24 wrz 2013

,,Lalki w ogniu. Opowieści z Indii" - Paulina Wilk

Lalki w ogniu. Opowieści z Indii - Paulina Wilk
Tytuł: Lalki w ogniu. Opowieści z Indii
Autor: Paulina Wilk
Wydawnictwo, rok wydania: Carta Blanca, 2011
Ilość stron: 259
Cena: 39, 90

~~***~~


Jakie jest wasze pierwsze skojarzenie z hasłem ,,Indie”? Piękne krajobrazy? Kolorowe sari? Misterne zdobienia na dłoniach indyjskiej panny młodej? Targowiska? A czy komukolwiek Indie kojarzą się z biedą? Cóż, zgaduję, że to skojarzenie nie jest zbyt popularne. Czasem nad stertą folderów z cudami Indii przemknie określenie ,,slums”. Paulina Wilk w swojej książce ,,Lalki w ogniu. Opowieści z Indii” postanowiła skonfrontować popularny obraz kraju z rzeczywistością. Wraz z cichą przewodniczką, która oddaje głos indyjskiej codzienności, zajrzymy do miejsc, do których normalnie raczej wolelibyśmy nie zaglądać.

Obejrzymy ulice, zajrzymy do domów i sklepów. Przejedziemy się pociągiem i rikszą. Zerkniemy do hinduskiej sypialni i do kuchni. Przejrzymy ogłoszenia matrymonialne, zwiedzimy targ, a nawet… Udamy się na poszukiwanie publicznej toalety. Dowiemy się też, jak na podstawie wyglądu dowiedzieć się czegoś o Hindusce. Autorka odsłoni aspekty codzienności: od higieny, przez przygotowywanie obiadu, podróżowanie, obrządki religijne, a na małżeństwie skończywszy.

,,Lalki w ogniu” nie obejmują absolutnie całych Indii. Autorka wielokrotnie podkreśla, że Indie są zbyt skomplikowane, by utrzymać je w ryzach. To nie jest czcza gadanina – każdy aspekt, o którym traktuje książka, to istna łamigłówka dla przybysza z zewnątrz, a co tu dopiero mówić o uszeregowaniu całości. Wystarczy choćby wspomnieć, że martwy oficjalnie może być żywy, a żywy zostać martwym za życia, przynajmniej według urzędu. Policzenie mieszkańców Indii to misja bardzo niemożliwa.

Niektórzy zarzucają Paulinie Wilk, że skupiła się tylko na biedzie i brudzie zapominając o innych aspektach tego kraju. Z tym się muszę i zgodzić, i nie zgodzić. Rzeczywiście sporo miejsca poświęcono tematowi ubóstwa, brudu czy przemocy, ale za to z drugiej strony: przecież taka jest jedna z wielu twarzy Indii. Autorka przedstawia to, co widziała i nigdzie nie twierdzi, że widziała wszystko. ,,Lalki w ogniu” to nie tylko opis biedy i cierpienia – nie trzeba się zbytnio wysilić, by znaleźć elementy mówiące o pięknie i egzotyce. Te dwie odmienne płaszczyzny współgrają ze sobą i przenikają się, stanowiąc codzienność.

Indie często przedstawiane są jako feeria barw i smaków, przepiękne krajobrazy i wielkomiejski zgiełk. W folderach wycieczkowych często rysują się one jako raj na ziemi. Jednak wystarczy zerknąć do wiadomości, by usłyszeć o drastycznej ilości gwałtów, o zabijaniu dziewczynek czy ostatnio – o honorowym zabójstwie. Można zapytać – ale jak to tak, w tym raju? Paulina Wilk godzi pocztówkową wizję kraju z często szokującą rzeczywistością. Opisuje życie najbiedniejszych, średniozamożnych i tych bogatszych. Wyznawców nowego porządku i strażników tradycji. Zawartość książki bardzo dobrze oddaje ten opis: ,,Kraj, w którym politycy są posłuszni astrologom, geniusze chodzą bez butów, a miliony dziewczynek znikają bez wieści. W „Lalkach w ogniu” te dwa światy przenikają się. Autorka zagląda Hindusom do garnków, łóżek i serc. Wyjaśnia, jak załatwia się sprawy najbardziej przyziemne i najintymniejsze. Gdzie myją się miliony ludzi, którzy nie mają łazienek. Jak pójść na randkę w kraju, w którym za przedmałżeńską miłość grozi śmierć. Czym nakarmić gości, by nie wywołać wojny religijnej.”

Ta książka to fragment codzienności, którą autorka próbowała uchwycić i przelać na papier. To spacer trwający od świtu do zmierzchu, podczas którego obserwujemy życie toczące się na ulicy, a nasza niewidzialna przewodniczka raczy nas anegdotami. Lekkie pióro, jakim posługuje się autorka sprawia, że aż chce się czytać i nie odkładać lektury ,,na potem”. Warto wykrzesać z siebie nieco uwagi w trakcie czytania, ponieważ kolejne tematy zmieniają się jak w kalejdoskopie, a w każdą opowieść wpleciono religijne bądź historyczno-polityczne odwołania. ,,Lalki w ogniu” to również uważne spojrzenie na społeczeństwo. Okazuje się, że kategorie, w jakich jest ono podzielone, można wymieniać bez końca. Paradoksem jest również to, że mimo wszelkiej maści podziałów, nie ma kultu indywidualności, a rodzina to świętość stojąca ponad innymi. Jednak wewnątrz i tej świętości są pęknięcia i rysy…

Moim skromnym zdaniem, pani Wilk spisała się naprawdę dobrze, próbując uchwycić skomplikowaną codzienność Indii. By ogarnąć piórem tyle sprzeczności i ubrać je w słowa, trzeba naprawdę mieć talent i zmysł obserwacji. To kolejna cegiełka budująca obraz kraju, o którym jakby wiemy wszystko, ale tak naprawdę nic. Jeśli chcecie dowiedzieć się, do czego odnoszą się tytułowe ,,Lalki w ogniu” oraz poznać kolejną z wielu twarzy Indii, naprawdę warto sięgnąć po tę książkę.

20 wrz 2013

,,Me Before You/Zanim się pojawiłeś" - Jojo Moyes

12649718

Tytuł: Me before you
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo, rok wydania: Michael Joseph (UK), 2012
Ilość stron: 480


Polskie wydanie
Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 11 września 2013
Ilość stron: 384
Cena: 34, 90


~~***~~


Zanim się pojawiłeś - Jojo Moyes
POLSKA
Polski wydawca w opisie książki nawiązuje do ,,Jednego dnia” Davida Nichollsa i po namyśle, muszę przyznać, że to odwołanie jest bardzo trafne. Choć te historie toczą się innymi torami, to jednak klimat oraz rodzące się uczucie są ich mocnymi punktami wspólnymi. Lou i Will faktycznie mogliby podać sobie rękę z Emmą i Deksem. 

16163526
NIEMCY
Nie mamy utopionego w cukrze romansu czy wciskanych na siłę scen erotycznych tylko kolejno następujące po sobie fazy, od niechęci i umiarkowanej uprzejmości począwszy. Tutaj piorun nie strzelił, jasność nie nastąpiła, ptaszki się nie rozćwierkały. Lojalne ostrzegam przyszłe czytelniczki i czytelników – nie nastawiajcie się na westchnienia i miłosne wynurzenia. Nie nastawiajcie się na lekką i łatwą lekturę. Dlaczego, zapytacie, ano dlatego, że głównym tematem książki jest zagadnienie dotyczące prawa chorego człowieka do samobójstwa. Jeśli obawiacie się tematyki okołoeutanazyjnej, nie odrzucajcie ,,Zanim się pojawiłeś” z marszu. 

