30 sie 2014

,,Odcienie miłości" - Alice Munro [przedpremierowo]


Tytuł: Odcienie miłości
Autor: Alice Munro
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: [zapowiedź] 11.09.2014
Ilość stron: 512


 ~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Literackie


Za sprawą Odcieni miłości spotkałam się po raz trzeci z twórczością Alice Munro. Tym razem do moich rąk trafiło jedenaście opowiadań napisanych w latach 1985 – 1986. Nie różnią się one zbytnio od pozostałych, składających się na dorobek pisarki, który do tej pory poznałam. Ponownie mamy wgląd w życie codzienne zwykłych ludzi. Ich dylematy, historie, trudne związki i zmaganie się z losem stają się podstawą do rozmyślań na temat miłości, która w relacjach międzyludzkich nigdy nie ma jednej twarzy.

Ostatni z dorobku Noblistki nie publikowany jeszcze w Polsce tom zawiera jedenaście opowiadań, dotyczących przede wszystkim stosunków między mężczyznami i kobietami. Rozpadających się i rozkwitających uczuć, zdrady i wierności, rozstań i powrotów, rozwodów i ponownych ślubów. A wszystko to w anturażu rodzinnych wspomnień, jak w tytułowych "Odcieniach miłości", marzenia sennego, jak w przypadku "Eskimoski" czy intrygi kryminalnej, która jest osią  "Kataklizmów".

Bo miłość miewa zaskakujące oblicza, nierozerwalnie powiązana jest ze zdradą, pociąga za sobą nienawiść, a jej odcieni nie sposób zliczyć. A któż inny lepiej umiałby opisać różne barwy miłości, niż ubiegłoroczna noblistka, laureatka Man Booker Prize (2009) - Alice Munro.

Uczucia, relacje międzyludzkie to stały element jej opowiadań, w pisaniu których stała się prawdziwą mistrzynią. Na kilkunastu, kilkudziesięciu stronach autorka Przyjaciółki z młodości potrafi przedstawić całe życie i wachlarz emocji, które mu nieodzownie towarzyszą. Właściwie do całej jej twórczości (w ciągu 45 lat, napisała i wydała 14 oryginalnych zbiorów) można zastosować określenie odcienie miłości, ale ona sama nazwała tak swój tom z 1986 roku, który swoją polską premierę będzie miał już we wrześniu!

Opis: wyd. Literackie

Tytuł może wskazywać na mocno romantyczne zabarwienie opowiadań. Jednak, jak to u Munro bywa, romans czy miłość wplecione są w codzienność bohaterów. Nie są one szczególnie wyeksponowane, przewijają się w tle historii danej postaci. Często na pierwszy rzut oka dostrzeżenie tej miłości jest trudne, a jej przedstawienie – frapujące.

Alice Munro po mistrzowsku zamyka ludzkie życia w formie opowiadania. Wystarczy jej kilka linijek, by nakreślić sylwetkę bohatera czy związane z nim niezwykłe wydarzenie. Pisarka przygląda się małżeństwom, zdradzie, przyjaźni, rodzicielstwu, dorastaniu i robi to przez pryzmat innych wydarzeń, często pozornie z tym niezwiązanych. Wstrząśnięte morderstwem miasteczko to dla niej pretekst, by opisać pewną parę i ich relację oraz ludzkie działania motywowane ciekawością. W Odcieniach miłości rozstania nadają wagę temu, co działo się przed nimi, a powroty do znanych miejsc przypominają o sile dawnej zażyłości.

Odcienie miłości to tom, którego lektura zajęła mi trochę czasu. Nie są to bowiem opowiadania, które da się przeczytać w pośpiechu, jedno za drugim, aż do końca książki. Ich często spokojny rytm i refleksyjny charakter wymaga, by do każdego opowiadania podchodzić indywidualnie. Inaczej czytelnik może poczuć przesyt. Przyznam, że opowiadania te wzbudziły we mnie różne odczucia. Z niektórymi nawiązałam nić porozumienia, inne zbiły mnie z tropu. Niektóre z uczuć i przeżyć bohaterów są mi znajome; z kolei odkrycie przesłania niektórych opowiadań wymagało ode mnie głębszej refleksji, a nadal nie jestem pewna, czy ujawniłam wszystkie tajemnice ofiarowane mi przez autorkę. Odcienie miłości to nie jest książka z kategorii ,,lekkie, łatwe i przyjemne”, choć jej tematyka, życie codzienne, może mylnie na to wskazywać. Odcienie miłości to książka, która wymaga od czytelnika, by poświęcił jej dużo czasu i uwagi. Ten tom poleciłabym raczej osobom, które miały już styczność z twórczością Munro.

Okazuje się, że o miłości chyba nigdy nie da się napisać wszystkiego. Alice Munro w Odcieniach miłości udowadnia, że uczucia można znaleźć w nawet najbardziej zaskakujących okolicznościach. Każdy człowiek nadaje im inne barwy, a ich połączenie w relacjach międzyludzkich tworzy niepowtarzalne historie z całą paletą emocji.

13 komentarzy:

  1. Po pierwsze, okładka powieści jest przepiękna!
    Niestety, ale nie znam twórczości Munro, wiem wstyd! Mam nadzieję, że szybko nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam wielką ochotę na tę pozycję! Świetna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Munro dotąd nie miałam okazji poznać, jednak mam zamiar to zmienić. Może opowiadania będą dobrym początkiem ;) A jeśli Tobie się podobały, to tym bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam inną powieść tej pisarki i cóż... całkiem mi się podobała. Alice Munro pisze w naprawdę przepiękny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Odcienie miłości" są jednym z moich typów na wrzesień i chyba się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że piszę się o autorce mistrzyni opowiadań. Muszę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam zamiar poznać twórczość Munro właśnie za pomocą tego tomu:)

    OdpowiedzUsuń
  8. I właśnie z tego powodu, iż książka pozornie lekka i przyjemna, a w rzeczywistości wymaga uwagi i chwili na refleksję, chciałabym przeczytać ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiałam się czy to książka dla mnie. Tak, tak i tak :) zapisuję na listę do kupienia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Alice Munro pisze wspaniale, ale niestety bez emocji, dlatego trudno mi się przekonać do opowiadań o miłości w jej wykonaniu. Rzeczywiście potrafi w bardzo piękny sposób napisać o niezwykłych sprawach w codziennym życiu bohaterów, ale... to nadal jest dosyć jałowa proza.

    OdpowiedzUsuń
  11. Już je zaczęłam i pomimo tego, że przeczytałam niecałe pół - mogę się podpisać pod Twoimi słowami.
    Nie czytałam jeszcze nic Munro, ale Odcienie trafiają w mój gust!
    recenzjeami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam jeszcze twórczości Munro, muszę nadrobić swoje zaległości, może akurat w pierwszej kolejności sięgnę po ,,Odcienie miłości" :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Munro nadal przede mną, niby jestem jej ciekawa, ale jakoś jeszcze nic jej autorstwa nie wpadło mi w ręce. ;)

    OdpowiedzUsuń