5 lut 2015

,,Black Ice" - Becca Fitzpatrick


Tytuł: Black Ice
Autor: Becca Fitzpatrick
Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo Otwarte, 2014
Ilość stron: 400
Cena: 39,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Otwarte

http://lubimyczytac.pl/


Śledztwo nad przepaścią – wersja młodzieżowa


Zbrodnia lubi zimę. Krew malowniczo rozbryzguje się na śnieżnobiałej powierzchni, zapadająca po zmroku cisza potęguje każdy, nawet najmniejszy szelest, a wysokie zaspy odcinają każdego od cywilizacji. Nie ma dokąd uciec, pomoc nie nadejdzie. Jesteś tylko ty i twój oprawca. Czekają cię zmagania z własnymi słabościami, z drugim człowiekiem i z naturą. Cel jest jeden: przetrwać.

Britt Pheiffer wie co nieco o survivalu. Część technik poznała dzięki swojemu byłemu chłopakowi, Calvinowi, a część przyswoiła sama, przygotowując się do wyprawy wzdłuż łańcucha górskiego Teton. Ta podróż, dzielona z przyjaciółką Korbie i jej chłopakiem, miała być spełnieniem marzenia i próbą zmierzenia się ze swoimi słabościami. Na dodatek dziewczyna widziała w niej niespodziewaną szansę na odzyskanie byłego chłopaka, który miał dołączyć do ekipy jako opiekun swojej młodszej siostry Korbie. Plan był dopięty na ostatni guzik: mieli sprzęt, zapasy, schronienie i mapy. Jednak pogoda i tak pokrzyżowała im szyki. Nim Britt i Korbie dotarły do bazy wypadowej i spotkały się z chłopakami, złe warunki panujące na drodze zmusiły je do porzucenia samochodu i szukania pomocy. Ciepły kąt, w którym upatrywały wybawienia, okazał się więzieniem, zaś oprawcy mieli co do nastolatek własne plany. Przerażenie przyjaciółek spotęgował fakt, że góry skrywały w sobie tajemnice brutalnych morderstw, których ofiarami były młode dziewczyny. Marzenie szybko zamieniło się w koszmar, w którym przyszło im zmierzyć się nie tylko ze swoimi słabościami...

Becca Fitzpatrick porzuciła serię romansów paranormalnych na rzecz jednotomowego thrillera romantycznego. Traktujący o romansie anioła i dziewczyny cykl „Szeptem” nieszczególnie przypadł mi do gustu, dlatego miłym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że „Black Ice” wciągnął mnie w świat intrygi i do samego końca podtrzymywał zainteresowanie. Autorka rozpoczęła swoją opowieść od mocnego uderzenia, które często wita nas w „doroślejszych” thrillerach. Później ten punkt wyjścia rozpadł się na poszczególne wątki, które, przeplatając się, prowadzą bohaterów i podążającego ich śladami czytelnika… na skraj przepaści - zarówno tej dosłownej, jak i emocjonalnej. Co prawda, sama intryga nie jest trudna do rozwiązania i bardziej zorientowana w gatunku osoba szybko domyśli się, jaki będzie finał kryminalnej łamigłówki. Autorka powinna lepiej przemyśleć zastosowanie niektórych rozwiązań i skupić się na tych mniej oczywistych. Niestety, ale tutaj mrok trochę za mocno nasiąknął oparami młodzieńczych westchnień. Uważam jednak, że dla młodszych (zarówno wiekiem, jak i czytelniczym stażem) osób, ta powieść może świetnie sprawdzić się jako rozgrzewka przed pełnowymiarowymi thrillerami. Ponadto skłamałabym mówiąc, że w trakcie lektury nie towarzyszył mi „dreszczyk” – a to w dużej mierze zasługa klimatu. Śnieg, odludzie, ciemność i niebezpieczeństwo stanowią elementy, których właściwie nie da się źle połączyć. W napięciu śledziłam poczynania Britt i, mimo czającego się w kącie głowy rozwiązania zagadki, dawałam się ponieść chwili, przeżywając wraz z bohaterami grozę „tu i teraz”. Podczas gdy oni brnęli przez śnieżne zaspy, ja błyskawicznie przemieszczałam się z rozdziału na rozdział. Krótko mówiąc – jedną z najważniejszych zalet „Black Ice” jest fakt, że piekielnie wciąga i swoim chłodem budzi dreszcze na grzbiecie.

Jak już wspominałam, skoro mamy powieść przeznaczoną dla nastolatek, to (według wielu autorek) nie może ona obyć się bez wątku romansowego. W przypadku „Black Ice”, Fitzpatrick zdecydowała się na dość ryzykowne poprowadzenie różnorakich relacji. Mamy i pierwszą miłość, i syndrom sztokholmski – a do tego całą paletę skrajnych emocji rodzących się w skrajnych warunkach. Sporo tego i w gruncie rzeczy doceniam fakt, że autorka w taki sposób ubarwiła historię. Każdy obserwator zaczyna zastanawiać się, która więź jest toksyczna, a którą można nazwać prawdziwym uczuciem. W trakcie powieści taka burzliwa „gra umysłów” jest wielokrotnie sygnalizowana przez świadomą swojego położenia Britt. Nieczęsto w powieściach młodzieżowych z rozmysłem zestawia się dwie perspektywy dotyczące jednej problematycznej relacji. Brawa dla autorki za starania będące dużym postępem w stosunku do serii „Szeptem”. Szkoda tylko, że te interesujące interakcje nie zostały wystarczająco dobrze pogłębione, bo mają w sobie naprawdę duży potencjał. Można odczuć, że autorka miała dobry pomysł, ale eksplorowanie go zaprowadziło ją na nieznane wody psychologii, których pewnie się nie spodziewała i nie wiedziała, jak sobie z tym poradzić. Wydarzenia poprzedzające zakończenie zasiewają ziarna wątpliwości i z pewnością zachęcałyby do zastanowienia się, czy wola przetrwania i związany z nią syndrom sztokholmski potrafią wpłynąć na dalsze życiowe decyzje dziewczyny, gdyby nie fakt, że finał jest jasny, ckliwy, rodem z tandetnego romansu; przy tym zupełnie nie pasuje do tego, czego świadkami byliśmy wcześniej. Takie nagłe wyjście z mroku na pełne słońce oślepia – a ja chyba wolałabym do samego końca pozostać wśród ciemności i grozy.

„Black Ice” rozgrzewa wyobraźnię domysłami i grozą mrozi krew w żyłach. Czytelnik niepostrzeżenie zostaje wciągnięty w sam środek walki o przetrwanie i na dodatek musi rozwiązać kryminalną zagadkę. Nie ma czasu na odpoczynek i nie ma szansy na to, by wyrwać się mroźnego uścisku powieści. Becca Fitzpatrick zrobiła duży postęp od czasów debiutu i obrała całkiem obiecujący kierunek. Jeśli chcecie przekonać się, czy, będąc nastolatkiem, rzeczywiście można przygotować się do walki o przetrwanie i czy uczucia mogą zamienić się w bilet do wolności, musicie sięgnąć po „Black Ice”.

34 komentarze:

  1. Zachęcająca :)
    Zapraszam da mnie http://hopeinmusichim.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam :) Co prawda z serii "Szeptem" tom pierwszy bardzo mi się podobał, mam tam swoje ulubione sceny, tak kolejne części tamtej sagi kompletnie do mnie nie przemawiają. Jeśli chodzi o "Black Ice" to tylko z początku ta zagadka tajemniczych zbrodni bawi, potem już czekamy aż bohaterka się domyśli. Ten syndrom sztokholmski fajnie jest dość zobrazowany w "Uprowadzonej" (Lucy Christopher), ale tutaj faktycznie Becca troszkę poszalała z romantycznym zakończeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Uprowadzoną" bardzo dobrze wspominam - to była moja perełka, którą znalazłam przez przypadek.
      W trakcie lektury ,,Black Ice" też czekałam na to, by Bree dodała dwa do dwóch i rozwiązała zagadkę. Szczerze mówiąc, myślałam że zrobi to nieco szybciej :).

      Usuń
  3. Właśnie chciałabym przeczytać, zobaczymy czy mi się uda w najbliższym czasie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie przeczytałabym serię "Szeptem", już dawno miałam na nią ochotę, a to za sprawą tego, że jest ona przedstawicielką fantastyki. Za thrillerami nie przepadam. Wolę pobujać w obłokach, niż za każdym razem oglądać się przez ramie, w możliwej do spełnienia fabule kryminału. Taki już mój typ. Sama żyję w zimnym kraju, o większym zimnie czytać nie muszę, choć jak twierdzisz thriller jest emocjonujący. Odrobina dawki fantastyki przedstawiłaby książkę w lepszym świetle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię thrillery bo niesamowicie działają na wyobraźnię - no i jak w przypadku horrorów, lubię się bać. I choć też nie przepadam za skrajnie niskimi temperaturami, to ,,Black Ice" w połączeniu z zimą nieźle się spisuje i mrozi czytelnika :).

      Usuń
  5. Na trylogię tej autorki w ogóle nie mam ochoty, ale już ta powieść trochę mnie kusi. Wprawdzie obawiam się, że ten thriller będzie dla mnie zbyt lekki, a nacisk na romans zbyt często podkreślany, ale sądzę, że kiedyś zabiorę się za tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Romans rzeczywiście jest często podkreślany, Fitzpatrick chyba inaczej nie potrafi :). Z kolei doświadczonym czytelnikom thriller może wydawać się zbyt lekki - jak wcześniej pisałam: to raczej rozgrzewka dla początkujących w gatunku.

      Usuń
  6. A mnie ta książka kusi od samej premiery. Nie wiem, czy to z powodu jej tajemniczej i ciekawej okładki, czy z zarysu samej fabuły, ale przeczytam na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kusiła, kusiła, aż skusiła :) Zimowa sceneria zawsze działa na wyobraźnię, szczególnie w połączeniu z niebezpieczeństwem.

      Usuń
  7. Kiedyś jeszcze jak była fanką Zmierzchu (eh, bez komentarze) bardzo chciałam przeczytać serię "Szeptem" teraz jednak mam taki natłok innych pozycji, że nie wiem czy znajdę czas. Jednak "Black Ice" wydaje się być dużo ciekawsze, dlatego trafia na moją listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piątka, ja też szalałam na punkcie ,,Zmierzchu" - w końcu od czegoś trzeba było zacząć :). ,,Black Ice" jest dość ciekawe również ze względu na to, że niewiele mamy na rynku klimatycznych thrillerów/romantic suspense, kierowanych w całości do nastolatków.

      Usuń
  8. Odkąd ogłoszono premierę, wypatrywałam tej książki jak złota po prostu :D a potem pojawiło się kilka opinii w stylu "o co tyle krzyku" i wstrzymałam się od zakupu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też w sumie nie zaliczam się do osób, które oceniają 10/10, znalazłam wady, ale z drugiej strony - znałam już Fitzpatrick i wiedziałam, na co się ewentualnie piszę. Jako czysta, wciągająca rozrywka spisał się nawet, nawet :)

      Usuń
  9. Słyszałam tyle dobrego, że chyba się skuszę w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zwlekałam z sięgnięciem po tę książkę, ponieważ już raz zawiodłam się na tej autorce, ale wychodzi na to, że nie mam się czego bać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam w swoich planach czytelniczych :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zachęciłaś mnie, bałam się, że to kolejny nijaki paranormal, wątek miłosny, którego się u Becci obawiam przeżyję :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paranormala nie ma, aż byłam w szoku. Jest za to syndrom sztokholmski, dość spłycony, ale przynajmniej spróbowała... Dla mnie ,,Black Ice" to przede wszystkim mroźny klimat i niebezpieczeństwo; wątek romantyczny jest nieco naiwny i skrojony akurat dla nastolatek.

      Usuń
  13. Ja od samego początku wiedziałam, że chcę przeczytać tę książkę, choć w przypadku serii "Szeptem" było inaczej :)
    Na razie dalej czekam, odwlekam w czasie kupno, jednak przeczuwam, że się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam tę książkę. Idealnie trafiła w mój czytelniczy gust i teraz poszukuję czegoś podobnego, lecz na razie bezskutecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka ma w planach kolejną powieść w podobnych klimatach - ,,Sapphire skies", więc myślę, że w Polsce również zostanie ona wydana.

      Usuń
  15. Przyznaję, że książka zwróciła moją uwagę już w czasie swoich zapowiedzi. Później moja ochota na jej przeczytanie trochę zmalała, ale wciąż jestem jej bardzo ciekawa i chyba przyjdzie czas, że się na nią skuszę ;) Ta okłada strasznie przyciąga wzrok! ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Seria "Szeptem" nawet mi się podobała, choć pewnie dziś pewnie inaczej bym ją odebrała. A tu jestem ciekawa, czy autorka "dorosła" i poprawiła swój styl. Przeczytam, muszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. yyy... pozostaje mi tylko ją przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam książkę, ale czeka w kolejce :D Choć przyznam, że seria Szeptem, była dla mnie koszmarem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, dla mnie też. ,,Black Ice" jest dalekie od ideału, ale ten mroźny klimat jakoś mnie tak chwycił... Normalnie guilty pleasure, wbrew bohaterce, która, jak na mój gust, to trochę za dużo jojczyła. Ale co tam - siedemnastolatka ze złamanym sercem musi być zrozumiana :))

      Usuń
  19. To świetnie, że autorka się rozwija i próbuje z innym gatunkiem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zapowiedziach anglojęzycznych widnieje już kolejny tytuł ,,Sapphire skies", który też ma być jednotomowym thrillerem. Na pewno dam mu szansę, bo ,,Black Ice" miło mnie zaskoczyło.

      Usuń
  20. Świetna recenzja. A książka fantastyczna. Czytałam i nie mogłam się od niej oderwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A powieść faktycznie ma w sobie coś takiego, że mimo wad, nie mogłam się od niej oderwać. Przede wszystkim klimat jest fantastyczny.

      Usuń
  21. Twórczość Fitzpatrick bardzo lubię, więc nie mogę się doczekać, aż złapię tę książkę w ręce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz Fitzpatrick, to wydaje mi się, że ta powieść powinna przypaść ci do gustu :)

      Usuń
  22. Mam w planach serię "Szeptem" tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń