11 lut 2015

Krótki niezbędnik na temat czytania i kupowania książek anglojęzycznych


Gdzie mogę kupić anglojęzyczną książkę X albo Y w miękkiej okładce?

Często wielu z was upatruje swojej szansy na naukę języka właśnie poprzez czytanie książek anglojęzycznych. Świetnie, mogę tylko to poprzeć. Jednak nie do końca rozumiem, czemu tak często wymieniane są książki w miękkich okładkach, a zupełnie ignoruje się e-booki, których ceny są znacznie niższe, a w niektórych przypadkach na Amazon.com pojawiają się nawet darmowe powieści do pobrania. Ich kupowanie polega praktycznie na tym samym, co kupowanie książek papierowych (o tym niżej), tyle że produkt otrzymujemy natychmiast. W ten sposób przechodzimy do punktu…

Czytniki w służbie nauki

Fakt i to mocny. Czytniki posiadają wbudowane słowniki i w trakcie lektury wystarczy tylko kliknąć na nieznane nam słówko, by sprawdzić jego znaczenie. To dużo ułatwia, bo w przypadku czytania papierowej książki, musimy ją odłożyć, przejść do komputera, wklepać słowo bądź formułkę… Nie dość, że tracimy czas to jeszcze się rozpraszamy. A to nie pomaga, bo…

Początek przygody z czytaniem w oryginale to krew, pot i łzy


Fakt. Mózg dosłownie się buntuje, ilość nieznanych słówek zwiększa się z każdą stroną i najchętniej rzucilibyśmy to wszystko w diabły. Szkoła przyzwyczaja do dość krótkich tekstów napisanych w języku angielskim, a tutaj musimy pokonać z dwieście stron. Powiedziałabym nawet, że trzeba się zmusić do ich przeczytania. Nie mówię już o tym, ile czasu zabrało mi przeczytanie mojej pierwszej anglojęzycznej książki. Myślę, że tym samym czasie spokojnie przeczytałabym dwie polskojęzyczne powieści. Sęk w tym, że nie wolno się poddawać. Gdy już przebrniecie przez swoją powieść, zyskacie satysfakcję, z którą mało co może się równać.

Sięgnij po gatunek, który lubisz - niekoniecznie...
 
Fani wszystkich odmian fantastyki, kryminałów i klasyki mogą mieć drobny problem. Fantastyka (nie tylko naukowa) często posługuje się określeniami czy neologizmami wymyślonymi przez autora, których nie spotykamy w codziennej mowie ani podczas nauki w szkole. Podobnie jest w kryminałach – by móc śledzić opisy działań policji związanych ze śledztwem, badanie sceny zbrodni czy rozwiązywanie zagadek pozostawionych przez mordercę, trzeba bardzo dobrze znać język. Nie możemy pozwolić sobie na opuszczenie akapitu bądź zrozumienie tylko jednego słowa z całego zdania (początek przygody z anglojęzycznymi książkami czasem tak wygląda). Również fan klasyki w polskim przekładzie może mieć problem, gdy zetknie się z oryginałem napisanym czystą, literacką angielszczyzną. 

Tutaj pojawia się fundamentalne pytanie ,,to od czego zacząć?”. 

Najlepiej od powieści obyczajowych. Nie żartuję. Nawet jeśli nie jest to wasz ulubiony gatunek, to i tak powinniście przedrzeć się przez choć jedną taką książkę. Dlaczego? W ramach przyzwyczajenia. Powieści obyczajowe, szczególnie te kierowane do nastolatków i młodszych dorosłych (czyli Young Adult i New Adult) w dużej mierze opierają się na prostym, codziennym języku, którego zrozumienie przychodzi z łatwością. Portal Goodreads.com posiada całą kategorię poświęconą powyższym gatunkom i z pewnością znajdziecie coś, co przyciągnie waszą uwagę. Szczególnie zwróćcie uwagę na dodatkowe półki: teen, realistic fiction, contemporary. Po kliknięciu na daną półkę macie dostęp do kolejnych, podobnych tytułów. 

Skoro już wiemy, co czytać, to teraz przydałoby się to kupić, ale przecież…

Książki anglojęzyczne są dużo droższe od swoich polskojęzycznych odpowiedników, plus wysyłka kosztuje majątek

MIT. Rzeczywiście, jeśli pobieżnie spojrzymy na ofertę niektórych polskich księgarni internetowych, możemy zobaczyć zawrotne ceny, opiewające na sumy stu złotych za książkę w miękkiej oprawie. Wtedy oznacza to, że trafiliście na niezbyt dobry sklep ;) . W gruncie rzeczy, większość anglojęzycznych książek w miękkiej okładce kosztuje tyle samo, co polskie wydanie – nawet czasem są tańsze. Wystarczy zajrzeć do pierwszej z brzegu księgarni internetowej, z której sama korzystam – Bookdepository.com, oferującą darmową wysyłkę na cały świat. By to zobrazować, wybrałam dwie książki Rainbow Rowell dobre na start i porównałam ceny w polskim oraz zagranicznym sklepie, plus dorzuciłam cenę polskiego przekładu, jeśli taki istnieje.

Oryginalne wydanie: Empik/Bookdepository/Kraina Książek

Oryginalne wydanie: Bookdepository/Kraina Książek. Polskie wydanie: Empik

W takie porównywanie cen można bawić się w nieskończoność. Jak widzicie w drugim rzędzie, polskie wydanie normalnie kosztuje 36,90 zł, przedpremierowa obniżka sprawia, że to wydanie staje się najtańsze.

Amazon UK zazwyczaj omijam, chyba że ma wyjątkową obniżkę, bo po dodaniu normalnej ceny książki plus wysyłki, zazwyczaj nie opłaca mi się kupowanie w tym sklepie. Jednak na Amazonie warto polować na promocje i e-booki.

A jak kupować takie książki? Przewodnik już istnieje od kwietnia 2014 roku i nie zamierzam tworzyć drugi raz tego samego, dlatego zapraszam was do portalu BookGeek.pl, który krok po kroku wyjaśnij i opisał zakupy w poszczególnych sklepach:

http://bookgeek.pl/2014/04/26/lekcja-1-kupujemy-ksiazki-amazon-uk/

http://bookgeek.pl/2014/05/04/lekcja-kupujemy-ksiazki-bookdepository-com-2/

http://bookgeek.pl/2014/06/02/lekcja-kupujemy-anglojezyczne-ksiazki-posrednictwem-polskich-e-ksiegarn-3/

UWAGA - w trakcie zakupów nie sugeruj się okładką!

Sklepy internetowe czasem wstawiają jedną grafikę do kilku różnych wersji powieści. Na przykład na stronie książki widnieje okładka pierwszego wydania amerykańskiego, ale opis produktu należy do wydania brytyjskiego, który ma zupełnie inną okładkę. Zdarza się też, że na miejscu okładki widnieje grafika z napisem ,,brak okładki" - i nie bardzo wiadomo, co tak naprawdę kupujemy. Jeśli chcecie upewnić się, że otrzymacie wybraną edycję powieści, porównajcie kody ISBN 10 i/albo ISBN 13 (określany też jako EAN) z kodem dostępnym na oficjalnej stronie wydawnictwa.

Strona książki na Bookdepository
Strona książki na stronie wydawnictwa

Uważajcie również na edycje w twardej oprawie i w miękkiej. Ta pierwsza zazwyczaj jest o wiele droższa i w anglojęzycznych sklepach funkcjonuje pod nazwą ,,hardback" z kolei ta druga, tańsza, nazywana jest ,,paperback". 

A jeśli nie mam grosza przy duszy ani czytnika, to znaczy, że mogę o tym zapomnieć?

Nie musisz. Z pomocą mogą przyjść… portale fanfiction. Najbardziej znane to: Wattpad.com oraz ArchiveofOurOwn.org. Tak, wiem, jaki stosunek ma świat do ff, ale z drugiej strony – to stamtąd wywodzi się ,,After. Płomień pod moją skórą” Anny Todd, ,,Pięćdziesiąt twarzy Greya” E.L. James czy ,,Piękny drań” Christiny Lauren. Fanfiction również pisane jest bardzo prostym językiem, często bazuje na bohaterach, których znasz i lubisz – z serialu, powieści, filmu bądź zespołu. No i jest darmowe. Jedyną wadą może być to, że w ff zdarzają się literówki i błędy ortograficzne oraz gramatyczne. Dlatego pod żadnym pozorem nie traktujcie internetowego fanfiction jako źródła nauki poprawnej angielszczyzny (!), niech będzie to dla was rodzaj ,,przyzwyczajenia się” do czytania w języku angielskim.

Ponadto Amazon oferuje darmową aplikację na komputer/urządzenia przenośne, dzięki czemu można czytać e-booki nie posiadając czytnika.

Darmowe próbki w służbie wyboru

Teraz pojawi się oczywista oczywistość: Amazon (nieważne który) oferuje tak zwany ,,sneak peek” do poszczególnych powieści.


Klikając na okładkę książki zostaniecie przeniesieni do wstępu – czasem to tylko jedna strona, a czasem rozdział bądź dwa. W zależności od ilości dostępnych materiałów, nie raz możecie przejrzeć od początku do końca prawie całą książkę, z której usunięto raptem kilka rozdziałów. Dla mnie to duże ułatwienie, gdy nie jestem pewna, czy dana powieść mi się spodoba i czy jej językowy poziom nie będzie za niski/za wysoki.

Gdy znajdziecie interesującą was powieść, odwiedźcie stronę internetową autora – tam często zamieszczane są dodatkowe materiały, w tym fragmenty powieści. Przykładowo, Sara J. Maas wypuściła pierwszy rozdział swojej najnowszej książki ,,A Court of Thorns and Roses” a Victoria Aveyard, autorka ,,Czerwonej królowej”, oferuje aż siedem rozdziałów powieści.

41 komentarzy:

  1. Bardzo pomocny i rzeczowy wpis - super, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny poradnik, na pewno się przyda. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst:) Ja gdybym miała więcej czasu na pewno zabrałabym się za angielskojęzyczne książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Pocahontas recenzuje, @Querida, @Kasia Jabłońska - dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  4. Genialny tekst. Sama zastanawiam się nad zaczęciem czytania książek anglojęzycznych:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy poradnik, polecę siostrze :) Ona często czyta anglojęzyczne książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że poradnik się przyda :).

      Usuń
  6. Fajny wpis :) ja po angielsku prawie nie czytam, pewnie jak skończę filologię angielską, to zacznę, żeby język nie zanikł, póki co, wolę rozkoszować się językiem polskim

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech, ostatnio ledwie mi starcza czasu na czytanie moich ulubionych książek po polsku, nie mówiąc już o szkolnych lekturach i moje postanowienie czytania po angielsku na razie nie jest realizowane, niestety. Częściej oglądam filmy/seriale w angielskiej wersji językowej. Z książek zaczęłam "John Winchester's Journal", głównie dlatego, że po polsku tego nie wydano, ale mam to w wersji elektronicznej na telefonie, więc czytanie idzie mi mozolnie, bo jednak jestem przywiązana do tradycyjnych książek. Nawet jeżeli muszę się ruszyć po słownik. : ) A druga sprawa to to, o czym piszesz - to akurat fantastyka i mam problem z niektórymi pojęciami... No ale mam nadzieję, że w końcu się ruszę z tym czytaniem.
    Bardzo przydatny post! : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Widziałam wiele dodatków do "Supernatural", ale jakoś z żadnego nie skorzystałam. Może kiedyś to zrobię, bo lubię serial.

      Usuń
  8. Ja jednak sie nie zgodze i na poczatek przygody z czytaniem w obcym jezyku wzielabym bajke dla dzieci. Jest pisana prostrzym jezykiem, zazwyczaj krotsza i prostrza. Nie wszystkie, rzecz jasna, ale to dobry poczatek. Ja tak robie z ksiazkami po niemiecku.

    A co do kupowania zagranicznych ksiazek, to jesli ktos ma Krakow po drodze, polecam antykwariat amerykanski Massolit. Tanio, porzadnie, niesamowita atmosfera.
    I maja pyszne ciasteczka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o bajkach dla dzieci, a to naprawdę bardzo dobry pomysł! :)

      Usuń
  9. Jeśli chodzi o książki obcojęzyczne, to kupuję przede wszystkim literaturę dziecięcą i swego czasu kupiłam naprawdę mnóstwo książek na brytyjskim Amazonie. Wtedy była jeszcze darmowa wysyłka do Polski. Teraz faktycznie wychodzi słabo. Na Amazon jest fajny sposób, żeby trzymać interesujące mnie książki w koszyku i obserwować zmianę cen. Ja nigdy nie kupiłam żadnej książki z rabatem niższym niż 50%, a zdarzało się nawet 70-80%, bo akurat pojawiała się taka promocja na jeden dzień i ja szybko kupowałam. :)
    Ale zaskoczyłaś mnie z tym porównaniem cen na Kraina Książek i Book Depository. Też zawsze sprawdzam i w 95% przypadków to Kraina jest tańsza i to dużo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że ceny różnią się w zależności od tytułu. Kiedyś kupowałam na Krainie Książek i również zapłaciłam mniej. Żeby upolować tytuł w dobrej cenie, trzeba po prostu porównywać, nie ma lepszej opcji - czasem ceny skaczą i spadają w obrębie jednego sklepu/dnia :)
      Też tak robię z koszykiem na Amazonie - zawsze pokazuje, o ile cena została zwiększona/zmniejszona. To się przydaje, jeśli chcę zaoszczędzić.

      Usuń
  10. Interesujący wpis. Zdecydowanie pomocny dla wielu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię czytać książki po angielsku, bo to znakomity sposób na naukę. I niekiedy zdarza się, że nawet książka po angielsku jest tańsza od jej polskiego wydania ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kupowanie książek obcojezycznych proponuję w... lumpeksach. Z reguły kosztują kilka złoty, sama mam Hobbita Tolkiena i druga część Harrego Pottera za 2-3 zł. A i jeszcze Kinga za 1 zł. Książek angielsko języcznych mam sporo, ale... nie czytam ich, bo właśnie nie mam tyle samozaparcia, żeby przez nie przebrnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt - lumpeksy a czasami nawet antykwariaty również posiadają anglojęzyczne książki za małą cenę.

      Usuń
  13. Cześć! Zostałaś przeze mnie nominowana do LBA! :) Szczegóły w poście: http://recenzje-rose.blogspot.com/2015/02/liebster-blog-award-1.html Będzie mi bardzo miło, jeśli weźmiesz udział w zabawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - na pewno wezmę udział :). Mam już pytania od innej osoby, więc możesz spodziewać się zbiorczego postu odnośnie LBA.

      Usuń
  14. Fajnie, że o tym piszesz, niedawno pisałam o aplikacji kindla na smartfona dla tych, którzy nie mogą pozwolić sobie na czytnik, ta aplikacja też ma wbudowany słownik i całkiem fajnie sprawdza się w użyciu. Na niej właśnie przeczytałam swoją pierwszą powieść w oryginale po długiej przerwie. Jeśli mogę coś dodać to polecam dla początkujących romanse :) nie żartuję, wbrew pozorom są to książki pisane bardzo prostym językiem i dają nam czas na przystosowanie się do nowego języka a mózg w mniejszym stopniu buntuje się przed tym, co dla niego niecodzienne :) http://kropkazprzecinkiem.blogspot.com/2014/12/32-mozna-czytac-na-kindlu-bez-kindla.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Romanse - faktycznie dobry wybór, a część z nich pokrywa się z gatunkiem New Adult, więc częściowo o nich wspomniałam :) Kindlowa aplikacja rzeczywiście na plus, biorąc pod uwagę fakt, że często organizowane są jedno- bądź kilkudniowe promocje i e-booki można zdobyć za darmo.

      Usuń
  15. Jestem ogromnie wdzięczna za ten post! Nie dalej jak w zeszłym tygodniu postanowiłam czytać książki po angielsku i zaczęłam się zastanawiać jak je zdobyć, nie rujnując przy tym budżetu. Teraz już wszystko wiem i zaczynam działać :) Jeszcze raz dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! :) Jak już niżej odpowiadałam - warto porównywać ceny w różnych sklepach, często również organizowane są duże obniżki na e-booki i wersje papierowe.
      P.S. Radzę unikać aukcji na alledrogo :) - często książki anglojęzyczne sprzedawane są za horrendalne ceny, dwa razy drożej niż np. w Empiku albo na Krainie Książek.

      Usuń
  16. Miałam wielkie plany, co do anglojęzycznych książek, ale... skończyło się na kupieniu jednej książki, która ciągle stoi na półce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idea zasiała ziarenko, daj jej czas zakiełkować :) ja oprócz chęci ćwiczenia języka po prostu jestem ciekawa oryginału, bo zawsze boję się, że tłumaczenie coś zniekształci i uszczknie :)

      Usuń
    2. @Elenkaa_ Spokojnie, czytanie anglojęzycznych książek to nie wyścig - pierwszy krok już zrobiłaś, więc część drogi już za tobą. Czasem książka musi "swoje" odleżeć na półce zanim obudzi się w nas chęć na sięgnięcie po nią :).
      @Monika Mika zdarza się, że tłumaczenie traci podwójne znaczenie zawarte w oryginale, czy też grę słów, której nie da się przełożyć na polski. To również zmotywowało mnie do sięgania po oryginały.

      Usuń
  17. Ciekawy wpis:) Ja swoją przygodę z książkami anglojęzycznymi zaczęłam od Kubusia Puchatka ( ciocia przywiozła z Wielkiej Brytanii:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Kubusia w oryginale jeszcze nie sięgałam, ale zamierzam zmierzyć się z większą ilością klasyki, więc mam ten tytuł w planach.

      Usuń
  18. Faktycznie masz sporo racji, szczególnie czytniki są bardzo pomocne. Ale czytanie dla nauki i własnej satysfakcji a czytanie na pokaz to dwie różne rzeczy, a ja spotykam się bardzo często z tą drugą formą. Z kolei dla osób, które naprawdę poważnie o tym myślą Twój poradnik idealnie się przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie zdawałam sobie sprawy, jak pomocny jest czytnik przy czytaniu w oryginale. Dopiero gdy sama zaopatrzyłam się w mojego Pocketbooka, ruszyłam z kopyta jeśli chodzi o znajomość słówek.
      Miło mi słyszeć takie słowa na temat poradnika :).

      Usuń
  19. Fajnie to wszystko przedstawiłaś ;) Jeszcze nie zamawiałam nic w Bookdepository, ale może już czas? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie BD chwalę - przesyłki docierają w nienaruszonym stanie, przy przedsprzedaży książka często trafia do mnie w dzień przewidywanej premiery no i ceny mają atrakcyjne :).

      Usuń
  20. zawsze myślałam, że oryginalna wersja jest sporo droższa od tłumaczenia, a tutaj ogromne zaskoczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj trzeba porównywać ceny jednego tytułu w wielu sklepach i przede wszystkim patrzeć na edycje w miękkiej okładce - można upolować naprawdę tanie egzemplarze :).

      Usuń
  21. bardzo przydatny post. :)
    jak będę miała ochotę przeczytać coś po angielsku napewno posłużę się Twoją instrukcją. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam Twoje nieksiążkowe teksty ;) Wiesz, że dziś mnie prawie przekonałaś. Nie wiedziałam, że czytnik podpowiada znaczenie słówek. Może zwalczę niechęć i naprawdę sięgnę po oryginalną książkę i jakoś ją zmęczę? Planuję zacząć od czegoś Hoover ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. bardzo ciekawy wpis, sama czytam książki po angielsku i szczerze to innym polecam:)
    tak jak ktoś już wspomniał, także wolę czytać oryginały, bo je lepiej "odczuwam", a czytając mam wrażenie, że tłumaczenie mi coś odbiera, zaburza nieco odbiór. w końcu tłumacz to nie tylko osoba, która siedzi ze słownikiem i przekłada 1 na 1, to też pisarz i zawsze wrzuca coś od siebie, własną interpretację słów, zwrotów, sytuacji. nie mówię, że to coś złego, broń boże, ale po prostu jeśli mogę, to wolę sama wszystko pochłonąć i przetrawić. ;)
    tak samo mam z filmami - nie znoszę dubbingu, lektorzy choć w Polsce są bardzo dobrzy, to już z tekstami, które czytają jest gorzej. niestety czasami pozostawiają one wiele do życzenia, a zwłaszcza irytuje mnie, kiedy jakieś kwestie są kompletnie pomijane(!), tak jakby były nieistotne, czy w ogóle niewypowiedziane... najchętniej oglądam więc z napisami, wtedy słyszę oryginał, a w razie gdy czegoś nie rozumiem mogę zerknąć na dół.:)
    wracając do czytania, zgadzam się z tym co piszesz, też zaczynałam od lżejszych pozycji, np. ff After, książki N. Sparksa, potem Fault in Our Stars, Divergent czy Hunger Games (na marginesie uważam książki HG za duuużo gorsze od ekranizacji), aż przeszłam do klasyki - J. Austen, T. Hardy. przekonałam się, że staroangielski to kompletnie inna bajka. radość obcowania z piękną, szlachetną, angielszczyzną, ale i mnóstwo nauki i wysiłku. wtedy mi pomogły filmy, które nakreśliły najważniejsze wydarzenia, i przekłady, które wyjaśniały dokładnie to, co w oryginale było niezrozumiałe. tak więc najpierw obejrzałam "Dumę i uprzedzenie", potem przeczytałam w oryginale, na końcu po polsku, trochę to trwało, ale tak zyskałam pełen obraz. ale oczywiście nie każdy musi się ochotę tyle czasu jednej pozycji poświęcać, to tylko takie moje małe zamiłowania. ;p
    aplikację Wattpad polecam, sama używam;) natomiast o opcji, w której ma się jednoczesną możliwość korzystania ze słownika nie słyszałam,a wydaje się świetna. takie odkładanie książki i wertowanie słownika faktycznie przeszkadza i wybija z rytmu czytania.. więc poszukam aplikacji!
    dobra już kończę:p dziękuję za tego bloga, miło się go w wolnych chwilach czyta, naprawdę podoba mi się to, o czym i jak piszesz. pozdrawiam! :) Sylwia

    OdpowiedzUsuń