20 lut 2015

,,We Were Liars/Byliśmy łgarzami" - E. Lockhart


Tytuł: We Were Liars
Autor: E. Lockhart
Wydawnictwo, rok wydania: Delacorte Pres, 2014
Ilość stron: 240



Polskie wydanie


Tytuł: Byliśmy łgarzami
Wydawnictwo: YA! [GW Foksal]
Data wydania: [zapowiedź] 8.04.2015
Ilość stron: około 240
Cena: 34,90 zł


~~***~~


Ależ ja byłam zafascynowana tym tytułem! Że tajemniczy, że niezwykły, że wyróżnienia takie a owakie zdobył, że intryga, wyspa, bogata rodzina… Destrukcyjne więzi i trzymanie w napięciu. Czego chcieć więcej?

Tego, żeby to była prawda, bo w moim przypadku – nie jest.

Teraz kłamię? Mówię prawdę? Jestem łgarzem czy nie?

Przekonajcie się sami.
 

Piękna i wybitna rodzina.

Prywatna wyspa.

Genialna, zraniona dziewczyna; pełen pasji chłopak, mający w sobie polityczne zacięcie.

Grupa czterech przyjaciół – Kłamców – których przyjaźń staje się źródłem destrukcji.

Rewolucja. Wypadek. Sekret.

Kłamstwa, mnóstwo kłamstw.

Prawdziwa miłość.

Prawda.

„We Were Liars” to nowoczesna, wyrafinowana i pełna napięcia powieść.

Przeczytaj ją.
Jeśli ktokolwiek zapyta, jak się kończy.

SKŁAM! 

Źródło: wyd. Delacorte Press, opis: tłumaczenie własne. 

Gorące lato na prywatnej wyspie należącej do bogatej rodziny. Czas beztroski, wypoczynku i zacieśniania rodzinnych więzów? Nic bardziej mylnego. Tam, gdzie jest fortuna, są też pragnienia, a w rodzinie Sinclair to one prowadzą do nieporozumień i scysji. Perypetie skłóconych krewnych obserwuje nastoletnia Cadence Sinclair Eastman, przyszła dziedziczka, która ma własne problemy. Wraz z grupą przyjaciół próbuje dociec, co tak naprawdę wydarzyło się dwa lata temu w tym samym miejscu. Wyspa skrywa wspomnienia, które Cady chce odzyskać. Jednak jeśli dziewczyna nie pamięta przeszłości, skąd będzie wiedziała, że odnalazła prawdę? Czy może ufać sobie? Swoim przyjaciołom? Rodzinie? Gdy wszyscy określają siebie mianem kłamców, komu powinien wierzyć czytelnik?

Narrator niegodny zaufania jest czymś, z czym mieliśmy wcześniej do czynienia. Kłamcy, osoby psychiczne chore, uzależnione czy mające zaniki pamięci to osobniki ukochane przez pisarzy. To oni zapewniają grę z czytelnikiem, to oni mają największy wkład w historię, od której nie można się oderwać. Wodzą za nos, by potem ukazać wszystko w innym świetle. Sęk w tym, że E. Lockhart wrzuciła taką narratorkę do bardzo prostej historii, która odsłania swoje karty zbyt wcześnie, by móc utrzymać czytelnika w niepewności. By narrator uwiódł czytelnika, by czytelnik wpadł po uszy w jego kłamstwa, to najpierw intryga musi opierać się na pewnym gruncie. Tego „We Were Liars” brakuje. Uświadamianie już na wstępie „uwaga, macie do czynienia z kłamstwem” to duże ryzyko i autorka mu nie podołała. Wiemy, że bohaterka kłamie, więc bez emocji czekamy na prawdę. Jeśli myślicie, że oczekiwanie na szczerość przynosi dreszczyk niepokoju, to lepiej porzućcie wszelką nadzieję. Ci, którzy nie domyślą się zakończenia, faktycznie będą mieli trochę frajdy, ale reszta będzie się tylko niecierpliwić.

Zakończenie dla wielu osób może być zaskakujące, ale we mnie nie uderzyło z pełnym impetem. Ba, nawet mnie nie drasnęło. Podejrzewam, że wina poniekąd leży po mojej stronie, bo wcześniej obejrzałam trzy filmy, które wykorzystały podobny twist w zakończeniu. Poza tym, przy budowaniu głównego wątku użyto takich samych motywów i z tego powodu szybciej domyśliłam się, do czego zmierza autorka. Resztę powieści spędziłam na czekaniu. Powiem szczerze, żałuję, że widziałam te filmy, bo naprawdę chciałabym przeczytać „We Were Liars” w błogiej nieświadomości na to, co mnie czeka. To musi być świetne uczucie – dotrzeć do zakończenia i BAM!, dostać w głowę od autorki. U mnie niestety nie było żadnego „BAM!”, tylko spokojne, w ogóle nieporuszone „aha…”.

Sama powieść ma około 240 stron, ale w rzeczywistości jest jeszcze krótsza, przez nierównomiernie rozłożony, podzielony na strofy tekst.

Niektóre fragmenty

Powieści

Zapisano

W ten sposób

Niczym wiersz

Tak jak sam

Opis

Powieści.

Poza tym niektóre akapity mają ze dwa – trzy zdania, po czym autorka rozpoczyna nowy ustęp czy nawet cały rozdział. Gdyby nie ta rozbita narracja, powieść pewnie zamknęłaby się w dwustu stronach, a może nawet mniej. Ogólnie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego Lockhart tak ćwiartuje niektóre rozdziały i nie uznaję tego ani za wadę, ani za zaletę. Zabieg, który uświadamia czytelnikowi, jak fragmentarycznie wspomnienia powracają do bohaterki, zawsze ubarwia akcję.

Przyznam, że styl pisarki mnie urzekł, szczególnie na początku. Liryzm tnący niczym nóż, wiele zaskakujących scen-metafor, które utwierdzały w przekonaniu, że mamy do czynienia z kłamliwym narratorem, powoli tkały kokon, który uwięził mnie na gorącej wyspie Sinclairów. Byłam tym zachwycona. Do czasu, bowiem w pewnym momencie ten „artyzm słowa” zaczął maskować brak sensu i płytkość historii. Ładne słówka przestały rozwijać sylwetki bohaterów, ładne słówka przestały popychać akcję, ucięto igraszki fikcji z rzeczywistością, wyobraźni narratorki z otaczającym ją światem. Wyparowało gdzieś podwójne znaczenie scen, przejrzałam na wylot gierki i z łatwością wskazywałam na kolejne łgarstwa – „teraz zmyślasz, teraz też, a to jest akurat prawda”. Tytułowi Łgarze właściwie niczego nie robią, poza snuciem się z kąta w kąt i z tego właściwie składa się cała powieść.

Osobiście myślę, że największym grzechem „We Were Liars” jest zbyt mała ilość wątków pobocznych, szczątkowa akcja i skupianie się – od początku do końca, na tylko jednym wydarzeniu, czyli wakacjach z życia rodziny Sinclair. Nie wiem, może pisarka myślała, że minimalizm samoczynnie zapewni powieści aurę ambitnej prozy. Brak rozwiniętych sylwetek bohaterów oraz brak głębszego wejrzenia w ich losy sprawia, że nie można się z nimi zżyć i przez całą lekturę czytelnik pozostaje obojętny na to, co się z nimi dzieje. Obserwujemy perypetie papierowych kukiełek, brniemy przez korowód imion, po czym odkładamy książkę na półkę. Wszystkie tragedie rodziny Sinclair, cała paleta zawiedzionych nadziei, złamanych serc, manipulacji, zemsty i przemilczanej krzywdy została umniejszona do rozmiarów powiastki o pewnym lecie i rozpuszczonych bogaczach, którzy nie potrafią myśleć, bo gdyby potrafili, to by nie było tej całej historii. Lockhart miała ambicję, by stworzyć powieść o piekielnie bolesnych, osobistych tragediach stojących za bogactwem bohaterów, a wyszła jej historia o bezdennej głupocie i bogaczach, którzy sami wymyślają sobie problemy. Chyba coś poszło nie tak.

Zastanawiam się, gdzie dokładnie (cytowany na okładce) John Green dostrzega diabelną inteligencję tej powieści. W zagadce, którą łatwo rozwiązać? W czasem przesadnym sileniu się na artyzm, pod którym ginie sens powieści? W niewiarygodnej bohaterce, której kłamstwa są równie bezbarwne, co jej szczerość? Nieszczególnie rozumiem szum wokół tej powieści. I ta ekscytacja, jaka to ona jest niezwykła, jakby to właśnie Lockhart odkryła możliwość skonstruowania takiego a nie innego zakończenia. Błąd. Nie jestem mocno zawiedziona, ale oczekiwałam o wiele więcej po zdobywcy tytułu Goodreads Choice Awards 2014 w kategorii Young Adult, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że konkurencja „We Were Liars” w dużej mierze składała się z lepiej napisanych, lepiej wykreowanych, barwniejszych i bardziej interesujących historii.

Mamy zgrabnie splecioną historię, intrygę w tle, poszatkowaną narrację, która odzwierciedla stan umysłu pewnej osoby, jednak te poprawne elementy nie tworzą razem niesamowitej opowieści. „We Were Liars” każe nam wierzyć, że jest głębokie, błyskotliwe, wyrafinowane, że trzyma w napięciu, w inteligentny sposób porusza ważne tematy i na dodatek potrafi ukazać swoją artystyczną stronę. Prawda jest taka, że otrzymujemy przeciętną i płytką historię zbudowaną z motywów, które były już wcześniej łączone i omawiane, z wątkiem, który był już wykorzystany i to nie jeden raz, a wszystko to okraszone językiem, który był piękny, dopóki nie przekroczył granicy pretensjonalności.

Niestety, nie napiszę teraz, że wszystko powyższe jest kłamstwem.

Nie jestem łgarzem.


 Recenzja bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love

25 komentarzy:

  1. Szkoda, że to taka przeciętna,płytka historia. A czytając zarys fabuły zapowiadało się naprawdę obiecująco.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele spodziewałam się po tej książce...I pewnie rozczarowałaby mnie tak jak Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. No jak widże polecenie Greena to chyba skonam jak sięgnę xD noł łej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero wczoraj dowiedziałam się o polskim wydaniu, tak jak Cb zainteresowała mnie szczególnie wyspa i tajemnica w tle. Mój zapał lekko ostudziła ilość stron, a teraz piszesz, że jest ich jeszcze mniej... Ale z drugiej strony, ta historia...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na pewno przeczytam jak wpadnie w moje łapy :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że ta książka tak słabo wypada, bo sam pomysł wydaje się ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Spodziewałabym się po niej czegoś więcej :) Jeszcze się zastanowię, czy po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też spodziewała się po niej czegoś więcej ;) Wszystkie 5gwiazdkowe opinie są moim zdaniem przesadzone, to dobra książka, ale nie AŻ tak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zdziwiłam, że dostają tyle maksymalnych ocen, ale jakby się przyjrzeć najwyżej ocenianym opiniom na Goodreads, to widać, że najpopularniejsi recenzenci nie byli zachwyceni.

      Usuń
  9. Jednak nie dla mnie. Czasami te okładki, które tak głośno krzyczą, są najmniej warte.

    OdpowiedzUsuń
  10. Och, skoro to taka lektura... ale przynajmniej nadaje się na "Okładkowe Love" :D
    To ja jeszcze proszę o te "trzy filmy, które wykorzystały podobny twist w zakończeniu" - bo chętnie bym zobaczyła / albo przekonała się czy przypadkiem ich już nie widziałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. UWAGA, MOŻE BYĆ SPOILER DLA DOMYŚLNYCH, WIĘC CZYTACIE DALSZĄ CZEŚĆ KOMENTARZA NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ! :)
      Te filmy to przede wszystkim "Nieproszeni goście", "Opowieść o dwóch siostrach" i odrobinka "Szóstego zmysłu".
      KONIEC.

      Usuń
  11. Nie należę do domyślnych ludzi, praktycznie nie oglądam filmów i zazwyczaj nie domyślam się zakończenia hiistorii, a czytając kryminał nigdy nie wiem "kto zabił" więc może jednak ksiżka mi się spodoba? ;) Martwi mnie za to inna rzecz, mało wątków i snucie się postaci, a to wszystko ukryte w ładnym języku ;) No cóż, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm... Skoro zakończenia zazwyczaj pozostają dla ciebie zagadką, to polecam ci "Byliśmy łgarzami". Mnie nie zachwycił, ale właśnie przez to, że zakończenie nie wywarło na mnie wrażenia. Może akurat ci się spodoba? :)

      Usuń
  12. Chyba sie skuszę, a co... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kupiłam tę książkę już jakiś czas temu w oryginale, i jeszcze się za nią nie zabrałam. Widzę, że nie wiele straciłam xD

    OdpowiedzUsuń
  14. Ileż to ja zbierałam się do zamówienia jej z Anglii, a tu polskie wydanie będzie. Chodzi za mną od dłuższego czasu, więc na pewno przeczytam, zobaczymy czy się zawiodę czy nie. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja raczej rzadko odgaduję koniec, więc myślę, że powinna mi się spodobać:)

    OdpowiedzUsuń
  16. A wszyscy się nią tak zachwycali na booktubie! I tak mam na nią ochotę, posiadam ją w sumie na czytniku po angielsku, ale chyba przeczytam jak u nas wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale nie jestem szczególnie przekonana do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo chciałam przeczytać tą książkę, więc cieszę się, że będzie polskie wydanie ;)
    obserwuję;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam ambiwalentny stosunek względem tej publikacji. Zastanowię się jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Pierwszy raz czytam o tej książce, ale może przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Eee nie, chyba podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń