30 cze 2014

,,One Tiny Lie/Jedno małe kłamstwo" - K.A. Tucker [przedpremierowo]


Tytuł: One Tiny Lie
Autor: K.A. Tucker
Wydawnictwo, rok wydania: Atria Books, 2013
Ilość stron: 279 (ebook)
                                 313 (wersja papierowa)


 Polskie wydanie


Tytuł: Jedno małe kłamstwo
 Wydawnictwo: Filia
Data wydania: [zapowiedź] 6 sierpnia 2014
Seria: Dziesięć płytkich oddechów, tom 2


~~***~~


Livie zawsze była tą bardziej zrównoważoną z sióstr Cleary. Poradziła sobie z tragiczną śmiercią rodziców. Jednak pod zewnętrzną powłoką twardej i silnej młodej kobiety, kryje się mała dziewczynka, uczepiona ostatnich słów ojca: „Spraw, bym był dumny”. Obiecała, że się postara…Przez ostatnie siedem lat każda decyzja, słowo i czyn przybliża ją do wytyczonego celu.

Livie trafia do Princeton z życiową misją: uczęszczać na zajęcia, zdać na medycynę i poznać dobrego, porządnego faceta, za którego pewnego dnia wyjdzie za mąż. Nie planuje jednak: galeretkowych shotów, sympatycznej współlokatorki-imprezowiczki, której nie potrafi odmówić i Ashtona – przystojnego kapitana uczelnianej osady wioślarskiej. Jego zdecydowanie NIE planuje. Ashton jest aroganckim dupkiem, który rozpala zwykle uśpiony temperament Livie, ponadto uosabia wszystkie cechy, których dziewczyna pragnie u faceta uniknąć. Co gorsza, jest przyjacielem i współlokatorem Connora, który, jak się akurat składa, idealnie spełnia wymagania Livie. Dlaczego więc dziewczyna cały czas wraca myślami do Ashtona? Czy obowiązkowa i przykładna dotąd Livie zostanie zmuszona, by zrezygnować z ostatniej obietnicy, jaką złożyła ojcu? A wraz z nią z jedynej drogi życiowej, którą zna?
opis: wyd. Filia

O twórczości K.A. Tucker pisałam już wcześniej, recenzując Dziesięć płytkich oddechów (TUTAJ możecie znaleźć recenzję), dziś z kolei przyszedł czas na Jedno małe kłamstwo. Jakie to kłamstwo? Ten tom jest tragicznie zły. Naprawdę jestem zawiedziona i nie wierzę, że ta autorka stworzyła coś takiego. Lektura nie wzbudziła we mnie żadnych emocji i wynudziłam się niemiłosiernie. 

Dobrze, kłamstwo zostało wypowiedziane, teraz czas na prawdę i tylko prawdę.

Jedno małe kłamstwo jest godnym następcą Dziesięciu płytkich oddechów. Historia Livie, choć jest zupełnie inna od historii Kacey – to również nie pozwala odłożyć książki na dłużej i nie pozostawia obojętnym. Jest ona spokojniejsza i bardziej ułożona, co dobrze odzwierciedla zachowanie Livie, choć ma w sobie odpryski ognistej i burzliwej opowieści o jej starszej siostrze. Bywają momenty, które mogą doprowadzić do łez co wrażliwsze dusze, zalewając je emocjami. Nie brakuje też humoru, który osładza gorycz odsłanianych tajemnic.

Za sprawą Ashtona i Connora pojawia się tu trójkąt miłosny, który skutecznie odstraszał mnie od Jednego małego kłamstwa przez dłuższy czas. Po tym, co zaserwowała mi Bezmyślna, na dźwięk słowa ,,trójkąt” w kontekście powieści, robiłam się zielona na twarzy. Tamta relacja on – ona – on była wybitnie ciężkostrawna. Dlaczego więc sięgnęłam po Jedno małe kłamstwo? W tym wypadku, na szczęście zwyciężyła ciekawość. Na początku nie było łatwo, szczególnie, gdy zdałam sobie sprawę, że znów wzięto na warsztat wybór pomiędzy dobrym chłopcem z dobrego domu a złym flirciarzem z tatuażami. Pomyślałam wtedy ,,o nie, nie znowu, nie to, ile można?!”. Okazało się jednak, że K.A. Tucker naprawdę nieźle radzi sobie z wykorzystywaniem schematów na własną korzyść. Ta relacja mnie nie irytowała, a co więcej, pozwalała mi zrozumieć sytuację Liv. Wyświechtany motyw trójkąta miłosnego stał się punktem wyjścia do opowiedzenia interesującej historii o… odwadze. Na kartach powieści pojawia się kilka jej odmian. Nie wszystkie zdobyły moją sympatię i uznanie – pojawił się jedna czarna owca. Mam na myśli ,,płynną odwagę” czyli alkohol. Według mnie autorka mogłaby darować sobie przynajmniej kilka drinków i piw, którymi nasiąkła fabuła. Rozbijanie skorupy Livie za pomocą trunków nie jest najlepszym pomysłem. Na szczęście to potknięcie ratuje cała reszta.

Każdy z bohaterów symbolizuje część odwagi: Livie musi odważyć się na konfrontację z przeszłością oraz własnymi pragnieniami; Ashton musi odważyć się i wyciągnąć rękę po wolność; Connor musi znaleźć w sobie odwagę, by zmierzyć się z prawdą… Splecenie ich losów przykryło schemat, którego tak się obawiałam. Jednocześnie podkreśla on rozdarcie Livie, która miota się pomiędzy tym, co zaplanowała, mając w pamięci słowa zmarłego ojca a tym, kim mogłaby być, gdyby przestała kurczowo trzymać się planu. Jednocześnie doceniam starania autorki, która stworzyła ,,złemu facetowi” historię, która dość wiarygodnie tłumaczy jego zachowanie. To dużo, biorąc pod uwagę fakt, jak wielu złych chłopców jest tylko papierowym kopiami, które częściej nudzą niż rozpalają umysły czytelniczek. A skoro już przy rozpalaniu umysłów jesteśmy… Tak, w powieści pojawiają się sceny erotyczne. Nie są one rażące i wulgarne, nie pojawiają się też zbyt często – za to skutecznie podgrzewają atmosferę. 

Jedno małe kłamstwo jest po części przewidywalne – głównie za sprawą wątku Livie. Nietrudno zgadnąć, że dobra dziewczyna, która zawsze była perfekcyjna, nie zostanie taka do końca. Z drugiej strony mamy zaskoczenie w postaci Ashtona, więc możemy mówić o naprawdę dobrzej rekompensacie. Ponieważ jest to opowieść o młodszej siostrze Kacey, pewnie zastanawiacie się, czy i ona pojawi się na scenie. Zdradzę wam, że i owszem, spotkacie się ponownie z bohaterami Dziesięciu płytkich oddechów. Nie będą to spotkania częste i długie, ale powinny one zaspokoić waszą ciekawość odnośnie ich dalszych losów. Ja uważam, że miło było zobaczyć ich ponownie, szczególnie po zawirowaniach, jakie przyniósł pierwszy tom.

Jedno małe kłamstwo może przynieść poważne konsekwencje, a w przypadku Livie – zmieniło wszystko. Tragiczny wypadek, który roztrzaskał jej starszą siostrę, ją zamienił w niewzruszony ideał. Drogowskaz w postaci ostatnich słów ojca pomaga jej zaplanować całe życie, jednak… są rzeczy, które za sprawą losu złośliwie wymykają się wszelkim planom. Czy dążenie do perfekcji rzeczywiście pomaga zagłuszyć ból? Jak poradzić sobie, gdy okazuje się, że życie, które dla siebie zaplanowaliśmy wcale nie jest tym upragnionym? Na te pytania znajdziecie odpowiedź, sięgając po Jedno małe kłamstwo. Tak samo, jak Dziesięć płytkich oddechów, tak i ta historia owinie się wokół waszych myśli i nie pozwoli wam zasnąć, dopóki nie dotrzecie do zakończenia.

22 komentarze:

  1. Chętnie bym poznała bliżej tę pozycję :)
    Pozdrawiam,
    Natalia :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Skusiłam się ostatnio na kupno "Dziesięciu płytkich oddechów"- powinnam mieć je w swoich łapkach już jutro- i jeśli tylko książka Tucker przypadnie mi do gustu (a mam nadzieję, że tak będzie) to na pewno dam szansę i "Jednemu małemu kłamstwu". :)
    Pozdrawiam serdecznie,
    Nada

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz. :)

      Usuń
  3. Nie czytałam pierwszego tomu serii, ale na tę książkę, mimo pewnej przewidywalności chętnie się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak, tak, tak! I jak ja mam teraz dotrwać do sierpnia, hmm? Wiedziałam, że to będzie dobra seria, a skoro 10 płytkich zdetronizowało mi inne NA, to w stosunku do 2 tomu mam spore oczekiwania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy u ciebie Jedno małe kłamstwo przebije Dziesięć płytkich oddechów, bo jest trochę bardziej wyważone, jak sama Livie. W zależności od tego, którą z sióstr bardziej polubiłaś - spokojną czy wybuchową, tak jedna z tych historii może ci bardziej przypaść do gustu niż druga, ale nie powinnaś się całkowicie zawieść. :)

      Usuń
  5. Brzmi ciekawie - zacznę jednak od pierwszej części serii.

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę dorwać tom pierwszy w swoje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się ciekawie, ale nie znam pierwszego tomu...
    Piękna okładka.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Obiecałam sobie, że dorwę tę książkę najpóźniej w dniu premiery, gdyż bohaterka zdaje się być mi niezwykle bliska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zajrzeć wcześniej do pierwszego tomu, wtedy historia sióstr staje się pełna. :)

      Usuń
  9. Mam ochotę na tego rodzaju książkę i z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że powinnaś być z Jednego małego kłamstwa zadowolona. :)

      Usuń
  11. Oj Ty kłamczuszku. Już uwierzyłam w małe kłamstewko na początku. Z wielką ochotę przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o New Adult, to Tucker jak na razie mnie nie zawiodła i mam nadzieję, że tak pozostanie, a kłamstwo z początku recenzji nigdy się nie sprawdzi. :)

      Usuń
  12. Już zacieram ręce by tylko kupić jak się ukaże :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj! Tak bardzo chciałabym poznać wreszcie twórczość tej autorki. Jej powieści muszą być niezwykle emocjonalne!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń