12 mar 2015

„Confess” - Colleen Hoover


Tytuł: Confess
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo, rok wydania: Atria Books, 2015
Ilość stron: 312 (plus dodatkowe 8 stron kolorowych reprodukcji)

Oficjalna strona artysty: docart.bigcartel.com

Polskie wydanie
Książki Hoover w Polsce wydawane są przez dwa wydawnictwa - Foksal i Otwarte. Według strony autorki, prawa do „Confess” jeszcze nie zostały sprzedane.
 

 ~~***~~


„Confess” uświadomiło mi ważną rzecz – okładkowe streszczenie jednak ma niebagatelne znaczenie. Może zachęcić bądź zniechęcić, przygotować na to, co czeka wewnątrz bądź całkowicie wprowadzić czytelnika w błąd. Dlaczego o tym wspominam? Bo największą krzywdę recenzowanej powieści zrobił… opis właśnie. On razi sztampowością, zapowiadając kolejne „ona ma sekret, on ma tajemnicę, bum! romans”. Rozumiem, że wydawca nie chciał zdradzić zbyt wiele, ale tak sformułowana zapowiedź zahacza o wszystkie schematy New Adult, jakie tylko mogą przyjść do głowy. Sama miałam co do tego obawy.

Nowa powieść Colleen Hoover, autorki międzynarodowych bestsellerów - historia o ryzykowaniu wszystkiego dla miłości i odnajdywaniu swojego serca gdzieś pomiędzy prawdą a kłamstwami.


Auburn Reed zaplanowała sobie całe życie. Jej cel jest w zasięgu ręki i nie ma już miejsca na błędy. Jednak kiedy dziewczyna wchodzi do galerii sztuki w Dallas w poszukiwaniu pracy, nie spodziewa się, że znajdzie tam głębokie zainteresowanie enigmatycznym artystą, Owenem Gentry.

Po raz pierwszy Auburn decyduje się podjąć ryzyko i posłuchać głosu serca, tylko po to, by odkryć, że Owen skrywa kilka dużych sekretów. Wielka część jego przeszłości może zniszczyć wszystko, co ma znaczenie dla Auburn. Jedynym sposobem, by do tego nie dopuścić, jest rozstanie z Owenem.

Ostatnią rzeczą, jaką chce Owen, jest utracenie Auburn, jednak nie potrafi przekonać dziewczyny, że prawda jest czasem tak subiektywna jak sztuka. By uratować ich związek, będzie musiał wyznać wszystkie swoje sekrety. Jednak w tym przypadku spowiedź może być bardziej niszcząca niż rzeczywisty grzech...
Źródło: wyd.Atria Books, tłumaczenie: własne. 

W rzeczywistości „Confess” to wykorzystująca oryginalne rozwiązania, jedna z ciekawszych powieści New Adult, z jaką miałam ostatnio do czynienia. To rozrywka oparta na dobrze wykreowanych bohaterach i barwnej historii, która wciąga czytelnika w wir emocji – „Confess” robi to w znakomitym stylu. Nie mogłam się oderwać od tej książki ani na chwilę. Z zapartym tchem pożerałam stronę za stroną i wiedziałam, że nie zmrużę oka, dopóki nie dotrę do zakończenia. Do tej pory po żadnej powieści Hoover nie musiałam ochłonąć, a po „Confess” – tak. Burza wątpliwości i emocji, w którą wpadli bohaterowie, mnie też porwała. Na tej płaszczyźnie powieść absolutnie mnie urzekła.

Często zdarza mi się narzekać na fakt, że w powieści postać istnieje tylko dlatego, że wymieniono jej imię i na tym cała kreacja się kończy. Brakuje wejrzenia w psychikę, przemyśleń, celnie uchwyconych nawyków, opisanych zainteresowań, wspomnień czy drobiazgów związanych z daną osobą. Wychwycenie jakichkolwiek charakterystycznych rys graniczy z cudem. Podejrzewam, że nie jestem w tym osamotniona, bo dla wielu czytelników lektura nie istnieje, jeśli nie potrafią oni zżyć się z bohaterem. W „Confess” nic takiego nie ma miejsca - każdy z nas ma swoją historię i w tym przypadku odzwierciedlają to bohaterowie, którzy nie są białymi kartami. Autorka nie pozostawia nikogo w próżni, a przeszłość staje się jednym z najważniejszych elementów w ich perypetiach. Poznajemy przeszłe wydarzenia, które doprowadziły ich do danego punktu w życiu, związane z bohaterami drobiazgi, nawyki, śledzimy ich przemyślenia i w efekcie, w większości przypadków, otrzymujemy pełne portrety, barwne niczym prace Owena. Drobnym odstępstwem od tych zachwytów jest kreacja pewnego bohatera drugoplanowego, którego imienia nie wymienię, by uniknąć spoilerów - można o nim powiedzieć, że wpisuje się w schemat „tego złego”. Rozumiem, w jakim celu go stworzono, ale nie ukrywam, że spotkałam się z tym już wcześniej.

Autorka powinna dopracować wątek głównych bohaterów pod kątem rozwoju ich relacji. Biorąc pod uwagę długość ich znajomości, jej intensywność wydawała się przesadzona, nienaturalna. Odrobinę wolniejsze tempo byłoby zdecydowanie lepsze. Rozpoczynanie od „natychmiastowej miłości” to nie jest moje ulubione rozwiązane, z którym spotykam się w New Adult. Na szczęście, co warto dodać, poza tym jednym potknięciem, związek Auburn i Owena jest bardzo dobrze poprowadzony. Z jednej strony ma w sobie wiele dojrzałości, ale nie jest pozbawiony żarliwości rodzącego się uczucia. Łatwo wczuć się w ich sytuację i zrozumieć targające nimi wątpliwości. Są młodymi ludźmi, którzy muszą balansować pomiędzy skrajnościami, ponadto obarczono ich wielką odpowiedzialnością. Nie tylko ze względu na wiek bohaterów, „Confess” zdecydowanie zaliczę do dojrzalszych powieści Hoover. Już nie mamy do czynienia z nastoletnimi miłostkami i szkolnymi problemami. Zamiast tego poruszono temat odpowiedzialności i poświęcenia. Wkraczamy w świat dorosłych, który pomimo problemów, próbują ułożyć swoje życie – nie załamują się tylko dlatego, że nie mają wyjścia. Muszą być silni dla najważniejszych osób w swoim życiu.

Od bohaterów przechodzimy do kolejnej zalety powieści: „Confess” dobrze radzi sobie z wielowątkowością, co mnie mile zaskoczyło. Autorka nieustannie podtrzymuje zainteresowanie czytelnika, umiejętnie odsłaniając kolejne tajemnice. Związek Auburn i Owena jednocześnie jest głównym wątkiem powieści oraz tłem, które wyróżnia pozostałe wydarzenia. Ich miłość nie jest łatwa i często ginie pod naporem codziennych problemów. Potyczki z pracą, krewnymi, a nawet własną psychiką zmuszają ich do podejmowania trudnych decyzji. Nie musicie się obawiać, że otrzymacie wyłącznie romans, który niczego w sobie nie kryje. Autorka nie byłaby sobą, gdyby nie dorzuciła pewnej intrygi - związana z nią historia skutecznie podnosi ciśnienie i nie pozwala odłożyć powieści. Pod tym względem „Confess” znacząco podniosło poprzeczkę kolejnym książkom autorki.

Cały czas zastanawiam się, czy „Confess” pokonało „Maybe Someday” na szczycie mojego osobistego rankingu ulubionych powieści pióra Hoover. Nieustannie porównuję obydwie książki i z jednej strony jestem skłonna przyznać, że tak, ale z drugiej… Świeżo po lekturze biłam się z myślami i jak na razie nie podjęłam decyzji. Chyba zdecyduję się na remis. W końcu kto mi zabroni posiadać podwójny Numer Jeden?

Nie można również zapomnieć o stronie artystycznej powieści. Prace Owena są nie tylko opisane, ale i dołączone do tekstu. W trakcie powieści natkniemy się na czarno-białe, małe grafiki, z kolei do książki dołączono sześć większych, kolorowych wkładek - reprodukcji. Za powołanie do życia obrazów spod ręki fikcyjnego bohatera odpowiada brytyjski artysta Danny O’Connor.  

„Confess” to powieść dopracowana od strony fabularnej i wizualnej. Utwierdziłam się w przekonaniu, że Colleen Hoover jest w New Adult bezkonkurencyjna. Ciągle wnosi świeżość w kategorię, która przez wielu czytelników została skreślona jako zbieranina wtórności i schematów. 

Sztuka potrafi wzbudzać emocje - tak samo robi to niezwykła historia Auburn i Owena, która swoją barwność zawdzięcza nie tylko wypełniającym ją obrazom. Colleen Hoover pociągnięciami pióra kreśli kolejne historie, miesza w losach bohaterów, delikatnymi liniami podkreśla miłość i po raz kolejny udowadnia, że piękno sztuki odnajduje swoje miejsce w codziennym życiu, nawet jeśli na pierwszy rzut oka widzimy tylko szarość.


Recenzja bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love


Fotografia: moja :) To dwie z sześciu prac zamieszczonych w powieści.
 

34 komentarze:

  1. Wydaje sie ciekawa :) Muszę przeczytać

    Codziennie nowe posty --> http://mydailylifewera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. nie pozostaje nic innego, jak czekać na polskie wydanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite są te dodatki z formie grafik! Gdyby w Polsce wydali tę powieść z nimi w środku, oblegałabym księgarnię dniami i nocami! Cieszy mnie też fakt, że autorka z powieści na powieść podnosi poprzeczkę, ja sama jeszcze nie czytałam jej książek, i mam nadzieję, że wszystkie, te wydane, niewydane, w trakcie pisane, bądź jeszcze nie, będą trzymały ten sam, dobry poziom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że przy ewentualnym polskim wydaniu zostaną zachowane kolorowe reprodukcje - naprawdę dużo wnoszą do zrozumienia historii.

      Usuń
  4. z cęcia przeczytam
    www.zakladkaa.blogspot.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie muszę nawet czytać opisu książek Hoover, biorę je w ciemno i najlepsze w tym jest to, że wiem, że będzie dobra :)
    Ta okładka jest cudowna po prostu, można na nią patrzeć i patrzeć. A i dodatki robią swoje. Bardzo mi się podoba, kiedy autor oprócz tekstu urozmaica książkę czymkolwiek innym.W przypadku "Aż po horyzont" były to paragony, zdjęcia z podróży. Hoover łączę z muzyką- piosenki (chociażby Ugly love) są cudowne! <3 Więc "Confess" przeczytam stuprocentowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię, gdy autorzy stosują taką interakcję z innymi dziedzinami - w ten sposób książka w pewien sposób zostaje powołana do życia :).

      Usuń
  6. Poczekam na polskie wydanie, czytanie po angielsku zajęłoby mi całą wieczność.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że ukaże się polskie wydanie tej książki, gdyż uwielbiam twórczość tej autorki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wydanie interesujące, na dodatek z tymi dziełami... Ciekawa jestem, jak wygląda styl Autorki "przed tłumaczeniem", czyli jej własny, a nie tłumacza. Może czas sprawdzić;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja znowu jestem ciekawa, jak wygląda polski przekład, bo do tej pory poznawałam go "szczątkowo", z cytatów itp. :)

      Usuń
  9. Zostałam zachęcona i to bardzo mocno.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zwrócę uwagę na tę pozycję, a zdjęcie pracy tym bardziej mnie zachęca:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dla tych pięknych obrazków się skuszę. A skoro autorka do gatunku wnosi co rusz coś świeżego, to tym bardziej przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękne zdjęcie - osobiście mnie oczarowało :3 Książkę na pewno przeczytam, choc jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z dziełami autorki ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. I „Confess” i „Maybe Someday” są na szczycie mojej listy do przeczytania. Boję się jedynie, że okażą się podobne do Hopeless - z zaborczym psychopatą w roli głównej... Mimo wszystko sięgnę po tę książkę, skoro tak zachęcasz. Świetnie,,że zadbano o oprawę wizualną, na pewno umili lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, nie odczułam, by w "Confess" czy "Maybe someday" ktokolwiek był zaborczym psychopatą - może dlatego, że to doroślejsze historie, to i emocje bardziej wyważone :))

      Usuń
  14. Niemożliwie zachęciłaś mnie recenzja do lektury, choć nie mam pojęcia jak poradzę sobie z angielskim. Prawie same pozytywy wymieniłaś w powieści, uwielbiam dobrze wykreowanych bohaterów, co autorka doskonale ukazała już w przeczytanym przeze mnie Hopeless, mam nadzieję, że szybko któreś z wydawnictw pokosu się o tę pozycję(Maybe Someday chyba ma zostać wydane przez Otwarte). Piękne grafiki, to nie tylko poznanie sztuki, ale również doskonałe połączenia wizji artystki z powieści. Jakbym weszła do głowy bohatera - cudowne.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Otwarte w tym roku wyda Maybe someday i Ugly Love :). Jeśli obawiasz się, że angielski może być przeszkodzą przy czerpaniu przyjemności z lektury, możesz sięgnąć po inne tytuły i poczekać - Hoover jest w Polsce popularna, więc może i "Confess" się pojawi :).

      Usuń
  15. Umieszczona przez Ciebie praca przepiękna! Bardzo fajny pomysł na urozmaicenie lektury, ciekawe jak wygląda pozostałych sześć. :) Ostatnio bardzo polubiłam Colleen Hoover i po maturze zamierzam przeczytać "Maybe someday", "Ugly love" i "Confess" właśnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostałe są równie piękne :) W takim razie ja czekam na twoje wrażenia z lektury :).

      Usuń
  16. Wow! Świetne to zdjęcie zrobiłaś!
    Mam ochotę przeczytać wszystkie powieści Hoover ale na złość w Polsce nie wychodzą. W wakacje będę w Londynie to się kupi :D

    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy już w Polsce 4 tytuły spod pióra Hoover, a jeszcze w tym roku ukaże się Maybe Someday i Ugly Love, więc powoli nadrabiamy straty :).

      Usuń
  17. Widzę, że Hoover jest już u Ciebie "stałym bywalcem" i dobrze, bo też w ten sposób promujesz tytuły, których w PL nie ma i zachęcasz do czytania w oryginale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że bardzo polubiłam Hoover - w kategorii pozytywnie rozumianych "czytadeł" spisuje się znakomicie :).

      Usuń
  18. Ależ zachęciłaś mnie do tej powieści... Praca zamieszczona w tej pozycji jest przepiękna - chętnie ujrzę kolejne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz miała ku temu okazję :).

      Usuń
  19. Ciekawa recenzja :) Hoover czytałam tylko "Hopeless", które nie urzekło mnie tak bardzo jakbym się spodziewała. "Confess" brzmi interesująco, więc kto wie, może zapoznam się z tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Hopeless" celowało w nastolatków, podczas gdy "Confess" zajmuje się działką dorosłych, więc może bardziej przypadłaby ci do gustu.

      Usuń
  20. o jacie. muszą, po prostu muszą wydać ją w Polsce. :)
    grafika ukazana w książce jest przepiękna. aż chciałoby się jej dotknąć i nacieszyć oko. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne grafiki są równie piękne, ja akurat wybrałam swoje ulubione :).

      Usuń
  21. Te autorkę będę czytać w ciemno ☺ nie mogę się doczekać aż ktoś się u nas skusi na wydanie powieści.

    OdpowiedzUsuń
  22. A jak byś miała je "zrankingować" ,to jak być je ułozyła? Chodzi mi o ksiązki "Hopeless" ,"Confess” i „Maybe Someday” . Czytałam tą pierwszą tylko. A skoro napisałaś że te ksiązki się różnią (czego się bałam,że mogą być takie same) i że bohaterowie są fajnie wykreowani to chciałabym jeszcze przeczytać coś tej autorki. Co byś mi poleciła? :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że wolę te "doroślejsze" powieści Hoover, więc "Confess" i "Maybe someday" stoi u mnie ponad "Hopeless". Ale już pomiędzy "Confess" i "Maybe someday" nie potrafię wybrać tej lepszej :)).

      Usuń