28 sty 2015

,,Breathe" - Abbi Glines

 

Tytuł: Breathe
Autor: Abbi Glines
Wydawnictwo, rok wydania: Simon Pulse, 2013
Ilość stron: 333

Polskie wydanie
Brak informacji


~~***~~


Nie wiem, co napisać.

O książkach naprawdę dobrych pisze się łatwo – za łatwo. Przelewamy w recenzję swoje emocje i zachwyt, próbujemy opisać odczucia, które innym mogą wydać się tak sztuczne, że aż podejrzane. Taki entuzjazm? Niewiara w to, że coś może być ,,aż tak” dobre to rzecz powszechna. Ten, kto nie przeczytał, może nie zrozumieć i sceptycznie podchodzić do eksplozji cudów, ochów i innych pokrewnych. O książkach naprawdę złych pisze się równie łatwo – aż czasem czytelnika ponosi i rzuca w mroczne rejony. Wyklina powieść, rwie włosy z głowy i kartki z tomu. Rozpacza nad straconym czasem i kręci głową nad statusem bestsellera.

A jak pisać o książkach nijakich, których recenzję można zamknąć we wzruszeniu ramion? Taką powieścią jest właśnie ,,Breathe” Abbi Glines. Czy żałuję, że ją przeczytałam? W sumie mi to obojętne. Czy mam poczucie, że zmarnowałam czas? Tak. Nie. Nie wiem. Czy perypetie bohaterów mnie zainteresowały i przeżywałam ich wzloty i upadki? Nie, bo wszystko było mi obojętne. Gdybym miała wskazać trzy filary tej powieści, to byłyby to: nijakość, obojętność i przewidywalność. 

W nadmorskim miasteczku Sea Breeze, Sadie odkrywa, że sława jest niczym w obliczu namiętności. Zmysłowa powieść pióra bestsellerowej autorki Abbi Glines.

Wakacyjna praca Sadie White nie czeka na nią na plaży. Dziewczyna, w przeciwieństwie do swoich rówieśniczek, nie będzie dorabiać sobie jako ratowniczka. Ponieważ jej matka jest w ciąży i nie chce pracować, Sadie przejmie jej posadę jako pomoc domowa w posiadłości zamożnej rodziny.

Kiedy rodzina przyjeżdża na wakacyjny wypoczynek, zaskoczona Sadie odkrywa, że właścicielem domu jest Jax Stone, jeden z najgorętszych nastoletnich rockmanów na świecie. Gdyby Sadie była normalna – czyli gdyby nie spędziła swojego życia opiekując się matką i dbając o dom – może byłaby podekscytowana faktem, że pracuje dla gwiazdy rocka. Ale nie jest.

Choć sława Jaxa nie robi wrażenia na Sadie, to on i tak nie może przestać myśleć o dziewczynie. Sadie go fascynuje, choć próbuje zwalczyć to zainteresowanie. W jego świecie związki nigdy nie kończą się dobrze i choć bardzo jej pragnie, to jest też przekonany, że Sadie zasługuje na kogoś lepszego. Wraz z upływem lata, Jax czuje, że namiętność nie pozwala mu oddychać, a Sadie wydaje się być jedynym źródłem tlenu.

Czy miłość zdoła przezwyciężyć różnice? Każdy kolejny oddech przybliża ich do odpowiedzi…
Źródło: tłumaczenie własne, opis wyd. Simon Pulse

Sadie jest siedemnastoletnią, długonogą, jasnowłosą pięknością, która zupełnie nie zdaje sobie sprawy ze swojej urody i przez większość czasu stara się być niewidzialną dla reszty świata. Ze względu na biedę panującą w domu, nosi ciuchy z lumpeksu i musi pracować jako pokojówka, by utrzymać powiększającą się rodzinę. Obserwując swoją równie piękną i ciężarną matkę, Jessicę, która nie ma za grosz dojrzałości w sobie i wciąż pakuje się w związki bez przyszłości, Sadie stwierdza, że bycie nijaką bardziej jej się przysłuży w życiu. Na początku książki, co stronę musiałam wysłuchiwać, jak to Sadie jest nijaka, nieciekawa, nie ma charakteru ani zainteresowań, jest przeźroczysta… Nie wiem, miałam z nią usiąść i płakać nad ogólną beznadziejnością? Kreacji tej bohaterki brakuje konsekwencji – z jednej strony jest świadoma swojej urody i specjalnie wtapia się w tło, bo chce uniknąć losu swojej matki, a z drugiej narzeka na to, że naprawdę jest nikim i nie ma pojęcia, jakie wrażenie robi na chłopakach. To w końcu jak z nią jest – na przestrzeni jednego rozdziału potrafi być świadomą swojego piękna dziewczyną z silnym charakterem, która nie wie, że jest piękna, a o jej charakterze nie można powiedzieć nic dobrego. To tak się da? Jej jedyną zaletą jest podkreślana co krok dojrzałość, bowiem Sadie musi przejąć rolę matki i zajmować się nieporadną życiowo Jessicą. Istny Kopciuszek.

Skoro mamy Kopciuszka, to musi być i Książę. Jest – bajecznie bogaty, bajecznie sławny i bajecznie przystojny Jax Stone. Gwiazda rocka uwielbiana przez nastolatki z całego świata. Choć Jax stwarza wrażenie, że jest flirciarzem i garściami czerpie z rockowego stylu życia, to w głębi duszy jest biednym, niezrozumianym muzykiem, który nigdy w życiu nie zetknął się ze zwyczajną, skromną dziewczyną. Tak, dobrze widzicie - Jax twierdzi, że nigdy nie spotkał przeciętnej nastolatki, która byłaby po prostu przyjacielska w stosunku do innych ludzi, ambitna i naturalna. Ech, chyba faktycznie ciężko być kimś sławnym... W stosunku do swojej wybranki jest zaborczy, a wszelkich rywali eliminuje bez ostrzeżenia. Dzięki swojemu bogactwu może zapewnić ukochanej wszystko, o czym tylko zamarzy. Sam posiada największy i najpiękniejszy dom w Sea Breeze, o który dba pomoc domowa.

Gwiazda rocka i nieświadoma swojego piękna pokojówka. Dobra dziewczyna i zły chłopak. Gorące lato w nadmorskim miasteczku. Ten, kto zgadnie, jak potoczy się ich historia, w nagrodę dostanie nic – bo tutaj nawet zgadywać nie trzeba. Ich historia jest prosta, słodka i naznaczona błyskawiczną miłością, której okoliczności biją na głowę inne natychmiastowe zakochanie.

Choć Glines używa bardzo prostego, codziennego języka i zupełnie nie trzeba się wysilać, by płynąć z nurtem historii, to i tak z trudem brnęłam przez ,,Breathe” i w trakcie lektury zastanawiałam się, po co w ogóle chcę dotrzeć do końca. Oczy mi się zamykały, myśli uciekały na boki, a wszystko przez przewidywalność i wtórność. Już po przeczytaniu opisu wiedziałam, co się święci, ale i tak musiałam skonfrontować swoje wyobrażenia z rzeczywistością. Chciałam odprężyć się przy zupełnie niewymagającym czytadle, ale niechże ono chociaż interesujące będzie! W trakcie lektury odniosłam za to wrażenie, że oglądam młodzieżowy serial obyczajowy, stworzony przez osoby, które nie lubią ingerować w schematy. Skoro coś spisało się tysiąc razy wcześniej, to niby po co mamy to ubarwiać? W sumie racja, minimalny wysiłek opłacił się ,,Breathe”, które doczekało się już kilku wznowień.

,,Breathe” to pierwszy tom dziewięciotomowej serii traktującej o perypetiach grupy przyjaciół z miasteczka Sea Breeze. Ten debiut sprawił, że Abbi Glines podbiła serca czytelniczek, ale ja na razie się do nich nie zaliczam. To pierwsze, niezbyt owocne spotkanie nie będzie jednak ostatnim – zamierzam śledzić fenomen Glines i może w końcu go zrozumiem. Napisała tyle powieści, że może trafię na coś, co pozwoli mi zmienić zdanie na temat jej twórczości.

Jak na razie – nie mogę odetchnąć z ulgą.

27 komentarzy:

  1. Ja chyba też do grona fanów autorki nie dołączę. Poza tym przeraża mnie te 9 tomów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość, że to 9 tomów, to dochodzą do tego jeszcze inne serie... Glines ma niezłe tempo, to trzeba przyznać :)

      Usuń
  2. Raczej sobie odpuszczę:)

    OdpowiedzUsuń
  3. A więc seria Sea Breeze była pierwszą napisaną przez Abbi?
    Jestem świeżo po lekturze trylogii "Za daleko" wchodzącej w skład serii "Rosemary beach"- i już widać pierwsze podobieństwo- nadmorskie miasteczko. Ogólnie sama seria też wygląda podobnie, składa się powiem z trylogii i dylogii o przyjaciołach z tego miasteczka. Kreacja głównych bohaterów też jest mi znajoma. Ona: cudowna blond piękność, co prawda bez większych kompleksów, ale też bez grosza przy duszy. On przystojny i obrzydliwie bogaty, choć nie gwiazda rocka, to blisko, bo jej syn, w dodatku z ogromny zazdrośnik. Podobieństw jest naprawdę ogrom, a mimo to wspomnianą trylogię czytało mi się obłędnie dobrze. Miała co prawda gorsze momenty a sceny erotyczne wydawały mi się stale identyczne, ale i tak nie zmienia to faktu, że historia zrobiła na mnie pozytywne wrażenie i zachęciła do sięgnięcia po kolejne tomy. Jednak jeśli jedyną różnicą między seriami ma być fakt, że jedna jest wciągająca a druga nie to chyba pozostanę wierna "Rosemary Beach" a "Sea Breeze" sobie odpuszczę. O ile zdołam się powstrzymać jeśli wyjdzie kiedyś u nas ;-)
    Pozdrawiam!

    P.S. Czy przypadkiem to nie jedna z książek z tej serii ma zostać zekranizowana? Tak mi się przypomina jeden z Twoich postów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, zekranizowany ma być trzeci tom tej serii :).

      Jeśli chodzi o serie, to ,,Breathe" jest debiutem Glines; potem napisała równocześnie kilka serii, które się przeplatają. Wiem, że w skład ,,Rosemary Beach" wchodzi kilka mniejszych serii, w tym ,,Za daleko", które mam w planach. Nie wykluczam jednak, że i bohaterowie ,,Sea Breeze" pojawiają się tu i ówdzie - o to trzeba by zapytać znawcę powieści Glines :). Nie wiem, czy ,,Sea Breeze" pojawi się w Polsce, ale chętnie poznam odczucia innych czytelniczek.

      Usuń
  4. Poznałam już styl autorki czytając 'O krok za daleko', i miała trochę 'ale' do niego, jednak nie zmienia to faktu, że planuję sięgnąć po inne jej książki. Jednak pozostanę przy serii Rosemery beach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam właśnie "O krok za daleko", więc nie znam jeszcze za dobrze stylu tej autorki, ale dokładnie wiem, jak to jest kiedy powieść, a już szczególnie jej bohaterowie stają się czytelnikowi całkowicie obojętni. Sama w lekturach (każdej) szukam ciekawych cytatów (dialogi ale i opisy) więc jeśli znajdę takich choć kilka to wiem, że czas na lekturę nie był zmarnowany - niesmak jednak pozostaje.
    "pierwszy tom dziewięciotomowej serii" - > więc ta seria odpada :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,O krok za daleko" mam w planach, podobno jest o wiele lepsze niż ,,Breathe", więc mam trochę nadziei (ale nie za dużo, szczerze mówiąc :) ).

      Usuń
  6. Mam za sobą pierwsze 4 tomy serii ''O krok za daleko'' wydane w Polsce, które bardzo mi się podobały. Ciekawe, emocjonalne historie napisane prostym, konkretnym językiem, czyli tak, jak lubię. Dlatego jestem niemal przekonana, że powyższa pozycja również skradnie moje serce. Zresztą połączenie gwiazdy rocka i nieświadomej swojego piękna pokojówki to już mnie ''nakręca'' :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz takie połączenie, to ,,Breathe" rzeczywiście może być dla ciebie przyjemną lekturą :).

      Usuń
  7. Skoro "nijakość, obojętność i przewidywalność" rządzi w tej książce, to raczej po nią nie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko to mówię, ale w tym przypadku niewiele stracisz :).

      Usuń
  8. Czytałam dwa tomy serii O krok za daleko. To nie moje klimaty. Za stereotypowo, za słodko, za mdło :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowałam się sięgnąć w przyszłości po ,,O krok za daleko", ale mam świadomość, co mnie może czekać. Jeśli to przyszłe spotkanie nie wypali, to pożegnam się z Glines.

      Usuń
  9. Nie chcę zaczynać kiepskiej serii, ponieważ mało ich czytam i nie chciałabym zaczynać od takiej banalnej historii. Poczekam na kolejne recenzje pozostałych tomów, moze się przekonam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda , że książka okazała się tak słaba.

    OdpowiedzUsuń
  11. Z Abbi Glines spotkałam się przy okazji " "Przypadkowego szczęścia". Czytanie tej książki było torturą i choć zazwyczaj od podobnych wniosków się powstrzymuje, to jednak zrobiłam wyjątek - ta autorka nie ma u mnie szans. Nie rozumiem jej fenomenu. Postacie, które tworzy są płytkie i powierzchowne. Raczej nic/nikt mnie już do niej nie przekona. Szkoda mojego czasu ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wyobraź sobie, że przed sięgnięciem po ,,Breathe" spotkałam się z opinią, że to najsłabsza książka Glines. Z ciekawości chciałam zacząć od debiutu. Skoro ,,Przypadkowe szczęście" cię nie zachwyciło, delikatnie mówiąc, to lepiej do Sea Breeze nie zaglądaj :)

      Usuń
  12. Jak pierwsza część jest przewidywalna, to ja książce podziękuję. I te dziewięć tomów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie ilość tomów onieśmiela... Może któryś z nich nie jest tak mocno przewidywalny, ale nie wiem, czy zdołam do niego dotrzeć.

      Usuń
  13. "Tak. Nie. Nie wiem" :-)))
    Czasem i takie książki się trafiają. Faktycznie niełatwo się o nich pisze, bo w sumie co ciekawego można opowiedzieć o bylejakości?

    Ta autorka już mnie zdążyła rozczarować, ale ma jakąś lekkość w sposobie pisania, która sprawia, że czasem mam ochotę do niej zajrzeć. Ot, dla rozrywki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glines faktycznie ma lekkie pióro i gdyby udało jej się połączyć je z interesującą historią, mogłoby wyjść z tego coś dobrego.

      Usuń
  14. Nie poznałam jeszcze twórczości tej autorki, lecz czytając Twoją recenzję oraz komentarze do niej chyba nie mam czego żałować :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O widzisz, a ja ostatnio miałam ochotę na tą serię ogromną. Teraz trochę przystopuje, bo i a nie lubię podobnych wynurzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jezu, znowu gwiazda rocka? Nie zniosę tego. A w dodatku 9 tomów? Jeszcze gorzej... Jednak Abi Glines nadal przede mną, mam pierwsze 3 tomy serii wydanej w Polsce. Zobaczymy, czy mnie przekona ten fenomen ;)

    OdpowiedzUsuń