1 wrz 2014

,,To all the boys I've loved before/Do wszystkich chłopców, których kochałam" - Jenny Han

Tytuł: To all the boys I've loved before
Autor: Jenny Han
Wydawnictwo, rok wydania: Simon + Schuster Inc., 2014
Ilość stron: 368


Polskie wydanie


Tytuł: Do wszystkich chłopców, których kochałam
Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo OLE, 2014
Ilość stron: 368
Cena: 39,90 zł



~~***~~



Tym razem postawiłam na ,,leniwą lekturę". Ambicji powiedziałam nie, refleksji powiedziałam nie, problemom powiedziałam nie. Zapragnęłam lekkiej młodzieżówki, a co! Mój wybór padł na książkę To all the boys I've loved before, która w polskiej wersji nosi tytuł Do wszystkich chłopców, których kochałam. Liczyłam na lekką powieść młodzieżową, która będzie idealną wakacyjną lekturą. Chciałam się po prostu odprężyć i popłynąć z nurtem historii. Niestety, tym razem znudziłam się i utonęłam w nijakości.



 Wyobraź sobie, co by się stało, gdyby wszyscy faceci, w których się kiedykolwiek kochałaś, dowiedzieli się o tym w tym samym czasie…
Lara Jean Song przechowuje swoje listy miłosne w pudełku na kapelusze, które dostała od mamy. Nie są to jednak wyznania miłosne jej adoratorów, ale listy, które sama napisała do obiektów swoich uczuć – jeden list do każdego chłopca, w którym była kiedyś zakochana. W sumie pięć. Pisząc je, Lara bez oporów przelewała wszystkie swoje uczucia na papier i zupełnie szczerze, bez żadnych zahamowań formułowała zdania, których nigdy nie ośmieliłaby się wypowiedzieć na głos, ponieważ listy te były przeznaczone wyłącznie dla jej oczu i nigdy nie miały dotrzeć do adresatów. Pewnego dnia okazuje się jednak, że jakimś cudownym sposobem zostały wysłane. Od tej chwili wszystko w życiu Lary staje na głowie i wymyka się spod kontroli.
opis: wyd. Olé

Powieść rozpoczęła się obiecująco – listy z sekretnymi wyznaniami, które nigdy nie miały trafić do adresatów… Zostały do nich wysłane przez tajemniczego ,,kogoś”. I co z tego wynikło? Nic. Liczyłam na to, że autorka ciekawiej wykorzysta pomysł romantycznych listów, a wyszło na to, że był to jedynie haczyk na zainteresowane czytelniczki. Z pięciu listów tylko dwa odegrały ważniejszą rolę. Pojawiło się za to trochę splecionych ze sobą schematów. Udawanie pary, by wzbudzić zazdrość? Jest. Zakochany chłopak z sąsiedztwa? Jest. Wredna szkolna rywalka? Jest. ,,Szalona” najlepsza przyjaciółka? Jest. Zakochanie się w byłym chłopaku swojej siostry? Jest. Książka zawiera w sobie wszystkie typowe elementy obyczajowej powieści młodzieżowej. Jenny Han w ogóle nie postarała się, by nadać im jakąkolwiek świeżość i uczynić z nich bazę do przyjemnej i ciekawej historii. Schematy mogą przemknąć niezauważone u młodszych czytelniczek, które dopiero zapoznają się z gatunkiem. One mogą bawić się całkiem nieźle w trakcie lektury. Starsi z kolei znudzą się, już na samym początku przewidując rozwój wydarzeń.

Powieść jest strasznie płytka i uboga w wątki. Poza wahaniem Lary Jean, którego z chłopców wybrać, tak naprawdę nic się nie dzieje. Kłóci się i godzi na przemian to z jednym, to z drugim i tak przez większą część książki. Jej niezdecydowanie drażniło, bo zmieniała zdanie praktycznie co stronę, nieważne, co się aktualnie działo. Chciałabym powiedzieć, że wątek romantyczny jest interesujący i emocjonujący, ale tak naprawdę było mi wszystko jedno, którego z chłopców Lara wybierze i co się pomiędzy nimi wydarzy.

Lara Jean ma szesnaście, prawie siedemnaście lat, jak sama lubi mówić. Dobrze, że o tym wspomniano, bo inaczej w życiu bym się nie domyśliła. Odniosłam wrażenie, że główna bohaterka jest bardzo niedojrzała i zachowuje się jakby miała dziesięć lat. To, jak mówi i o czym mówi sprawia, że jej głos w ogóle nie różni się od głosu jej młodszej siostry Kitty, która ma dziewięć lat. Nieporadność Lary widać szczególnie w obecności starszej o zaledwie dwa lata Margot, kolejnej z sióstr. Rozumiem, że autorka chciała stworzyć sympatyczną, niewinną i słodką nastolatkę, ale zdecydowanie przesadziła, przez co Lara choruje na ostrą odmianę infantylizmu. Kolejne opisy dnia Lary mogą uśpić nawet najwytrwalszą czytelniczkę. Cała powieść wypchana jest scenami, które nic nie wnoszą. W końcu ile można mówić o sprzątaniu, gotowaniu czy ubieraniu się? Lara ma głowę tak wypchaną swoimi miłostkami, że nie jest w stanie poradzić sobie na żadnym polu – szczególnie domowym. Spodziewałam się, że dziewczyna, której los nie oszczędził, będzie miała więcej refleksji i oleju w głowie.

Wszyscy bohaterowie są identyczni. Bez względu na wiek i płeć mówią jednym głosem i zachowują się tak samo. Peter i Josh, adoratorzy Lary, praktycznie się na różnią. Niby jeden z nich opisywany jest jako szkolna gwiazda i flirciarz, a drugi jako chłopak z sąsiedztwa, fan fantastyki, jednak w praktyce niewiele z tego wyszło. Są bliźniakami w każdym calu. Jak widać, to kolejna z tych powieści, w której obiekty westchnień wykreowano tylko po to, by były bezmózgimi, nie mającymi zainteresowań obiektami westchnień, których cała egzystencja obraca się wokół głównej bohaterki.

To all the boys I've loved before jest nudne i niewiele się dzieje, to prawda, ale z drugiej strony przy odrobinie samozaparcia, strony przemykają błyskawicznie. Jeśli kogoś zainteresuje ta prosta historia, to może liczyć na kilka godzin rozrywki. To all the boys I've loved before to powieść, którą ewentualnie można polecić młodszej siostrze, która szuka bardzo niewymagającej wakacyjnej lektury. Niestety, nie jest to tytuł z wyższej półki czytadeł. Autorka na własnej skórze przekonała się, że linia pomiędzy książką lekką a płytką jest bardzo cienka… Wiedziałam, że nie będzie to ambitna powieść traktująca o trudnym problemie, ale powtórzę się: od rozrywki też wymagam przyzwoitego poziomu. Poza ciekawym (i zmarnowanym) pomysłem, Jenny Han niczego interesującego mi nie zaoferowała - taka uboga papierowa historyjka jest prawie niewidoczna na tle innych powieści młodzieżowych.


Według opisu planowanego tomu drugiego, P.S. I still love you, fabuła będzie taka sama: Lara Jean znów będzie musiała wybrać pomiędzy dwoma przystojniakami. Za kontynuację podziękuję, nie chcę umrzeć z nudów.

20 komentarzy:

  1. Czytałam kiedyś recenzję, w której bardzo zachwalano tą książkę, więc teraz sama nie wiem czy się na nią skusić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz podjąć decyzję i zaryzykować - może akurat tobie się spodoba? :).

      Usuń
  2. Nienawidzę, wręcz złoszczę się na autorów za zaznaczanie tego, ile PRAWIE lat ma bohaterka. Gdyby było to tak ważne to miała by ten rok więcej, ale skoro zamiast wieku mamy prawie wiek, to postać ta po prostu musi być niedojrzała. Szkoda, że książka wypadła tak słabo, bo szczerze chciałam ją przeczytać jeszcze wtedy, gdy słyszałam o jej zagranicznej premierze. Męczyć się nie ma co, więc koniec końców odpuszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterka nie zachowuje się ani jak szesnasto- ani tym bardziej jak siedemnastolatka. Ja też się skusiłam, bo byłam ciekawa i niestety nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia.

      Usuń
  3. Słyszałam już o tej książce, ale po takiej opinii nie skusze się. Za dużo minusów, a nie chce umrzeć z nudów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem można umrzeć z nudów, niestety. Szkoda, że się rozczarowałaś. Wkrótce zabieram się za "Tego mężczyznę" z Amber, tak zachwalanego i właśnie podobnej, płytkiej historii się obawiam... Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żebyś nie rozczarowała :).

      Usuń
  5. Nie, nie, nie. Takiej książce podziękuje, chyba już z nich wyrosłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie też. Choć z drugiej strony czytałam trochę powieści o bohaterach będących w wieku zbliżonym do Lary Jean i bardzo mi się podobały... Wszystko zależy od konkretnego tytułu :).

      Usuń
  6. O nie. Nie lubię płytkich książek :/ Wolę przeczytać coś wartościowego.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gdy ostatnio dowiedziałam się o tej książce, przyznaję, miałam na nią ochotę, zainteresował mnie pomysł na fabułę, ale po Twojej recenzji już wiem, że Do wszystkich chłopców, których kochałam całkowicie nie jest odpowiednią lekturą dla mnie, wynudziłabym się tylko i wydenerwowała, że marnuję tak bardzo czas. Ale okładki mają w sobie jakiś urok, jednak i one teraz już mnie nie przekonają. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, okładki mają urok, to muszę przyznać :). Jeśli czujesz, że nie jest to książka dla ciebie i nie masz wielkiej ochoty na jej przeczytanie - to radzę odpuścić. Jest więcej o wiele lepszych tytułów :).

      Usuń
  8. Nie lubię nudnych książek, a w dodatku ta historia w ogóle mnie nie przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przyciągnęła... I wyszło, co wyszło.

      Usuń
  9. A to pięknie, bo książkę już mam - na szczęście nie było to kupno, tylko wymiana. Nie lubię jak się tak dobrze zapowiada, a potem klapa. Nic, ale przeczytam aby porównać odczucia po lekturze ;)
    A słyszałam, że ekranizują ten tytuł właśnie :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może tobie się spodoba, bo widziałam sporo pozytywnych opinii, moja jest generalnie w mniejszości. Co do filmu - to się może nawet udać, bo to niezły materiał na film dla młodzieży. Wiadomo, często wprowadzane są zmiany do scenariusza, poza tym takie nastoletnie codzienne życie lepiej się ogląda niż o nim czyta :)

      Usuń
  10. Szkoda, bardzo szkoda. Przyznam, że spodziewałam się raczej pochlebnych słów. Byłam przekonana, że będzie to lekka, dowcipna, ciepła opowieść, a jak widzę, wyszło bardzo nijako,

    OdpowiedzUsuń
  11. O matko... nie chcę umrzeć od czytania. Szkoda, bo wydawało mi się, że będzie to lektura w nieco innym stylu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Twoje recenzje:) Co do książki, z nudów umierać nie zamierzam i dlatego będę omijała tę pozycję głębokim łukiem:) Najbardziej mnie przeraziło to, że "wszyscy bohaterowie są identyczni". Zgroza, tego najbardziej nie znoszę w książkach. Kiedy są nijakie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Na szczęście mam ją tylko w ebooku i nie kosztowała mnie zbyt dużo... Nie lubię takich książek i zbyt szybko po nią na pewno nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń