14 sie 2014

,,Constantine" - John Shirley


Tytuł: Constantine
Autor: John Shirley
Wydawnictwo, rok wydania: Pocket Star, 2005
Ilość stron: 326

Polskie wydanie
 Brak


~~***~~



Słyszeliście o powiedzeniu ,,najpierw książka - potem film"? To dość słuszne przekonanie nie zawsze się sprawdza, bo zdarzają się przypadki, w których lepiej najpierw obejrzeć film, który swoim poziomem ratuje książkę. Constantine autorstwa Johna Shirleya jest jednym z takich przypadków. Powieść ta powstała na bazie scenariusza do filmu o tym samym tytule, który to z kolei bazuje na bohaterach i wątkach z komiksu Hellblazer.


Piekło go pragnie.
Niebo go nie przyjmie.
Ziemia go potrzebuje.

Ukryte przed oczami śmiertelników anioły i demony współistnieją z ludzkością... Nadprzyrodzone istoty pragną mieć wpływ na nasze życie na dobre i złe. 
Niemoralny i zuchwały okultysta i detektyw od spraw nadprzyrodzonych, John Constantine, został pobłogosławiony przekleństwem: potrafi kontaktować się z ukrytym światem. Kiedy Constantine sprzymierza się z policjantką z Los Angeles, sceptyczką Angelą Dodson, by rozwiązać sprawę tajemniczego samobójstwa jej siostry bliźniaczki, śledztwo wysyła ich do centrum serii katastrofalnych zdarzeń nie z tego świata. 
Nawet siły piekła spiskują przeciwko Constantine'owi by zdobyć jego nieśmiertelną duszę...
opis: wyd. Pocket Star, tłumaczenie własne 
 

Autor przemycił na strony powieści sceny wycięte z filmu. To niewątpliwie jeden z największych plusów tego tytułu. Dodatkowe wydarzenia i wątki pozwalają lepiej zrozumieć działania bohaterów, ubarwiają historię i przynoszą więcej informacji na temat egzorcysty. Pojawia się m.in. wątek kobiety-demona imieniem Ellie, z którą łączyła Constantine’a dość jednoznaczna relacja… Dowiadujemy się też, że John potrafił władać magią, o czym jest mowa w komiksach, ale na co w filmie przymknięto oko. Przez chwilę zaglądamy do dzieciństwa Angeli i jej bliźniaczej siostry Isabel, co przy okazji budzi wspomnienia związane z nastoletnimi czasami egzorcysty. Jeśli chodzi o lokacje, to poświęcono również więcej uwagi zaświatom, z naciskiem na piekło. Pojawiają się wyjaśnienia na temat działania piekła oraz więcej złowieszczych obrazów.


Jeśli chodzi o samych bohaterów… Tutaj film ma przewagę. W książce w większości przypadków postacie nie mają tej charyzmy, która biła od nich z ekranu. Tylko Constantine jakoś się broni. W tym wypadku cieszę się, że wcześniej obejrzałam film i miałam na czym bazować w trakcie lektury. Bez tego Chaz, Papa Midnite, Balthazar czy nawet sami Lucyfer i Gabriel straciliby wiele ze swojej wyrazistości, którą wnieśli aktorzy do ich portretów.


Problem z wersją powieściową jest taki, że brak w niej refleksji i myśli bohaterów. W większości postacie tylko działają, podążając uprzednio wytyczoną przez scenariusz ścieżką. Wygląda to tak, jakby ktoś bardzo dokładnie opowiadał mi film i z oczywistych względów nie mówił o tym, co myśli i czuje dana postać. Autor bardzo pobieżnie skupił się na przeżyciach wewnętrznych bohaterów, a szkoda, bo przerabianie scenariusza na powieść zostawiało mu przecież szerokie pole do popisu i na podstawie ich działań oraz tego, co o nich wiadomo, mógł stworzyć ciekawe dylematy moralne i przyjrzeć się im, szczególnie jeśli chodzi o Constantine’a. Chociażby niuanse relacji z Angelą, które można było dostrzec w filmie, w powieści giną, mimo kilku dodatkowych scen. Szkoda też, że autor z pomocą współpracowników nie sięgnął głębiej do uniwersum wykreowanego przez komiksy, nawet kosztem nieco większego oderwania się od filmu. Co prawda wrzucił do fabuły kilka ,,smaczków” nawiązujących do przeszłości Constantine’a, w tym krótkie wspomnienia związane z pierwszą miłością i dawnymi przyjaciółmi, których, w jego mniemaniu, zawiódł czy napomknięcia o pierwszym spotkaniu z piekielną Biblią i bronią zwaną Ace of Winchesters*. Jednak to tylko punkty, które można by rozwinąć. Przepisanie dialogów i dorzucenie opisów to jednak trochę za mało.


Na Constantine’a można spojrzeć z dwóch stron: jako uzupełnienie do filmu, które wyjaśnia kilka zagadnień i wypełnia przeskoki pomiędzy filmowymi scenami – spisuje się naprawdę nieźle. Jako powieść sama w sobie, w oderwaniu od swojego pierwowzoru, jest niestety nieco słabszy. Bazuje na obrazie bohaterów, który znamy z filmu, a nasze wyobrażenia i to, co już wiemy stanowią dla niego rodzaj paliwa. Nie powiem, że jest to pozycja obowiązkowa dla fanów filmowego egzorcysty, ale można potraktować ją jako ciekawy dodatek, swoistą ,,edycję rozszerzoną”, która pozwala nieco głębiej zajrzeć do historii Constantine’a i Angeli.


Jeśli szukacie powieści utrzymanej w podobnych klimatach z pomocą przybywa Mike Carey oraz stworzony przez niego Felix ,,Fix” Castor. Pisarz, który pracował nad komiksami Lucifer i Hellblazer, stworzył egzorcystę, który mógłby podać Constantine’owi rękę (w końcu jest on pierwowzorem Fixa).

  

__________
*The Ace of Winchesters – magiczna broń, która po raz pierwszy pojawiła się w komiksie Hellblazer w 1994 roku. Wyłącznie za pomocą tej broni można było zabijać demony, żadna inna broń nie miała takiej mocy. AoW prawdopodobnie było inspiracją do stworzenia Colta z serialu Supernatural oraz nadania braciom Samowi i Deanowi nazwiska Winchester.
[http://hellblazer.wikia.com/wiki/The_Ace_of_Winchesters]
*gify:
http://rebloggy.com/post/movie-keanu-reeves-constantine/47094492072
http://www.randomrocker.co.uk/new/imgursingle.php?imgurid=kGn7E&type=1
http://kaora.soup.io/tag/Constantine
http://www.fanpop.com/clubs/constantine/images/29496597/title/constantine-fanart
http://frank.summer-breath.com/tagged/Constantine
http://imogenpoots-rph.tumblr.com/post/56400939022/rachel-weisz-gif-hunt
http://weheartit.com/entry/group/14332021

29 komentarzy:

  1. Constantine'a uwielbiam i samego Reevesa , ale do tej książki mnie specjalnie nie ciągnie. Pozostanę przy zachwycaniu się filmem, tak nietypowo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć przeczytałam książkę, to też pozostanę przy zachwycaniu się filmem :).

      Usuń
  2. Film podobał mi się bardzo, ale nawet nie wiedziałam, że jest i książka. A skoro uzupełnia luki z filmu, to może być ciekawa. Szkoda tylko, że nie wydano jej w Polsce, ale myślę, że... nie byłoby na nią jakiegoś większego popytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że z popytem faktycznie mogłoby być trudno, szczególnie po tak długim czasie od premiery.

      Usuń
  3. Uwielbiam ten film, ale książka mnie raczej nie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli książka powstała na bazie scenariusza, to zasada "najpierw książka, potem film" według mnie przestaje obowiązywać;) Po prostu nie zabieram się do lektury takiej powieści;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak byłam tak ciekawa, co autorowi wyszło z przerabiania scenariusza, że nie mogłam się powstrzymać :).

      Usuń
  5. Oglądałam film i chyba to mi wystarczy, nie lubię za bardzo książek powstałych na podstawie scenariusza. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie przepadam za tego typu książkami. Filmu nie oglądałam, ale mam go w planach.

      Usuń
    2. Film - zdecydowanie tak. Książka - jak ktoś bardzo chce i musi... Dużo nie stracicie, jak po nią nie sięgniecie :)

      Usuń
  6. Filmu nie znam. Po książkę nawet bym nie sięgnęła, ponieważ nie lubię, gdy powstają one właśnie na podstawie scenariusza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli najpierw był film, a potem na podstawie scenariusza ktoś napisał książkę, to książka na bank będzie gówniana. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że ta zasada się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ;/ A szkoda, bo niejeden scenariusz mógłby stanowić podwaliny do dobrej powieści.

      Usuń
  8. Powiem Ci więcej! W październiku będzie można oglądać serial! Zwiastuny są naprawdę miodne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem i czekam niecierpliwie :). Widziałam pierwszy (właściwie to chyba nawet ,,zerowy") odcinek, który wyciekł do sieci i zapowiada się naprawdę nieźle.

      Usuń
    2. O matulu, tu się odpisuje! To w takim razie będę częściej zostawiać komentarze :D

      Ja jeszcze nie widziałam tego "wyciekniętego" odcinka, bo jakość obrazu mnie zabiła. Jednak jak tylko pojawi się lepsza wersja, to na pewno sobie obejrzę, a samego serialu nie mogę się doczekać! Ze zwiastunów to nie podeszła mi pannica, ale może w całości nie będzie mi to tak przeszkadzać. Za to aktora, którego kojarzę z ról komediowych, mogłabym jeść łyżkami :D No i efekty wydają się naprawdę dobrze zrobione. Także jak na szpilkach wyczekuję serialu :)

      Usuń
    3. Odpisuje się, odpisuje - czasem szybciej, czasem wolniej.:)

      Generalnie chodziły plotki, że twórcy serialu planują pozmieniać wątki, zatrudnić nową aktorkę i ograniczyć rolę tej, która pojawia się w pierwszym odcinku jako główna postać obok Constantine'a. Ale w sumie nie wiadomo czy to prawda i co z tego wyjdzie. Mnie tylko interesuje, żeby w ogóle z tym wystartowali. :)

      Usuń
  9. Uwielbiam film, a o książce nawet nie słyszałam. Jednak chyba się nie skuszę, jeśli nie jest ona pierwowzorem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku możesz spokojnie pozostać przy filmie.

      Usuń
  10. Do dziś nie zdołałam obejrzeć całego filmu, przeraża mnie i nawet gify, które zamieściłaś, są niepokojące ;) Już taki ze mnie tchórzyk ;)
    Jednak powoli się zmieniam, nawet kryminały oraz thrillery mam w zanadrzu, zobaczymy co z tego wyniknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, może się w końcu przełamiesz - ja też kiedyś nie przepadałam za tymi klimatami, teraz znowu szukam coraz to straszniejszych filmów :).

      Usuń
  11. Tematyka jak najbardziej mi odpowiada, a te gify, które zamieściłaś tylko bardziej mnie zachęcają. Uwielbiam takie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam ten film :) Ale przyznam szczerze, że o książce nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też o niej przez dość długi czas nie wiedziałam i wpadłam na nią przez przypadek - jak widać nie było to spektakularne odkrycie, ale książka była za grosze, no i Constantine'a tak mocno lubię, że nie rozpaczałam za mocno. :)

      Usuń
  13. A ja uwielbiam mroczne klimaty w książkach czy filmach. I jak książkę sama czytam, to już film nie daje takiej radości, gdy się go ogląda w samotności, a nikt z mojej rodziny, niestety, nie przepada za horrorami:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja mam już od dawna bardzo poleca mi film. Oczywiście obie nie miałyśmy świadomości, że jest jeszcze książka. Jednak po Twojej opinii stwierdzam, że obejrzenie filmu nie będzie takim wielkim grzechem czytelniczym.
    Obserwuję Cię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również polecam film, a książkę faktycznie możesz odpuścić - w tym przypadku to niewielki grzeszek.

      Usuń
  15. Bardzo chętnie zapoznam się z filmem, a nad książkową wersją jeszcze się zastanowię. Intrygujące gify, tym bardziej zachęcają mnie do zapoznania się z produkcją. Lubię takie klimaty. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz takie klimaty to pozostaje mi tylko polecić ci film. :)

      Usuń