15 maj 2015

„5 sekund do Io” - Małgorzata Warda

  

Tytuł: 5 sekund do Io
Autor: Małgorzata Warda
Wydawnictwo, rok wydania: Media Rodzina, 2015
Ilość stron: 344
Cena: 29 zł


 ~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Media Rodzina
Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać
 
http://lubimyczytac.pl/


Czy wirtualny strzał niesie realną śmierć?

Szkolne strzelaniny od wielu lat zbierają krwawe żniwo. Nagłówki gazet krzyczą „Zastrzelono siedemnaście osób! Zastrzelono trzydzieści dwie osoby! Zastrzelono dwadzieścia siedem osób! Zastrzelono trzynaście osób, dwadzieścia cztery zostały ranne!”. Na przestrzeni kolejnych lat lista z nazwiskami ofiar wydłuża się i najwyraźniej nikt ani nic nie jest w stanie tego skutecznie powstrzymać. Po każdej tragedii wybucha gorączkowa dyskusja, podczas której kolejne osoby przerzucają się argumentami i teoriami dotyczącymi postępowania morderców. Wszyscy próbują znaleźć pewną odpowiedź, która pozwoliłaby zapobiec takim wydarzeniom w przyszłości. Domysły rozgrzewają również wyobraźnię twórców. Temat masakry w Columbine poruszył Michael Moore w dokumencie ,,Zabawy z bronią”. Gus Van Sant wyreżyserował film „Słoń”, który był fabularyzowaną wersją wydarzeń z liceum. Zespół Flyleaf wydał utwór „Cassie” nawiązujący do śmierci jednej z uczennic Columbine. Zagadnienie szkolnych strzelanin pojawiło się również w książkach. Stephen King napisał powieść „Rage”, którą późnej zabronił wznawiać, głównie przez jej brutalność oraz przez rosnący poziom agresji w szkołach. Jodi Picoult w książce „Dziewiętnaście minut” zawarła co prawda historię fikcyjnej szkolnej strzelaniny, ale oparła ją o elementy z rzeczywistych wydarzeń. Na początku 2016 roku ukaże się powieść „This Is Where It Ends” debiutantki Marieke Nijkamp, która opisze szkolną masakrę, więc, jak widać, jest to temat, który nadal stawia wiele pytań i każe snuć domysły.

Kolejna fala krytyki, wraz z licznymi pozwami rodzin ofiar, spłynęła na autorów gier komputerowych epatujących agresją. Nie było tajemnicą, że Harris i Klebold [sprawcy masakry w Columbine] byli zapalonymi fanami gier takich jak Doom czy Wolfenstein. Harris, jako uzdolniony informatyk, opracowywał nowe poziomy do wymienionych gier. Niewątpliwie był to jeden z elementów układanki składającej się na całokształt psychiki nastoletnich zabójców, ale z pewnością nie jedyny.*

Wśród wielu przyczyn szkolnych strzelanin, wymienia się między innymi choroby psychiczne, używki, powszechny dostęp do broni, nieprawidłowe wzorce kulturowe, problemy rodzinne, a także… gry komputerowe. Zagadnienie wpływu takiej formy rozrywki na zachowanie młodej osoby poruszano wielokrotnie. Pojawiają się głosy mówiące o szkodliwości gier, wskazują, że wywołują agresję i przyczyniają się do przenoszenia szkodliwych zachowań do realnego świata. Z kolei przeciwnicy tego poglądu uważają, że jest to bezrefleksyjne polowanie na czarownice, które często pomija czynniki o wiele ważniejsze niż same gry. Zraniona psychika zetknięta z brutalną grą często jest ostatnim ogniwem w długim łańcuchu wydarzeń i zaniedbań. Dla zdrowej osoby będzie to nieszkodliwy sposób na rozładowanie napięcia, dla osoby chorej to może, ale nie musi, być katalizator, który przyczyni się do uzewnętrznienia negatywnych emocji.

- Czyli nie ma dowodów na to, że gry podnoszą poziom agresji?
- Literatura na ten temat jest przytłaczająca. Nie ma wątpliwości, że agresywne gry wzmagają agresję werbalną, wywołują powstawanie agresywnych myśli i spadek empatii, ale z drugiej strony - ta agresja szybko się rozładowuje. Nawet po czterech minutach wracamy do normy. Niektóre badania pokazują, że jeśli wyjmiemy z gry agresję i zostawimy całą resztę, to ona będzie nadal atrakcyjna. I to nawet dla ludzi, którzy deklarują, że lubią przemoc.**

Kombinacja tematyki szkolnej strzelaniny oraz gier komputerowych pojawia się w książce „5 sekund do Io” Małgorzaty Wardy. Powieść ta, stanowiąca interesujący mariaż powieści obyczajowej oraz sci-fi dla nastolatków, rozpoczyna się prawdziwym trzęsieniem ziemi. Główna bohaterka, nastoletnia Mika Landowska, pasjonatka gier komputerowych, jest świadkiem szkolnej strzelaniny. Tylko jej udaje się przetrwać spotkanie twarzą w twarz z oprawcą. To budzi zainteresowanie policji – co ją uratowało? Czy coś łączy ją z zabójcą? Poszukiwanie odpowiedzi prowadzi w przeszłość oraz do innego wymiaru – gry komputerowej nowej generacji „Bitwa o Io” stworzonej w systemie „Work a Dream”, który pozwala graczowi na współodczuwanie wraz z avatarem. Świat nieograniczonych możliwości i drugich tożsamości skrywa wiele tajemnic, w tym zagadkę zaginięcia grupy nastolatków. Zniknęli w naszej rzeczywistości, ale nadal są gdzieś na księżycu Io. Funkcjonariusze potrzebują kogoś, kto potrafi sprawnie poruszać się w wirtualnym świecie, zna działania graczy i jest w stanie utrzymać się w rozgrywce wystarczająco długo, by przeprowadzić własne śledztwo. Tym kimś jest Mika. Dziewczyna otrzymuje propozycję, której nie może odrzucić. To dla niej szansa na normalne życie, którego od dawna nie miała. Od tej pory rozpoczyna się dla Miki prawdziwy turniej gier w świecie realnym i wirtualnym, jednak żadna tożsamość nie jest w stanie zagłuszyć samotności, cierpienia i traumy związanej ze szkolną masakrą. Który świat wybierze nastolatka, jeśli każdy z nich wydaje się być pułapką?

Akcja kolejnej powieści znanej i cenionej pisarki Małgorzaty Wardy toczy się na dwóch planach – w realnym życiu i w grze, do której wchodzi szesnastoletnia bohaterka. Z jakimi problemami borykają się dzieci mieszkające w rodzinach zastępczych, pogotowiach opiekuńczych i domach dziecka? Jakie zagrożenia płyną z maratonów gier komputerowych, jak niebezpieczna jest anonimowość w Internecie? Wartka akcja, ciekawe postaci, dająca do myślenia lektura dla nastolatków. 
źródło: Media Rodzina

„5 sekund do Io” wyróżnia się dużą pomysłowością autorki. Połączenie dwóch skrajnych płaszczyzn sprawia, że jest to książka, która trafi zarówno do nastolatka, jak i jego rodzica. Autorka zabiera czytelnika w podwójną podróż – z jednej strony mamy do czynienia z historią o osieroconej nastolatce i jej młodszej siostrze, polskim systemie adopcyjnym, trudnym dorastaniu i ludzkiej bezduszności; z drugiej strony bohaterowie stają się postaciami z gry komputerowej, wypełniając misje na Io. Ta tematyczna różnorodność sprawia, że nie sposób się nudzić w trakcie lektury. Powiem więcej – od książki wprost trudno się oderwać.

Opis książki wzbudził w moim umyśle skojarzenia z filmem „Sala samobójców” w reżyserii Jana Komasy. Rzeczywiście, na pewnym poziomie toczą one ze sobą dialog. Choć nastoletni bohaterowie mają nieco odmienne problemy, to Mika, tak samo jak Dominik, jest zagubiona, wyobcowana i odrzucona. Z całych sił chce gdzieś przynależeć i wydaje jej się, że wirtualny świat jest dobrym rozwiązaniem. Tam może znaleźć wspólny język, tam może zapomnieć o nieciekawej codzienności. Czytelnik wielokrotnie chce wyciągnąć rękę do Miki, potrząsnąć nią i ocucić, zanim będzie za późno. Po raz kolejny widzimy, że gry i sieć stają się ostatnim przystankiem „przed”, a nie głównym źródłem tragedii.

Młodszych czytelników wirtualny świat Io na pewno zafascynuje, ale ja po początkowym entuzjazmie, w pewnym momencie poczułam przesyt grą. Bardziej interesowały mnie rzeczywiste perypetie bohaterki, które w moim odczuciu zostały zdominowane przez komputerowe zmagania. Zachwiano równowagą pomiędzy płaszczyznami, a co za tym idzie, również zabrakło mi wglądu w prywatne życie poszczególnych graczy. Wielu z nich balansowało pomiędzy poświęceniem a uzależnieniem, niektórzy wybierali dobro i porządek a inni zło i przemoc. Chętnie poznałabym kierujące nimi motywy oraz zachowanie poza grą, bo to pomogłoby mi zrozumieć, co takiego działo się w codzienności niektórych osób, że jedni „relaksowali się” poprzez katowanie innych, a drudzy ratowali graczy. Rozumiem, dlaczego tak a nie inaczej poprowadzono akcję w „5 sekund do Io”, ale przyznać muszę, że strona obyczajowa pozostawiła we mnie niedosyt. Mam nadzieję, że jej obiecujący rozwój będzie kontynuowany w następnym tomie serii. Naprawdę doceniam wyobraźnię pisarki i barwność Io, ale chciałabym też lepiej przyjrzeć się prawdziwemu życiu, a nie tylko jego elektronicznemu odpowiednikowi.

Opisany w powieści system „Work a Dream” może podziałać na wyobraźnię niejednej osoby. Konsola w „5 sekund do Io” to element dobrze rozwiniętej rozrywki. Jej czujniki oszukują mózg, pozwalając graczowi odczuwać to samo, co postać, którą kieruje. W grze biorą udział wszystkie zmysły, co prawie przenosi do innego świata. Jeśli ktoś zostanie ranny – czuje ból, jeśli będzie przedzierał się przez zaspy – będzie mu zimno, jeśli będzie szedł przez pustynię – odczuje silne pragnienie a jego skóra będzie poparzona. Granic odczuwania praktycznie nie ma i można przeżyć własną śmierć. Wirtualne wydarzenia stają się realne dla ludzkiego umysłu. To rodzi pytanie: jeśli mózg jest przekonany o cierpieniu bądź śmierci, to jak przekonać go, że w rzeczywistości wszystko jest w porządku? Psychika często nie jest w stanie wytrzymać tego natężenia. Takie rozchwianie może zaowocować agresją, a jeśli dodamy do tego poważne zmęczenie spowodowane wielogodzinnym czy nawet wielodniowym maratonem z grą, to czarne scenariusze zaczynają same się układać. I znowu – problemem nie jest sama gra, ale silne uzależnienie od niej, które nie bierze się z niczego. Nałogi też mają swoje źródła.

Powieść nie demonizuje współczesnych gier, raczej stawia pytania o ich przyszły rozwój. Ludzka ciekawość prowadzi do przekraczania granic fikcji i rzeczywistości, co już owocuje rozmaitymi prototypami i urządzeniami. Amerykańscy gracze mogą zakupić specjalną kamizelkę dedykowaną grze komputerowej, która pozwala odczuć uderzenia, pchnięcia, a nawet siłę postrzału. Pojawiły się również informacje o projekcie „sensoryczna fikcja”, w której, poprzez specjalnie przygotowaną kamizelkę, czytelnik może odczuć na własnej skórze to, co przeżywa literacki bohater. „5 sekund do Io” pokazuje, że zaawansowana technologia może zostać wykorzystana zarówno do dobrych, jak i złych celów. Idea czegoś, co ma pomagać i rozwijać, może zostać wypaczona i poważnie zranić postronnych użytkowników.

„5 sekund do Io” potwierdza to, co napisano w promocyjnym streszczeniu. Rzeczywiście jest dającą do myślenia, zawierającą wartką akcję i ciekawe postaci lekturą dla nastolatków. Powieść działa na wyobraźnię i wciąga tak mocno, jak gra wciągnęła Mikę i jej rówieśników. Dostarcza rozrywkę – ale nie jest to wyłącznie pusta zabawa. Małgorzata Warda w nienatarczywy sposób zwraca uwagę na to, że wejście z bagażem emocjonalnym do wirtualnego świata może mieć nieszczęśliwe skutki. Co ta przygoda przyniesie Mice? Gdy zacierają się granice, niczego nie można być pewnym…

_________
Źródła:
* Roksana Małek „Analiza zjawiska school shootings z perspektywy pojęcia zabójstw masowych” Artykuł dostępny pod linkiem: http://www.kryminalistyka.fr.pl/praktyka_profilowanie_roksana.php.
** „Po co tłuczemy w strzelanki?” Justyna Suchecka w rozmowie z Kamilem Sijko - psychologiem z Pracowni Szkolnych Uwarunkowań Efektów Kształcenia Instytutu Badań Edukacyjnych; wywiad dla portalu wyborcza.pl Wywiad dostępny pod linkiem: http://wyborcza.pl/magazyn/1,142465,17162444,Po_co_tluczemy_w_strzelanki_.h...

28 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa, wnikliwa recenzja:) Mnie ta książka naprawdę zaskoczyła, jestem nią zachwycona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;). Ja jestem zaintrygowana i dlatego na pewno sięgnę po kontynuację. Ta historia może podążyć w wielu różnych kierunkach, szczególnie biorąc pod uwagę nieoczywiste zakończenie.

      Usuń
  2. Nie czytam Science Fiction, więc raczej nie sięgnę, obyczajówek też unikam. Intryguje mnie jednak pomysł, bo sama siedzę dużo w grach ☻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. System gry wymyślony przez autorkę jest naprawdę pomysłowy i działa na wyobraźnię. Jeśli lubisz gry to ten wątek powinien cię zainteresować :).

      Usuń
  3. Spodobał mi się film ,,Sala samobójców", więc skoro ta książka jest do niego podobna to powinnam mieć podobne odczucia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Science Fiction to zdecydowanie nie mój gatunek, obawiam się, że czytając bym się tylko wymęczyła, a potem jeszcze obraziła książkę bezpodstawnie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sci-fi w tej powieści jest bardzo delikatne i w dużej mierze skupia się na technice gier komputerowych, więc nawet jeśli nie przepadasz za tym gatunkiem, to w tej książce nie powinno cię to zmęczyć :).

      Usuń
  5. Warto przeczytać, bardzo aktualna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szczerze mówiąc gry komputerowe nigdy mnie nie pociągały, a science-fiction jest mi obce. Nie wiem, czy odnalazłabym się w tej historii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dzięki dużej dawce wątków obyczajowych, nie powinnaś mieć z tym problemu :).

      Usuń
  7. Chętnie przeczytam, tej autorki poznałam jedynie ,,Nikt nie widział, nikt nie słyszał", koniecznie chcę sięgnąć po inne książki Wardy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nikt nie widział..." mam w planach - czeka na półce. Oprócz recenzowanej powieści czytałam również "Miasto z lodu" i również zrobiła na mnie pozytywne wrażenie.

      Usuń
  8. Jakoś nie mam przekonania do tej książki. Po prostu jej tematyka nie wzbudziła mojego zainteresowania.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Sala samobójców" kompletnie do mnie nie przemówiła, była sztuczna, naciągana i kompletnie przejaskrawiona, nierealna. Jeśli to w podobny sposób podchodzi zarówno do tematyki samej wirtualnej rzeczywistości, jak i innych aspektów to chyba podziękuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o podobieństwa do "Sali samobójców" to tutaj generalnie widzę je na linii Mika - Dominik, którzy uciekli do wirtualnego świata. Poza tym historie eksplorują inne wątki i w gruncie rzeczy nie odczułam, by "5 sekund..." było w jakikolwiek sposób sztuczne czy przejaskrawione :).

      Usuń
  10. Czytałam jedną książkę autorki i byłam zachwycona. Ostatnio zastanawiałam się czy nie sięgnąć i po tą, ale myślę, że na pewno ją przeczytam prędzej czy później :)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest druga książka autorstwa Wardy, jaką przeczytałam i z tej perspektywy mogę ci powiedzieć, że pisarka trzyma poziom :). Poczułam się zachęcona, by poznać kolejne książki jej pióra.

      Usuń
  11. Zaciekawiłaś mnie tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna i rzetelna recenzja, którą w zupełności zachęciłaś mnie do sięgnięcia po tę pozycję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :).

      Usuń
  13. Świetna recenzja!
    Ostatnio czytałam bardzo dobrą powieść "Najpiękniejsza na niebie" tej autorki i chętnie sięgnę po inne jej książki, także i tę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :).
      Ja zaczęłam od "Miasta z lodu", potem wpadło w moje ręce "5 sekund", teraz kompletuje pozostałe książki Wardy, bo spodobało mi się, jak i o czym pisze.

      Usuń
  14. Lubię książki Pani M. Wardy. Ta mnie zaskoczyła ale w pozytywnym sensie. Bardzo dobra historia, z realnymi bohaterami, współczesnymi problemami, z zagadką... Chodzą słuchy, że ma być kontynuacja. Będę czekać z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również czekam z niecierpliwością, bo o tych światach można jeszcze naprawdę wiele napisać.

      Usuń
  15. jestem naprawdę zainteresowana tą pozycją. tym bardziej, że wyszła ona spod pióra polskiej pisarki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Słusznie miałam skojarzenia z Salą samobójców, lektura nadal przede mną i mam nadzieję, że książka dobrze się przyjmie. Wydaje mi się, że tak niebanalnych tematów, w dodatku w polskim wydaniu nigdy dość. Zmieniłabym tylko okładkę, ta jest mało medialna i nie przekonuje młodzieży (potwierdzają to moje obserwacje w bibliotece ;))

    OdpowiedzUsuń