5 lut 2014

,,Morfina" - Szczepan Twardoch




Tytuł: Morfina
Autor: Szczepan Twardoch
Wydawnictwo, rok wydania: Wydawnictwo Literackie, 2012
Ilość stron: 583
Cena: 44,90 zł



 #|||||||||||||||||#



Morfina uderza, dusi i rozstraja jaźń. A potem robi się lekko i rozmywa spojrzenie. Kac po morfinie zostawia mdły i gorzki posmak na języku; odchodzi falami i falami wraca. A potem robi się lekko i trzeźwieje spojrzenie. 

Morfina? A może jednak ,,Morfina”? Szczepan Twardoch w swojej powieści oferuje czytelnikom narkotyk najczystszej wody. Wzięcie tej blisko 583 stronicowej działki na jeden raz może zaowocować śmiercią. Złoty strzał złożony ze słów może zabić, ale gdy się go rozłoży na porcje – z pewnością odurzy. Nie oczekujcie, że trzeźwienie będzie łatwe. Nie będzie.  

Ból głowy, skołowaciały język i umysł próbujący okiełznać myśli. Konstanty Willemann po raz kolejny budzi się na kacu. Budzi się do rzeczywistości, której nie chce i nie rozumie. Jest rok 1939, październik. Pół Polak, pół Niemiec, szuka swojej tożsamości w zgwałconej Warszawie, w ramionach kobiet i w narkotykach. Życie bon vivanta w czasach pokoju znieczulało rozterki, ale wraz z wybuchem wojny ,,wypadało się określić”. Określił się, bo żona poprosiła. Decyzje podjęła matka. Rozkazali konspiratorzy. Marionetkę przekazano z rąk do rąk. Godzenie się z narzucanymi rolami doprowadzi Konstantego na skraj, gdzie spotka osobę, która zapoczątkuje jego przemianę. W ślad za nim podąża cień o kobiecym głosie, znający los każdego.

W ,,Morfinie” obok fabuły duże znaczenie ma też język, który trzeźwieje wraz z głównym bohaterem i wraz z nim popada w deliryczne majaki. Wchłonięcie tego strumienia świadomości przez czytelnika i w nim wywoła odurzenie. Język bywa dosadny, wulgarny, odmalowując kolejne sceny upodlenia i przemocy. Jednak ma i swoją drugą twarz - tworzy drobiazgowy obraz Warszawy. Jest niesamowicie plastyczny, kreując namacalną codzienność. 

Pisarz spisał się na medal, dbając o każdą płaszczyznę powieści – warstwę językową, sylwetki postaci, świat przedstawiony oraz tło historyczne. Tutaj nie ma bohaterów, wybawicieli i heroizmu. Nie spodziewajcie się podniosłych mów, łza w oku też wam się raczej nie zakręci. Jest za to życie niezwyczajnie zwyczajne, osoby z przywarami, o jakich nie nawykło się mówić o kontekście walki o ojczyznę. Twardoch podążył nieutartym jeszcze szlakiem, zamiast hasła ,,Bóg. Honor. Ojczyzna.”, ustami Konstantego Willemanna zadając pytania: Co to jest honor? Co to jest ojczyzna?

14 komentarzy:

  1. Kurcze tyle pozytywnych recenzji, ile razy jestem w księgranii to widzę, że ktoś kupuje, a dalej nie mogę się zabrać do przeczytania :P Coś mnie w tym odrzuca, tylko zdecydowanie nie wiem co.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka nietypowa okładka. Normalnie dostaje oczopląsu jak na nią patrzę ;) Ale najważniejsza jest jednak zawartość a tu widzę po twojej recenzji, że Pan Twardoch spisał się rewelacyjnie, dlatego chętnie skuszę się na tę pozycje. Mam nadzieję, że mnie również przypadnie ona do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się trudna lektura, ale chętnie się z nią zmierzę. Tym bardziej, że od wielu osób słyszałam pochlebne opinie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę u siebie i nawet zaczęłam ją czytać, ale musiałam przerwać i...tak mi schodzi do dziś. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak się zdarza ;) Ja też ,,Morfinę" czytałam ,,na raty" i dość długo, jak na moje czytelnicze tempo.

      Usuń
  5. eM nie wie co napisać, oprócz tego, że się zgadza całkowicie!
    eM jest tak oczarowana tym w jaki sposób ta książka jest stworzona...
    To trzeźwienie...

    "Morfina" była trudną lekturą, ale ile pozytywnych wrażeń dostarczyła.
    I jeszcze to wybieganie w daleką przyszłość.

    eM ma na półce "Wieczny Grunwald", wiec pewnie się niedługo za niego zabierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ,,Wiecznego Grunwaldu" w ogóle nie miałam w planach, ale po udanej ,,Morfinie" coś czuję, że się nim zainteresuję.

      Usuń
  6. Nie słyszałam o tej książce, ale po Twojej opinii muszę się z nią zapoznać;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka wydaje mi się jakaś przekombinowana. Albo po prostu to nie jest lektura dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj niestety tym razem kompletnie nie moja bajka. Nie jestem przekonana do tej książki, ale kto wie... Może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tematyka według mnie - nie najprostsza, ale jeżeli naprawdę taka dobra... :D
    Czemu nie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto, choć lektura do najłatwiejszych nie należy ;)

      Usuń
  10. Od jakiegoś czasu ostrzę sobie na nią zęby. Teraz czytam Bator "Ciemno prawie noc", więc pewnie i do Twardocha się wreszcie zabiorę.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Od dłuższego czasu jestem ciekawa tej pozycji, ale nie wiem czy sięgnę..

    OdpowiedzUsuń