18 maj 2015

„Ostre przedmioty” - Gillian Flynn


Ale bagno.

Jakie to chore.

Flynn po raz kolejny to zrobiła (a raczej biorąc pod uwagę chronologię wydania – po raz pierwszy). Stworzyła tak rąbniętą historię, że trudno mi uwierzyć w to, iż jest ona wytworem wyobraźni. Nie wiem, o czym myśli pisarka i co ją inspiruję, ale mam nadzieję, że to źródło zbyt szybko nie wyschnie. 



Tytuł: Ostre przedmioty
Autor: Gillian Flynn
Wydawnictwo, rok wydania: Burda Publishing Polska, 2015
Ilość stron: 360
Cena: 34,90 zł


~~***~~

 
Wyobraźcie sobie skórę, może lekko zarumienioną, z kilkoma zadrapaniami. Pokrywa ją cienka warstwa potu i zapach lekko zwietrzałych perfum. Wygląda całkiem normalnie. Jednak Gillian Flynn sięga po nóż, naciska ostrzem, po czym zagłębienie pęka i ujawnia smród, zgniliznę, ropę. Nikt by nie pomyślał, że tyle się pod nią czai i wystarczy wąskie cięcie, by zedrzeć normalność i przejść do zepsucia. Jeszcze przed chwilą wszystko było w porządku, a teraz jesteśmy świadkami oskórowania. Jak to się stało? W „Ostrych przedmiotach” przejście ze zdania na zdanie może diametralnie zmienić atmosferę; zwyczajne sytuacje potrafią nabrać patologicznego, wręcz surrealistycznego wydźwięku.

 Najlepszy thriller Amazon.com!
 
Camille Preaker po krótkim pobycie w klinice psychiatrycznej wraca do pracy reporterki w „Daily Post” i otrzymuje zlecenie na artykuł o tajemniczych zabójstwach dwóch małych dziewczynek w jej rodzinnym miasteczku.
 
Z niechęcią wraca do wspaniałej wiktoriańskiej rezydencji, w której się wychowała, gdzie zaczyna ją prześladować wspomnienie tragedii z dzieciństwa. Stara się odkryć prawdę o brutalnych zbrodniach. Wszystkie tropy prowadzą jednak w ślepą uliczkę i zmuszają Camille do rozwikłania zagadki własnej przeszłości, której musi stawić czoło.
źródło: Burda Książki

…bo Flynn nie wierzy w istnienie grzecznych dziewczynek. Ani damulek w opałach.

Zapomnijcie o mężczyznach – „Ostre przedmioty” wypełniają królestwo kobiet. Flynn ma naprawdę niezłą rękę do kreowania antypatycznych, toksycznych, ale i piekielnie interesujących postaci kobiecych. Potrafią być kochające, czułe, zmysłowe, istne domowe boginie… które przecież jakoś muszą ukrywać swoje prawdziwe oblicza. Na pewnym etapie poznawania stają się odpychające, ale i tak chcemy wiedzieć więcej. Przyglądamy się im, bojąc się chociażby mrugnąć, bo właśnie w tej chwili może opaść maska, pod którą skrywa się potwór - a potem znów wszystko będzie w porządku. Pisarce za to nie wyszło z facetami w tym tomie. Kobiety intrygują, mają wiele twarzy, ich myśli podążają nowymi ścieżkami, a mężczyźni są niczym pionki, które pojawiają się w odpowiednim momencie na planszy. Chore umysły córek, sióstr, koleżanek, matek i żon królują, spierając się z otwartymi umysłami swoich rywalek i nie dopuszczają nikogo do głosu. To one i ich świetne portrety psychologiczne stanowią siłę napędową „Ostrych przedmiotów”.

Powieść poniekąd staje się studium dojrzewającej, rozwijającej się kobiecości, która zostaje wypaczona przez środowisko. Zniekształcone dorastanie staje się upiorną walką w Wind Gap, którą wielu akceptuje bo… bo dlaczego nie? Przecież zawsze wygrywa silniejszy, a odmieńcy giną pod drogim obcasem i wypielęgnowanym paznokciem. Śliczne i bogate dziewczynki niszczą gorsze rówieśniczki, po czym zamieniają się w piękne i bogate kobiety, które czujnie śledzą losy swoich dawnych ofiar. Arsenał mają nieograniczony – cielesność, używki, przemoc, a w dorosłych życiu liczba dzieci i dobra partia, czyli mąż (bądź też brak takowych, bo zasady gry lubią być zmieniane). Każda próba odzyskania kontroli nad sobą, nad swoim ciałem i seksualnością, prędzej czy później wpada w ręce ostracyzmu. Wszystko da się źle zrozumieć, przedmiot podziwu może stać się obiektem niechęci. Z tej walki nie wychodzi się bez ran.

Camille Preaker ma sporo wspólnego z Amy Dunne, bohaterką „Zaginionej dziewczyny”. Obydwie kobiety przykuwają uwagę, wywracając do góry nogami świat swojej i przeciwnej płci. Są fascynujące nie tylko ze względu na zepsucie, ale także poglądy i podejmowane działania. Nie spotkałam się jeszcze z taką bohaterką jak Camille, dla której słowo pisane jest pojęciem wielopłaszczyznowym. Ona sama jest zupełnym przeciwieństwem niewyrazistej, wyblakłej postaci. Stanowi ciekawą przeciwwagę dla innych kobiet, które spotykamy na kartach powieści. Z Camille można czytać niczym z otwartej księgi - a to niepożądane w świecie, w którym pozory kreują człowieka. By móc prowadzić śledztwo, musi wtopić się w tłum, co oznacza wszycie własnych demonów pod skórę, tak jak robi to cała reszta. Preaker jest przewodniczką w mrocznej rzeczywistości Wind Gap i świetnie się z tego zadania wywiązuje. Czytelnik jest gotowy, by mentalnie pójść za nią do najgorszych zakątków miasta i psychiki. A potem tam ugrzęznąć. Bo to bagno, zwyczajne bagno.

Sama intryga nie powala na kolana, w pewnym momencie znika dreszczyk związany z odkrywaniem mordercy. Pod tym względem „Ostre przedmioty” są dość przeciętne. Mogło być lepiej Flynn, mogło być lepiej. Poza chęcią zagłębiania się w tą toksyczność, brakowało mi właśnie takiego zwartego, gęstego wątku zbrodni. Właściwie to, kto zabił… najmniej mnie zainteresowało. Jest zbrodnia – są trupy – jest śledztwo, bo przecież musi być jakieś zawiązanie akcji. Zdecydowanie bardziej działa na wyobraźnię to, co dzieje się poza rozwiązywaniem zagadki. Teraz Flynn nie prowadziła z czytelnikiem gry, raczej dość szybko wyłożyła karty na stół. Z tego też powodu odniosłam wrażenie, że zakończenie zostało niepotrzebnie skondensowane, streszczone wręcz. Taki upiorny finał powinien dłużej trzymać w napięciu.

„Ostre przedmioty” to skrzywiona, niepokojąca i miejscami budząca niesmak powieść, która w swojej budowie przypomina koszmar, mieszając jak najbardziej realne sytuacje z zupełnie pokręconymi i upiornymi momentami. W świecie Wind Gap wszystko jest wypaczone w różnym stopniu. Choć intryga nie zadowala tak bardzo, jak powinna, to powieść otrzymuje ode mnie wysoką notę za psychologiczne gierki pomiędzy bohaterkami, za duszną, gnijącą atmosferę i za odwagę Flynn, która stworzyła mnóstwo niewygodnych scen i myśli, zupełnie jakby działała w zgodzie z zasadą „chrzanić to, że coś nie wypada; mrok jest od tego, by go eksplorować”.

Historia, która ciąży na żołądku i męczy, bo nijak nie można jej zwrócić.

Podobno na podstawie powieści ma zostać nakręcony serial. Krążą pogłoski, jakoby miał on być utrzymany w podobnych klimatach co „True Detective”. Na razie nie chcę rozbudzać swoich nadziei, ale jeśli rzeczywiście dorówna mu poziomem, to będę bardzo, ale to bardzo zadowolona.

37 komentarzy:

  1. Nie, nie, nie - nie moje klimaty... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Flynn i takie mroczne historie trzeba po prostu lubić, jeśli to nie twoje klimaty, to nie namawiam :).

      Usuń
  2. Jak ty kusząco napisałaś tę recenzję. Twórczość powyższej pisarki jest mi obca, ale może kiedyś się z nią zaprzyjaźnię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Możesz spróbować z ekranizacjami, żeby zobaczyć "z czym to się je".

      Usuń
  3. Czeka już troche na półce, a stos wcale nie topnieje. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja znam te wiecznie rosnące stosy... Udręka chomika książkowego :).

      Usuń
  4. Mam w planach, bo jestem naprawdę ciekawa tego tytułu. Czuję, że to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już pierwszy akapit twojej recenzji sprawił, że zapragnęłam tej książki:) A później było tylko lepiej;) Muszę ją poznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku mogę tylko jeszcze raz zachęcić do sięgnięcia po twórczość Flynn.

      Usuń
  6. Szkoda, że najmniej interesowała Ciebie postać mordercy. Choć dla psychologicznych gierek książkę przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, jeśli chodzi o wątek mordercy, to Flynn nie wykorzystała całej dostępnej dawki mroku i nie skupiła się na kierujących nim motywach, przez co wypadł on dość blado.

      Usuń
  7. Zapowiada się mrocznie, ale intrygująco :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj nie, to nie jest książka dla mnie - stanowczo zbyt przerażająca na moje nerwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ma w sobie dawkę upiorności i rzeczywiście nie każdemu może to przypaść do gustu - wystarczy spojrzeć na mieszane oceny powieści.

      Usuń
  9. Niemożliwe piszesz ten recenzje. Profesjonalizm 100%. Nic już dodać do tej lektury nie trzeba, a nawet się nie da. Pokłony. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, naprawdę miło mi to słyszeć :).

      Usuń
  10. O tak, na ,,Ostre przedmioty" mam ogromną chęć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pozostał tylko "Mroczny zakątek" i odwlekam lekturę, bo już nic z Flynn nie zostanie.

      Usuń
  11. Muszę spróbować lektury książek tej pisarki. Trochę już o niej czytałam, ale na razie nie miałam okazji, żeby ją poznać bliżej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie po "Zaginionej dziewczynie" wiele o Flynn napisano. Warto poznać jej twórczość chociażby dlatego, że każdy nowy autor/autorka powieści z pogranicza thrillerów/kryminałów jest porównywany/a właśnie do Flynn.

      Usuń
  12. Pisarkę planuję dopiero poznać. Mam nadzieję, że mimo tych mankamentów - książka jednak mi się spodoba:)

    OdpowiedzUsuń
  13. W takim razie nie mogę doczekać się ekranizacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zachęciłaś mnie do książki i do serialu, choć jeszcze niepowstałego, będę musiała sobie gdzieś zapisać, by nie zapomnieć. Może to źle zabrzmi, ale czasem lubie poczytać, czy pooglądać takie chore historie, niekiedy nawet obrzydliwe, bo są tak różne, od tego, co przeżywam i tego, o czym zwykle czytam.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest i nie tylko ty tak myślisz - ja też lubię takie historie; wystarczy zobaczyć, jaką popularnością cieszą się thrillery i kryminały. Chore, mroczne historie, oderwane od naszej codzienności (bądź pojawiające się w formie doniesień w tv) interesują przez swoją inność i ten dreszczyk emocji, który przynoszą.

      Usuń
  15. Książki tej autorki nadal przede mną, dwie stoją już na półce i czekają na swoją kolej, zapoluję i na tę!

    OdpowiedzUsuń
  16. Żadnej z książek nie znam, ale ma w planach i na pewno w końcu przeczytam, szczególnie, że to o czym piszesz z całą tą dziwną psychologiczną otoczką to zdecydowanie coś co lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i "Ostre przedmioty", i "Zaginioną dziewczynę". Potrafią narobić bałaganu w głowie :).

      Usuń
  17. Czytałam "Mroczny zakątek" i mam ochotę na więcej Flynn, dlatego ta książka prędzej czy później znajdzie się wśród moich lektur :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja "Mrocznego..." właśnie nie znam, ale już czeka na półce :).

      Usuń
  18. Bardzo mnie kusi ta historia, jak i w zasadzie cała twórczość autorki. Czas nadrobić zaległości czytelnicze. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie czytałam jeszcze żadnej książki autorki, a bardzo mnie jej twórczość kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie zabieram się za "Zaginioną dziewczynę". Zobaczymy czy spodobają mi się książki tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zaginioną dziewczynę" oceniam nieco lepiej, choć autorka stopniowała w niej mrok. Za to zwrot akcji jest o wiele lepszy :).

      Usuń
  21. Skrzywiona, niepokojąca i miejscami budząca niesmak powieść? W takim razie jestem nią bardzo zainteresowana, gdyż lubię takie ciężkostrawne historie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wydała się ciężkostrawna, ciekawa jestem, czy ty też odniesiesz takie wrażenie :).

      Usuń
  22. Kochana, jest mi słabo od samego czytania Twoich słów ;) Wierzę na słowo, że to były niezpomniane wrażenia i nie skuszę się ;) Musiałabym się najpierw znieczulić ;)

    OdpowiedzUsuń