23 gru 2014

,,Girl Online" - Zoe Sugg (& Siobhan Curham)

Tytuł: Girl Online
Autor: Zoe Sugg, Siobhan Curham
Wydawnictwo, rok wydania: Atria / Keywords Press, 2014
Ilość stron: 352


Polskie wydanie
[źródło]
*chwilowo brak pełnej okładki, z fragmentu dostępnego na FB wydawnictwa wynika, że oprawa graficzna będzie taka sama, jak w brytyjskim wydaniu*
Wydawnictwo: Wydawnictwo Insignis
Data wydania: [zapowiedź] pierwszy kwartał 2015



 ~~***~~


,,Girl Online” narobiła niezłego szumu jeszcze przed premierą, wbiła się na pierwsze miejsca książkowych rankingów, zgarnęła po drodze tytuł ,,najszybciej sprzedającego się debiutu”*, a wszystko po to, by zderzyć się z bardzo brutalną rzeczywistością i wywołać mały skandal. Ale po kolei…

Gdy brytyjska vlogerka, Zoe ,,Zoella” Sugg, ogłosiła prace nad debiutancką powieścią, wśród jej fanów zawrzało. Niecierpliwie oczekiwali, aż książka pojawi się na półkach, a ich ekscytacja przełożyła się na wyniki sprzedaży – przed premierą powieść stała się bestsellerem i w pierwszym tygodniu sprzedała się w nakładzie 78,000 egzemplarzy. Zoella pobiła rekord, bo od 1998 roku, czyli odkąd zaczęto gromadzić takie informacje, żadna książka nie sprzedała się w większym nakładzie, w pierwszy tydzień po premierze.**

Niestety bajka trwała krótko, a urodowa vlogerka wpadła w tarapaty. Otóż coraz głośniej zaczęto mówić, że książka została napisana przez ghostwritera, a nie samą Zoe. W końcu wydawca potwierdził te spekulacje, co nie tylko nie uciszyło plotkarskiej bomby, ale wręcz zamieniło ją w broń vlogerskiej zagłady. Ghostwriting nie jest rzadkim zjawiskiem wśród celebrytów, więc skąd to zamieszanie? Otóż można powiedzieć, że przeciwko Zoe obróciło się jej zachowanie i to, jak jest postrzegana przez media. Fanki traktowały ją jak starszą siostrę, przyjaciółkę, dziewczynę z sąsiedztwa, która dzięki swojemu wesołemu, słodkiemu usposobieniu i szczerości zjednała sobie sześć milionów fanów. Tak, w tym wypadku ,,szczerość” to słowo-klucz. Zoe wytrwale kreowała taki wizerunek, zdobywała kolejne nagrody (2011 Cosmopolitan Blog Award, 2013 Best British Vlogger Award, 2014 Nickelodeon Kids' Choice Award, 2014 Teen Choice Award), jej urodowe, modowe i lifestylowe filmiki oglądało coraz więcej osób. Zoella przeszła metamorfozę – od pojedynczej dziewczyny do marki, pod którą kryją się kosmetyki, akcesoria, a teraz doszła do tego książka.

Gdy wyszło na jaw, że ,,Girl Online” została napisana przez ghostwritera (wszystko wskazuje na to, że jest nim niejaka Siobhan Curham***), dziennikarze podchwycili temat i szybko ,,wytknęli” kilka punktów:

1) Fani kupili książkę, bo byli przekonani, że napisała ją Zoe. Zostali wprowadzeni w błąd, a Sugg zarobiła niezłą sumę na kłamstwie.
2) Dziewczyna, której głównymi cechami są ,,autentyczność” i ,,szczerość” bez mrugnięcia okiem podpisała się pod cudzą pracą. Jeśli nie zrobiła tego dla zarobku, to po co?
3) Pojawił się problem ,,najszybciej sprzedającego się debiutu” , skoro prawdziwa autorka ,,Girl Online” debiutantką nie jest i ma na koncie kilka powieści.
4) W podziękowaniach Zoe napomknęła, że dziękuje swojemu chłopakowi za cierpliwość, podczas gdy ona spędzała kolejne godziny nad pisaniem i poprawianiem powieści. Kolejne kłamstwo napędzane chęcią zarobku?

Krytycy przede wszystkim zarzucają Zoe, że wykorzystała swoich fanów. Sama vlogerka nie odpowiedziała na zarzuty, wycofując się na krótki czas z internetowej działalności. Choć wielu fanów stanęło za nią murem, to pojawiły się pytania odnośnie planowanej kontynuacji ,,Girl Online”. Zoe zdążyła pochwalić się, że podpisała umowę na dwa tomy – druga część stoi na razie pod znakiem zapytania, ale podejrzewam, że wysoka sprzedaż i głosy poparcia dla Sugg przechylą szalę na jej korzyść. 


Jeśli teraz myślicie, że poleje się krew, a sama powieść zostanie wdeptana w ziemię, to was zaskoczę. Pomijając cały skandal z ghostwriterem, to wcale nie jest taka zła książka dla młodszych nastolatek. Młodszych, czyli myślę tutaj o czytelniczkach w wieku około dwunastu - piętnastu lat. ,,Girl Online” to powieściowa komedia romantyczna dla młodzieży, która cała jest – od okładki do fabuły – cukierkowa, urocza i przyjemna. 


Debiut Zoelli, sensacji YouTube! Powieść, która świetnie uchwyciła zakochiwanie się i dorastanie w dzisiejszym cyfrowym świecie.

,,Mam to marzenie, że w głębi duszy, wszystkie nastoletnie dziewczyny czują się tak samo, jak ja. Może pewnego dnia, gdy zdamy sobie sprawę z tego, że wszyscy czują to samo, będziemy mogły przestać udawać, że jesteśmy kimś, kim tak naprawdę nie jesteśmy. Do tego czasu mam zamiar być sobą na tym blogu i udawać w prawdziwym życiu.”

Penny ma sekret.

Pod pseudonimem ,,Girl Online”, Penny bloguje o swoich skrywanych uczuciach dotyczących przyjaźni, chłopców, szkolnych dramatów, ekscentrycznej rodziny i ataków paniki, które zaczynają przejmować kontrolę nad jej życiem.

Kiedy szkolne sprawy spadają z poziomu ,,źle” na ,,jeszcze gorzej”, rodzice Penny akceptują zaproszenie do hotelu Waldorf Astoria w Nowym Jorku, gdzie spędzą Boże Narodzenie. Tam dziewczyna spotyka Noah, niesamowitego, przystojnego gitarzystę. Penny zaczyna się zakochiwać – i uwiecznia każdą chwilę spędzoną z ,,Brooklyn Boy” na swoim blogu.

Noah też ma sekret.

Sekret, który może zniszczyć blogową anonimowość Penny i jej wieloletnią przyjaźń – na zawsze.



Penny jest bohaterką ,,skrojoną na miarę”, z którą ma identyfikować się możliwie największa ilość współczesnych nastolatek. Autorce wydaje się, że wie ,,o czym marzy dziewczyna” i co najważniejsze – ,,kim ta dziewczyna jest”, co ukazuje w postaci sympatycznej, acz ostrożnie zwyczajnej Penny. To piętnastolatka, która prowadzi bloga, lubi fotografować, podkochuje się w szkolnej sympatii, ma najlepszego przyjaciela z dzieciństwa, lubi świeczki, lampki rozwieszone w sypialni i pachnące kosmetyki do kąpieli. Ma też duży talent do potykania się w najbardziej nieodpowiednich momentach. A o czym taka typowa Penny marzy? To jasne – o miłości rodem z filmu.


,,Girl Online” nie powala oryginalnością. To w dużej mierze zbiór znanych schematów, które spleciono w jedną, prostą historię. Powieść promowana jest jako ,,Notting Hill” dla nastolatków, więc jeśli znacie ten film, to znacie również ¾ fabuły ,,Girl Online”. Tak, wątek romantyczny potoczy się dokładnie tak, jak myślicie. Dodatkowo fani Zoelli odnajdą w głównej bohaterce punkty wspólne z samą Zoe (podejrzewam, że to mógł być wkład Sugg w powieść). Jeśli liczycie na to, że ,,najszybciej sprzedający się debiut” zasłużył na to miano dzięki swojej niezwykłości, to się rozczarujecie. To marka Zoelli i zaplecze w postaci sześciu milionów fanów zapewniły powieści ten status. Bez znanego nazwiska ta książka miałaby problem, by wdrapać się na listy bestsellerów. Jednakże pomimo recyklingu ogranych motywów, powieść nie jest aż tak irytująca i nudna, jakby się to mogło wydawać. Powiem więcej – wciągnęłam się, choć zupełnie nie należę do docelowej grupy czytelniczek. Dla mnie to bardzo niewymagające, ,,milutkie” czytadełko, o którym szybko zapomnę. Przynajmniej w trakcie lektury nie pałałam żądzą mordu i nie miałam ochoty wyrzucić książki przez okno, a przy takiej ilości cukru i klisz to już coś. 


To, co mi się w ,,Girl Online” podobało, to fakt, że wpleciono w fabułę ,,trudne tematy”. Może i nie są one specjalnie dogłębnie omówione, ale w przypadku tak lekkiego Young Adult, cieszą mnie choćby wzmianki. Autorka rzuca trochę światła na dorastanie w czasach mediów społecznościowych i związanych z tym niebezpieczeństw. Wirtualna przemoc dotyka wiele osób, często mając różne natężenie – od przykrego komentarza, poprzez rozpowszechnianie kompromitujących zdjęć i filmików, aż do znęcania się, które wkracza do jak najbardziej realnego świata. Po raz kolejny zostaje zapalone ostrzegawcze światełko: ,,uważaj, co pozostawiasz w sieci”. Penny oraz jej przyjaciel Elliott pokazują, jak radzić sobie z szykanami, niezrozumieniem i sytuacjami pozornie ,,bez wyjścia”; w ten sposób próbują dodać otuchy wielu nastolatkom, którzy zmagają się z atakami paniki, paraliżującą nieśmiałością, homofobią, bądź prześladowaniami w szkole. 


Nie nazwałabym ,,Girl Online” chłamem, bo trochę jej brakuje do żałosnego poziomu, który napotkałam w trakcie czytania innych modnych/bestsellerowych powieści. Bazując na sprawdzonej formule (na której opiera się wiele romantycznych filmów i prawie wszystkie powieści Nicholasa Sparksa), stworzono literacką komedię romantyczną Young Adult, która niesie ze sobą przesłanie. Gdybym miała młodszą siostrę i zobaczyłabym, że zaczytuje się w tej powieści, to nie rozpaczałabym zbytnio. Ba, może nawet sama, wykorzystując szum i popularność Zoe, podsunęłabym jej tę książkę? W końcu Young Adult to świetne rozwiązanie, by zachęcić do czytania nieczytające nastolatki - a jeśli dodatkowo mogą przeczytać o kimś takim jak one...

,,Girl Online” nie zasługuje na cały ten szum wokół niej, bo jest po prostu przeciętna, ale jak przypomnę sobie, co sama czytałam jako czternastolatka, to wcale się nie dziwię, że ,,współczesne nastolatki z sieci” uwielbiają historię Penny.

____________________ 

zdjęcia pochodzą ze strony:
http://justgirlythings.tumblr.com/
W sieci można znaleźć naprawdę wiele artykułów, oto niektóre z nich:
*http://www.dailymail.co.uk/wires/pa/article-2858785/Zoella-novel-fastest-selling-debut.html
**http://time.com/3615753/zoella-girl-online-record-sales/
***http://daretodreamcoaching.blogspot.co.uk/2014/12/girl-online-for-record_10.html

22 komentarze:

  1. Słyszałam o tej książce, ale nie wiedziałam, że ta vlogerka jej tak naprawdę nie napisała! Nieźle, co to się dzieje...
    Skoro dla młodszej młodzieży to na pewno się nie pokuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawnictwo i menedżerowie tak mieszają na temat tego, jaki był wkład Zoelli w powieść, że wyrządzają jeszcze więcej szkody. Zarobili i zostawili Zoellę na medialny odstrzał.

      Usuń
  2. Ja po tę książeczkę nie mam zamiaru sięgnąć, ale skandal rzeczywiście niezły i wydaje mi się, że czytelnicy mają prawo czuć się oszukani. Coś takiego jak ghostwriting powinno być moim zdaniem zakazane...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta afera z ghostwriterem dotarła i do mnie. Ciekawa jestem jak wypowie się na ten temat sama Zoella... Ale mimo wszystko książkę chciałabym przeczytać, bo jestem ciekawa jak ja ją odbiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli cię ciekawi, to myślę, że powinnaś dać jej szansę. ,,Girl Online" trzyma podobny poziom, co wiele innych powieści Young Adult, dlatego nie zniechęcam do sięgnięcia po nią :).

      Usuń

  4. Życzenia świąteczne zawsze najlepiej składać osobiście, jednak ponieważ nie mam takiej możliwości, postanowiłam zrezygnować z oklepanych formułek i dla wszystkich moli książkowych przygotować w tym roku coś specjalnego :). Zapraszam na mojego bloga, na którym znajdziesz filmik, który możesz potraktować jako kartkę świąteczną w wersji deluxe ;). Mam nadzieję, że Ci się spodoba i WESOŁYCH ŚWIĄT! :)
    Pozdrawiam,
    Esa

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezły skandal się wokół ten pozycji wytworzył, choć ja nie miałam o tym pojęcia. Nie słyszałam o książce, ale po jej tematyce wnioskuję, że w przyszłości raczej też jej nie przeczytam. Blogerka musiała stracić sporo fanów...

    Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sięgnęłam po nią z czystej ciekawości. Chciałam się przekonać, czy wysoka sprzedaż pójdzie pod ramię z wysokim poziomem. Niestety, aż tak dobrze nie jest.

      Usuń
  6. Bardzo chętnie książkę przeczytam, bo uwielbiam Zoellę :) Nie przeszkadza mi ghostwriter, bo wiele celebrytów korzysta z ich pomocy/są całkowicie wyręczani. A Zoelli życzę wszystkiego najlepszego! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed zrecenzowaniem książki obejrzałam kilka filmików Zoelli i przyznam, że wydaje się być sympatyczną osobą :). Z jednej strony rozumiem to zamieszanie, ale z drugiej, według mnie, dziewczyna za mocno oberwała. Wszystko przez to, że jej menedżerowie zupełnie nie umieli zając się tą sprawą, samo wydawnictwo umyło ręce i tragicznie poprowadziło kampanię - pośpiech i brak dalekowzroczności bardzo im zaszkodził, czego ofiarą padła ,,twarz" powieści.

      Usuń
  7. Ile zamieszania z tą książką.
    Trochę zniechęca mnie fakt, że to jest powieść dla młodszych nastolatek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś mnie do niej specjalnie nie ciągnie. Niby fajna, lekka, ale na dzień dzisiejszy nie czuję potrzeby jej czytania. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poczekam do polskiej premiery, ale czuję się lekko zainteresowana:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam pojęcia o tym zamieszaniu związanym z książką i jej "autorką". Niestety i bez tego zamieszania książka by mnie nie zachęciła, bo to nie mój gatunek ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. No cóż, jeśli książka jest dobra, to super.. Szkoda tylko, że niektórzy postępują tak a nie inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo fajnie, że przybliżyłaś ten temat, bo w ten oto sposób, wiem już coś na ten temat. Skoro to ghostwriter, to nie robi chyba znaczenia, że nie znam fenomenu Zoe Sugg ;) Może kiedyś się skuszę, jeśli znajdę w bibliotece, ale na kupno raczej się nie zdecyduję :) Super to wszystko opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Nie widziałam, by polscy blogerzy szeroko omawiali ten temat, choć zagranicznej media wielokrotnie podejmowały ten ,,skandalik". Widać, Sugg nie jest w Polsce aż tak znana. Sama powieść nie jest tak zła, a ghostwriterka ma doświadczenie jako autorka powieści Young Adult.

      Usuń
  13. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ani całej otoczce związanej z jej wydaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co wiem, polski przekład nie jest na razie promowany, widziałam tylko wzmianki na facebookowej stronie wydawnictwa. Podejrzewam, że na początku 2015 roku będzie można natknąć się na więcej informacji odnośnie ,,Girl Online".

      Usuń
  14. Niby zjawisko częste, książkę powinno się w miarę obiektywnie, niezależnie od nazwiska autora oceniać itp, ale ja tak jakoś nie lubię braku szczerości...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jesteś istną wyławiaczką sensacyjnych newsów ;) Ciekawe czy u nas akcja promocyjna również wywinduje tę książkę do poziomu bestsellera....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoe w Polsce ma wielu fanów, więc podejrzewam, że nawet wydawnictwo nie będzie musiało inwestować w wielką kampanię promocyjną, by ,,Girl Online" stała się bestsellerem :).

      Usuń