28 maj 2015

„Uwiązani” - Chad Kultgen


Tytuł: Uwiązani
Autor: Chad Kultgen
Wydawnictwo, rok wydania: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 352
Cena: 35 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać




Filary współczesnej rodziny to seks, sport i sieć?

„Uwiązani” już na wstępie budzą konsternację. Czytając rekomendacje umieszczone na skrzydełkach okładki, natrafiłam na pochlebne słowa reżysera Jasona Reitmana, magazynu Booklist oraz niejakiej Stoyi. Tylko kim ona jest? Odpowiedź zjawiła się dość szybko. Kilka stron później ten sam pseudonim pojawił się w szczegółowo opisanej scenie, w której jeden z bohaterów ogląda filmik pornograficzny. Wikipedia uświadomiła mi, że Stoya to pseudonim gwiazdy filmów dla dorosłych. Aktorka porno rekomenduje książkę, w której jest opisana – cóż, powieść Kultgena nie zna absolutnie żadnych granic, w tym granic fikcji i rzeczywistości, więc właściwie nie powinno mnie to dziwić.

Mówi się, że to okres dojrzewania jest najbardziej burzliwym okresem w życiu. Po lekturze „Uwiązanych” można dojść do wniosku, że dorastanie nigdy się nie kończy – a dla niektórych nigdy nie zaczyna, nawet jeśli mają już ponad trzydzieści lat, małżonka i trzynastoletnie dziecko. Dwa pokolenia – każde tak samo zagubione, szukające zrozumienia, wikłające się w przypadkowe związki, by zatuszować samotność. Chad Kultgen nie ma złudzeń, we współczesnej kulturze mądrość i doświadczenie wcale nie przychodzą z wiekiem. Na dodatek nie owija w bawełnę i z brutalną szczerością pisze o kłamstwach – wirtualnej iluzji, zdradach, prowadzeniu podwójnego życia. Nie ogranicza się również, jeśli chodzi o seks. Przewija się on niczym motyw przewodni w losach bohaterów, którzy borykają się nie tylko z cielesnością, ale przede wszystkim z własną psychiką.

„Uwiązani” to zdecydowanie powieść dla dorosłych. Liczba scen erotycznych okraszonych wulgaryzmami sprawia, że każdy przeczytany przeze mnie erotyk może usunąć się w cień. Tutaj na dodatek nie tylko dorośli sypiają ze sobą, ale również gimnazjaliści. Było mi naprawdę ciężko czytać o trzynastolatkach oglądających twardą pornografię i uprawiających seks (oczywiście wszystko otwarcie i szczegółowo opisane). Jestem dorosła i taki rodzaj podglądactwa budzi sprzeciw oraz potworny dyskomfort. Poczułam, że jest to zwyczajnie… niezdrowe. Kilka razy miałam ochotę odłożyć książkę i do niej nie wracać. Pisarz całkowicie odarł z intymności swoich bohaterów i wydaje mi się, że nie musiał pisać aż tak szczegółowo i wulgarnie o upodobaniach seksualnych, by przekazać myśl kryjącą się za historią. Sceny erotyczne z dorosłymi właściwie są już na porządku dziennym, współczesne romanse czy nawet powieści obyczajowe nie mogą się bez nich obyć i na nikim nie robią już wrażenia, ale tutaj mamy do czynienia z dziećmi! Właśnie to jest ten niepotrzebnie wyolbrzymiony haczyk, na który łapie czytelnika Kultgen. Z jednej strony seks spowszedniał popkulturze, ale jednocześnie to on nadal najlepiej się sprzedaje. Dorośli przywykli do erotyki i pornografii, a przecież nie jest tak, że ich dzieci żyją pod kloszem, do którego ten wpływ nie dociera. Nastolatki chłoną wszystko niczym gąbka i przesuwają granicę dalej, niż robili to ich rodzice. Młodsze pokolenia nie są ślepe i głuche, wiedzą równie dobrze, a może i nawet lepiej od dorosłych, co można znaleźć w sieci. Przykład idzie z góry i na dodatek zostaje wzmocniony. Dlaczego tak się dzieje? Kultgen wskazuje na infantylizację dorosłych i przedwczesne dorastanie dzieci, przez co obydwa pokolenia spotykają się w tym samym punkcie – identycznie zagubieni, niedojrzali, nieodpowiedzialni, niezdolni do mierzenia się ze światem. Dorośli stają się zaabsorbowani sobą, a nastolatki, z braku wskazówek i oparcia, zaczynają naśladować to, co widzą wokół siebie. Odpowiedzią na chęć ucieczki staje się Internet, w którym można zacząć od nowa i zaspokoić potrzeby, jakiekolwiek by one nie były. Wychowanie z kolei obejmuje albo wolność totalną i pozostawienie dziecka samemu sobie, albo dyktaturę, w której nie ma miejsca na szczere rozmowy, współpracę, prywatność i obopólny szacunek. Żyjemy wśród skrajności, Kultgen skrupulatnie to obserwuje i notuje. Jeśli już przy tym jesteśmy, to warto wspomnieć, że styl autora jest bardzo specyficzny. Pisze prosto, konkretnie, nie angażuje się w rozbudowane opisy. To proza wyprana z jakichkolwiek emocji, z kolei sceny erotyczne – nie, to raczej zwyczajne opisy seksu, pasują bardziej do podręcznika od biologii (minus wulgaryzmy oczywiście) niż powieści.

Autor zbudował sylwetki postaci wokół ich potrzeb – czy to potrzebie obsesyjnej kontroli, grania w gry komputerowe, uprawiania seksu albo zdobywaniu szkolnej popularności. Ich działania są przerażająco mechaniczne, nie poddane żadnej refleksji ani niezwiązane z żadnymi emocjami. Są obojętni na to, co się z nimi dzieje i co przydarza się innym. Myślę, że Kultgen miał wizję dotyczącą współczesnych nastolatków i dorosłych jako całości, ale nie dał rady umieścić tych cech w życiu konkretnych jednostek, przy jednoczesnym rozwinięciu portretów psychologicznych i stworzeniu indywidualnych charakterów. Wszyscy dążą do tego samego, choć używają innych środków i przydałyby się cechy charakterystyczne, niezwiązane bezpośrednio z tym krzywym zwierciadłem, w którym ujęto seksualność i związki. Cóż, być może pisarz uważa, że człowiek żyjący we współczesnej kulturze składa się tylko z potrzeb i ich bezrefleksyjnego zaspokajania.

Można odnieść wrażenie, że powieść urwano nagle, wyrwano kilka rozdziałów i tak pozostawiono książkę. Kultgen opuścił bohaterów na chwilę przed wielką konfrontacją, co jednocześnie wywołuje niedosyt i niezadowolenie czytelnika. Wszystkie problemy, brak komunikacji, zaślepienie na potrzeby innych zaczęły zbierać swoje żniwo. Tylko co w związku z tym? Jak postacie sobie z tym poradziły – albo nie poradziły? Czy od tego przełomowego momentu zaczną zdrowieć? Można tylko snuć domysły, ale w przypadku tej powieści to nie jest dobre rozwiązanie. Kultgen nie daje żadnych odpowiedzi, pozostawiając czytelnika w zawieszeniu. Finał mógłby stanowić o tej powieści, ale niestety wrażenie pośpiechu i niedopowiedzenia mu w tym nie pomaga. Dziwi to niedopracowanie tym bardziej, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że autor sporo miejsca poświęcił na opisanie rozgrywek sportowych, które absolutnie nie wniosły niczego wartościowego do powieści. Skoro pomyślał o tym, to dlaczego nie zadbał o tak ważny element, jakim jest zakończenie?

Historię Kenta, Tima, Dawn, Hannah, Dona, Rachel, Chrisa, Patricii, Brandy, Danny’ego, Brooke i Allison można potraktować wielorako: jako ostrzeżenie na przyszłość, jako kronikę zmniejszającej się przepaści pokoleniowej pomiędzy rodzicami i dziećmi, jako obraz relacji międzyludzkich przedstawionych w krzywym zwierciadle i w końcu jako piekielnie bolesny skutek nieumiejętności szczerego rozmawiania w cztery oczy.

Rzadko się zdarza, bym miała aż takie problemy z oceną książki. Po zastanowieniu doszłam do wniosku, że to dobrze o mnie świadczy, skoro tak odrzucam tą opowieść i nie chcę, by czyjekolwiek życie tak wyglądało. Bez kontaktu, zabijając samotność, niezrozumienie i krzywdę – zabijając na raty siebie. Kultgen w pokrętny sposób testuje czytelników i sprawdza, czy opisana w powieści znieczulica dotknęła również żyjące osoby, czy to, o czym czytają, podoba im się albo wręcz przeciwnie – budzi w nich niesmak. „Uwiązani” zmusili mnie do zajrzenia w miejsca, w które tak naprawdę nie miałam ochoty zaglądać. Czułam się paskudnie jako podglądacz i chyba nadal nie wierzę w to, co zobaczyłam. W głębi duszy mam nadzieję, że „Uwiązani” to czarny scenariusz, który nigdy się nie spełni. To przerażające, że można czuć się tak samotnym w świecie, który sprawia, że bliskość drugiego człowieka jest na wyciągnięcie ręki. 



Zwiastuny ekranizacji

14 komentarzy:

  1. Słyszałam o filmie, ale nie wiedziałam, że jest na podstawie książki. Chętnie ją przeczytam przed obejrzeniem ekranizacji.

    of-books-and-coffee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. to zdecydowanie nie dla mnie.
    książka wydaje się być odpychająca, więc może skuszę się tylko na film (zwiastun wygląda zachęcająco) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro książka zdecydowanie dla dorosłych, to sobie odpuszczę. I film też.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama nie wiem czy będę czytać, bo przyznam, że kompletnie mnie do niej nie ciągnie, z reszta do filmu też nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie przeczytam, ale film zobaczę, ze względu na Sandlera i Garner. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To zdecydowanie książka nie dla mnie. Lubię erotykę, sceny seksu, ale książka przepełnioną tą tematyką zdecydowanie nie jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Film pewnie obejrzę, ale nie wiem czy sięgnę po książkę.. nie poczułam motylków, chociaż świetna recenzja:) będziesz moim bohaterem od recenzji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojj nie jest to chyba książka dla mnie :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. Film i książka są mi nieznane. Nie wiem, czy byłabym gotowana na brutalność serwowaną w książce. Historia tylu postaci na tak niewielu stronach ciekawi, bo to jednak trochę mało, by poznać ich dogłębnie.

    Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz słyszę o książce, a i o filmie nic nie wiem. A jeśli chodzi o przedstawioną w nich historię, to chyba sobie podaruję. Te sceny seksu nastolatków nie są dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że filary współczesnej rodziny są jednak inne. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mocna książka.. Masakra, 13latkowie już tak szybko zaczynający intymne życie, to jednak odpychające ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Piszesz świetne recenzje. Zazdroszczę pióra (klawiatury ;))
    Recenzowanej książki raczej w najbliższym czasie nie przeczytam. Jest stanowczo za ciężka na wakacyjne klimaty.

    OdpowiedzUsuń