28 lis 2014

,,Blondynka na Rio Negro" - Beata Pawlikowska


Tytuł: Blondynka na Rio Negro
Autor: Beata Pawlikowska
Wydawnictwo, rok wydania: Burda Książki, 2014
Ilość stron: 300
Cena: 49,90 zł


 ~~***~~


 Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Burda Książki
 Oficjalna recenzja dla portalu Lubimy Czytać

http://lubimyczytac.pl/


Blondynka i kolejny etap wielkiej wyprawy

Drobna blondynka, która w pojedynkę dociera do najbardziej niesamowitych miejsc na Ziemi, tym razem wróciła do Amazonii, by dokonać rzeczy teoretycznie niemożliwej. Jeden przewodnik stwierdził, że na pewno jest to niewykonalne; drugi, że owszem, da się, ale będzie kosztowało fortunę; trzeci z kolei obwieścił, że jest to zbyt niebezpieczne. Drogo, niebezpiecznie i właściwie niemożliwe do zrobienia – niejedna osoba na dźwięk takich słów porzuciłaby wszystkie plany i nawet nie spojrzała w stronę Amazonii. Jednak naszej podróżniczki to nie zraziło, a swoje przeżycia opisała w „Blondynce na Rio Negro”.

Beata Pawlikowska na trasie swojej rzecznej podróży przybija do brzegów kolejnych miasteczek i wsi na końcu świata. Spędza z mieszkańcami kilka dni, po czym rusza dalej. Niestety, w tym przypadku relacja z cyklu „przybyłam – zobaczyłam – pojechałam dalej”, nie do końca się sprawdza. Mnie, jako czytelnikowi, cała ta trasa zlała się w jedno. Korowód osób, granic, nazw geograficznych to konkrety, które utonęły w nurcie opowieści. Rzeczna podróż z punktu A do punktu B w rzeczywistości niewątpliwie jest niezwykłym przeżyciem i osiągnięciem, jednak ja tej niezwykłości nie odczułam. Chciałam zagłębić się w świat Amazonii, spotkać się z jej mieszkańcami poprzez stronice książki – to niestety nie do końca mi się udało. I choć wraz z autorką schodziłam na brzeg, to i tak pozostaje we mnie uczucie niedosytu, jakbym przez cały czas obserwowała brzeg z łodzi płynącej środkiem rzeki. Już bardziej podobał mi się jeden z poprzednich albumów autorki, „Blondynka na Bali”. On rzeczywiście pomógł mi przenieść się na wyspę i poczuć rytm jej życia.

Poznałam tylko dwie interesujące historie, z czego jedna dopiero się rozpoczynała – jestem pewna, że pojawiający się w pewnym momencie Salvador, który od kilku lat na rowerze zwiedza świat, mógłby podzielić się wieloma interesującymi historiami. Może poznamy je w następnym tomie? Przecież zakończenie daje nam wyraźnie do zrozumienia, że ciąg dalszy nastąpi, a podróżniczka opisze kolejne etapy amazońskiej wyprawy. Z kolei druga z historii, dotycząca żołnierza i jego żony, była najciekawszym fragmentem książki. To spotkanie choć trochę pozwoliło zajrzeć za kulisy codzienności w Amazonii i obnażyło zaskakujący stosunek mieszkańców do żywności. Okazuje się, że cywilizacja wkraczająca do tak niełatwych warunków życia rozwiązuje jedne problemy, ale za to przysparza nowych. Tylko dla tych obserwacji warto było sięgnąć po „Blondynkę na Rio Negro”.

Przywykłam już do stylu Beaty Pawlikowskiej, która nie tyle stawia na gawędę, co na codzienne zapiski przeplatane dygresjami. W połączeniu z jej piórem opowieść czyta się lekko i chłonie praktycznie bez wysiłku. Autorka opisuje kolejne kroki swojej podróży, czasem robiąc to w drobiazgowy sposób – gdzie była, co jadła, kogo widziała. Często wtrąca swoje przemyślenia na temat szkodliwego wpływu cywilizacji na Indian, roli zdrowego żywienia czy ogólnej filozofii życia i podróżowania. To nie przeszkadza czytelnikowi, jeśli jest dawkowane z rozwagą w kolejnych rozdziałach. Niestety, w „Blondynce na Rio Negro” tych przemyśleń jest zbyt dużo i najzwyczajniej powtarzają się one kilkukrotnie. W pewnym momencie pomyślałam nawet, że przecież już o tym czytałam na poprzedniej stronie! Gdyby recenzowany tom okroić z powtarzających się rozmyślań i dołączyć go do innego albumu – wtedy na pewno stanowiłby interesujący rozdział w wielkiej podróży. Niestety, jako samodzielny twór nie radzi sobie zbyt dobrze.

Dużą zaletą „Blondynki na Rio Negro”, oprócz lekkiego pióra autorki, jest liczba zdjęć. Podróżniczka ilustruje fotografiami wszystko, o czym pisze, dzięki czemu prawie na własne oczy możemy zobaczyć inny świat. Wydanie albumowe byłoby jeszcze piękniejsze, gdyby w parze z barwną i dopieszczoną oprawą graficzną szły równie barwne opowieści.

Na trasie każdej wyprawy pojawiają się zarówno chwile zwątpienia, jak i niesamowite odkrycia. By dotrzeć na szczyt, trzeba najpierw pokonać długą i trudną drogę. Podróż nie zawsze obfituje w mrożące krew w żyłach przeżycia i częste zastrzyki adrenaliny. Czasem zjawia się egzotyczna codzienność i chyba każdemu znana rutyna, które dotknęły „Blondynkę na Rio Negro”. Wypada mieć tylko nadzieję, że energia odnaleziona w nurcie rzeki zaowocuje w przyszłości pasjonującą opowieścią, która porwie czytelników i wyrzuci ich na brzeg zupełnie innego świata.

13 komentarzy:

  1. Lubię książki Pawlikowskiej.. i tę mam w planach :) Aktualnie czytam Cejrowskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podróżnicze książki pana Cejrowskiego zdecydowanie polecam - każda z nich jest warta uwagi. Książki pani Pawlikowskiej trzymają różny poziom, mnie do tej pory najbardziej podobał się album o Bali.

      Usuń
  2. Programy o podróżach po świecie lubię oglądać na szklanym ekranie, jednak czytanie na ten temat niestety mi nie wychodzi. Dlatego też niestety pozycja nie jest przeznaczona dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wolę oglądać filmy podróżnicze niż czytać, ponieważ mogę podziwiać widoki :)

      Usuń
    2. Ja uwielbiam i czytać, i oglądać w TV - każda forma ,,podróżowania" mi odpowiada :).

      Usuń
  3. Ja aktualnie czytam Cejrowskiego, ale chętnie poznam także twórczość pani Beaty.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w domu dwa albumy z podróżami Pawlikowskiej, ale jakoś nigdy po żaden nie sięgnęłam. Jednak teraz czuję się zmotywowana, żeby to zrobić, a potem może zabiorę się za "Blondynkę na Rio Negro", chociaż szkoda, że ta wielka podróż utonęła w zalewie nazw i kolejnych miejscowości do odhaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam już kilka podróżniczych książek Pawlikowskiej i muszę powiedzieć, że ,,...Rio Negro" wypada bardzo przeciętnie na ich tle.

      Usuń
  5. Oj wyjechałabym teraz do ciepłego kraju...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam parę książek autorki z różnym zainteresowaniem. Styl ma ciekawy, nie wiem jednak czy po ten tytuł sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytam tego typu książek, zwyczajnie mnie nie interesują :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Pawlikowską, więc chętnie skuszę się i na tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń