3 lis 2014

,,Four Seconds to Lose" - K.A. Tucker

*Powieść przeznaczona jest dla czytelników dorosłych, tak samo, jak jej recenzja. Reklamacji za rzeczy zobaczone i przeczytane nie przyjmuje się :)). *
 

Tytuł: Four Seconds to Lose
Autor: K.A. Tucker
Wydawnictwo, rok wydania: Atria Books, 2013
Ilość stron: 345

Polskie wydanie
Serię wydaje Wydawnictwo Filia. Chwilowo brak daty premiery.



~~***~~


Istnieje mądre porzekadło, które przestrzega przed ocenianiem książki po okładce. Wszyscy o tym wiemy, ale i tak często dajemy się złapać pięknej, barwnej oprawie i liczymy na to, że wnętrze będzie równie niezwykłe. Niestety, czasem bywa tak, że okładka jest jedyną barwną rzeczą w książce (*ekhem* ,,Rywalki” pani Cass *ekhem*). Z drugiej strony istnieją okładki, które w żaden sposób nie przygotowują czytelnika na to, co znajdzie w środku.

,,Four Seconds to Lose” jest jednym z takich przypadków.

Przyznajcie, czy patrząc na utrzymane w stonowanych kolorach zdjęcie stojącej tyłem pary, spodziewacie się, że w ich historii zastaniecie:

To…
 
 

Sporo tego…

 
 
 

I jeszcze trochę tego… 

 

W sumie nawet oficjalny opis powieści nie przygotował mnie na taką eksplozję erotyki i niebezpieczeństwa. Nie powiem, to było dość ciekawe przeżycie. 

Gdy niezwykła i młoda tancerka pojawia się na progu klubu nocnego, jego właściciel musi podjąć decyzję, czy pozostanie wiernym swoim zasadom, czy jednak posłucha głosu serca.

Posiadanie klubu ze striptizem ma niewiele wspólnego z wyobrażeniami na ten temat. Z powodu długich godzin pracy, personelu, który mógłby zapełnić oddział psychiatryczny i regularnych wizyt policji, dwudziestodziewięcioletni Cain zaczyna wątpić w misję ratowania kobiet, które zatrudnia. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy na scenie pojawia się brązowooka Charlie Rourke. Cain ściśle przestrzega zakazu sypiania z personelem, jednak przebywanie w towarzystwie Charlie poddaje jego samokontrolę trudnemu testowi... Już od dawna żadna kobieta tak na niego nie działała.

Dwudziestodwuletnia Charlie Rourke naprawdę szybko musi zdobyć dużą sumę pieniędzy. A potem zniknąć, zanim będzie za późno. Krępuje ją zdejmowanie ubrań przed obcymi mężczyznami, ale powtarza sobie, że przynajmniej dobrze wykorzystuje swoje zdolności aktorskie i taneczne. Mimo, że inne tancerki robią wszystko, by usidlić ich seksownego, wyrafinowanego i naprawdę troskliwego szefa, to Charlie nie jest tym zainteresowana. Przecież Charlie Rourke tak naprawdę nie istnieje - a dziewczyna, która udaje, że nią jest, nie może rozpraszać się romansem.

Niestety, wkrótce Charlie odkrywa, że obdarzenie Caina uczuciami jest nieuniknione - i że może być to nieszczęśliwa miłość. Rozstanie z nim, gdy odkryje, w co Charlie jest zaangażowana, może być o wiele bardziej bolesne niż wyrok, który na nią czeka.
opis: wyd. Atria, tłumaczenie: własne.

Przyznam, że w tym tomie nie odnalazłam się tak dobrze i nie zżyłam z bohaterami tak mocno, jak miało to miejsce w ,,Dziesięciu płytkich oddechach” i ,,Jednym małym kłamstwie”. Cóż, w sumie mnie to nie dziwi, bo jak niby mam identyfikować się ze striptizerką mającą ,,dodatkową” pracę czy byłym uczestnikiem walk ulicznych, który prowadzi klub nocny? Obserwuję ich na dystans, bo żyją oni w obcym dla mnie świecie. Tucker wyrwała mnie z rzeczywistości dwóch poprzednich tomów i rzuciła w całkiem nowe środowisko – lubię nowości, lubię być zaskakiwana przez autorów, ale w tym wypadku niezbyt jestem zadowolona z tej niespodzianki. Po lekturze recenzowanej powieści oraz takich tytułów jak ,,Sempre” J.M. Darhower, ,,Sins & Needles” Kariny Halle i ,,Killing Sarai” J.A. Redmerski, wiem już, że kryminalny półświatek nie stanie się moim ulubionym zakątkiem.

New Adult czasem flirtuje z sensacją czy kryminałem, powieść K.A. Tucker nie jest tutaj wyjątkiem. Można zetknąć się z tym w seriach ,,In the Company of Killers” J.A. Redmerski, ,,Forever” J.M. Darhower czy ,,The Artists Trilogy” Kariny Halle. Przejmują one motywy i schematy znane z New Adult i przedstawiają je, w nazwijmy to ,,skrajnych warunkach”. Mafijne porachunki, uprowadzenia, narkotyki, morderstwa i podwójne tożsamości może nie są chlebem powszednim tej kategorii, ale coraz śmielej ubarwiają wątki miłosne. Po wyeksploatowaniu motywu studenckiego, demony przeszłości stały się jeszcze bardziej demoniczne.

Jeśli chodzi o erotykę to… ,,Four Seconds to Lose” jest nią wypełnione po brzegi. Wszechobecna nagość, skrupulatnie opisane zmysłowe tańce, seks, fantazje przeplatające się z myślami bohaterów stanowią nieodłączne elementy niemal każdego rozdziału. Relacja Charlie i Caina w dużej mierze opiera się na cielesności – życie na krawędzi odbija się na targających nimi emocjami, co skutecznie podgrzewa atmosferę. 

