4 wrz 2015

„Zniewoleni" - Emma Chase


Tytuł: Zniewoleni
Autor: Emma Chase
 Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo Filia, 2015
Ilość stron: 336
Cena: 39,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Filia

Miłość w ich rękach to materiał wybuchowy

Gdy Kate po raz pierwszy spotkała Drew, gdy nawiązała się pomiędzy nimi nić porozumienia, w końcu gdy zaczęło iskrzyć – rozpalili nie tylko siebie. Uczucia zapłonęły również w sercu charakternej Dee, najlepszej przyjaciółki Kate oraz playboya Matthew, kumpla Drew. Oni nie tylko kibicowali swoim znajomym, ale sami także przeżywali miłosne perypetie. Emma Chase tym razem zmieniła perspektywę i postanowiła oddać głos parze, która do tej pory stała w cieniu. To rozwiązanie nie jest obce polskim czytelniczkom, bo podobny zabieg wykorzystała K.A. Tucker, która w poszczególnych tomach serii „Dziesięć płytkich oddechów” skupiła się na innej parze z paczki przyjaciół. Ponieważ czas akcji w „Zniewolonych” w pełni pokrywa się z „Zaplątanymi”, najważniejsze wydarzenia z życia każdej z par są nam już znane. Lektura „Zniewolonych” nie przynosi więc żadnych niespodzianek, o czym zresztą już na wstępie informuje autorka. Połączenie znanej historii z typową, romansową burzą rozstań i powrotów sprawia, że „Zniewoleni” są powieścią wyłącznie dla zagorzałych fanek serii.

Może i jest to znana odsłona „Tangled”, ale za to wydaje się być zdecydowanie śmielsza. „Zniewolonych” cechuje duża dawka erotyki – gorących scen jest więcej, niż w dwóch poprzednich tomach razem wziętych. Związek Dee i Matthew opiera się głównie na fizyczności, więc sypialniane i około-sypialniane wyczyny pojawiają się w prawie każdym rozdziale. O tej parze można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że jest pruderyjna. Poprzednie tytuły autorstwa Chase można było określić mianem „komedii romantycznej z pieprzykiem”, ale w tym przypadku mamy już do czynienia z erotykiem. Usposobienie Dee i Matthew sprawia, że nie tylko seks jest pełen pasji. Różnice w postrzeganiu związku, własne pragnienia oraz dawni partnerzy stają się płomieniami, które rozpalają bohaterów. Żarliwe wyznania i równie żarliwe kłótnie wyznaczają rytm powieści, zamieniając „Zniewolonych” w błyskawiczną lekturę.

Jak na powieść, którą powołano do życia, by dokładniej opisać losy bohaterów, którzy do tej pory byli zepchnięci na drugi plan, to właściwie niewiele napisano o nich jako jednostkach. Szczególnie ucierpiała na tym Dee, nietuzinkowa i barwna osobowość. W gruncie rzeczy wolałabym, by autorka opisała jej perspektywę, bo Dee-Dee wydaje się być o wiele ciekawszą postacią niż Matthew. Piekielnie seksowna i inteligentna, stanowi zaprzeczenie, jakoby uroda i wiedza nie mogły iść ze sobą w parze. Jest świetnie zarysowana – ale to nadal tylko zarys. Brakuje rozdziałów, które przedstawiałyby jej codzienność w oderwaniu od związku z Matthew. Miała przecież pasjonującą pracę, własnych znajomych i przeżycia, które zostały stłamszone na rzecz zachwytów, jak dobrze wygląda w mini. Za to Matta opisano nieco dokładniej i można odnieść wrażenie, że czytamy o naśladowcy Drew. Dowcipne, męskie spostrzeżenia flirciarza i hulaki potrafią rozbawić, ale jednocześnie budzą poczucie, że Matthew za bardzo próbuje upodobnić się do swojego kolegi. Podobieństw jest wiele: nienaganna sylwetka umięśnionego przystojniaka, głos uszczypliwie komentujący związki damko-męskie, tupet który potrafi zauroczyć kobiety i jednocześnie wpędzić w kłopoty oraz romantyzm zakopany głęboko, głęboko pod pozą dużego chłopca, który ceni sobie uroki kawalerskiego życia. Choć z drugiej strony patrząc, te męskie ramiona mogą pocieszyć czytelniczki, które stęskniły się za niepoprawnym Drew. Jeśli już o naszych zaprzyjaźnionych gołąbeczkach mówimy, to powiem szczerze, że gdybym rozpoczęła swoją przygodę z serią za sprawą „Zniewolonych”, to miałabym zupełnie inne zdanie na temat Drew i Kate oraz sytuacji, w którą się wplątali w „Zaplątanych”. Obserwowanie ich perypetii z perspektywy postronnego obserwatora sprawia, że na pierwszy plan wysuwają się cechy, które nie przychodziły do głowy w trakcie lektury pierwszego tomu. Nagle niechęć i współczucie czytelniczki trafiają do zupełnie innych postaci! Ta forma „uzupełnienia” jest jednym z elementów, które przemawiają na korzyść „Zniewolonych”.

Trzeci tom serii „Tangled” jest jednocześnie chwilą wytchnienia i przypomnieniem ważnych wydarzeń przed wielkim finałem. Choć przy takiej dawce erotyki i pieprznego humoru, tę chwilę wytchnienia należy potraktować z przymrużeniem oka, bo bohaterowie nie odpoczywają – ani w dzień, ani w nocy. Za to na pewno w trakcie lektury zrelaksują się czytelniczki. Fanek Drew i Kate oraz Dee i Matthew nie trzeba zachęcać do sięgnięcia po ten tytuł.

19 komentarzy:

  1. Przede mną jeszcze pierwsza część. Nie wiem czemu tak się ociągam z czytaniem :(
    Pozdrawiam Justyna z książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tyle tytułów, że trudno znaleźć czas dla każdego :)

      Usuń
  2. Ciekawa jestem tych spostrzeżeń flirciarza :) Coś czuję, że ta książka mogłaby mnie zaciekawić :) Zapisze sobie jej tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drew wypowiada się w podobny sposób, więc możesz sięgnąć albo po pierwszy, albo po trzeci tom (który właściwie można przeczytać bez znajomości jedynki) :)

      Usuń
  3. Tym razem to zupełnie nie mój świat, ta seria nie jest w moich planach czytelniczych ;) Pozdrawiam ciepło i życzę przyjemnego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już przeczytałaś? Ja nadal czekam na swój egzemplarz i jestem bardzo ciekawa, jak go odbiorę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już, już :) Wiadomo, patronaty LC mają pierwszeństwo w recenzowaniu.

      Usuń
  5. Kurczę, straszną mam ochotę na tę serię, ale jakoś nie może ona wpaść mi w ręce...

    OdpowiedzUsuń
  6. To trochę przykre, że autorka nie potrafi tworzyć oryginalnych, męskich postaci, a korzysta z wypracowanego wzorca. Mogłaby się bardziej postarać przy kreacji Matta z tego, co mówisz. Po trzecią część chyba nie sięgnę, bo nie ciągnie mnie do erotyka.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że o wiele lepiej spisałyby się spostrzeżenia faceta, który ma nieco inne usposobienie. Tak to powstał Drew 2.0...

      Usuń
  7. Ja jeszcze nie poznałam tomu pierwszego :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy tom nie zając - nie ucieknie :)

      Usuń
  8. Pierwszy tom mam na czytniku i mam nadzieję, że uda mi się go niedługo przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej masz go pod ręką, a to już pół sukcesu :)

      Usuń
  9. Nie czytuję erotyków, więc raczej się nie skuszę na te książkę. Może kiedyś ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tom zdecydowanie należy do czytelników, którzy lubią erotyki.

      Usuń
  10. Wielka dawka erotyku? O niczym innym nie marzę w przypadku tej serii ☺ egzemplarz już na szczęście mam ☺

    OdpowiedzUsuń