1 maj 2014

,,Wszystko zostaje w rodzinie" - Aneta Jadowska


Tytuł: Wszystko zostaje w rodzinie
Autor: Aneta Jadowska
Wydawnictwo, rok wydania: Fabryka Słów, 2014
Ilość stron: 560
Cena: 39,90 zł


~~***~~


Myślałam, że przy recenzowaniu czwartego tomu o przygodach Dory Wilk będę rozpływać się w zachwytach, bo przecież trzy poprzednie książki mnie zachwyciły. Myślałam, myślałam i muszę przyznać, że mi to myślenie nie wyszło. Bo teraz jako fanka narażę się innym fanom, stwierdzając, że Wszystko zostaje w rodzinie jest najsłabszym dotychczas tomem serii.

Tak, wiem, też się dziwię, bo i Dorę, i Anetę Jadowską uwielbiam.

Książka jest dość opasła, ale wcale nie musi taka być. Zadziwiająco wiele jest fragmentów, które można usunąć bez szkody dla całej powieści. Po ,,bombie”, jaką były początkowe rozdziały, myślałam, że cały tom będzie kipiał od takich fajerwerków. Myliłam się. Dopiero zakończenie wniosło tę energię, której szukałam. Z ciężkim sercem przyznaję, że środkowa część trochę mnie wynudziła, jest rozwlekła i pełna dłużyzn. Wątek wilczego stada był zdecydowanie najciekawszy, bo te wampirze podchody z całą etykietą i gięciem się w ukłonach trwały zdecydowanie za długo, a jakby tego było mało, to na dodatek okraszono je miłosnymi rozterkami Dory. Wręcz uderzono w ton romansu paranormalnego.

Jak już wyżej wspomniałam – najlepszym elementem powieści jest wątek watahy. Poznajemy nowych bohaterów, a ci, których już znamy, zyskują nowe oblicze. Hierarchia stada oraz jego historia są dokładnie opisane, zdradzając fascynujące relacje pomiędzy wilkami i wilczycami. Opieka nad szczeniętami, gwałty, śluby, porachunki niemalże gangsterskie, miłość, przemoc… I to wszystko w jednym stoi domu. Ta wybuchowa mieszanka delikatności i bezwzględnej brutalności, posłuszeństwa i siły działała na mnie orzeźwiająco, ilekroć pojawiała się na kartach powieści, spychając wampiry. Właśnie, wampiry… Zazwyczaj to krwiopijcy są moimi faworytami, ale nie tym razem. Ich zabawy w politykę i etykietę, swoista gra o tron w eleganckich ubraniach, praktycznie nie wniosły nic nowego. Rozumiem, że autorka chciała przedstawić różnice pomiędzy tymi gatunkami – siła kontra wytworność, ale w ogólnym rozrachunku wyszło tak, że wampiry chyba nie mogłyby jeszcze więcej gadać, a jeszcze mniej robić.

Nasza międzygatunkowa pośredniczka ma ręce pełne roboty, ale ta robota zostaje zepchnięta na dość daleki plan… Teraz Dora sporo czasu spędza działając jako biuro matrymonialne. Tak, dobrze widzicie. Łączenie serc i leczenie tych złamanych stanowi niebagatelny element powieści. A jeśli o rękach pełnych roboty mowa… Oczywiście nikt poza Dorą nie może ogarnąć i naprawić tego zamieszania. Tylko nasza niepowtarzalna, cudowna i niezwykle uzdolniona wiedźma jest w stanie to zrobić. Lubię Dorę za to, że jest waleczna i ma tupet, ale zaczęła irytować mnie jej… idealność. Absolutnie wszystko jej się udaje, z najgorszych kłopotów wychodzi z małą blizną lub nawet bez niej, 99% facetów ślini się na jej widok i pragnie mieć ją w łóżku, każdy komplementuje ją, jaka to ona nie jest piękna, inteligentna, przebiegła, zdolna, silna… Pojawiła się próba nadania jej charakterowi rysy pod postacią traumy związanej z zabójstwem, ale szybko tego zaniechano. Tych kilka drobnych refleksji zostało przygniecionych przez nawał romantyczno-erotycznych dylematów. W trzech poprzednich tomach podobało mi się to, że wykreowano tak silną postać kobiecą, która fantastycznie radzi sobie w męskim świecie. Teraz uderzyło mnie to, jak wiele siły Dora czerpie z otaczającej ją adoracji i nawet mężczyzna, który żywi do niej niechęć, tak naprawdę sekretnie marzy o tym, by zaciągnąć ją do łóżka. Chcą z nią sypiać, bo jest wampirzą Mistrzynią, chcą z nią sypiać, bo jest wilczą Alfą, chcą z nią sypiać, bo jest wiedźmą płodności. A poza tym, chcą z nią sypiać, bo jest seksowna, waleczna, drapieżna… Czy absolutnie każdy rodzaj magii musi wiązać się z seksem? Rozumiem, że Dora jest raczej bezpruderyjną i wyzwoloną kobietą, ale czy trzeba poświęcać temu nieomal cały tom? Zrozumiałam to już w pierwszej książce. A potem w drugiej i trzeciej. Rozumiem to i akceptuję, ale już przejadło mi się czytanie o tym po raz wtóry.

Jeśli chodzi o innych bohaterów, to najbardziej polubiłam Szelmę i Inge. Te kobiety, choć znacznie się różnią, to jednak na swój sposób stanowią serce stada. Podobało mi się ich oddanie sprawie i to, w jaki sposób radziły sobie w twardym świecie wilków. Również uroczy Baal, którego występy gościnne mają w sobie tyle ognia, że nie sposób go nie zauważyć, nie może nie być lubiany. A jeśli chodzi o Mirona… MIRON, NIE-CZŁOWIEKU, CO W CIEBIE WSTĄPIŁO?! Tylko tyle mam do powiedzenia na jego temat, dziękuję dobranoc. 

Generalnie dla mnie wielkim plusem jest również pewne wydarzenie, które związane jest z zakończeniem powieści. Ono ma szansę rozpocząć nowy i bardzo interesujący wątek, który mógłby pokazać Dorę w całkiem innym świetle. Kolejnymi plusami jest każda scena akcji wyłuskana z cukru, lukru i miodu oraz humor, który sprawia, że jakoś można zapomnieć o bólu zębów spowodowanym przeżuwaniem kolejnych miłostek.
 
Trochę Dorze nawrzucałam, nie ukrywam. Mimo to oceniam ten tom jako ,,dobry”, po części z sentymentu do jego poprzedników a po części za to, że przecież ma trochę zalet. Mam nadzieję, że ,,piątka” opanuje rozbuchane hormony i znów postawi na akcję oraz na interakcje niezwiązane ze sprawami łóżkowymi.

Jeśli już należycie do rodziny, to po lekturze czwartego tomu raczej nie będziecie chcieli od niej odejść. Tak mi się przynajmniej wydaje. A jeśli familia Wilk jest wam nieznana, to musicie wiedzieć, że ta nadprzyrodzona menażeria przyjmie każdego z dobrodziejstwem inwentarza. Mało tego, że przyjmie, to jeszcze będzie bronić, chronić i dostarczać wrażeń.

Czy jest ktoś, kto odmówiłby schronienia pod skrzydłami mateczki Dory?

19 komentarzy:

  1. Dla mnie poprzednie trzy tomy, były tym czym opisujesz przy części 4. Łudziłam się, że coś się poprawi. Jednak skoro fan serii twierdzi, że teraz jest tego dużo, to w rzeczywistości zwykły ludek nie będzie mógł znieść tej słodkiej, fenomenalnej, wszechwiedzącej, uroczej, pięknej, mądrej, zacnej... Dory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale Dora w czwartym tomie zrobiła się ,,zbyt" na każdym możliwym polu. Mam nadzieję, że odzyska balans, bo szkoda byłoby zmarnować ten potencjał wiedźmowatości.