Ponarzekałam, ponarzekałam, ale to wcale nie jest tak, że powieść mi się nie podobała. Co prawda świat przedstawiony to nie moja bajka, mówiąc potocznie, jednak nie można odmówić powieści tego, że wciąga. Z zainteresowaniem śledziłam perypetie bohaterów, które, nie ma co ukrywać, podnoszą ciśnienie. Wymieszanie skrajnych emocji i niebezpieczeństwa stworzyło powieść, która pozwala oderwać się od szarej codzienności. 

Za sprawą Charlie i Caina znów zetknęłam się z bohaterami zranionymi w przeszłości, którzy walczą o swoją burzliwą miłość, jednak teraz towarzyszą im zupełnie inne dekoracje - dla niektórych czytelników może być to powiew świeżości. Zaintrygowała mnie postać Caina, który pozornie ma wszystkie przywary czarnego charakteru, a jednak potrafi obrócić to w coś dobrego. W tej odsłonie serii również spotykamy Kacey, Travisa, Livie i Storm, ale nie dowiadujemy się o nich niczego nowego. To zaledwie migawki, uświadamiające nam, że te historie są ze sobą splecione.

K.A. Tucker jak zwykle nie zawodzi: stworzona przez nią historia wciąga i zapewnia godziny rozrywki. ,,Four Seconds to Lose” to najdoroślejsza i najbardziej bezpruderyjna do tej pory odsłona serii. K.A. Tucker wprowadziła miłość do świata narkotyków i klubów nocnych. Charlie i Cain to para, którą można by umieścić w filmie sensacyjnym, bo ich burzliwa historia zapewnia podobną dawkę wrażeń. Pożegnajcie się z grzecznymi opowieściami o studenckich pierwszych romansach – teraz przyszedł czas na bohaterów, których przeszłość jest jednym wielki demonem.

22 komentarze:

  1. Wow!! Nie spodziewałam się :) niestety jeszcze nie zaczęłam czytać tej serii... ale chyba mnie na nią namówiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Recenzowałam również pierwszy i drugi tom, zerknij do spisu recenzji, powinnaś je tam znaleźć. Może to pomoże ci w podjęciu decyzji :)

      Usuń
  2. No muszę Ci pogratulować, bo mnie bardzo zachęciłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że się nie rozczarujesz :).

      Usuń
  3. Czytałam tej autorki "Dziesięć płytkich oddechów" i byłam oczarowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie pozostaje mi tylko zachęcić cię do sięgnięcia po ,,Jedno małe kłamstwo", które stanowi drugi tom tej serii :).

      Usuń
  4. Na razie mam za sobą tylko ,,Dziesięć płytkich oddechów". jeśli chodzi o książki Tucker, ale po Twojej recenzji z pewnością sięgnę po ,,Four seconds to lose". Muszę tylko znaleźć jakąś wolną chwilę ;) A jak ja nie przeczytam, to wepchnę w łapki starszej siostrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy sposób na zapoznanie się z książkami Tucker jest dobry :).

      Usuń
  5. Ojeju!! Ja muszę ją przeczytać! Strasznie mnie zaskoczyłaś recenzją, ale i zachęciłaś do niej. Po pierwsze bo lubię prozę Tucker, chociaż tu zaskakuje, a po drugie podobają (dziwnie to brzmi) książki w takich klimatach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja w takim razie tylko czekam na twoje wrażenia z lektury :). Powieści w takich klimatach jest za granicą sporo, z kolei w Polsce przekład ,,Four seconds to lose" będzie jednym z niewielu w takich klimatach.

      Usuń
  6. Dean ! <3 <3 <3 Boże, w życiu po okładce nie spodziewałabym się takiej bomby w środku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ty jedyna :).
      ...Dean musiał być, a co!

      Usuń
  7. Na razie z książek autorki poznałam jedynie "Dziesięć...", które w mojej opinii są jak na razie najlepszym czytanym przeze mnie NA. Z przyjemnością przeczytam tę, ale wolałabym już po przetłumaczeniu. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, Filia obiecała, że będzie polski przekład :). Chyba na początku przyszłego roku, ale ręki sobie nie dam za to uciąć.

      Usuń
  8. Jest moc, ja również patrząc na okładkę nie spodziewałabym się takiej treści, jajko z niespodzianką. ;) Jeszcze nie miałam okazji czytać dwóch poprzednich książek autorki, ale mam je w planach, z wielką chęcią, nad tą muszę pomyśleć. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie powieści z tej serii są ze sobą splecione, choć działa to raczej na zasadzie: tom 1&2 i 3&4, pomiędzy 2 i 3 są delikatne nawiązania. Jeśli spodoba ci się pierwszy tom, to warto sięgnąć po drugi, a trójka to już twój wybór :).

      Usuń
  9. Czytałam pierwszą część i bardzo mi się podobała. Teraz mnie czeka druga. Po przeczytaniu Twojej recenzji już nie moge si e doczekać na trzecią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :).

      Usuń
  10. Ha ha, no to rzeczywiście deczko wtopili z okładką. Czasem okładki kryminałów też są bez sensu, np. pistolet na okładce, a morderca truje, albo dusi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony współgrają z szatą graficzną całej serii, ale z drugiej... Trochę za delikatna, jak na TAKĄ zawartość :).

      Usuń
  11. Brzmi zachęcająco. Tytuł zapisany ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam żadnych książek autorki. Może kiedyś się to zmieni ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń