27 lut 2014

,,Ten tiny breaths"/,,Dziesięć płytkich oddechów" - K. A. Tucker

Lubie gify? Ja lubię. Oczywiście nie zawsze i wszędzie, ale jeśli chodzi o recenzje książek młodzieżowych, to czasem wręcz trzeba się nimi podeprzeć.
W końcu jeden obraz wart jest tysiąca słów ;)

 Ten Tiny Breaths (Ten Tiny Breaths, #1)

Tytuł: Ten tiny breaths
Autor: K. A. Tucker
Wydawnictwo, rok wydania: Simon & Schuster
Ilość stron: 280 


~~***~~


Krótka historia reakcjami opisana


Docieram do głównego ,,twista" powieści

stupidity

Homer Mind Blown 

po dłuższej chwili...

Antichrist
Shocked

kończąc książkę...

supernatural animated gif on Giphyreaction animated gif on Giphy
wtfih


Recenzja właściwa


Całe życie Kacey Cleary rozpadło się cztery lata temu w wypadku, do którego przyczynił się pijany kierowca. Teraz Kacey ciężko pracuje, by pogrzebać kawałki starego życia. Wszystkie - z wyjątkiem jednego. Jej młodszej siostry Livie.

Kacey może przełknąć nieustanną dezaprobatę ze strony ciotki Darli.  Może powstrzymać się przed wypróbowaniem swoich umiejętności kick bokserki na wuju Raymondzie, gdy ten przy stoliku do blackjacka przegrywa wszystkie oszczędności sióstr. Kacey musi trzymać się w garści, dopóki Livie nie stanie się pełnoletnia i będą mogły się wynieść z Grand Rapids, Michigan.

Ale kiedy wujek Raymond pewnej nocy wślizguje się do łóżka Livie, Kacey decyduje się zabrać siostrę i uciec. Uzbrojone w dwa bilety autobusowe i marzenie o życiu na wybrzeżu, Kacey i Livie zaczynają nowe życie w Miami. Ich sąsiadami zostają gderliwy właściciel, zboczeniec z piętra wyżej oraz kobieta, której sceniczny pseudonim idealnie pasuje do jej profesji. Jednak to Kacey nie przeszkadza. Z nimi może sobie poradzić. Z czym, a raczej kim, nie do końca sobie radzi, jest Trent Emerson z mieszkania obok.

Kacey nie chce czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Ale Trent znajduje drogę do jej zdrętwiałego serca, rozpalając jej zdolność do miłości. Kacey zaczyna wierzyć, że może pozostawić przeszłość za sobą i zacząć od nowa. 

Może wszystko naprawić.

Jednak nie tylko Kacey ma swoje sekrety. Pozornie idealny Trent ma własne blizny; tajemnice, które odkryte, rozbiją w pył nowo odzyskane życie dziewczyny i wyślą ją z powrotem do przerażającej ciemności.


16700492A teraz tak na serio - gify obrazują tylko niektóre emocje, jakie towarzyszyły mi podczas czytania ,,Ten tiny breaths". Opis jest dość długi, ale i tak zdradza bardzo mało. Nie mówi bowiem o tym, jaki rollercoaster emocji czeka na czytelnika. Po tym okładkowym streszczeniu można nawet wywnioskować, że to kolejne romansidło, rodem ze schematu, o jakim pisałam wcześniej na temat New Adult. Ja też tak myślałam, ale wczytując się w kolejną recenzję z rzędu, coś obudziło moją ciekawość.

Początkowo byłam tylko pod wrażeniem postaci Kacey. Ta kategoria książek nie przyzwyczaiła nas do bohaterek, które zachowują się jak źli chłopcy. Ona z kolei jest niezależna, zaradna, trenuje kickboksing, a swoje słabości skrywa pod hardością. Nieobcy jej jest przygodny seks i alkohol. Nie brzmi jak ułożona i grzeczna dziewczynka, prawda? Jednak nie myślcie, że to zwykła, wulgarna dziewucha, bowiem ,,Ten tiny breaths" stara się sportretować osobę cierpiącą na stres pourazowy, a ta przypadłość może w człowieku zmienić wszystko.

Im dalej w las... tym większe zainteresowanie budziła we mnie lektura. I nie chodzi tutaj o pikantniejsze sceny, bo występują one w każdej książce z tego gatunku, ale o nietypowy tor, jakim zaczęła się toczyć akcja. W ,,Ten tiny breaths" nie uświadczycie dużej dawki słodyczy i romantycznej scenerii. To nie jest powieść zbudowana na słodkich słówkach. To powieść, w której bohaterowie cierpią na PTSD*, pracują w nocnym klubie, by zapewnić dziecku przyszłość, obawiają się niezrównoważonych byłych mężów, uciekają z domów... Autorka postarała się, by przedstawione problemy oraz ich przebieg nie były oderwane od rzeczywistości. Tutaj nic nie rozwiązuje się samo w cudowny sposób, a rzeczywistość bywa brutalna. Pojawia się w książce wielkie światełko na końcu tunelu, co nie każdemu może przypaść do gustu, co omówię nieco niżej.

O Kacey już mówiłam, więc teraz czas na pozostałych. Trent, nie ma co ukrywać, jest kolejnym ciachem, przystojnym, w każdym calu boskim i w ogóle mógłby podać rękę reszcie książkowych chłopaków do kochania. Ale ta papierowa i jednocześnie nijaka perfekcyjność to pułapka. Wiecie, ludzie potrafią być niezłymi kameleonami, by mieć pewność, że osiągną swój cel. Bardzo ciekawa była jego metamorfoza, którą zapoczątkowało pewne wydarzenie. Bo co może się stać, jeśli cudowny zły chłopiec przestanie być cudownym chłopcem a stanie się złym mężczyzną? Jeśli chodzi o Norę, posługującą się pseudonimem Storm, to początkowo myślałam, że autorka poszła na łatwiznę i stworzyła żywą wersję stereotypu - ot, szczebiocząca, sztucznie cycata blondyna. Pomyłka. Nora okazała się być przesympatyczną dziewczyną i dobrą matką, choć ją i jej córeczkę los nie oszczędzał. Interesującą postacią jest również Livie, młodsza siostra Kacey. Choć nie mamy wglądu w jej myśli, to jednak można zauważyć, że na nią tragedia wpłynęła w inny sposób.
Naprawdę warto dać tej powieści szansę. Nawet, jeśli w trakcie czytania pomyślicie, że jest to do bólu sztampowe romansidło z kilkoma gorącymi scenami. Ja też tak myślałam i miałam mały czytelniczy kryzys w trakcie lektury, chcąc odpuścić sobie dalszą część książki. Myślałam, że to powieść kolejna z wielu.

I to był błąd.

Co prawda, autorka podrzuciła kilka wskazówek, dzięki którym można przewidzieć, co się finalnie stanie, ale ja naiwnie wierzyłam, że robi to, by wszystkich zmylić i podnieś im ciśnienie. Okazało się jednak, że te wyraźne tropy wcale nie były umieszczone dla zmyłki a pewien rodzaj przewidywalności był zamierzonym zabiegiem. Ta ,,oczywista oczywistość" wcale nie zepsuła mi lektury. Czarny scenariusz czający się w tyle mojej głowy, zmuszał mnie do przewracania kolejnych stron. Nie mogłam się doczekać, by dowiedzieć się, co się wydarzy po tym wielkim punkcie zwrotnym i jak sobie z tym poradzą bohaterowie. ,,Ten tiny breaths” odważyło się na to, na co pozwala sobie mało która powieść obyczajowa, kierowana do młodych kobiet. Przywykłam już do wszelkiej maści szczęśliwych zakończeń wraz z Księciem z Bajki w roli głównej i spodziewałam się, że ta historia również się tak potoczy. Rzeczywiście, tutaj otrzymujemy szczęśliwe zakończenie, ale nie jest to zakończenie w stylu ,,spotkałam boskiego księcia i on uleczył wszystkie możliwe problemy” (czyli ukochany motyw New Adult). Autorka ma dość oleju w głowie, by wiedzieć, że taka trauma, jaka dotknęła Kacey, to nie jest coś, co może być uleczone poprzez związek. Pokazuje za to, jak ważna jest fachowa pomoc, gdy ktoś boryka się z problemami natury psychicznej.

Co prawda, patrząc wyłącznie na zakończenie, może się ono wydać niektórym osobom kontrowersyjne. Ja sama nadal mam mieszane uczucia i zastanawiam się, jak rozgryźć niektóre wydarzenia. Nie znaczy to, że traktuję to jako minus! To raczej prowokuje do próby postawienia się w sytuacji bohaterów i wyobrażenie sobie własnego scenariusza na takie okoliczności.

,,Ten tiny breaths” to intrygująca i burzliwa, choć niepozbawiona gorzkiego smaku opowieść o stracie i godzeniu się z nią, o trudnej sztuce przebaczania i granicach, jakie jest w stanie człowiek przekroczyć, by to przebaczenie otrzymać. Ta historia stworzona została by z rozmysłem grać na uczuciach czytającego, rzucając go z jednej skrajności w drugą. Ona nikogo nie pozostawi obojętnym - ktoś może się zezłościć, ktoś uroni kilka łez, ktoś poczuje się szczęśliwy. Wiele osób pozostawi z pytaniem ,,co ja zrobiłabym w tej sytuacji?".


Weźcie jeden mały oddech.
Potem drugi...
Trzeci...
Pochwyćcie je
Poczujcie je
Pokochajcie je

A wraz z dziesiątym oddechem zanurzcie się w historii Kacey.

______________
*Zespół stresu pourazowego, zaburzenie stresowe pourazowe, PTSD -
rodzaj zaburzenia lękowego będący efektem przeżycia traumatycznego wydarzenia
źródła:
http://giphy.com/gifs/14mEWMfw1Er9o4
http://giphy.com/gifs/GDEkCw4R52oRG  
http://mindblowngifs.tumblr.com/post/32733292838#notes
http://mindblowngifs.tumblr.com/post/32732927000#notes
http://www.reactiongifs.com/head/
http://www.reactiongifs.com/homer-mind-blown/
http://www.reactiongifs.com/will-see-hell/
www.reactiongifs.com/shocked-gif/
http://www.reactiongifs.com/wtf-happening-right-now/
www.reactiongifs.com/antichrist/
 http://www.jessicasbookreview.com/2013/10/review-ten-tiny-breaths-ten-tiny.html

19 komentarzy:

  1. Świetne te gify ;) A co do książki, to nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, ale ładna okładka i przede wszystkim ciekawy opis fabuły zachęcają do lektury :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat ja za gifami nie przepadam ale sam post jest bardzo ciekawy :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. O książce wiele słyszałam, bo niezmiernie mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz, uwielbiam gify! Czasem jedna taka animacja oddaje więcej niż tysiąc słów.
    Co do książki to chętnie ją poznam, jak tylko trafi się okazja.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale mnie zaciekawiłaś, z początku, tak jak ty, po opisie myślałam, że jest to kolejny schemat, ale dalsza część recenzji utwierdziła mnie w przekonaniu, że jednak nie do końca tak jest. Naprawdę zaciekawiłaś mnie bardzo i chyba się skuszę :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Po niewyobrażalnych uczuciach, jakie dostarczyła mi "Gwiazd naszych wina" poszukuję podobnych lektur, oczywiście pod względem uczuciowym właśnie, a nie podobnej tematyce. A widzę, że ta może należeć do tych, które wywołują burze emocji. Mam nadzieję, że któreś z polskich wydawnictw postanowi wydać tę powieść, jeśli nie, jest to już kolejny powód aby zabrać się za porządną naukę języka i móc czytać w oryginale.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak u innych czytelników, ale u mnie ,,Ten tiny breaths" wywołała burzę emocji - czasem pozytywnych, a czasem negatywnych. Wydaje mi się, że dokładnie taki był zamysł autorki ;) Też liczę na to, że polski przekład finalnie się pojawi.

      Usuń
  7. Książka mnie jakoś nie ciekawi, ale pomysł z gifami bardzo mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie słyszałam o tej książce, ale raczej po nią nie sięgnę.
    Wielki plus za oryginalną recenzję! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Strasznie ciekawy pomysł na recenzję, pokazujący, jak ważne są słowa! Mogę stworzyć podobnego posta? :)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne ;) Szczególnie wiele recenzji połączonych z gifami można znaleźć na Goodreads :)

      Usuń
  10. Świetna recenzja, ale po książkę na razie raczej nie sięgnę...powód bardzo prosty - moja znajomość języka angielskiego na pewno mi na to nie pozwoli :)
    Przy okazji zapraszam Cię do mojego wyzwania autorskiego
    http://babskieczytadla.blogspot.com/p/autorskie-wyzywanie-europa-da-sie-lubic.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że pojawi się polski przekład tej książki ;) Jak tylko będę dysponować większą ilością informacji, na pewno się nimi podzielę :)

      Usuń
  11. Juz tymi gifami mnie zachęciłaś, a jeszcze recenzja... Naprawdę widać, że książka mocno na Cb wpłynęła, więc będę jej szukać.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak tak tak! :) Kinga też uwielbia gify! :D Potrafią wyrazić wszystko to, czego opisać się nie da. A książka... przeczytałabym, bardzo chętnie. Może kiedyś trafi się ku temu okazja, mam nadzieję, że odbiorę ją tak dobrze jak Ty. ;>

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahaha świetnie zobrazowałaś swoje reakcje tymi gifami! :) A książka ma prześwietną okładkę.... Dlaczego u nas takich nie tworzą?
    Książki nie czytałam, ba! Nawet o niej wcześniej nie słyszałam - więc tym bardziej dobrze że tak chwalisz :) Jakby się pojawiła wersja polska tej książki - koniecznie daj znać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka bardzo wciągająca i mimo początkowych schematów przez które z łatwością domyśliłam się punktu kulminacyjnego, bardzo się cieszę, że poświęciłam jej swój czas. Choć pewnie gdybym czytała ją teraz nie dostałaby u mnie tak wysokiej oceny jak te kilka miesięcy temu ;) W końcu człowiek się zmienia ;)
    Jestem pod wrażeniem Twoich recenzji ! Są wspaniałe ! Chciałabym tak kiedyś pisać, ale póki co jestem po jednym eksperymencie, niezbyt udanym, ale to zawsze coś ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Recenzja napisana gifami. :D
    To się nazywa pomysł!

    OdpowiedzUsuń