnym dla innych.

A co zrobić w sytuacji, gdy dziecko nie jest pewne tego, co widzi? Siedmioletnia Kirstie niemal rok temu straciła siostrę bliźniaczkę, Lydię. Tragedia, której była świadkiem, pozostawiła ogromną bliznę na jej psychice. Sarah i Angus, rodzice bliźniaczek, próbują dalej wieść normalne życie, tylko jak otrząsnąć się ze smutku, gdy codzienność przypomina o niewyobrażalnej stracie? By zacząć od nowa, decydują się na przeprowadzkę na szkocką wyspę. Nowe otoczenie i kontakt z naturą mają pomóc Kirstie stanąć na nogi. Jednak długie noce w zakątku odciętym od świata coraz częściej budzą nieproszone demony przeszłości. Mała Kristie upiera się, że nie jest jedyną żyjącą bliźniaczką. Sarah i Angus muszą stawić czoła swoim największym koszmarom. Ich córka jest Kirstie. Ich córka jest Lydią. Kim jest ich dziecko? Kogo pochowali?

…kto wrócił?

Na okładce powieści widnieje określenie thriller psychologiczny, ale „Bliźnięta z lodu” nie stronią również od dużej dawki grozy, kierując się w stronę horroru. S.K. Tremayne kluczy pomiędzy tym, co racjonalne a nieracjonalne, mieszając bohaterom i czytelnikom w głowach. Sięga po kolejne odpowiedzi, obraca je, próbuje dopasować do historii, przez co książka nieustannie się przekształca: czy to thriller, horror, a może kryminał? Przesuwa nacisk z płaszczyzny nadnaturalnej na tą przyziemną, po czym wraca. Zacieranie granic kreuje rewelacyjną, mroczną atmosferę, której towarzyszy nieustanne poczucie zagrożenia – w trakcie lektury cały czas mamy wrażenie, że coś jest nie tak. Podskórny niepokój sprawia, że przestajemy ufać bohaterom. Mamy wrażenie, że ukrywają przed nami wiele sekretów, choć przecież otwarcie jesteśmy informowani o tym, co się dzieje. Nacechowane desperacją starania postaci, by prowadzić normalne życie, stopniowo podnoszą napięcie. W pewnym sensie to wydaje się nienaturalne, jakby ze wszystkich sił nie tylko chcieli zapomnieć, ale przede wszystkim coś zatuszować. Wyspiarska izolacja nie pozwala oderwać się od obsesyjnych myśli związanych ze stratą Lydii; bohaterowie rozmyślają na temat wydarzeń, które doprowadziły do tragedii, szukają winnych i znajdują nowe nici łączące ich z przeszłością. Czytelnik za to próbuje dociec, kto jest ofiarą, kim jest córka Moorcroftów i co tak naprawdę gnębi rodzinę. O dziwo, nieufność wcale nie przeszkadza we współczuciu. Bohaterowie są w różnym stopniu okaleczeni, co rozdziera serce, nie tylko przez śmierć jednej z bliźniaczek, ale również przez dawne sekrety i nieporozumienia. Cierpienie jest wręcz namacalne szczególnie w przypadku małej Kirstie, której życie staje się coraz większym koszmarem od czasu śmierci siostry. W trakcie lektury zastanawiamy się, czy zagubienie, niezrozumienie i odrzucenie popchnęło dziewczynkę w stronę szaleństwa, czy może jej trzeźwe spojrzenie próbuje nam coś przekazać?

Co prawda część chwytów wykorzystanych w powieści jest dość ograna: dom na odludziu, brak kontaktu ze światem, rodzina, która wzajemnie obwinia się oraz rosnąca paranoja. Gdyby oceniać książkę pod tym względem, to można by rzec „nic nowego”; znane dekoracje, znane zachowania. Tremayne wykorzystuje je, by nadać nowy wymiar opowieści o rodzinie, którą spotkała niewyobrażalna tragedia. Godzina próby obnaża kondycję więzi łączących Moorcroftów; mamy do czynienia z relacjami łączącymi małżonków, rodziców oraz dzieci, dla których feralny dzień stał się punktem zwrotnym. W ich przypadku upływający czas nie leczy ran, a wręcz zmusza do konfrontacji, która prowadzi do zaskakującego zakończenia. Intryga została ciekawie rozwinięta, choć w samym finale i epilogu autor mógłby napisać nieco więcej, bo pomiędzy jednym a drugim nastąpił przeskok, który wybił mnie z rytmu opowieści i ograbił z upiornej atmosfery wyspy.

Szaleństwo zrodzone z rozpaczy, działanie sił nieczystych a może poczucie winy żerujące na popełnionych błędach – co stoi za dramatem rodziny Moorcroftów? „Bliźnięta z lodu” to powieść traktująca nie tylko o cierpieniu związanym ze stratą dziecka, ale także o pułapkach tożsamości i rodzinnych sekretach. S.K. Tremayne stworzył gęstą od tajemnic historię, która odnajduje się w różnych gatunkach i łączy pozornie wykluczające się elementy, a przy tym wciąga i trzyma w napięciu.

Czasem demony przeszłości przybierają postać wspomnienia o małej dziewczynce.

27 komentarzy:

  1. Uwielbiam rodzinne sekrety. A fabuła wydaje się intrygująca. Muszę przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie jak ja :) byleby nie były to sekrety w mojej rodzinie :)

      Usuń
    2. W tej powieści, choć może nie zalicza się do najgrubszych, to sekretów zawiera więcej niż niejedna saga rodzinna :)

      Usuń
  2. Chyba znalazłam coś fajnego na jesień ;)
    Pozdrawiam serdecznie ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobra propozycja na jesienne wieczory :)

      Usuń
  3. Bardzo fajna recenzja. :)
    "Siedmioletnia Kirstie niemal rok temu straciła siostrę bliźniaczkę, Lydię" - Czytałam kiedyś "Wśród obcych", gdzie główna bohaterka również straciła siostrę bliźniaczkę, a czytelnik do końca nie wie, czy dziewczyna cierpi na depresję i ma myśli samobójcze, czy naprawdę widuje wróżki, których inni nie dostrzegają (i czy jej mama jest wówczas złą wiedźmą). ;) Tak mi się skojarzyło, to była naprawdę ciekawa powieść. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam na oku "Wśród obcych", ale kiedy po nich sięgnę... :) Faktycznie skojarzenie wydaje się być nadzwyczaj trafne.

      Usuń
  4. Będę ją miała na uwadzę, gdyż tematycznie brzmi całkiem nieźle.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Pełna tajemnic i trzymająca w napięciu - właśnie to lubię. Na pewno przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam już kilka recenzji tej książki, wszystkie są do tej pory pozytywne. Muszę zatem zapolować na ,,Bliźnięta z lodu", to pozycja warta uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam chyba jedną negatywną, ale nawet jedną zawsze warto wziąć pod uwagę - co nie zmienia faktu, że ze swojej strony zdecydowanie polecam powieść.

      Usuń
  7. Uwielbiam takie książki! Czuję, że to coś idealnego dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem tej książki bardzo ciekawa, bo taka fabuła wydaje mi się w sam raz dla mnie. Podoba mi się także wplecenie do powieści elementów grozy. Lubię, kiedy autor miesza w głowach czytelnikom,a przedstawione wydarzenia można odbierać na kilka sposobów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym nawet, że Tremayne mógłby dłużej mieszać czytelnikom w głowie, bo sprawnie mu to idzie. Mam nadzieję, że to pierwsze, ale nie ostatnie spotkanie z jego książkami.

      Usuń
  9. Mam wielką chęć na tę historię. :) Aż żałuję, że jeszcze nie kupiłam tej książki ;) No cóż, muszę to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto :) Choć gdyby nadrabiać tak wszystkie warte uwagi książki - czasu by zabrakło.

      Usuń
  10. W swoich czytelniczych planach mam zamiar zapoznać się z książką! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że książka już niedługo trafi na moją półkę, bo zapowiada się naprawdę intrygująco ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna okładka. Sama fabuła również brzmi intrygująco, a Twoja pozytywna recenzja rozwiewa wszelkie wątpliwości co do sięgnięcia po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinna ci się spodobać, bo groza miesza się tam z warstwą obyczajową, która skupia się na kondycji małżeństwa bohaterów oraz ich rodzinie - a wiem, że to sobie cenisz.

      Usuń
  13. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę, brzmi naprawdę intrygująco.

    OdpowiedzUsuń
  14. Od dawna chciałam ją przeczytać. Zaciekawiłaś mnie tym, że łączy ze sobą różne gatunki... Nie widziałam o tym. Poza tym... kupiłaś mnie tą recenzją i jeszcze bardziej chętnie tent tytuł wpadnie w moje ręce!

    Pozdrawiam :) Przy gorącej herbacie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi to słyszeć :)
      Jeden z gatunków gładko przenika w kolejny, więc w trakcie lektury zupełnie nie dostrzegamy tych przejść, nie ma żadnych potknięć.

      Usuń
  15. Lubię wykorzystany przez autora motyw odciętej od świata wyspy, co w połączeniu z atmosferą grozy zwiastuje dobrą lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawiedzony dom to za mało - trzeba było jeszcze pozostawić bohaterów na małej wyspie :)

      Usuń
  16. Czułam już ciarki na plecach, gdy tak czytałam Twoją recenzję, więc nie wiem jak by było, gdyby się za samą książkę zabrała. Zdecydowanie mnie mocno intryguje, chociaż też się jej trochę obawiam :)

    OdpowiedzUsuń