7 kwi 2014

,,Blackout (Przegląd Końca Świata #3) - Mira Grant

Blackout (Newsflesh Trilogy, #3)

Tytuł: Blackout
Autor: Mira Grant
Wydawnictwo, rok wydania: Orbit, 2012
Ilość stron: 635 (+ 24 strony dodatków)


Polskie wydanie
Tytuł: Przegląd Końca Świata - Blackout
Wydawnictwo: Wydawnictwo Sine Qua Non
Data wydania: [zapowiedź] 27.08.2014 r


~~***~~


Prawda uczyni cię… martwym

Poznajcie ekipę Przeglądu Końca Świata. Dla nich puszka Pandory to za mało. Oni mają własny kontener z apokalipsą. 

Georgia Mason gorliwie wyznawała jedną zasadę – zawsze mówić prawdę. Na tym opierała całą dziennikarską pracę i to stało się mottem Przeglądu Końca Świata. Gdy wraz ze swoją blogerską ekipą Georgia wpadła na trop gigantycznego spisku, od początku jasne było, że nie odpuszczą, dopóki nie dotrą do prawdy. Jednak ich przeciwnik okazał się potężniejszy, niż początkowo przypuszczali. 



Teraz, z nerwami w strzępach, życiem wiszącym na włosku i hordą zombie dyszącą im na karki, blogerzy są na ostatniej prostej tego śmiertelnie niebezpiecznego wyścigu. Ilu z nich dotrze do mety? Ilu z nich odda życie za prawdę?

Naładujcie broń, przygotujcie mózgi i pamiętajcie – powstańcie, póki możecie.

Oto przed wami finał trylogii Przegląd Końca ŚwiataBlackout.

 

Houston, mamy zombie 
 
Mira Grant wykończyła mnie nerwowo przy Deadline, dlatego do Blackout podeszłam z jeszcze gorszymi obawami. Wiedziałam dobrze, że autorka nie dba o niczyj spokój i z radością przesuwa granice wytrzymałości każdego – zarówno bohaterów, jak i czytelników. Chyba za punkt honoru wzięła sobie udowodnienie, że zawsze może być gorzej. 


Pamiętacie, jak pisałam w recenzji Deadline (TUTAJ możecie ją znaleźć), że po takim zakończeniu, Mira Grant będzie musiała stworzyć naprawdę wiarygodną i pomysłową kontynuację, bo inaczej pozostawi w czytelnikach niesmak? Po lekturze odetchnęłam z ulgą – pisarka udźwignęła ciężar własnych pomysłów. Widać, że miała konkretny i porządnie przemyślany plan zarówno na całą trylogię, jak i poszczególne tomy. Nie ma mowy o mglistych wyjaśnieniach z cyklu ,,był sobie wirus znikąd i trupy zaczęły wstawać z grobów” albo ,,zabili go i uciekł” (no dobra, to jest akurat kwestia dyskusyjna). Zainteresowanie autorki wirusologią zaprocentowało przy pisaniu powieści; cała historia powstania wirusa Kellis-Amberlee, jego odmiany, wpływ na organizmy żywe (oraz martwe) i wyniki badań wydają się upiornie rzeczywiste. Nie ma niedopowiedzeń i dziur logicznych. To samo można powiedzieć o zachowaniach bohaterów, którzy, na całe szczęście, są obdarzeni inteligencją.

Spektakularnie dziwne i ryzykowne zakończenie drugiego tomu również znalazło dobre wyjaśnienie. Ten wątek, tak jak i pozostałe doskonale zazębiły się i bez zgrzytów dalej pociągnęły historię. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że dostaniemy tak jasny i spójny finał, w którym wszystkie dotychczas zadanie pytania znajdą swoje odpowiedzi. Cytując wypowiedź Jakuba Ćwieka zamieszczoną na okładce ,,Blackout dał radę”.



Zawsze może być gorzej


Blackout składa się w 50% z intrygi politycznej i w 50% z thrillera medycznego, a zombie niezgrabnie przeskakują za naszymi bohaterami z jednej połowy na drugą. Akcja początkowo rozwija się dwutorowo, pozwalając na obserwowanie dwóch odmiennych światów, które w końcu się zderzają (na co zresztą czeka się niecierpliwie od początku powieści). Tradycyjnie nie zabrakło wiadomości czy blogowych wpisów bohaterów, które stanowią interesujący przerywnik. Autorzy dosadnie komentują rzeczywistość, a niektórzy z nich przedstawiają swoje odczucia… w formie wierszy.

Bohaterowie nadal mówią własnym głosem, tak samo, jak w poprzednich tomach. Całe szczęście, że różnią się czymś więcej, niż tylko imionami. Nieważne, czy mówimy o Shaunie, Georgii, Alaricu, Becks, Mahirze, Maggie czy kimkolwiek innym. Każde z nich ma swoją historię, swoje przemyślenia, motywy i cierpi z różnych powodów. Bez tak barwnych bohaterów cały bogaty świat i skomplikowana intryga to mogłoby być… Za mało. Bo komu chce się brnąć przez nieznany świat jeśli przewodnik się do niczego nie nadaje? Poprzez postacie autorka wprowadziła do powieści humor, pozwalając choć na chwilę złapać oddech i rozluźnić się. 


Pomimo galopującej intrygi nie zaniedbano innych elementów. Okazuje się, że można stworzyć świat i drobiazgową codzienność po wybuchu zombie apokalipsy. Mira Grant nie ominęła żadnego elementu – nieważne, czy mówimy o testach na obecność wirusa, oczyszczających prysznicach i ich wpływie na ludzkie ciało, przemieszczaniu się, pracy dziennikarza, medycynie, polityce… Naprawdę nie można narzekać, że coś zostało pominięte bądź niedopracowane. Do tej pory nie widziałam jeszcze książki o tematyce zombie, która opierałaby się na tak żelaznej logice i tak drobiazgowo opisywała zombizm. 


Jakby za mało było atrakcji, to mamy jeszcze wplecione w fabułę rozważania na temat prawdy i moralności. Kombinacja tych dwóch zagadnień i ukazanie ich na tle medyczno-politycznej intrygi pobudza wyobraźnię i skłania do myślenia. Autorka skupia się na tym, jakie mogą być długofalowe skutki bezmyślnego mówienia prawdy oraz jakie znaczenie przy ujawnieniu prawdy mają okoliczności.

Do pełni szczęścia brakowało mi więcej zombie, bo w tym tomie trochę zepchnięto je ze sceny. Stały się one tłem dla potyczek z jak najbardziej ludzkim wrogiem. Poza tym nie mam innych skarg i zażaleń.

Jeśli czytaliście Feed i Deadline, to nawet horda zombie nie będzie w stanie zniechęcić was do sięgnięcia po Blackout. Wiem dobrze, że ten tom ma u was najwyższy priorytet, a czytacie te słowa… Właściwie to po co? Nie traćcie czasu, czeka na was rewelacyjny finał i lepiej już zacznijcie żałować, że to koniec. Blackout odetnie was od świata i nawet się nie zorientujecie, że na ulicy zaczęło robić się niespokojnie i chyba nawet słychać jakieś chrapliwe jęki… W końcu już mamy 2014 rok, a do wybuchu epidemii nie pozostało wiele czasu. Chyba nie chcecie wtedy być bezbronni? Mira Grant nauczy was, jak sobie radzić z zombie.

P.S. Pamiętajcie, by nie dźgać kijem nie do końca martwe obiekty. Po prostu tego nie róbcie.

Nie.

Po prostu nie.


_________________
http://thetasigma0.tumblr.com/post/48388114105/two-graphics-from-newsflesh-series-with-allison 
http://shadow71689.livejournal.com/71565.html

16 komentarzy:

  1. Wow, już druga recenzja tej książki, którą dzisiaj czytam i czuję się naprawdę zachęcona ;) Przemawia do mnie szczególnie stwierdzenie: "Blackout składa się w 50% z intrygi politycznej i w 50% z thrillera medycznego, a zombie niezgrabnie przeskakują za naszymi bohaterami z jednej połowy na drugą." To musi być świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi i jest świetne :) Byłby z tego niesamowity film.

      Usuń
  2. Uff, w sumie to dobrze, że dała radę. Nie czytałam jeszcze żadnej części, ale może kiedyś uda mi się to nadrobić - teraz mam motywacje, skoro finał nie jest zły.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie znam tej serii i pewnie nie zwróciłabym uwagi na taką okładkę (jest koszmarna, ale może do treści pasuje?) ale zaintrygowałaś mnie tą opinią (zwłaszcza końcówką). Aż mam ochotę "dźgać kijem nie do końca martwe obiekty" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, tylko potem nie mów, że nie ostrzegałam ;)

      Mnie akurat okładki się podobają, kwestia gustu :) I dobrze nawiązują do tematyki serii, szczególnie w formie graffiti na murze - ale o tym ciii... jeśli ktoś przeczyta, to się przekona.

      Usuń
  4. Ja nawet nie czytałam piewszej części, a chyba nawet u Cb zostałam do niej zachęcona. Muszę się za nią zabrać. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Narobiłaś mi ogromnej ochoty na tom drugi i trzeci :D Już się nie mogę doczekać ;)
    "autorka nie dba o niczyj spokój i z radością przesuwa granice wytrzymałości każdego – zarówno bohaterów, jak i czytelników." --> Zgadzam się w 100% ;) Kiedy myślałam, że UWAGA SPOILER! nie uśmierci Georgie, bo przecież nie może (a jednak mogła :O) - ona to zrobiła ;) I ogromnie mnie zaskoczyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że przy tej scenie pęknie mi serce ;( Też się tego nie spodziewałam. Ale co się dzieje w drugim i trzecim tomie... Woow. Chyba nikt się nie spodziewał, że wszystko się tak potoczy.

      Usuń
  6. Kocham książki Miry Grant.
    KOCHAM!

    Cześć, nominowałam Cię do Liebster Blog Award:) Szczegóły tu: http://zakochana-w-ksiazkach-i-w-czekoladzie.blogspot.com/2014/04/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Omomom, czekam na wolną chwilę, czyli jakoś do wakacji mam nadzieję i wtedy zatopię się w świecie wykreowanym przez Mirę Grant. Póki co udało mi się wygrać pierwszą część trylogii i codziennie walczę ze sobą, żeby cierpliwie poczekać, bo mam przeczucie, że jak rzucę się na te książki to zaniedbam wszystkie obowiązki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinie są różne, ale jedno jest pewne - zakończenie pierwszego i drugiego jest zabójcze i lepiej mieć pod ręką kontynuację :) Mnie się bardzo podobało i mam nadzieję, że tobie również się spodoba :)

      Usuń
  8. Jak Ci zazdroszczę, że poznałaś już finał tej historii! I cieszę się, że wątek z końca drugiej części został ładnie wyjasniony, tego się bałam, że autorka nie podźwignie tej kwestii - ale skoro tak, to ufff uffff i tylko czytać ;) Niecierpliwie czekam na premierę. Maj... jeju, czemu tak daleko do maja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szybko zleci - naprawdę warto poczekać :)

      Usuń
  9. Kurczę, nie czytałam jeszcze pierwszej części a Ty tak strasznie zachęcasz do tej trzeciej, że się oderwać od tekstu nie mogłam! :) Widać, że fabuła Cię porwała, az miło się czyta takie emocjonalne wypowiedzi :) Muszę koniecznie zapoznać się z Feed.

    OdpowiedzUsuń
  10. Na razie szał na punkcie zombie, jakoś mnie omija. ;)

    OdpowiedzUsuń