26 cze 2014

,,Finding Cinderella" - Colleen Hoover


Tytuł: Finding Cinderella
Autor: Colleen Hoover
Wydawnictwo, rok wydania: Atria Book, 2013
Ilość stron: ebook - 105 
                                   wydanie papierowe - 176
Seria: Hopeless, tom 2.5



 ~~***~~


Dzisiaj będzie dość krótko, jako że Finding Cinderella jest odskocznią od czytania The Secret Place Tary French i jest to niedługa historia, która nie wymaga obszernej analizy.

 Przypadkowe spotkanie w ciemności doprowadza do tego, że osiemnastoletni Daniel i dziewczyna, która na niego wpadła, wyznają sobie miłość. Jednak ta miłość ma swoje warunki: zgadzają się, że będzie trwała tylko godzinę i nie będzie prawdziwa. 
Kiedy ich godzina mija, dziewczyna ucieka niczym Kopciuszek. Daniel próbuje przekonać samego siebie, że ich zbliżenie było idealne tylko dlatego, ponieważ udawali, że jest idealne. Chwile takie jak ta, z dziewczyną taką jak ona, nie zdarzają się poza bajkami.
Rok i jeden zły związek później, niewiara w miłość od pierwszego wejrzenia zostaje naruszona w dzień, w którym Daniel spotyka Six: dziewczynę z dziwnym imieniem i jeszcze dziwniejszą osobowością. Zdaje sobie sprawę z tego, że uczucia, które udawał w stosunku do Kopciuszka oraz uczucia, którymi darzy Six, niczym się nie różnią. Szczególnie, gdy te dwie miłości jego życia stają się jedną dziewczyną.
Niestety, odnalezienie Kopciuszka nie gwarantuje szczęśliwego zakończenia... a wręcz mu zagraża.

Powiem tak... Colleen Hoover też popełnia błędy, a Finding Cinderella jest jednym z nich. Opowiadanie to jest poświęcone Six, która jest najlepszą przyjaciółką Sky i pojawia się jako bohaterka drugoplanowa w powieści Hopeless. W Finding Cinderella poznajemy historię jej związku z Danielem oraz tajemnicę kryjącą się za wyjazdem do Włoch. Ta opowieść może i byłaby słodka, romantyczna, ,,spod znaku" Hopeless i Pułapki uczuć - ale nie jest, dzięki myśli przewodniej, którą upatrzyła sobie Colleen Hoover.

Przedstawiona przez autorkę idea ,,nowoczesnego Kopciuszka" wcale nie przypadła mi do gustu i w ogóle nie uważam jej za romantyczną, a nawet wręcz przeciwnie - uważam ją za dość szkodliwą. Ale może to tylko ja - może jestem już stara i zgrzybiała, dlatego nie dostrzegam pozytywów w zbliżeniu W SZKOLNYM SCHOWKU zupełnie obcych sobie Księcia i Kopciuszka (którzy to mają lat osiemnaście i siedemnaście). Dodatkowo, w ramach ,,czucia się kochanym i udowadniania, co to znaczy miłość" Six i Daniel nie kończą na pocałunkach - oni od nich zaczynają. To nic, że nawet nie widzą swoich twarzy, bo jest ciemno, to nic, że to ich drugie spotkanie i jedyną rzeczą, którą znają, stanowią ich głosy. Dalej historia radzi sobie odrobinę lepiej, skupiając się na relacjach Six z facetami oraz Daniela z dziewczynami. Oczywiście przypadkowe związki mają na celu odnalezienie Księcia, tudzież Kopciuszka, który nie podał swojego imienia i wybiegł z ciemnego schowka. Co prawda znów pojawia się zjawisko natychmiastowej miłości, liczonej w dniach i tygodniach, ale na to spuszczę już zasłonę milczenia. To straszne, ale przyzwyczaiłam się już do natychmiastowej miłości, jeśli chodzi o New Adult. Jedyny plus? W tle pojawiają się Sky oraz Holder.

Jedyna refleksja, która przyszła mi do głowy po lekturze tego opowiadania, może zostać przedstawiona za pomocą tego cytatu:

,,Marla spogląda w dół na numer księcia i Kopciuszka w moim wykonaniu. (…)
– Wiesz, dla naszego pokolenia szklanym pantofelkiem jest prezerwatywa. Zakładasz ją, kiedy spotykasz nieznajomą. Tańczysz przez całą noc, a potem ją wyrzucasz. To znaczy prezerwatywę, nie nieznajomą." z: Fight Club.

22 komentarze:

  1. Łał ale ambitnie autorka to wymyśliła ... Cóż ja mam już dosyć tych książek o nudnych i pustych bohaterach, którzy myślą tylko o seksie. Ten young adult to gatunek, który do mnie nie przemawia.
    ps. napisałam do Ciebie na maila :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybitnie autorce nie wyszedł ten pomysł na zdrowie. Dobrze, że inne jej powieści się bronią.
      P.S. Już patrzę. :)

      Usuń
  2. Zazdroszczę Ci, że lecisz własnym torem przez książki anglojęzyczne. Ja dopiero w wakacje znajdę na nie czas i nie mogę się tego doczekać :) I w sumie za recenzje tych książek najbardziej lubię Twojego bloga.

    Przy okazji zapraszam do siebie na konkurs: http://heaven-for-readers.blogspot.com/2014/06/klub-karmy-czesc-2-wraz-z-tematyczna.html - krótki termin, dlatego informuję osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję. ;) Zaraz zerknę na bloga.

      Usuń
  3. Cały ten pomysł na fabułę brzmi kiepsko, i mimo że ogólnie bardzo chcę zapoznać się z twórczością Colleen Hoover, to "Finding Cinderella" raczej sobie odpuszczę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla powieści Colleen Hoover mam zdecydowanie ,,tak" - Pułapka uczuć mi się bardzo podobała, Hopeless również zrobiło na mnie dobre wrażenie. Za to Cinderella - jakby pisał ją ktoś zupełnie inny.

      Usuń
  4. Kryjówka genialna. U nas nie ma schowków, i najwyraźniej dobrze:) Nie poznałam jeszcze książek autorki, ale po recenzjach Hopelessa spodziewałam się czegoś więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Nie)pierwszy raz zupełnie nieznanych sobie nastolatków. W szkolnym schowku. Podczas lekcyjnego okienka. W budynku pełnym uczniów i nauczycieli - sama nie mogłam uwierzyć w to, że autorka odważyła się na coś takiego.

      Usuń
  5. Cytat z Fight Clubu tak bardzo pasuje do treści tego opowiadania...

    OdpowiedzUsuń
  6. Mhmm. Myślę, że na razie mówię nie. Tematyka niezbyt pasująca do mnie, poza tym nie skusiłabym się na zakup tej pozycji. Może kiedyś? Zobaczymy. Pozdrawiam, Marcelina ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm...chętnie bym ją przeczytała :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie jestem po lekturze "Pułapki uczuć" i jestem pod dużym wrażeniem, choć rzeczywiście, bohaterzy dość szybko zostaje ustrzeleni przez strzałę amora:D. Tytuł ten przeczytałabym z czystej, ludzkiej ciekawości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że Pułapka uczuć strasznie mi się podobała, aż się wzruszyłam kilka razy podczas lektury. ;) Dlatego sama się zdziwiłam, że Cinderella jest taka... Ech.

      Usuń
  9. Mimo twojego chłodnego odbioru zaciekawiła mnie ta pozycja i chciałabym ją kiedyś poznać, ale najpierw mam w planach ''Pułapkę uczuć''.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tego co widzę, to jedna z tych ksiażek, które ostatnimi czasy doprowadzają mnie do szału, więc bez żalu odpuszczam lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie przepadasz za New Adult, to Cinderellę omijaj z daleka - inaczej szał gwarantowany. :)

      Usuń
  11. Mimo wszystko jednak przeczytam ;) A ostatni cytat jest niestety niebezpiecznie blisko prawdy, którą ciężko mi przełknąć. Moje pokolenie było inne...
    PS. Widziałaś maila ode mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, muszę zajrzeć do skrzynki, bo mam mailowe zaległości :) Co do opowiadania - możesz spróbować, mnie generalnie twórczość Hoover się podoba, ale to opowiadanie, którego sens można zamknąć w cytacie z Fight Club... Ta Cinderella jej się nie udała.

      Usuń
  12. Cóż, cytat może i ciekawy i prawdziwy. Mimo to, po książkę nie sięgnę. Fabuła w ogóle mnie nie przekonuje, zresztą ja nigdy nie przepadałam za Kopciuszkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Polubiłam Six, ale nie przeczytam "Finding Cinderella"

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie jestem do końca przekonana więc tym razem podziękuję. Nie przepadam za New Adult.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Eh czyli spadek formy u autorki. Szkoda, wielka szkoda. Ale znalazłaś jeden plus ;D Sądzę, że dla mnie też byłby to jedyny plus S i H <3

    OdpowiedzUsuń