31 maj 2015

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” - Piotr Patykiewicz [przedpremierowo]


Tytuł: Dopóki nie zgasną gwiazdy
Autor: Piotr Patykiewicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo SQN
Data wydania: [zapowiedź] 03.06.2015
Ilość stron: 400
Cena: 34,90 zł

Strona książki na Facebooku: [KLIK]


~~***~~


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają
Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Sine Qua Non


Nadchodzi zima, wraz z nią zaspy na progu lata i ulice skute lodem – a to się nie może dobrze skończyć. 

„Kiedyś przecież nadejdzie koniec świata, pogasną gwiazdy i wszystko dobiegnie kresu, nawet życie ich nieznanego ojca. Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, ale dla nich nie będzie tam już miejsca. Pozostaną w zimnej ciemności, osierocone na wieczność”.

Po Upadku nic nie wygląda tak jak wcześniej. Lód i śnieg pochłonęły cały świat. Po ziemi stąpają wygłodniałe bestie, niebem nie rządzą już ptaki. Miasta stoją niemalże puste – zapuszczają się tam jedynie złomiarze, w poszukiwaniu cennych artefaktów. Śnieżne pustkowia i dzikie ostępy leśne przemierzają grupy myśliwych, desperacko walczących o pożywienie. Pozostali przy życiu ludzie przenieśli się wysoko w góry, gdzie trzymają się ułudy bezpieczeństwa. Doskonale wiedzą, że biada tym, których dopadną światła na przełęczy. Dla większości lepsza jest śmierć…

W takiej rzeczywistości przyszło żyć Kacprowi. Chłopak nawet nie przypuszcza, jakie piekło zgotował mu los. Pogoń za ambicją oraz poczucie obowiązku wobec bliskich każą mu opuścić znaną okolicę. Rozpoczyna swoją podróż. A światła czekają na nieostrożnych wędrowców… Wejdź do świata, w którym przetrwają tylko najsilniejsi, każda książka jest na wagę złota, a dawne siedziby ludzkie skrywają największe sekrety. Do świata, który nie wybacza najmniejszego błędu.
źródło: Wydawnictwo SQN

Po raz kolejny nadszedł koniec świata. I znowu ten koniec wcale nie jest końcem. Fikcja jest bezlitosna, poddając ludzkość okrutnym próbom i wpychając ją w ramiona rozmaitych katastrof, ale jednocześnie nie zabiera tego światełka na końcu tunelu i pozwala przetrwać – choć czasem tylko nielicznym. Niewielu ma odwagę na całkowitą eksterminację istnień, z kolei wielu nie może się oprzeć tworzeniu kolejnych scenariuszy naszej niepełnej zagłady. Powieści i filmy na skraju apokalipsy mają się świetnie, a następne tytuły wymagają od twórcy rosnącej pomysłowości i bogatej wyobraźni. Niestety, nie wszyscy potrafią odnaleźć się w tym „po raz kolejny” i „znowu”. Powiało chłodem? To dobrze, bo trzeba jakoś przygotować klimat pod recenzowaną powieść. Żeby później nie było, że nieprzygotowani rzuciliście się do lektury i skończyliście z odmrożeniami.


Kacper żyje w świecie po Upadku – świecie, który egzystuje na ruinach naszej cywilizacji. Nastolatek należy do kolejnego pokolenia, które nie pamięta rzeczywistości przed ciemnością, przed mrozem, głodem i niebezpieczeństwem czyhającym na nizinach. Chłopak zna jedynie swoją górską osadę i codzienną walkę o przetrwanie. Zna okruchy społeczeństwa, które powróciło do zbieractwa i myślistwa, za podstawę przetrwania obierając sobie pracę własnych rąk. Zna rzeczywistość, w której religia nasiąknęła ludowymi podaniami i przesądami, tłumacząc nowe, groźne zjawiska. Zna pełne niepokoju doniesienia o potworach, które zaczynają wspinać się ku szczytom gór. Jednak bezpieczeństwo tego, co znane, nie będzie towarzyszyło mu zbyt długo. W poszukiwaniu ocalenia musi wyruszyć w pustkę, w której pewne jest tylko jedno – śmierć. Nieznane oczekuje.

Jeśli po chłodnym wstępie obawialiście się, że poruszony „po raz kolejny” temat postapokaliptycznego świata nie przyniósł nic nowego, teraz was uspokoję – przyniósł i to wiele. W „Dopóki nie zgasną gwiazdy” na pierwszy plan wysuwa się właśnie fantazja autora. Co prawda nie zdecydował się on na stworzenie nowych rozległych krain czy królestw, ale zamiast tego skupił się na jednym, małym zakątku świata i zbudował go praktycznie od podstaw. Dzięki temu podróż głównego bohatera jest osadzona w konkretnych realiach. Funkcjonowanie osady, hierarchia społeczna, system religijny i historia Upadku oraz związane z nimi potwory składają się z elementów, które już wcześniej widzieliśmy – ale jako jednostki porozrzucane tu i ówdzie, w różnych światach i różnych historiach, nie zaś jako elementy, które zazębiają się, tworząc zwarty obraz nowej rzeczywistości. Nie spodziewałam się, że to wszystko tak dobrze razem zagra, tworząc pomysłową i barwną opowieść. Dzięki temu historia płynnie przechodzi od nauki do mistycyzmu, od przyziemnej walki o przetrwanie do tej duchowej. Czasy Stare i Czasy Nowe wzajemnie wyszarpują sobie bohaterów, którzy na różne sposoby próbują ocalić swoje ciała i dusze. Upadek i religia inspirują różne zgromadzenia do zupełnie innych działań, które poznajemy w trakcie lektury - rodzi się coś na kształt survivalu religijnego. Jednak i tak największą ze świętości są… książki. 


