18 mar 2014

,,Dziennik Bridget Jones" - Helen Fielding

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/214000/214394/252342-352x500.jpg

Tytuł: Dziennik Bridget Jones
Autor: Helen Fielding
Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014
Ilość stron: 368
Cena: 44,90 zł


~~***~~


Książkę do recenzji udostępniło Wydawnictwo Zysk i S-ka


Codziennie liczy kalorie (przynajmniej próbuje), rzuca picie i palenie (przynajmniej próbuje), osiąga wyznaczone cele (przynajmniej próbuje), zrzuca zbędne, jej zdaniem, kilogramy (przynajmniej próbuje), nie rozpacza z powodu braku męża (przynajmniej próbuje). A wszystkie swoje próby skrzętnie notuje w dzienniku.

all by myself bridget jonesBridget Jones miała mnie rozśmieszyć do łez. Cóż, przynajmniej próbowała. I w dużej mierze jej się to udało. ,,Dziennik Bridget Jones” to klasyka literatury chick-lit, czyli książek lekkich, łatwych, przyjemnych i kierowanych do kobiet. To rozrywka w postaci czystej. 

Trzydziestoletnia singielka, która w wielu aspektach jest zupełnym przeciwieństwem idealnej kobiety, zjednała sobie serca wielu pań na całym świecie. Łatwo się z Bridget identyfikować, bowiem każda z nas może w jej perypetiach znaleźć element siebie – czy to chodzi o pracę, o związki, o męczące pytania odnośnie małżeństwa i dzieci, o wagę, która nie chce spaść, o zdolności kulinarne, a raczej ich brak, o włosy, które nie chcą się układać, o finanse… Można by tak długo wymieniać. Ta nieidealność głównej bohaterki w dużej mierze przyczyniła się do wielkiego sukcesu książki. W końcu pojawiła się fikcyjna przyjaciółka, która z różnym skutkiem stara się być perfekcyjna, ale przegrywa w starciu z papierosami i słodyczami i boryka się z problemami znanymi każdej kobiecie. Jeśli do tego dodamy niefrasobliwość Bridget  w codziennym życiu, to możemy się spodziewać mieszanki wybuchowej.

 Bridget Jones’s Diary

Mimo swoich wad, Bridget ma powodzenie u mężczyzn, co dodaje otuchy samotnym paniom, które przeżywają każdą, nawet najmniejszą wpadkę. Jeśli taka panna Jones może z kimś być, nawet jeśli wcześniej skompromitowała się przed tym mężczyzną, to niby dlaczego ja nie? Helen Fielding ,,Dziennikiem…” odpowiedziała na ciche życzenia całej rzeszy kobiet, które zaczytują się w kolorowych pisemkach, marzą o księciu z bajki i chcą, by ktoś pokochał je bez względu na ich wady. 

tumblr_mn8wuf0zNz1qcga5ro1_500Jeśli chodzi o humor, to faktycznie tego książce nie brakuje. Wpadki Bridget najpierw budzą konsternację, a potem nieposkromiony chichot. Za żadne skarby nie chciałabym znaleźć się na jej miejscu w takich sytuacjach, ale za to obserwowanie ich z boku… to już inna sprawa.

Pojawiło się kilka trafnych spostrzeżeń na temat życia dorosłego, bezdzietnego singla. ,,Piekiełko” przygotowane przez rodzinę, która próbuje swatać każde wolne osoby w zasięgu wzroku; rozmowy świeżo upieczonych rodziców, w których trudno się odnaleźć czy przytyki na temat starzenia się i staropanieństwa. Te obserwacje na temat życia w pojedynkę oraz związków uważam na zdecydowanie mocny punkt książki. Okazuje się, że od roku 1996, w którym ,,Dziennik…” miał swoją premierę, niewiele się w tym temacie zmieniło.

film animated GIFPanna Jones jest przesympatyczną i rozbrajającą osóbką, choć czasem bywa irytująca i dość… niesłowna. Przez cały dziennik zarzeka się, że nie obchodzą ją słowa rodziny na temat staropanieństwa, ale jednocześnie cały czas przeżywa każdy przytyk i prawie że desperacko szuka partnera. Pomijając te ,,gorsze chwile”, nasza literacka znajomość nie ucierpiała znacząco. Śmiałam się razem z nią i łapałam za głowę, gdy widziałam, do czego zmierzają jej kulinarne próby. Zdaję sobie sprawę z tego, że jako czytelnik obserwowałam codzienne życie trzydziestoletniej singielki, więc na zwroty akcji i duże emocje nie miałam co liczyć, jednak monotematyczność dziennika w pewnych momentach zaczynała nużyć. W wersji filmowej coś takiego może przejść dość bezboleśnie, ale w książce – nie do końca.

Pomijając te drobne mankamenty, lektura ,,Dziennika Bridget Jones” skutecznie umilała moje popołudnia. To lekka literatura kobieca ze sporym ładunkiem humoru, idealna, jeśli ma się ochotę na zupełne przeciwieństwo ambitnej powieści. Roztrzepana panna Jones i jej bagaż doświadczeń skutecznie poprawią nastrój jej rówieśniczkom, które borykają się z podobnymi problemami.

love animated GIF

__________
gify:
http://gifsoup.com/view/1262959/all-by-myself-bridget-jones.html
http://pinmywings.tumblr.com/post/63805053551/bridget-joness-diary
http://amibeingcatty.wordpress.com/2013/09/10/my-bridget-jones-life/
http://giphy.com/gifs/Wsd2bAlCqKzIs
http://giphy.com/gifs/B0PusY1ofnEJ2

7 komentarzy:

  1. kocham tą kobietę :)
    zapraszam do mnie, zaczytan-a.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Bridget Jones - zawsze powoduje, że uśmiecham się od ucha do ucha.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Bridget i tę literacką i tę z filmowej adaptacji <3 W nowej szacie graficznej jest jej do twarzy :))) Niedługo zabieram się za trzecią część przygód Bridget. Jestem jej ogromnie ciekawa, choć recenzje wcale nie są pozytywne :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z tą książką, ale mam na to wielką ochotę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Och ta kochana Bridget :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Film oglądałam wiele razy, ale książki jeszcze nie czytałam ;d aż dziw bierze, że się z nią nie zapoznałam ;d

    OdpowiedzUsuń