7 sty 2015

,,Point of Retreat/Nieprzekraczalna granica" - Colleen Hoover

Tytuł: Point of Retreat
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo, rok wydania: Simon & Schuster, 2012
Ilość stron: 302

Polskie wydanie
Tytuł: Nieprzekraczalna granica
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: [zapowiedź] 25 lutego 2015

 
~~***~~ 


Jakże miło było wrócić do nietypowej rodziny Cohenów i Cooperów! Sama nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak się za nimi stęskniłam. ,,Nieprzekraczalna granica” czyli kontynuacja niesamowitego ,,Slammed”, zwanego także ,,Pułapką uczuć” przyniosła wiele zaskakujących zmian w losach Layken, Willa, Eddie, Gavina, Kela i Cauldera. Pojawiły się nowe przyjaźnie, dawne romanse i… widmo niepewnej, kruchej przyszłości. Życie zdecydowało się podjąć wiele ważnych decyzji w imieniu bohaterów, powroty zaczęły mieszać się z rozstaniami. Jaki będzie tego finał? 

Kolejna, po Pułapka uczuć, część trylogii opowiadającej o miłosnych perypetiach Layken Cohen i Willa Coopera.

Layken i Willa łączy więcej niż typowe młode pary. Mają za sobą podobne doświadczenia, podobne potrzeby. Oboje stracili rodziców i muszą poradzić sobie z wychowaniem młodszego rodzeństwa, zbyt wcześnie osieroconego.

Wygląda na to, że są dla siebie stworzeni. Ich związek rozpada się jednak w momencie, gdy na drodze Willa pojawia się Vaughn, jego dawna miłość. Chłopak utrzymuje z nią kontakt, mimo że wie, iż Layken może mu nie wybaczyć kłamstw.

Czasami dwoje ludzi musi się rozstać, by zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo siebie potrzebują. Czy Willowi uda się naprawić to, co zniszczył, zanim rozstaną się z Layken na zawsze i już nigdy więcej nie zobaczą? 
źródło opisu: wyd. W.A.B.

,,Nieprzekraczalna granica” jest świetna, ale niestety nie idealna. Próbuje znaleźć złoty środek pomiędzy odpowiedzialnością, która za wcześnie spadła na barki bohaterów, a emocjami, które po brzeg wypełniają związek. To sprawia, że niektóre z sytuacji wydają się być ,,przedramatyzowane” i sztucznie nadmuchane – bo coś się musi dziać, a burza uczuć nie zawsze może się temu przysłużyć. Początkowo akcja rozwija się bardzo powoli, a pierwszy zwrot akcji wydaje się być wymuszony. Pojawienie się Vaughn, byłej dziewczyny Willa, w ogóle nie było potrzebne, przynajmniej nie w takiej formie, w jakiej to przedstawiono. Poprowadzenie tego wątku sprawiło, że zwątpiłam, czy w ogóle czytam powieść pióra Hoover, bo do tej pory wszelkie kryzysy, załamania i dylematy postaci ,,miały ręce i nogi”. Teraz zapanował chaos. Rozumiem, że trzeba było znaleźć dobre wyjaśnienie kryzysu, który musiał nastąpić, by potem móc ukazać siłę miłości głównych bohaterów – tyle, że to wcale nie jest dobre. Nie jest nawet zadowalające. Jest za to bezcelowe, bo wystarczyłoby tylko, gdyby Lake i Will poszli po rozum do głowy zamiast tak bezsensownie się szarpać. Wystarczyłoby choć przez chwilę przestać gadać, spojrzeć wstecz i docenić to, co się ma. Zupełnie nie poznałam tej nowej Layken, która nagle stała się niedojrzałą, tupiącą nóżką małolatą. Miałam ochotę potrząsnąć nią i wykrzyknąć ,,dziewczyno, czego ty w ogóle chcesz?!”. Zrozumiałabym, gdyby chodziło o życie pod presją z powodu bycia głową rodziny i opiekunem dziecka, jednak Lake zrobiła wielki dramat ze sprawy, którą uratowałaby jedna, szczera rozmowa. Nie spodziewałabym się, że ktoś może mieć w sobie tyle złej woli, by z uporem godnym lepszej sprawy rozwalać swój związek, zamiast chcieć go naprawić. Skąd u Hoover taka nagła niekonsekwencja w kreowaniu charakterów postaci? Naprawdę nie wiem, ale to nie zmienia faktu, że najchętniej wycięłabym nożyczkami początek powieści.

Na szczęście, po nieudanym zawiązaniu akcji, powracają bohaterowie których dobrze znam, a ich historia toczy się bez dalszych wpadek. Po nieporadnie poprowadzonym wątku Vaughn, powróciła magia Hoover, a ja niecierpliwie przewracałam kolejne strony i nie przerywałam lektury ani na chwilę. W powieści smutek przeplata się z radością, a czytelnik trzymany jest w niepewności – autorka nie ma litości i chyba chce nas zmusić do obgryzania paznokci z powodu zamartwiania się o losy bohaterów. Tak samo jak w pierwszym tomie, tak i tutaj najpiękniejsze i najbardziej wymowne sceny dzieją się za sprawą poezji. Slam poetycki zaraża kolejnych bohaterów, wydobywając z nich to, co najlepsze. Poruszające wyznania, szukanie w sobie siły, godzenie się i wybaczanie zostało pięknie opakowane w poetyckie strofy. Jeśli chodzi o słowa, to wracają również rodzinne powiedzonka, żarty i humor, który w dużej mierze stanowi o wyjątkowości rodziny Cohen – Cooper. Związek Layken i Willa sprawił, że gorąco im kibicowałam (nawet jeśli wcześniej miałam ochotę udusić Lake). Oni, tak samo jak Eddie i Gavin, w końcu dorastają do rodzinnego życia, którego stali się mimowolnymi uczestnikami. Fantastycznie obserwuje się ich dojrzewanie i rozwój więzi, które ich łączą. W dalszej części książki otrzymałam też to, na co liczyłam – metamorfozę miłości, która wchodzi na nowy, poważniejszy etap, odpowiedni do sytuacji. Pojawiają się również dylematy związane z byciem młodym rodzicem, przy jednoczesnym godzeniu tego z pozycją starszego rodzeństwa. Lake i Will może nie dostaną odznaki wzorowej rodziny, ale starają się jak mogą, by sprostać potwornie trudnej sytuacji, która z czasem wcale nie staje się łatwiejsza. W końcu chłopcy dorastają i pojawiają się nowe problemy – problemy, z którymi tak młodzi ludzie mogą sobie nie poradzić… Czy uda im się zawalczyć o siebie i o rodzinę?

Bohaterowie ,,Nieprzekraczalnej granicy” często popełniają błędy, które doprowadzają czytelnika do rozpaczy. Są tylko młodymi ludźmi na progu dorosłości, która wymaga od nich zdecydowanie więcej, niż od ich rówieśników. Działając po omacku, niszczą pieczołowicie budowane domki z kart i próbują wznosić podwaliny prawdziwych domów. Dzięki sile miłości i przyjaźni tworzą własne rodziny, a los wystawia ich więzi na próbę. Kontynuacja ,,Pułapki uczuć” przynosi nowe wieści z życia znanych i lubianych postaci, które dla wielu czytelników stały się wiernymi przyjaciółmi. Z pewnością Colleen Hoover zaskoczy was po raz kolejny. Niektórym nawet złamie serca…

18 komentarzy:

  1. No to mnie tym początkiem zmartwiłaś, ale przebrnę przez niego dla dalszej części. Bo skoro mówisz, że warto, to znaczy, że tak jest. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hoover zdarza się potykać na początku, ale później nadrabia to z nawiązką :). Szczególnie w swoich doroślejszych, późniejszych powieściach (Ugly love, maybe someday, never never" świetnie sobie radzi.

      Usuń
  2. Nie czytałam jeszcze poprzedniego tomu, ale wiem, że kiedy tylko pojawi się w bibliotece, to sięgnę po niego :) Tak to już jest z kontynuacjami, do dziś pamiętam takie dobre serie, gdzie zawiązanie akcji jest wręcz okropne, ale na szczęście autorowi dalej udaje się to naprostować - tylko po co tam się zakręcać już na samym początku? :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już bywa - albo początki są niezdarne, albo drugie tomy, albo, szczególnie ostatnio, finały. Nie ma siły, autor gdzieś się musi potknąć :)).

      Usuń
  3. Ale narobiłaś mi apetytu swoją recenzją na tę książkę. Bardzo, ale to bardzo chcę ją poznać, gdyż pierwszy tom urzekł mnie bez reszty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie urzekł pierwszy tom, więc nie mogłam odpuścić sobie kontynuacji :).

      Usuń
  4. Jak zapoznam się z pierwszą częścią, to może sięgnę i po drugą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. muszęmuszęmuszę przeczytać 1 część.
    uwielbiam Hopeless, także nic nie powstrzyma mnie przed zapoznaniem się i z tą lekturą. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Pułapka uczuć" jest niesamowita, bardzo często wracam do ulubionych momentów, a na "Nieprzekraczalną granicę" czekam z niecierpliwością :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi tom jest odrobinę słabszy, ale na szczęście nie jest źle :).

      Usuń
  7. Pierwsza część dalej przede mną, ale autorkę znam i bardo lubię, więc cieszę się, ze trzyma poziom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzyma, trzyma, a w najnowszych powieściach jest nawet lepsza :).

      Usuń
  8. Colleen Hoover mam już w swoich lutowych planach (zakupiona, ale trzeba inne zaległości nadrobić) i już nie mogę się doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ciekawa tej książki i to bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli się zdecyduję to zacznę od pierwszego tomu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, w tym przypadku warto czytać chronologicznie.

      Usuń
  11. Już nie mogę się doczekać! Dobrze ze jednak wydadzą 2 tom,juz zacieram rączki ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to trzeci stoi pod znakiem zapytania, bo z tego, co widziałam na stronie autorki, to wydawnictwo na razie nie zakupiło do niego praw. Może to nadrobią/strona zostanie zaktualizowana i okaże się, że finał również się pojawi :).

      Usuń