W „Dopóki nie zgasną gwiazdy” kryją się elementy powieści przygodowej oraz inicjacyjnej, literatury postapo i młodzieżówki. Motyw drogi splata się z dorastaniem głównego bohatera na tle postapokaliptycznego krajobrazu. Kacper przez cały czas się rozwija – kolejne wydarzenia testują jego wytrzymałość i wręcz zmuszają go do pożegnania się z dzieciństwem. Dojrzewanie idzie w parze z rosnącą świadomością dotyczącą otaczającego go świata. Jakby tego było mało, w historii nie brakuje również zwrotów akcji. Kacper jest rzucany z miejsca na miejsce; eksploruje kolejne lokacje, po drodze przeżywając mnóstwo przygód, rozwiązując zagadki, wpadając w kłopoty, walcząc i wcielając się w nowe role. Przy takiej dynamice nie sposób się znudzić. Ponieważ poznajemy świat oczami głównego bohatera, tak samo jak on nie jesteśmy wszechwiedzący i przyswajamy wiedzę stopniowo. Odwiedzając kolejne miejsca i wypełniając białe plamy na mapie, Kacper odsłania również kolejne sekrety wplecione w historię. Czym tak naprawdę był Upadek? Skąd wzięły się stwory i czy naprawdę trzeba się ich obawiać? Czy ludzkość zdoła przetrwać, a jeśli tak, to w jaki sposób? Które wyznanie jest tym słusznym? Każdy z bohaterów posiada okruch wiedzy i własną wersję opowieści, w którą święcie wierzy. Kacper zbiera na trasie swojej podróży poszczególne okruchy i układa jedną historię, którą staje się „Dopóki nie zgasną gwiazdy”. Autor dawkuje informacje, przedstawia kolejne perspektywy związane z tym samym wydarzeniem i do końca powieści nie jesteśmy niczego pewni.

Mówiąc o „Dopóki nie zgasną gwiazdy”, nie można zapomnieć o klimacie. Tajemnice splatają się z ciągłym niepokojem, w oślepiającą biel śniegu wgryza się ciemność, a wszystko otacza przezywający mróz. Pojawiają się fragmenty „z dreszczykiem”, które aż za bardzo działają na wyobraźnię, nadając nowe znaczenie walce o przetrwanie.


Zapytany o pomysł na powieść, Piotr Patykiewicz udzielił w wywiadzie takiej odpowiedzi: „Wyobraziłem sobie zapach smażonych na patelni szczurzych osesków, dodałem szczyptę eschatologii – i już”. Jeszcze brakowało tylko wzmianki o śniegu topniejącym w szklance, bo przecież czymś te oseski trzeba popić. Ale wracając… To bardzo nietypowy punkt wyjścia, który w tym przypadku spisał się znakomicie. Jestem pewna, że przy takiej pomysłowości, autor mógłby zbudować wokół „Dopóki nie zgasną gwiazdy” całą serię.

Nadchodzi zima, a wraz z nią pomysłowa i klimatyczna historia, nieszablonowa, przyprawiona mrokiem mitologia i przygoda ścigająca się z przetrwaniem. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” to wciągająca powieść, która udowadnia, że w kwestii fantazjowania na temat końca świata nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa. I dobrze, bo jak widać na tym przykładzie, zasoby wyobraźni są niewyczerpane. 

_____________
zdjęcia/grafiki pochodzą ze strony książki na FB

16 komentarzy:

  1. Lubię taką tematykę, a dość kusząco przedstawiasz treść - więc będę miała na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio sięgam po fantastykę coraz częściej, więc będę miała i ten tytuł na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka super <3 mam ogromną chęć sięgnąć, ale troszkę odstrasza mnie forma...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że nie ma się czego obawiać :). Dzięki dużej dawce "przygodówki" i wyprawie bohatera, powieść wciąga szybciej niż się spostrzeżesz :).

      Usuń
  4. Zapowiada się ciekawie, a fakt, iż nie czytałam jeszcze nic z twórczości Patykiewicza motywuje jeszcze bardziej. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również było to pierwsze spotkanie z Patykiewiczem i duże wrażenie zrobiła na mnie jego pomysłowość :).

      Usuń
  5. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale zapowiada się naprawdę ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zajrzeć na stronę SQN albo na fanpage'a książki. Można znaleźć wiele dodatkowych materiałów :).

      Usuń
  6. O takiej apokalipsie w książce jeszcze nie słyszałam. Śliczne obrazki. Muszę przeczytać powieść, gdzie książki są świętością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość, że są świętością, to ludzie ryzykują życiem, by je ocalić! Obrazki ze zdjęcia to zaledwie kilka przykładów, wydaje mi się, że w gotowych egzemplarzach powieści będzie ich o wiele więcej :).

      Usuń
  7. noo zapowiada się interesująco, o takiej apokalipsie chętnie przeczytam, poza tym ilustracje super!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gatunek, który lubię i chętnie przeczytam tę książkę :).

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko fajnie tylko mnie z młodzieżówkami ostatnio nie po drodze. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie jest to taka typowa młodzieżówka, bo wiem, jakie skojarzenia budzi to hasło. Przede wszystkich ciężar spoczywa na postapokalipsie i fantastyce, a że bohater jest nastolatkiem... Daje sobie radę nie gorzej od dorosłych :).

      Usuń
  10. To naprawdę dobra postapokalipsa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I oryginalna w wielu aspektach, a to się ceni :).

      Usuń