17 kwi 2015

„Tam, gdzie nie sięga już cień” - Hanna Kowalewska [przedpremierowo]


Tytuł: Tam, gdzie nie sięga już cień
Autor: Hanna Kowalewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: [zapowiedź] 23.04.2015
Ilość stron: 450
Cena: 38,00 zł


~~***~~


Książkę udostępniło do recenzji Wydawnictwo Literackie
 

Inka ukochała sztukę – jest graficzką, pracuje w galerii sztuki, wiedzie niemal dobre życie. Niemal, bo nad jej codziennością wisi cień, którego nie potrafi się pozbyć. Żyje z nim, prawie do niego przywykła. Tak przynajmniej myśli, ale los udowadnia Ince, że ten spokój jest pozorny i łatwo go zburzyć. Krótka wiadomość porusza w niej czułą strunę i domaga się konfrontacji. Zgodnie z zawartą w telegramie prośbą umierającej ciotki, musi wrócić do rodzinnego domu. Inka wyprowadziła się, gdy była jeszcze nastolatką i od tamtego czasu trzymała bliskich i znajomych na dystans. Powrót jest niełatwy i na dodatek wita ją powszechna niechęć. Dlaczego otacza ją wrogość? Dlaczego jest nazywana znajdą? Choć nikt nie ma odwagi mówić o tym głośno, to pod pozornym spokojem sennego miasteczka wrze. Zniknięcie Inki uczyniło wyrwę w barwnej historii rodziny – jej powrót może być kluczem do zapomnianych i od dawna nieodwiedzanych pokoi, w których ukrywa się opowieść z przeszłości. 

NAJDŁUŻSZY CIEŃ ZOSTAWIAJĄ CI, KTÓRYCH KOCHALIŚMY NAJMOCNIEJ

Tej książki nie można czytać obojętnie!

Znakomite dialogi, świetnie zbudowane postaci, zaskakująca fabuła i wielkie emocje.Mocne studium skomplikowanych relacji uczuciowych.

Inka, młoda graficzka, pracująca w warszawskiej galerii, dostaje telegram od dawno niewidzianej ciotki Berty. Kobieta jest umierająca. Chce się pożegnać i opowiedzieć o czymś bardzo ważnym… Inka przyjeżdża do Jantarni, nadmorskiej miejscowości, w której dorastała, jednak tam nikt oprócz ciotki na nią nie czeka. Wręcz przeciwnie – Inkę wita chłód, a nawet wrogość. Dlaczego? Co takiego stało się w przeszłości, że jedna z krewnych Berty potrafi splunąć dziewczynie w twarz? Dlaczego Inka od lat nie odbiera telefonów od przybranego brata Zbyszka i unika rodzinnych stron? Dlaczego jej przyjaciele z młodości nie ułożyli sobie życia, są samotni lub w nieudanych związkach?

Hanna Kowalewska opowiada poruszającą rodzinną historię, w której jest wszystko: zaskakujące tajemnice, nieplanowane miłości, wybaczenie i trwała pamięć.

To opowieść o odrodzeniu, o magii zaklętej w bursztynach, listach do Pana Boga rysowanych na piasku, sile ognia i ludzkich więzi. 

Wyraziści bohaterowie, ich sekrety i duża dawka namiętności, które nie podlegają chłodnej kalkulacji – wszystko to tworzy wnikliwy portret pokolenia niezobowiązujących związków, które nie bardzo potrafi kochać, ale jednocześnie nie przestaje tęsknić za miłością i jej szukać…

Mimo że autorka podejmuje trudne tematy, miłość i namiętność splata ze śmiercią, utratą, nienawiścią czy odrzuceniem, książka jest pełna ciepła i humoru.
źródło: Wydawnictwo Literackie

Czas w „Tam, gdzie nie sięga już cień” jest rozbity na sekrety i niewiadome. Czytelnik poznaje perspektywy kolejnych postaci, które są związane z Inką. Razem z nimi odwraca głowę, razem z nimi odsuwa firankę i wygląda przez okno, razem z nimi szepcze i próbuje zrozumieć: kim jest Inka i dlaczego budzi tyle niezdrowych emocji? Początkowo poznajemy bohaterkę poprzez to, co myślą o niej inni. Szybko powracają plotki i doniesienia, zadziwiająco zgodne w niektórych punktach. Czy to znaczy, że w każdej plotce jest ziarno prawdy? Ogólnikowe sugestie wystarczają, by zasiać niepewność w sercach bohaterów, zmuszając ich do konfrontacji z własnymi podejrzeniami. Nie każdy jest w stanie pogodzić się ze swoimi odkryciami.

Nikt nie jest samotną wyspą – mieszkańcy Jantarni wiedzą o tym najlepiej. Nawet samotnicy trzymający się na uboczu cudzych spojrzeń, mają swoje stałe miejsce w siatce ludzkich powiązań. Spotkanie Inki z ciotką Bertą otwiera korowód fascynujących sylwetek – ciotek, wujków, dawnych znajomych i przyjaciół, kochanków i osób, o których główna bohaterka nie miała pojęcia, że jest z nimi związana. Każdy ma swoją, często zaskakująca historię, którą autorka powoli odsłania na kartach powieści. Ponacinane tajemnicami wątki uzupełniają się, tworząc obraz, na którym widnieje delikatna smuga – być może ślad po nadprzyrodzonej działalności...

Motyw zjazdu rodzinnego i powrotu do rodzinnego miasta zawarty w powieści obudził małe skojarzenia z obejrzanym niedawno filmem „Powiedzmy sobie wszystko”. Choć znacznie się różnią, w tym atmosferą i podejściem do tematu, to ich rdzeń jest podobny – zetknięcie grupy krewnych staje się pretekstem do opowiedzenia historii o tajemnicach, które zaczynają żyć własnym życiem i łączą mocniej niż więzi krwi. Ponadto pojawiają się również pytania o zastanawiającą obcość, której siła bierze się z niegdysiejszej bliskości. Kiedy miłość staje się odtrąceniem? Czy można przestać znać kogoś, o kim wiedziało się wszystko? Inka na własnej skórze pozna odpowiedzi na te pytania, po drodze przyglądając się kolejnym związkom. Wśród relacji opisanych w „Tam, gdzie nie sięga już cień”, wiele z nich jest nietypowych, ale to nie znaczy, że nie są one wiarygodne. Jak powszechnie wiadomo, życie pisze różne scenariusze, dlatego naprawdę jestem w stanie uwierzyć w związki opisane w powieści.

Książkę cechuje cudowna, spokojna i odrobinę nostalgiczna atmosfera. Jesienna Jantarnia budzi pewną tęsknotę, chęć powrotu do własnych wspomnień, choć przecież dla bohaterów są one źródłem niepokoju i goryczy – to dla czytelnika klimat powieści stanowi ukojenie. Z łatwością można sobie wyobrazić miasteczko po sezonie, wyludnione w porównaniu do letniego zamieszania, gdy po tętniących życiem chwilach przychodzi senność. To ciekawie, że sceny nadmorskie, związane z przyrodą, żyją własnym życiem, podczas gdy burzliwe emocje aż kipią pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Dawne krzywdy, zauroczenia, miłość i nienawiść nasycone taką samą pasją, niewyjaśnione sprzeczki łączyły i łączą kolejne imiona. Miejsce i ludzie budzą sprzeczne odczucia, które autorka świetnie pogodziła. Na pochwałę zasługuje również uwaga, jaką pisarka poświęca detalom – czy to chodzi o wygląd codziennych przedmiotów czy o kolory, którymi nasączona jest książka: szarości, ciepłe beże, błękity, biel, żółć, zieleń.

Napisać dobrą powieść obyczajową to również sztuka – sztuka, która bez wątpienia udała się Hannie Kowalewskiej. „Tam, gdzie nie sięga już cień” to interesująca, niesamowicie klimatyczna i poruszająca opowieść, która jednocześnie jest pełna, ale i budzi apetyt na ewentualną kontynuację. Ostrożnie rozplątujcie zawarte w niej tajemnice, bo może się zdarzyć, że sami wplączecie się w jedną z nich. 

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love

17 komentarzy:

  1. Ostatnio szukałam dobrej obyczajówki, więc chętnie przeczytam „Tam, gdzie nie sięga już cień” :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Tam, gdzie nie sięga już cień" to naprawdę bardzo dobra obyczajówka, nie powinnaś się rozczarować :).

      Usuń
  2. Cóż to coś dla mnie! :))
    Pozdrawiam ^^ :*:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że książka Ci się podobała, bo sama właśnie jej wyczekuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam na twoje wrażenia :)

      Usuń
  4. Spodziewałam się, że może to być niezła książka. I ie myliłam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z Hanną Kowalewską i mam ochotę poznać kolejne powieści :).

      Usuń
  5. Mam na nią chęć od kiedy zobaczyłam ja w zapowiedziach :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie mnie intryguje ta książka:) Dobrze, że mam ją już u siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiam się czy nie sprezentować jej sobie w najbliższym czasie, bo naprawdę mam na nią wielką ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie jesteś pewna, poczekaj na większą ilość opinii - może to ci pomoże podjąć decyzję:)

      Usuń
  8. Chętnie przeczytam, zaciekawiłaś mnie ;)

    autographsandthoughts.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślę, że mi również się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji :D
    Chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taka niepozorna książka, a piszesz o niej w sposób niezwykle zachęcający. Ja po prostu czuję, że muszę rozplątywać te tajemnice ;) A tak poważnie, sama na razie spasuję, ale mama na pewno przeczyta.

    OdpowiedzUsuń