16 kwi 2014

,,Crushed" - Sara Shepard

 Crushed (Pretty Little Liars, #13)

Tytuł: Crushed 
Autor: 
HarperTeen, 2013
Ilość stron: 336


Polskie wydanie
Dotychczasowe tomy wydawało wydawnictwo Otwarte, więc możemy spodziewać się, że i ten tom wkrótce się pojawi.
Jak na razie, brak konkretnych informacji.


~~***~~

Liczba trzynaście już od dawna utożsamiana jest z pechem. Ludzie przesądni unikają jej jak tylko mogą, nawet ci niezbyt przesądni są jakby czujniejsi w piątek trzynastego. Jednak jest ktoś, kto trzynastkę zbywa wzruszeniem ramionami – są to najbardziej pechowe dziewczyny na świecie: Aria, Emily, Spencer i Hanna. Jednak, dla własnego dobra, nie powinny lekceważyć tej złej wróżby, bo właśnie trzynasty tom serii przyniesie im pecha chyba największego z możliwych.

Jak w każdym z tomów, tak i w tym tytuł ma niebagatelne znaczenie. Crushed można bowiem przetłumaczyć jako zgnieciony, rozdrobiony, zmiażdżony i… zdruzgotany. Oj tak, można było się spodziewać, że ilość tajemnic i kłamstw przygniecie, czy wręcz zmiażdży bohaterki, jednak co takiego wyjdzie na jaw, co zdruzgocze dziewczyny?

Do Rosewood zawitała wiosna, co oznacza mrożone sojowe latte, świeży manicure w pastelowych kolorach – i bal. Kiedy prawie wszyscy przeglądają wieszaki w poszukiwaniu idealnej sukni, Hanna, Spencer, Emily i Aria polują na coś innego. Szukają A.

Hanna rezygnuje z kampanii na królową balu na rzecz wolontariatu w klinice leczenia oparzeń, gdzie przebywa jedna z ofiar A. Emily za cel obiera sobie szpital psychiatryczny, gdzie grzebie w przeszłości Ali, co owocuje zwariowanymi konsekwencjami. Spencer nawiązuje kontakt z tajemniczym prywatnym detektywem, który ma pomóc jej w prześladowaniu jej prześladowcy. Jednak kiedy ich wspólne sesje stają się trochę zbyt prywatne, umyka im główny cel, jakim jest śledzenie A… Aria jest przerażona faktem, że A jest zdecydowanie bliżej, niż myślała. Kiedy jej mroczny sekret z Islandii wychodzi na jaw, odkrywa, że najprawdopodobniej jedyna osoba, przed którą starała się ukryć prawdę, tak naprawdę znała ją przez cały czas.

Kłamczuchy wreszcie podejmują walkę z A. Jednak bez względu na to, co robią, A jest zawsze o krok przed nimi, gotowy całkowicie je zniszczyć.

Ta seria powinna skończyć się kilka tomów temu – takie jest moje zdanie. Od tomu dziewiątego wzwyż słychać, jak trzeszczy w szwach rozciągana na siłę intryga. Autorka z różnym skutkiem dorabia nowe wątki i tajemnice, czasem trafiając w dziesiątkę i przywracając serii odrobinę świeżości znanej z pierwszych tomów, gdy jeszcze śledztwo fascynowało, a nie nudziło. Crushed jest właśnie taką książką, która dla mnie stanowi miłe zaskoczenie. Tak oceniając… trzy gwiazdki na pięć, powiedzmy. Dlaczego nie więcej? Bo jest niezłe na tle kilku poprzednich złych tomów, ale nadal poziomem odstaje od bardzo dobrych tomów 1- 8. 

Ujmując to prostymi słowami: ,,w końcu coś się dzieje”. Choć wydarzenie otwierające książkę sprawiło, że zwątpiłam w nawet szczątkowe istnienie inteligencji u jednej z bohaterek, to dalej akcja toczy się dość sprawnie. Co nie znaczy – że bez wad. Emily, Aria, Hanna i Spencer nie byłyby sobą, gdyby w trakcie śledztwa nie popełniły miliona błędów, ale teraz przynajmniej starają się robić coś, co ma sens. Każda z nich podejmuje inny trop, co prowadzi do odkrycia wielu interesujących informacji na temat przeszłości Ali. A, który tradycyjnie wie wszystko, widzi wszystko i jest wszędzie, skutecznie podgrzewa atmosferę, nie pozwalając dziewczynom na odpoczynek. Gnamy przez kolejne strony, chcąc dowiedzieć się, co takiego ważnego zdołała odkryć każda z postaci, gdy przesunięto nas do innego wątku. Napięcie nie maleje przez całą powieść.

Oczywiście bohaterki nadal są marionetkami w rękach A i są w stanie ciągłej paniki. Nawet sobie nie wyobrażacie, ilu kłopotów uniknęłyby, gdyby choć raz spojrzały na wszystko trzeźwym okiem. Wiem, że ich sytuacja jest paskudna, ale nie polepszają jej bieganiem na oślep. Z jednej strony paranoicznie oskarżają wszystkich o wszystko, ale z drugiej to nie przeszkadza im w zwierzaniu się każdej napotkanej osobie. Zastanawiam się, kiedy przyjdzie im do głowy, że gdy śledztwo nabiera rozpędu, to oznacza to tylko tyle, że idą szlakiem przygotowanym uprzednio przez A? Dziewczyny podejmują walkę, co zasługuje na pochwałę, ale każde ważne odkrycie okupione jest równie poważnymi kłopotami, głównie przez ich bezmyślność i nieumiejętność rozgrywania trudnych potyczek. 

Zakończenie, jedno z lepszych w całym Pretty Little Liars, zdecydowanie zachęciło mnie do sięgnięcia po czternasty tom. Uprzedzam, że wiele, czy też wielu z was może być w szoku. A wyciągnęło swoje łapska po kogoś, kogo całkiem dobrze znamy i my, czytelnicy, i same Kłamczuchy.
 
Jedna z nich będzie naprawdę zdruzgotana.

Ta seria może właściwie trwać bez końca, jak jakaś mordercza Moda na Sukces. W końcu Sara Shepard do perfekcji opanowała powoływanie do życia nowego A, gdy stare już nie daje rady. To taki przepis na Pretty Little Liars: utknęłam i nie wiem, co dalej? Stworzę nowe A! Albo i dwa! Tylko ja długo można to ciągnąć?

Dlaczego ja właściwie kontynuuję czytanie tego ,,tasiemca”, skoro już raz go porzuciłam? Przez zwykłą ciekawość. Chcę poznać szumnie zapowiadany finał i rozwiązanie całej intrygi. Nie jest to najambitniejsza i najmądrzejsza seria zdolna odmienić życie, ale chyba każdy, po tak długim czasie wodzenia za nos, chciałby dowiedzieć się, kto zabił.

I po co.

5 komentarzy:

  1. Hm.. kiedyś bardzo chciałam się zapoznać z książkami tej autorki, ale później gdy zobaczyłam ile to ma tomów i przeczytałam parę recenzji to stwierdziłam, że nie warto się męczyć tylko po to, aby na samym końcu, który nie wiadomo kiedy nastąpi, poznać rozwiązanie zagadki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka jak widzę przeznaczona troszke dla młodszej młodzieży, aczkolwiek wydaje się mi interesująca. Kupiłabym ją siostrze ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tego samego wniosku doszłam jakiś czas temu - to naprawdę powinno było się już skończyć, bez rozciągania na siłę, bowiem - tak jak w serialu - absolutnie nikomu nie wychodzi to na zdrowie. Poziom absurdu sięga niekiedy zenitu i naprawdę sama dziwię się sobie, że wciąż tracę na tę serię czas. Dobrze, że chociaż ten tom trochę wybija się na tle poprzednich, lubię, jak coś się dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się zawsze irytuję, gdy tomy ciągną się w nieskończoność. Tej serii nie znam, ale słyszałam wielkie zachwyty nad nią i pewnie prędzej czy później po nią sięgnę, żeby się irytować :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Seria przede mną, ale mam ją w planach , to może być dobra rozrywka od poważnej literatury, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń