18 gru 2014

,,Marsjanin" - Andy Weir

Tytuł: Marsjanin
Autor: Andy Weir
Wydawnictwo, rok wydania: Akurat, 2014
Ilość stron: 384
Cena: 39,99 zł


~~***~~ 


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Akurat

http://lubimyczytac.pl/



Houston, nie mamy absolutnie żadnego problemu

Moda na kosmos ma się świetnie i rozwija nieprzerwanie od wielu, wielu lat.
Twórcy ochoczo eksplorują kosmos w poszukiwaniu rozrywki, w skutek czego wciąż pojawiają się filmy, komiksy oraz powieści, które w różnym stopniu wykorzystują elementy science fiction (w tym space opery). Nastolatkom serwuje się romans w kosmosie, a dorosłym… walkę o przetrwanie. Czasem walczy jednostka, jak w nagrodzonej siedmioma Oscarami „Grawitacji”, czasem walka dotyczy ocalenia ludzkości, jak w „Interstellar”. To zaledwie dwa tytuły z całej galaktyki dzieł, w której niedawno pojawiła się nowa gwiazda – a na imię jej Andy Weir. Podróż tego autora ku sławie jest dość ciekawa i warto pokrótce o niej wspomnieć. Jego debiutancka powieść zatytułowana „Marsjanin”, po wielokrotnym odrzuceniu przez agentów literackich, rozpoczęła swój żywot jako darmowa powieść publikowana w odcinkach na stronie autora. Później, na prośbę czytelników, na własną rękę opublikował ebooka na platformie Amazon. Powieść sprzedawała się tak dobrze, że przyciągnęła uwagę wydawnictw. Wytwór selfpublishingu został kupiony przez Crown Publishing Group, wchodzącego w skład słynnego wydawnictwa Random House i wieść niesie, że za sprzedanie praw autor otrzymał sześciocyfrową sumę. Teraz „Marsjanin” przygotowywany jest do podbicia srebrnego ekranu, a za sterami projektu stoi sam Ridley Scott. Od darmowej powieści do wypełnionego hollywoodzkimi gwiazdami potencjalnego blockbustera – czy to nie jest niezwykła podróż?
 
Ha-ha! „Niezwykła podróż” - dobry żart. Ostatni raz się tak uśmiałem, jak mnie samego na Marsie zostawili.*

Słyszeliście ten drwiący śmiech? To Mark Watney. Na nim taka podróż zupełnie nie robi wrażenia. Zupełnie się temu nie dziwię. Jeśli akurat ktoś walczy o przetrwanie na Marsie, to cała reszta wydaje się nieistotna.

Mark Watney kilka dni temu był jednym z pierwszych ludzi, którzy stanęli na Marsie.

Teraz jest pewien, że będzie pierwszym, który tam umrze!

Straszliwa burza piaskowa sprawia, że marsjańska ekspedycja, w której skład wchodzi Mark Watney, musi ratować się ucieczką z Czerwonej Planety. Kiedy ciężko ranny Mark odzyskuje przytomność, stwierdza, że został na Marsie sam w zdewastowanym przez wichurę obozie, z minimalnymi zapasami powietrza i żywności, a na dodatek bez łączności z Ziemią. Co gorsza, zarówno pozostali członkowie ekspedycji, jak i sztab w Houston uważają go za martwego, nikt więc nie zorganizuje wyprawy ratunkowej; zresztą, nawet gdyby wyruszyli po niego niemal natychmiast, dotarliby na Marsa długo po tym, jak zabraknie mu powietrza, wody i żywności. Czyżby to był koniec? Nic z tego. Mark rozpoczyna heroiczną walkę o przetrwanie, w której równie ważną rolę, co naukowa wiedza, zdolności techniczne i pomysłowość, odgrywają niezłomna determinacja i umiejętność zachowania dystansu wobec siebie i świata, który nie zawsze gra fair…

Realizowany na podstawie tej książki film reżyseruje Ridley Scott, a główną rolę gra Matt Damon. 
źródło: wyd. Akurat

Mark dźwiga na swoich barkach ciężar całej historii. Gdyby Weir nie poradził sobie z kreacją głównego bohatera, powieść wiele by straciła. To właśnie on stanowi spoiwo, które łączy razem pozostałe elementy powieści. Watney jest jednocześnie kumplem o zawadiackim poczuciu humoru oraz nauczycielem, który z żywym zainteresowaniem opowiada o kosmosie. Jego orężem w walce o przetrwanie jest piekielnie duża wiedza i inteligencja, logika, analityczny umysł i optymizm. To geniusz, dla którego popełniony błąd nie jest końcem świata – przynajmniej tak długo, jak długo umie go naprawić.

Wpisy z dziennika Marka to najmocniejsza strona „Marsjanina” i nawet jeśli czytelnik domyśla się, dokąd dąży akcja, to i tak niecierpliwie przewraca kolejne kartki. Druga perspektywa - trzecioosobowa, czyli naukowy pracujący w NASA, również jest interesująca, ale nie aż tak jak dziennik Watneya. Wspomniałam też o poczuciu humoru Marka – jest to bardzo ważny element powieści, który nie tylko dodaje kolorytu głównemu bohaterowi, ale i kreuje atmosferę, która jest dość nietypowa jeśli chodzi o tego typu historie. Autor nie wpompował w książkę zastraszających ilości napuszonego patosu, zamiast tego przełamał powagę humorystycznymi wstawkami, których źródłem są przemyślenia Marka i jego niewyparzony język. Mam nadzieję, że ekranizacja „nie zgubi” tej charakterystycznej cechy powieści.

Może to wydać się niepoważną, przesadną ekscytacją, ale podziwiam Weira. Cała wiedza Marka Watneya to tak naprawdę wiedza jego twórcy na temat astronautyki, w skład której wchodzą nauki ścisłe (fizyka, chemia, biologia, astronomia, geografia, informatyka, matematyka), techniczne, biologiczno-medyczne i humanistyczne. Pisarz między innymi sam dokonał obliczeń matematycznych i fizycznych, ułożył szereg reakcji chemicznych, zgłębił mechanikę pojazdów i budowę baz kosmicznych, prześledził funkcjonowanie organizmu ludzkiego poddawanego przeciążeniom, konstruując historię, wziął pod uwagę warunki panujące na czerwonej planecie oraz jej ukształtowanie. Jakby tego było mało, skupił się na prawdopodobnych scenariuszach związanych z walką o przetrwanie - a na Marsie naprawdę wiele możne pójść źle. To staranny, przemyślany i bogaty w naukowe informacje debiut. Dla mnie to zaleta, ale jeśli ktoś nie przepada za rozbudowaną warstwą naukową, to musi się głęboko zastanowić, zanim sięgnie po „Marsjanina”.

Jest w „Marsjaninie” pewna sztampowość dotycząca bohaterów drugoplanowych. Naukowy z NASA to taka typowa dekoracja, którą znamy z innych filmów z kosmosem w tle. Siedzą przed komputerami, przemykają korytarzami, prowadzą supertajne spotkania wysokiego szczebla, czyli mówiąc krótko: robią wszystko, by misja się udała. Praca jest pierwszą i ostatnią cechą ich charakterów, więc wypadają naprawdę blado przy głównym bohaterze oraz pojawiających się sporadycznie kosmonautach. Również język powieści nie jest wybitny. Autor buduje proste, krótkie zdania, którymi próbuje okiełznać przekazywaną wiedzę. Najczęściej mu się to udaje, choć pojawiło się kilka topornych literacko fragmentów.

„Marsjanin” jest rewelacyjną, inteligentną rozrywką. Jeśli słowa „self-publishing” i „bestseller” budzą w waszych umysłach niezbyt pozytywne skojarzenia, to w tym wypadku powinniście odłożyć obawy na bok. Andy Weir stworzył powieść z miłości do nauki, włożył w proces twórczy sporo wysiłku i w pełni zasłużył na swój sukces. A że w trakcie lektury znalazłam kilka potknięć? Powiem tak: moglibyśmy sobie tylko życzyć, by wszyscy debiutanci potykali się i podnosili tak sprawnie, jak zrobił to Andy Weir, dzięki sile swoich pomysłów.
_______________
*To nie jest cytat z książki. To Mark Watney.

21 komentarzy:

  1. Tyle już słyszę o tej ksiażce!!!!
    MUST HAVE!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ,,nakręciły" te pochwały płynące z ust zagranicznych czytelników, dodatkowo nagroda Goodreads 2014 i miażdżąca przewaga nad rywalami... Muszę przyznać, że czytelnicy słusznie przyznali ,,Marsjaninowi" tytuł jednej z najlepszych książek roku.

      Usuń
  2. To co ujęłaś w ostatnim akapicie trochę mnie zawsze odstrasza od książek, już na stracie to hity. Ale wydaję się od razu, że ta książka to coś więcej. Również podziwiam autora za jego wiedzę, ja o komosie wiem tyle, co nic... :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to z jednej strony dziwię się, że ,,Marsjanin" jest takim ,,obleganym" bestsellerowym tytułem, bo nie jest to typ powieści, który teraz jest najpopularniejszy. Rządzą mało ambitne powieści i on zdecydowanie się wyróżnia. Widać, dobra rozrywka nadal jest doceniana :).

      Usuń
  3. O matko, Marsjanin to jedno z moich książkowych marzeń.

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie muszę przeczytać. Fabuła brzmi tak przerażająco i fascynująco jednocześnie. Poza tym jestem ciekawa tych wszystkich naukowych wyjaśnień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie lektury wielokrotnie to przerażenie i fascynacja mieszają się ze sobą. Samotność na Marsie, to, ile może się nie udać... Brr.

      Usuń
  5. Na mnie również książka zrobiła ogromne pozytywne wrażenie.
    www.krzywaprosta.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo ciekawa tej książki. Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolejna recenzja, która sprawia, że mam coraz większą ochotę na tą powieść :-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam, że autor trochę zbyt dużo dał w książce matematyki, fizyki itp, ale skoro Tobie to nie przeszkadzało to może i mi nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście strony naukowej jest sporo, tutaj każdy czytelnik musi ocenić indywidualnie, czy da sobie z tym radę. Ja potraktowałam to jak ciekawostki i dowód wiedzy autora, ale jeśli ktoś wprost nie znosi i ma alergię na matematyczno-fizyczne opowieści, to może to mu się nie podobać.

      Usuń
  9. Muszę ją przeczytać, tyle dobrych opinii ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dawna marzę o podróży kosmicznej i zawsze pochłaniam każdą książkę, która o tym traktuje (nawet w małych procencie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ,,Marsjanina" naprawdę sporo można się dowiedzieć o kosmosie.

      Usuń
  11. Teraz to już na pewno sięgnę po książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim wypadku czekam na twoje wrażenia z lektury :).

      Usuń
  12. Świetna książka! Polecam każdemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie jest to tytuł warty polecenia. :)

      Usuń
  13. Nasłuchałam i naczytałam się tylu negatywnych opinii, że będzie mi teraz ciężko sięgnąć po tę lekturę bez grymasu na twarzy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja miałam bardzo pozytywne wrażenia, jeśli nawet po mojej recenzji można to jakoś opacznie zrozumieć. Lektura była świetna, może momenty naukowe mnie męczyły troszkę, ale to raczej przez brak mojej wiedzy w niektórych zakresach, natomiast fabularnie jest no książka na bardzo dobrym poziomie! :) Podpisuje się pod Twoją opinią :)

    OdpowiedzUsuń