      Usuń
  2. Chętnie bym przeczytała tę książkę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zachęciłaś mnie do niej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa jestem jak zakończy się wątek z Vargiem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też :) Byłam zaskoczona tym zabiegiem w akcji książki, ale może wyjść z tego coś bardzo interesującego :) Varg i Baal zaczynają spychać Mirona i Joshuę z piedestału :)

      Usuń
  5. Fakt, trochę nawrzucałaś :) Mi się podobało, mimo tego, że brakowało mi Mirona. Trochę się Jadowska rozpisała, kilka dłużyzn rzeczywiście było, ale mimo to nadal uwielbiam serię o Dorze i myślę, że to jedyna taka w polskiej literaturze gatunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nadal uwielbiam Dorę, jej się chyba nie da nie lubić :) I fakt, jeśli chodzi o polską urban/paranormal romance fantasy, to wiedźma jest jedyną przedstawicielką, która godnie się trzyma.

      Usuń
  6. Muszę wreszcie zabrać się za tą serię

    OdpowiedzUsuń
  7. Może kiedyś, ale wydaje się ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli się skuszę, to zacznę od pierwszego tomu ;)

    http://kulturka-maialis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno przeczytam pierwszą część. Cieszę się, że jeszcze wszystko przede mną. ;)
    Pozdrawiam^^
    http://swiat-w-dloniach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Spotkałam się z tyloma zachwytami związanymi z twórczością Jadowskiej, że nie mogłabym oprzeć się książkom, które stworzyła. Muszę rozejrzeć się w bibliotece za jej powieściami. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto :) Dora jest genialna, tak samo jak kilku bohaterów drugoplanowych. Cenię sobie tę serię pomimo wad.

      Usuń
  11. Jeżeli chodzi o Dorę to z całego serducha mogę powiedzieć, że tą kobitę uwielbiam. Naprawdę, książki Jadowskiej sa po prostu jakby napisane dla mnie - idealne pod mój humor. ALE za to jest jedna z naprawdę niewielu powieści w których nie darzę zachwytam bohatera będącego "bad boyem". Cholera, ja nie znoszę Mirona!! Zrobiły się z niego takie ciepłe kluchy, że po prostu dla mnie Joshua (nie wspomnę o Baalu, który po prostu moim bogiem!) jest o wiele, wiele wyżej niż Miron! To wszystko piszę, mając przeczytane tylko 3 tomy. Za czwarty wezmę się raczej niedługo, ale niesamowicie zdołowały mnie nie dość, że takie właśnie recenzje jak twoja - średnio pochlebne - to w dodatku fakt, że wątek z Baalem nie został pociągnięty a w książce nie ma go prawie w ogóle! Jak można wplatać w fabułę TAK GENIALNĄ postać i potem nagle to zaniedbywać, NO JAK? Na szczęście w piątym tomie, który wyjdzie już w sierpniu, na powrót ma być go więcej... I dodatkowo mam nadzieję, ze albo autorka zrobi coś z cholernym Mironem albo po prostu usunie go w cień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, jeśli jeszcze nie czytałaś czwartego tomu to powiem ci, że odnośnie Mirona jest i plus, i minus - plus - jest go mniej xD minus - ciepłe kluchy do potęgi... Oj oj i jeszcze trochę.
      Baala uwielbiam, pojawia się na moment i ma w sobie tyle ognia, ile Miron nie wykrzesał z siebie od pierwszego tomu. Jeśli ma być go więcej to ja jestem na wieeeeeelkie tak! :)

      Usuń
    2. Dokładnie to samo słyszałam z tymi ciepłymi kluchami do potęgi i plusem, jakoby jest go mniej... Zastanawiam się, czy Jadowska robi tak specjalnie, czy nie zdaje sobie z tego sprawy ;__;
      A Baal jest cudowny. Za każdym razem kiedy czytałam sceny z nim w trzecim tomie, aż mi lekkie ciarki po plecach przechodziły! :D

      Usuń
  12. Od bardzo dłuższego już czasu marzę o tym, by poznać twórczość tej autorki. I z każdą kolejną przeczytaną recenzją jej książek czuje się wręcz chora, że sama ich nie znam. Muszę zatem koniecznie coś zmienić w tej kwestii.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie niestety 1 tom nie zachwycił i tym sposobem przestałam czytać tę serię.Pomysł fajny, chociaż trochę oklepany. Może kiedyś wrócę, ale ten powrót jest pod wielkim znakiem zapytania :) Mimo wszystko cieszę się, że jednak polska fantastyka cały czas się rozwija ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń