13 sty 2015

,,All the Bright Places" - Jennifer Niven


Tytuł: All the Bright Places
Autor: Jennifer Niven 
Wydawnictwo, rok wydania: Knopf, 2015
Ilość stron: 392

Polskie wydanie
Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Bukowy Las w serii Myślnik.


~~***~~
 

Powoli zanurzam się w chłodnej wodzie. Krok za krokiem, krok za krokiem. Jest cicho i spokojnie. Schodzę brzegiem jeziora, a woda obejmuje moje nogi, brzuch, zakrywa klatkę piersiową, sięga ramion. Stopniowo tracę grunt pod nogami, ale nie boję się. Unoszę się. Nic złego się nie dzieje. Otacza mnie woda i cisza. Taki piękny spokój.

Nagle coś wciąga mnie pod powierzchnię, naciska na ramiona, wpychając mnie do głębi. Tafla zostaje zmącona. Mrok, zalewa mnie mrok. Światło dnia migocze w oddali.

Znikam. I znów zapada cisza.

Tak można opisać zarówno stan ducha głównych bohaterów powieści ,,All the bright places”, jak i samopoczucie czytelnika w trakcie lektury. To powieść, w którą zanurzamy się powoli, nieświadomi tego, co czeka na nas na dnie. Znajdujemy wiele chwil niepokoju, którym podszyte są nawet słoneczne momenty. Brzmi jak powieść grozy albo kryminał? Cóż, strach może mieć wiele twarzy.


,,Gwiazd naszych wina" spotyka ,,Eleanor & Parka"w poruszającej historii miłosnej o dziewczynie, która uczy się żyć od chłopaka, który zamierza umrzeć.

Theodore Finch fascynuje się śmiercią i ciągle rozmyśla na temat sposobów odebrania sobie życia. Jednak za każdym razem coś dobrego, nieważne jak małego, powstrzymuje go przed tym.

Violet Markey żyje z myślą o przyszłości, odliczając dni do ukończenia liceum, kiedy to będzie mogła opuścić rodzinne miasteczko w Indianie i uwolnić się od rozpaczy związanej z niedawną śmiercią ukochanej siostry.

Kiedy Finch i Violet spotykają się na gzymsie szkolnej dzwonnicy, tak naprawdę nie wiadomo, kto kogo ratuje. Kiedy postanawiają razem wykonać projekt dotyczący ,,cudów natury" w ich stanie, Finch i Violet dokonują razem ważniejszych odkryć: tylko z Violet Finch może być sobą - dziwnym, zabawnym chłopakiem, który wcale nie jest takim wielkim dziwakiem, za jakiego mają go inni. Tylko przy Finchu Violet może zapomnieć o liczeniu dni i po prostu żyć. 

Jednak gdy świat Violet zaczyna się powiększać, świat Fincha zaczyna się kurczyć...
opis: wyd. Knopf, tłumaczenie: własne.


Początkowo powieść nie zrobiła na mnie dużego wrażenia. Ot, Young Adult podejmujące trudny problem – nie pierwszy i nie ostatni raz stykam się z czymś takim. Upłynęło trochę czasu i w mojej głowie zaznaczyła swoją obecność jedna myśl: ,,boję się dotrzeć do zakończenia. Boję się tego, co mogę tam znaleźć, bo wiem, że będzie płacz”. W gruncie rzeczy, po przekroczeniu połowy powieści zaczęłam domyślać się, jak autorka zakończy historię i chyba właśnie to było najbardziej przerażające. Ta niemoc i niemożność wpływania na wydarzenia, siłą rzeczy czyni czytelnika jednym z bohaterów.

W książce panuje dość tradycyjny podział na dwie perspektywy. Zaglądamy do umysłu Violet i Theo, co ma niebagatelne znaczenie w kontekście tematyki powieści. To para równie nietypowa, jak okoliczności, w których się poznali. Z jednej strony można powiedzieć, że są identyczni, ale z drugiej… stoją po dwóch przeciwnych stronach barykady. Violet do tej pory była popularna, ale po śmierci siostry usunęła się w cień. Nadal jest dobrą, spokojną dziewczyną, tyle że teraz żałoba spadła na nią niczym sen, z którego nie chce się obudzić. Wycofuje się z życia w głąb siebie. Theo jest popularny przez swoje ekscentryczne zachowanie, staje się kimś na miarę żyjącej szkolnej legendy. Otaczają go plotki, przyczepiają się do niego kolejne etykietki. A on? Robi wszystko, by nie zasnąć. Jednak sen, a raczej ,,sen” w świecie Theo nie jest tym, który my znamy, gdy idziemy do łóżka i budzimy się następnego dnia. Finch zna jeszcze jeden rodzaj, którego unika jak ognia. Niven wyszła od wspólnych odczuć bohaterów – zakochania, smutku, przygnębienia, żałoby, radości i rozpisała dla nich zupełnie inne ścieżki. Ich nastroje mają różne źródła i pozwalają czytelnikowi na przekonanie się, jak różne odcienie może mieć ta sama emocja, w zależności od tego, czy przeżywa ją osoba chora, czy zdrowa. 

Choroba? Tak, to jeden z głównych motywów powieści. Jednak nie spodziewajcie się raka, bo w przypadku ,,All the bright places” choruje psychika i to na kilka sposobów… Niven pochyla się nad złamanymi przez życie bohaterami, którzy nie czują tego, czego oczekuje od nich świat. Budzą dyskomfort w swoim otoczeniu, a ludzie przyjmują w stosunku do nich różne postawy, co w wielu przypadkach prowadzi do stygmatyzacji. A z tym Theo Finch i Violet Markey próbują walczyć, desperacko zdrapując przyklejone do nich etykietki. Autorka pokazuje, jak tragiczne skutki może przynieść zaklęty krąg naznaczania i w jaki sposób można pomóc jego ofiarom. Zwraca również uwagę na ludzką dwulicowość i ,,nieoczywistość” niektórych sytuacji – obserwujący życie Theo i Violet często kwitują, że ,,oni tacy są/on robi co chce/ona po prostu przeżywa śmierć siostry/to taki etap”. Jednak czy w stylu bycia nie kryje się czasem coś więcej? Czy osoba postronna jest w stanie zauważyć, gdy ktoś stacza się w ciemną otchłań, z której może nie być powrotu? Myślę, że Niven mogłaby w kontekście tych pytań dopracować nieco bohaterów drugoplanowych, jeszcze bardziej ,,wyostrzyć” ich perspektywę na to, co się dzieje z głównymi postaciami. W tej historii ważny jest absolutnie każdy głos i dlatego powinien on być dobrze wyeksponowany i dostrzegalny dla czytelnika. 

Powieść ze swoim ładunkiem emocjonalnym powoli wkrada się do duszy czytelnika. Wstęp jest całkiem niewinny i nam wydaje się, że wiemy, z czym mamy do czynienia. Ta powolność i spokój mogą zniechęcić niektórych czytelników, ale uwierzcie mi, naprawdę warto poświęcić tej książce czas i przeczytać ją od początku do końca. By umieć docenić ,,All the bright places”, trzeba poznać całokształt historii. Początek powieści jest dla autorki synonimem powierzchownej znajomości, a każdy kolejny rozdział to mocniej zawiązująca się relacja, kolejne etapy uważnej obserwacji.

Teraz czas na rozprawienie się z szyldem reklamowym, pod którym zadebiutowała powieść. ,,All the bright places” określane jest jako: ,,Gwiazd naszych wina” spotyka ,,Eleanor & Parka”. Ja mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć ,,bez sensu”. Wiem wiem, że to typowy zabieg, by nowość porównywać do ultra popularnej powieści, ale skąd im się wzięło akurat ,,Gwiazd naszych wina”? Bo jak Young Adult to musi być Green i nie ma siły, by dopasować kogoś innego? Chyba wybrali ten tytuł na podstawie kolorystyki okładki i faktu, że to też Young Adult. Jedyne podobieństwo to para nastolatków borykająca się z ciężkimi problemami. Green to Green, Niven to Niven – żadne z nich nie jest gorsze od tego drugiego i choć piszą w tym samym gatunku, to robią to inaczej. Nawet chorobę i śmierć traktują inaczej. Z kolei jeśli chodzi o ,,Eleanor & Park”, to jest to nieco lepsze porównanie. Violet i Finch, tak samo jak Eleanor i Park, poprzez związek kreują własny, mały świat, do którego nikt inny nie ma wstępu. Pióro Niven może odrobinę kojarzyć się z tym, co robi Rowell, to fakt. Od siebie, do tej mieszanki, dorzuciłabym powieść ,,I’ll give you the sun” Jandy Nelson (jeśli będziecie mieli możliwość, to sięgnijcie po tą powieść, bo jest niesamowita). Podobnie uchwycona atmosfera i nietuzinkowi bohaterowie to elementy łączące obydwie powieści.

Cieszę się, że Young Adult podejmuje dialog z własnymi bohaterami i czytelnikami. Powieści stały się nie tylko rozrywką, ale i drogowskazem, który może pomóc przy wychodzeniu z problemów. Książki nie tylko stanowią ucieczkę od rzeczywistości, ale i wsparcie w mierzeniu się z życiem. Dzięki wielu historiom nastolatki mogą przekonać się, że nie są sami – czy to ze względu na swoją chorobę psychiczną albo fizyczną, czy fakt, że padli ofiarą przemocy. Young Adult na dodatek rozbija skorupy stereotypów, udowadniając, że każdy może znaleźć w sobie odwagę na to, by sięgnąć ponad granice odgórnie narzucone przez innych.

On nie chce zasnąć, ona nie chce się obudzić. Każde z nich na własny sposób próbuje ominąć życie. ,,All the bright places” to powieść, którą należy oswoić – i zdobyć jej zaufanie. Ona nie zdradza swoich sekretów od razu, raczej zmienia każdy rozdział w stopień, dzięki czemu czytelnik schodzi w głąb jej historii. Tutaj łzy nie przychodzą od razu. Jennifer Niven, wykorzystując elementy z własnego życia, stworzyła opowieść o szukaniu jasnych miejsc w życiu, w którym smutek i choroba pozostawiają ciemne plamy rozmazane od łez.

P.S. Obecnie trwają prace nad zekranizowaniem powieści. W roli Violet wcieli się Elle Fanning. Na razie nieznane są dokładniejsze informacje na temat premiery filmu. 
P.S.2. Widoczne na okładce symbole nawiązują do imienia Violet - fiołek i nazwiska Fincha - zięba.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu Okładkowe Love
__________
źródła: 
http://instagram.com/allthebrightplaces/
http://allthebrightplaces.tumblr.com/

20 komentarzy:

  1. Ciekawe kto to u nas wyda... dobrze,ze wspominałaś o braku istotnego związku z GNW to by mnie nie zachęciło ☺
    PS. Zadałam Ci mailowe pytanie,jako ekspertowi ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie widziałam, już odpisałam :).

      Usuń
  2. Okladka na wskroś oryginalna. Właściwie nie spodziewałabym się, że trwają prace nad ekranizacją, zaskoczyło mnie to. Fabuła całkiem odpowiednia dla mnie, ale przekonałaś mnie przede wszystkim tym, że czuje się, iż książka zmierza do czegoś większego, do wzruszającego zakończenia - to się ceni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo oprawa jest jeszcze bardziej oryginalna - papier obwoluty ma różne faktury, błękitna część przypomina chropowatą tapetę, a te małe zagniecenia na karteczkach faktycznie można wyczuć palcami, na dodatek (niewidoczne na zdjęciu) skrzydełka obwoluty mają ślady rozdarć, które również można wyczuć opuszkami. Niby to drobiazgi, ale taka dbałość o szczegóły się chwali :).

      Usuń
  3. Nie mam serca do YA, ale podoba mi się, gdy powieść nie jest czczą historyjką, ale mądrą powieścią, która być może wskaże młodym ludziom metody na rozwiązanie pewnych poblemów. Swoją drogą niektóre rekomendacje są d*** warte, ale za pewne robią swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie robią swoje, ale wielu czytelników przede mną zauważyło, że akurat to konkretne porównanie niezbyt pokrywa się z tym, co oferuje powieść Niven.

      Usuń
  4. Lubię ten gatunek, więc myślę, że mogę dać szansę tej książce. Całkiem ciekawie się zapowiada.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładka przykuwa uwagę i interesująca tematyka. Ciekawe kiedy książka zostanie wydana w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nic nie wiadomo na temat daty premiery, ale podejrzewam, że niedługo, w takim nawale zapowiedzi i nowości ,,coś się ruszy" :).

      Usuń
  6. Chciałam sięgnąć po tę książkę, bo ostatnio wszędzie o niej głośno. Nie byłam przekonana, ale zmieniam zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też skusił mnie fakt, że jest o niej głośno i posiada dość wysoką ocenę. Dodatkowo przeczytałam artykuł, w którym osoba chorująca na tę samą przypadłość, co jeden z bohaterów, wypowiedziała się na temat wiarygodności i opisów. Według niej autorka spisała się świetnie.

      Usuń
  7. Ja poczekam na polskie wydanie, skoro któreś z wydawnictw zakupiło prawa, to czekam z niecierpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po przeczytaniu recenzji mogę tylko rzucić czymś w ścianę, że mój angielski jest na tyle słaby, że raczej niewiele zrozumiałabym po sięgnięciu po tę książkę w oryginale. To przez Ciebie! Narobiłaś mi dużej ochoty na tę powieść, a ja teraz będę musiała albo całymi dniami zakuwać słówka albo czekać aż wydadzą tę książkę w Polsce (mam nadzieję, że zrobi to Otwarte albo Egmont. Byle nie Mag albo Amber). Nieładnie!
    A tak na serio, to recenzja bardzo ciekawa, a okładka tej książki jest... po prostu śliczna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do potencjalnego wydawcy, to mam kilka typów: właśnie Otwarte, Egmont, być może Nasza Księgarnia albo Feeria, która ruszyła z młodzieżówkami. Mag zdecydowanie nie, bo oni skupiają się na fantastyce, a Amber... Wydaje mi się, że teraz bardziej inwestuje w New Adult. Chyba, że zaskoczy nas jakiś nowy gracz :)
      Istnieje mnóstwo dobrych powieści, które pomogą zabić ci czas i skrócić oczekiwanie :).

      Usuń
  9. Jestem ciekawa, kiedy premiera tej książki. Będę czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award ;)
    Debby, http://myslamipisane.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award.html#more

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobra, przyznam otwarcie - jestem na tyle leniwa, że poczekam na polską premierę ;d A tak na poważnie, to książka wydaje się potencjalnie dobra. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, bo właśnie nastawiłaś mnie na dobrą lekturę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że polskie wydanie cię nie rozczaruje przez mój entuzjazm :).

      Usuń