27 sty 2015

,,Lirael"- Garth Nix


Tytuł: Lirael
Autor: Garth Nix
Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo Literackie, 2014
Ilość stron: 488
Cena: 34,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Literackie
  

Od wydarzeń opisanych w ,,Sabriel" minęło czternaście lat. Stare Królestwo zmieniło się niegdyś dzięki młodej Abhorsen. Teraz staje w obliczu kolejnej zmiany. Ktoś obudził pradawne Zło i pragnie ofiarować świat żywych Krainie Zmarłych. Żyjące w Lodowcu Clayry próbują ujrzeć rodzący się terror i nadchodzącą przyszłość - ale ona jakby nie zamierzała zaistnieć. Czy to oznacza koniec? Rodzina królewska stara się utrzymać na granicy Muru kruchy pokój i wygrać nierówną walkę. Zdają sobie sprawę z tego, że do pokonania tak potężnego Zła będzie potrzebna równie potężna magia.

W drugiej części trylogii o Starym Królestwie Garth Nix odkrywa przed nami tajemniczą przeszłość Lirael – dziewczyny z rodu Clayrów, której losy w niepojęty sposób splatają się z dziejami krainy i jej władców. Opuszczona przez matkę i nieświadoma pochodzenia ojca dziewczyna nie przypomina nikogo ze swoje rozległej, rozgałęzionej rodziny, żyjącej w Lodowcu Clayrów. Nie posiada nawet tak charakterystycznej dla Clayrów mocy Widzenia teraźniejszości i przyszłości. Przekonaj się jakie więzy łączą Sabriel z Lirael i jak pozbawiona daru wizji i nieświadoma drzemiących w niej mocy dziewczyna może ocalić królestwo od inwazji „żywych trupów”.

Bohaterowie książek Sabriel i Lirael powrócą w tomie Abhorsen. W kwietniu 2015 roku ukaże się prequel trylogii o Starym Królestwie pt. Clariel.
 
„O nie, tylko nie kolejny piętnastotomowy cykl fantasty” – przyznam, że z takim właśnie uczuciem zaczynałem czytać Sabriel – pierwszy tom sagi o Starym Królestwie australijskiego pisarza Gartha Niksa. Wrażenie było na tyle dobre, ze na drugi tom – Lirael – rzuciłem się z entuzjazmem. (…) Już niecierpliwie czekam na trzeci.
Wojciech Orliński, „Gazeta Wyborcza”
źródło opisu: wyd. Literackie

Porównując tempo akcji w ,,Sabriel” i ,,Lirael” można zauważyć, że w kontynuacji jest ono zdecydowanie wolniejsze. Pierwszy tom przypominał w swej budowie grę komputerową – bohaterka przemierzała krainę, wykonując po drodze misje, by w finale zmierzyć się z głównym wrogiem. Nix nie kluczył, nie rozwijał zbytnio wątków pobocznych i liczyło się tylko to, co bezpośrednio dotykało Sabriel. Było szybko, dynamicznie i bez dłużyzn. ,,Lirael” przejęła na siebie ciężar oczekiwana na wielką bitwę i stara się przygotować grunt na to, co dopiero nadejdzie wraz z ,,Abhorsenem”. Początkowo to cisza przed burzą, choć wraz z rozwojem wydarzeń, na horyzoncie zaczynają majaczyć się błyskawice. Ponieważ w tym tomie zdecydowano się na wprowadzenie dwóch perspektyw - świata Clayr i rodziny królewskiej, krążymy nad lodowcem i nad zamkiem, w których od stuleci życie toczy się bez większych zmian. Nix obserwuje bohaterów, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, co jest im przeznaczone i spisuje ich losy, jeszcze zwyczajne, pełne typowych obowiązków, ale już stojące na krawędzi. Gdybym miała określić sytuację Lirael i Sametha jednym zdaniem, to zdecydowanie brzmiało by ono: ,,to nie tak miało być!”. Każde z nich wybrało swoją drogę w życiu i wierzyło, że to właśnie nią przyjdzie im kroczyć. Jednak przeznaczono im coś innego… Wybrała ich obca droga, nieznana, wiodąca przez tajemnicze miejsca i nieznane zakątki, pełna zakrętów i zdradzieckich dziur. Na dodatek na jej końcu nie czeka na nich nic dobrego. Obserwujemy metamorfozę czarodziejki, która z irytującej i użalającej się nad sobą dziewczynki staje się kimś, kto wie, jak kroczyć po trudnej ścieżce. Niestety, nie można tego samego powiedzieć o księciu, który nie potrafi odnaleźć się we własnej historii i miota się na kartach powieści. Jest dziecinny i łatwo zapomnieć, ile tak naprawdę ma lat. Zdarzają się w jego działaniach przebłyski spadkobiercy królów i silnego mężczyzny, którym może się stać, dlatego mam nadzieję, że zrehabilituje się w ,,Abhorsenie”. Szkoda byłoby zmarnować siłę jego doświadczeń i nie pozwolić mu się rozwinąć.

Eksplorowanie dwóch różnych zakątków w Starym Królestwie – Lodowca Clayrów oraz stolicy, jednocześnie pozwoliło autorowi nie tylko zapełnić kolejne białe plamy na mapie, ale i rozwinąć zagadnienia związane z magią i polityką. Wiedza zdobyta w ,,Sabriel” teraz trafia do odpowiednich przegródek. Mitologia Starego Królestwa została uporządkowana, a pojęcia Magii Kodeksu i Wolnej Magii przestały być tylko niejasnymi hasłami. Nix wkroczył również na arenę politycznych intryg, choć związany z tym wątek wydaje się dopiero nabierać kształtów. Możliwe, że pomiędzy tak odmiennymi światami dojdzie w końcu do zderzenia, którego Mur nie powstrzyma.

Skupienie się na otoczeniu bohaterów i rozwijanie pomniejszych wątków wyszło powieści na dobre, ale pisarz nie uniknął przy tym dłużyzn. Od czasu do czasu zdarzało mu się tracić równowagę i z pozycji ,,bogaty świat” wpadał do ,,przesady i powtórzeń”. Pojawiło się kilka przegadanych rozdziałów przedstawiających codzienną rutynę czarodziejki i księcia, w których niepotrzebnie przytoczono kilkukrotnie te same fakty z ich życia – przecież wystarczy tylko jedna wzmianka na całą powieść. W ten sposób podkreślono drobiazgi, które właściwie nie mają większego wpływu na fabułę. To powtarzanie się dotyczy również bohaterów drugoplanowych znanych z ,,Sabriel”. Pamiętam, kim są i jaką rolę odegrali, nie muszę po raz kolejny czytać streszczenia ich osiągnięć. Natrętne przypominanie i przedłużanie chwil spokoju przed właściwą akcją składają się na rozwlekłość, przez którą początkowo trudno mi było przebrnąć. To, na dobrą sprawę, mój jedyny zarzut względem ,,Lirael”. Cenię to, że Nix skupił się na przedstawieniu życia bohaterów pochodzących z różnych kręgów, ale w swej gorliwości nieco się zagalopował. 

Atmosfera mroku i niepokoju, podszyta odrobiną horroru, która tak bardzo spodobała mi się w ,,Sabriel”, jest również obecna w ,,Lirael” i ogrywa jeszcze ważniejszą rolę. Wzrastające w siłę Zło rozdrapuje pazurami ziemie Królestwa, pozostawiając za sobą trupy. To przede wszystkim za jego sprawą akcja nabiera tempa, a czytelnik dostaje gęsiej skórki. Nix wyśmienicie kreuje klimat książki, w której odór strachu i niebezpieczeństwa miesza się z gorzkim posmakiem magii, na dodatek ogłuszając czytelnika posępnym wyciem ożywionych zwłok.

Nietypową zaletą ,,Lirael”, niezwiązaną z fabułą, jest jej… wiek. Jako przedstawicielki fantastyki młodzieżowej nie miała ona okazji poddać się modom panującym w powieściach dla nastolatków. Wydana po raz pierwszy w 2001 roku, zachowała swoją niepowtarzalność i pozwala odetchnąć od obecnie stosowanych schematów. Można zabawić się w zgadywanki i wyobrazić sobie, że gdyby Nix był kobietą i wydał powieść w 2013 roku, to głównym zmartwieniem Lirael byłoby uczucie łączące ją z przystojnym strażnikiem oraz westchnienia pod adresem księcia, z kolei powodzenie całej misji zależałoby od burzliwego romansu (zaraz, czy to wam czegoś nie przypomina?). Obecnie wielu autorów ,,młodzieżówek” nie łączy takiego mroku i nastoletnich bohaterów w jednej powieści. Szkoda, bo jak widać na przykładzie serii o Starym Królestwie - to dobre rozwiązanie.

Na miejscu Sabriel byłabym dumna z Lirael. Młoda czarodziejka niespodziewanie znalazła się w świecie potężnej magii, krwiożerczych trupów, starożytnego zła i na dodatek musiała zająć się księciem, który nie do końca był świadomy tego, jak wygląda życie poza zamkiem. Powtórzę też to, co napisałam przy okazji recenzowania ,,Sabriel": Garth Nix kreuje silne, odważne i ciekawe świata bohaterki, tworzy barwny świat i bogate wierzenia, a na dodatek roztacza nad wszystkim mroczną, upiorną atmosferę. W ,,Lirael" zdarza mu się snuć opowieść zbyt długo i powtarzać już usłyszane fragmenty historii, dlatego za to powieść nie otrzyma ode mnie najwyższej możliwej oceny. Mimo tej wady, naprawdę nie żałuję, że udałam się w podróż obfitującą w zarówno interesujące, jak i groźne wydarzenia. Teraz jej szlak wiedzie nieubłaganie wprost w paszczę Zła i hordy zmarłych - a to oznacza, że może być tylko ciekawiej.

Chyba sama muszę zapoznać się z Kodeksem, zanim sięgnę po ,,Abhorsena". Tak na wszelki wypadek.


Recenzja bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love

22 komentarze:

  1. Zaczynam ogromnie żałowac, że nie sięgnęłam po tę serię, gdy mi się pchała do rak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jeszcze będzie na to okazja :).

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, że książka została wydana po raz pierwszy w 2001. Poszukam pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
  3. Już od dawna mam chętkę na ta serię ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem po lekturze pierwszej części. Teraz przede mną tom drugi i z przyjemnością rozpocznę czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadza się, "Lirael" się dłuży, ale ogólnie nie jest zła. Już zaczęłam czytać "Abhorsena", coby nie uronić za dużo z pomniejszych wątków, co do których mam nadzieję, że znajdą swoje ukoronowanie w ostatnim tomie trylogii. No i czekam na akcję!! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przymierzam się do ,,Abhorsena" bo Nix przerwał w tak interesującym momencie, że muszę wiedzieć, co będzie dalej :).

      Usuń
  6. Kiedy przeczytać te wszystkie książki?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się nad tym zastanawiam - może kiedyś ktoś rozwiąże ten dylemat i będzie można przeczytać absolutnie wszystko ze swojej listy :).

      Usuń
  7. Słyszałam dużo dobrego o tym pisarzu i po prostu muszę zapoznać się z jego twórczością!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nabieram coraz większej ochoty na książkę, skoro moda na wdychanie głównej bohaterki do przystojnego mężczyzny jeszcze nie nadeszła to może to być niezwykle dobry kawałek fantastyki. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze czytam tom pierwszy, ale wrócę do lektury tej recenzji :D Już wystarczyło mi hasło "rodzina królewska" aby przyśpieszyć lekturę ;) To chyba dla mnie słowo klucz (jedno z wielu) - oczywiście taka rodzina tylko w powieściach fantasy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam zbyt wiele zdradzać dla osób nieznających pierwszego tomu, ale powiem jeszcze, że mnie Nix miło zaskoczył :).

      Usuń
  10. Nie słyszałam nigdy wcześniej o tej serii, ale na chwilę obecną nie dam rady się z nią zaznajomić, gdyż mam inne zobowiązania czytelnicze, z których muszę dość szybko się wywiązać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak dobrze, że przeczytałam całą serię jakiś rok temu, gdy jeszcze nie została wznowiona i nikt o niej nie wiedział ;) Lubię odkrywać perełki fantasy, mniej znane, a ten cykl był właśnie dla mnie czymś takim - odkryciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szukałam wcześniej ,,Sabriel", ale że nigdzie jej nie znalazłam, to sobie odpuściłam. Cieszę się, że ją wznowiono, bo naprawdę wyróżnia się wśród nowocześniejszych fantasy YA :). I masz rację - to jest odkrycie :).

      Usuń
  12. Nie mogę się doczekać aż dostanę całą trylogię w swoje ręce! Zapowiada się wyśmienicie. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...I o ile umiem ocenić po dwóch tomach, to seria Nixa jest bardzo blisko bycia wyśmienitą :)

      Usuń
  13. Seria kusi i nęci, nic tylko po nią sięgnąć. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. "Sabriel" bardziej przypadła mi do gustu, ale "Lirael" też mi się podobała. Musze jeszcze przeczytać Abhorsena ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. oj skusiłabym się, skusiła. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wygląda na to, że to seria, która nie zanudzi mnie schematycznością.Aż mam ochotę poznać oba tomy. Tylko raczej nie teraz, może za jakiś czas. Okładki są cudne ;)

    OdpowiedzUsuń