17905986
PORTUGALIA
Powieść przedstawia chyba wszystkie możliwe postawy w związku z samobójstwem osoby chorej. Mamy potępienie, mamy próby zrozumienia, zaprzeczenia, wyparcia, akceptację, słowem – jakąkolwiek można to traktować, na pewno autorka to opisała. Nie odczułam również, by pisarka faworyzowała bądź umniejszała jakiejś postawie. Każda opinia ma jednakową wagę, nie ma tutaj kampanii ,,tylko jedno wyjście jest słuszne”, dzięki czemu możemy bez przeszkód śledzić drogę Willa do podjęcia decyzji. 

15782628
SERBIA
,,Zanim się pojawiłeś” w żadnym wypadku nie jest przewidywalne. Do samego końca nie miałam pojęcia, jak sytuacja się rozwiąże. Zaskoczone nie będą tylko te osoby, które w zanadrzu wypracują sobie kilka wersji zakończenia. Jedno jest za to pewne – daje ono do myślenia. Tak jak i cała książka zresztą.

Autorka perfekcyjnie uchwyciła różne relacje międzyludzkie, czy to
chodzi o rodzinę, czy o partnerów. Widzimy siłę siostrzanej miłości, która czasem ma niszczycielską moc, widzimy małżeństwa wspierające i rozpadające się, widzimy rodziców, którzy są gotowi zrobić wszystko dla swoich dzieci oraz rodziców, którym pozostała tylko bezsilność. Pisarka najwyraźniej wyszła z przekonania, że żaden człowiek nie jest samotną wysp i stworzyła mocną sieć powiązań pomiędzy bohaterami, dzięki czemu można zaobserwować wiele twarzy jednej osoby.

Avant toi
FRANCJA
Bohaterowie są wspaniale wykreowani. O takich lubię mówić, że są ludzcy, z krwi i kości. To są osoby, jakie możemy widywać na co dzień, czy to chodzi o Lou, czy Willa, czy członków ich rodzin. Borykają się z różnymi problemami, mają własne nawyki i usposobienia. Ich kłótnie w każdej chwili możemy usłyszeć za ścianą własnego domu, a ich dylematy mogą być naszymi własnymi. Uchwycenie ,,ludzkości” i przeniesienie jej na papier wcale nie jest takie łatwe, co potwierdza rzesza powieści z papierowymi ludzikami zamiast postaci.

,,Zanim się pojawiłeś” zwraca również uwagę na trudną sytuację osób niepełnosprawnych. Ludzie zdrowi często nie zastanawiają się nad tym, jakim utrudnieniem może być wysoki chodnik czy wąskie przejście. Rzadko kiedy obok schodów można uświadczyć dogodnego podjazdu, o windzie dla niepełnosprawnych nawet nie wspominając. Na przykładzie Willa i jego zmagań ze światem zewnętrznym, można zobaczyć, jak często bezmyślnie projektowane są budynki czy zagospodarowywane przestrzenie. Jeśli do tego dorzucimy zachowanie niektórych ludzi w stosunku do chorych i potrzebujących… jest ono niczym uderzenie w twarz.

17253961
BUŁGARIA
Dla równowagi, nie można zapomnieć również o jaśniejszej stronie książki. To piękny obraz miłości, wsparcia oraz stwierdzenia, że nigdy nie jest za późno. Choć to Lou została zatrudniona, by pomóc Willowi odnaleźć radość życia, to tak naprawdę nie było to jednostronne. Wątek miłosny jest bardzo dobrze poprowadzony – w końcu relacja oparta na przyjaźni/miłości, pokazująca, jak bardzo można otworzyć się na świat i rozwinąć przy ukochanej osobie. Mimo ponurej z pozoru tematyki, powieść pełna jest optymizmu i kipi od emocji. Pokazuje, jak walczyć o siebie i o innych, jak wybaczać i jak wspierać. Pojawia się również szczypta jak najbardziej czarnego humoru, który idealnie wpasowuje się w zamysł książki.

18071590
SZWECJA
,,Zanim się pojawiłeś” stawia niełatwe pytania: jeśli każdy ma prawo
decydować o swoim życiu, to o śmierci też może? Czy każda decyzja powinna być szanowana, nawet jeśli na myśl o jej skutkach pęka nam serce? Czy naprawdę istnieje bezwarunkowa miłość i wsparcie? 

Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania, zapraszam was do lektury książki ,,Zanim się pojawiłeś” autorstwa Jojo Moyes.

______________________
okładki:
http://www.goodreads.com/work/editions/17763198-me-before-you

17 wrz 2013

,,Vain" - Amelie Fisher

Jeśli szukasz historii o dobrej dziewczynie, która została zraniona przez kogoś, komu myślała, że może ufać, tylko po to, aby dowiedzieć się, że wcale nie jest tak bezbronna jak jej się wydawało i że odkrywa inną, silniejszą stronę siebie, po czym zakochuje się w chłopaku, który pomaga jej odkryć tę nową siebie bla, bla, bla ... w takim razie moja historia bardzo ci się nie spodoba.

Ponieważ nie jest to typowa opowieść, której streszczenie możesz przeczytać na okładce ostatnio modnej powieści. To nie jest typ "teraz mogę dokonać wszystkiego, skoro w końcu cię odnalazłam/ jestem niezrozumiana, ale pewnego dnia to sprawi, że nie będziesz umiał mi się oprzeć". Dlaczego? Ponieważ, jeśli mam być z tobą szczera, jestem totalną wiedźmą. Nie ma we mnie niczego, co by można ocalić. Jestem wykorzystującą przyjaciół i nadużywającą narkotyków seksoholiczką.

Jestem największym koszmarem każdej dziewczyny i największym marzeniem każdego faceta. Jestem Sophie Price ... a to jest opowieść o tym, jak z dziewczyny, której wszyscy zazdrościli wszystkiego, stałam się wyrzutkiem i dlaczego nie zamieniłabym tego na nic innego w świecie.




Tytuł: Vain
Autor: Amelie Fisher
Wydawnictwo, rok wydania: Amelie Fisher, 2013
Ilość stron: 390
 

Polskie wydanie
\-brak informacji-\


~~***~~



PRZERYWAJĄC ZAKLĘTY KRĄG

,,Vain” to pierwsza książka z siedmiotomowego cyklu, który za motto przewodnie obrał sobie… siedem grzechów głównych. Tak pod pychą, chciwością, nieczystością, zazdrością, nieumiarkowaniem, gniewem i lenistwem kryją się kolejne historie. Oprócz omawianej ,,Pychy” niedługo swoją premierę będzie miała ,,Chciwość” opowiadająca o bohaterze występującym również w pierwszym tomie.

Sophie Price jest piękna i bogata. Ta piorunująca mieszanka robi wrażenie na innych, a Soph wie, jak umiejętnie to wykorzystać. Czerpie z życia garściami, czasem przekraczając granicę i łaknie tylko jednego: uwagi. Zgodnie z porzekadłem, że nieszczęścia chodzą parami, Sophie zostaje kolejny raz aresztowana za posiadanie narkotyków i kompromituje ojca podczas ważnej kolacji. Tym razem wybryki nie uchodzą jej płazem. Za ponowne posiadanie prochów sąd wyznacza jej karę – półroczny wolontariat w afrykańskim sierocińcu.

Czy imprezowiczka i flirciara odnajdzie się w zupełnie obcym jej świecie?

Początek ,,Vain” jest dość podobny do tego, który znamy z ,,52 powody, dla których nienawidzę mojego ojca”. Oto mamy rozpieszczoną dziedziczkę, popełniony przez nią błąd i nieczułych rodziców. Sophie Price to taka podrasowana wersja Lexington Larabee – jest bardziej bezczelna. Właściwie można powiedzieć, że gdyby Lex była białym proszkiem to Soph zrobiłaby z niej kreskę i wciągnęła nosem.

To początkowe podobieństwo może drażnić, w końcu ile można maltretować taki temat? Przebrzydli i źli rodzice, których bardziej niż dzieci interesują pieniądze i praca; zbuntowana latorośl, która sięga po niekonwencjonalne i często nielegalne środki, bo próbuje zwrócić na siebie uwagę i poczuć się kochana; międzypokoleniowy konflikt – znamy to, oj znamy.

Jednak!

,,Vain” dość szybko opuszcza świat bogaczy i przenosi się do zupełnie innej rzeczywistości. Lekka irytacja wyparowuje i nic nie stoi na przeszkodzie, by całkowicie zanurzyć się w tę historię. Pojawiło się sporo elementów, których się nie spodziewałam. Spodobało mi się, że wpleciono w fabułę ważny wątek dotyczący Josepha Kony’ego, a dokładniej dowodzonej przez niego Armii Bożego Oporu. Nieczęsto zdarza się, by książka dla nastolatków poruszała takie tematy. Ta część powieści może zmrozić krew w żyłach, gdy czytamy o losie dzieci w Ugandzie oraz o tym, co się dzieje z osobami, które starają się im pomóc. To niewątpliwie ważne, by propagować taką wiedzę, szczególnie w tak przystępny sposób, jak zrobiła to Amelie Fisher. 

Bohaterowie są intrygujący i różnorodni. Mamy zakochanych w sobie i kochających świat, mamy posiadających pozornie wszystko i tych, którzy teoretycznie nie mają nic. Każde z nich inaczej patrzy na świat a ich refleksje bywają zaskakujące. 
,, - Jak możemy przerwać ten krąg?
- Nie możemy, utknęliśmy w nim. Zobacz Soph, ostro imprezujemy w Holes w weekendy, przynajmniej raz każdy z każdym uprawiał seks. Jedyna różnica pomiędzy nami a naszymi rodzicami jest taka, że my jesteśmy młodsi, wciągamy kokę, gdy oni piją (…). Nie jesteśmy w związkach małżeńskich, ale niedługo będziemy. Jednak to nie będzie miało znaczenia, ponieważ będziemy wymieniać się partnerami tak, jak robimy to teraz. Jesteśmy uzależnieni od tego stylu życia i nie widzę innego wyjścia dla nas.”*

Sophie pomimo swojego zachowania nie zniechęca do siebie czytelnika, a to głównie dzięki temu, że potrafi pokazać dwa oblicza, które przenikają się i uzupełniają. Ma świadomość tego, w jakim świecie żyje i wbrew pozorom nie jest bezmyślna. W trakcie czytania obserwujemy jej metamorfozę, czy raczej – dorastanie do tego, by porzucić destrukcyjne zachowania, za którymi do tej pory się kryła. Idealnym dopełnieniem dziewczyny jest Ian, pracownik sierocińca, który początkowo nie pała do niej sympatią. To sympatyczny, oddany swojej pracy chłopak, którego życie niejednokrotnie doświadczyło. Obserwowanie ich rozwijającej się relacji stanowi jeden z przyjemniejszych elementów powieści. 

Jak na powieść z morałem przystało – wiadomo, czego się spodziewać. Na szczęście przewidywalność nie wydrapuje czytelnikowi oczu, a wszystko dzięki przemyślanej fabule, ciekawym wątkom i kilku trzymającym w napięciu momentom. Autorka dawkuje nastoletni romans, pilnując, by nie przyćmił on innych aspektów historii.

,,Vain” pomimo tego, że jest wciągające i ciekawe, niestety nie ustrzegło się kilku minusów. Czasem zachowanie głównej bohaterki wydało mi się nieadekwatne do sytuacji. Bardzo szybko przywykła ona do nowego stylu życia i ,,wtopiła” się w afrykańskie tło. To raczej niespotykane, by zakochana w sobie bywalczyni klubów z milionami na koncie tatusia tak szybko zaadaptowała się do niewygód. Również mało przekonujące wydało mi się zachowanie Sophie po tragedii w sierocińcu. Brakowało mi jej refleksji na temat tego, co się wydarzyło. Ludzie w takiej sytuacji nie przechodzą nad tym do porządku dziennego, a co dopiero szesnastolatka, która do tej pory nie miała pojęcia o takim świecie. Czego mi z kolei w książce brakowało, to dokładniejszej sylwetki rodziców Sophie. Zostali oni przedstawieni dość sztampowo i brakuje przejścia z ich postawy na początku powieści do tej z końca. To już rodzice drugiego z bohaterów, Iana, dali się poznać nieco lepiej.

Zakończenie (a dokładniej epilog) pozostawił we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony autorka postawiła na ciekawe rozwiązanie, ale z drugiej zabrakło dość ważnej części historii, która została bardzo skrótowo opowiedziana. Streszczenie niektórych wydarzeń może i jest metodą na zakończenie powieści, ale nie wszystkie historie się do tego nadają.

Podsumowując: ,,Vain” ma kilka niedociągnięć, tego nie da się ukryć. Jednak warto zwrócić na ten tytuł uwagę – to nie jest głupkowaty romans z cyklu ,,złamał mi się paznokieć, a on spojrzał na inną!”, tylko mądra opowieść o tym, że każdy zaklęty krąg można przerwać: czy to chodzi o przemoc, używki, czy… Pychę.


__________

*Tłumaczenie własne; ,,Vain” str. 59

11 wrz 2013

,,Croak" - Gina Damico

12176883
 Tytuł: Croak
Autor: Gina Damico
Wydawnictwo, rok wydania: Graphia Books, 2012
Ilość stron: 311

Polskie wydanie
Tytuł: Croak
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: (zapowiedź) 31 października 2013


 ~~***~~



Mwahahaha.

Croak - Gina Damico
POLSKA
Takim oto onomatopeicznym czymś podsumuję na wstępie lekturę powieści. Tajemnicze tytułowe ,,Croak” to miejsce. Miejsce niezwykłe, dodajmy, bo trzeba mieć wiele (nie)szczęścia, by do niego trafić i jeszcze więcej by w ogóle pamiętać wizytę. Właśnie tam mieszka wujek Mort, do którego na wakacje zostaje wysłana Lex. Dziewczyna myśli, że przez całe lato przyjdzie jej doić krowy i zbierać jajka. Jest święcie przekonana, że jej wuj jest farmerem mieszkającym na końcu świata.

Nie może się bardziej mylić.

Gdy w nowym domu natyka się na chłopaka o dwukolorowych oczach, wuj enigmatycznie obwieszcza jej, że wie, co stoi za jej agresywnym zachowaniem, a w czasie wypadku Lex jest świadkiem dziwacznego wydarzenia – już wie, że to ,,zesłanie” będzie wszystkim tym, czego się totalnie nie spodziewała.

Ja też totalnie nie spodziewałam się tego, co w efekcie ,,Croak” mi przyniosło. Nie spodziewałam się, że błyskawicznie wsiąknę w książkę i wprost połknę całość, nie chcąc przerywać lektury. W stosunku do książek dla nastolatków mam nadszarpnięte zaufanie i przyznaję, że dzięki Ginie Damico, zostało ono nieco odbudowane.

Ależ to sympatyczne czytadło; dawno nie czytałam powieści dla nastolatków, która w tak niewymuszony sposób łączyłaby zadziorny humor z różnym natężeniem posępności. Brzmi jak niezły miszmasz, prawda? Przyjrzyjmy się więc temu uważniej.

Wujaszek Mort i wesoła kompanija

Lex to rasowa antybohaterka. Z wzorowej uczennicy i przykładnej córki nagle stała się postrachem szkoły w czarnej bluzie. Oprócz arsenału w postaci niewyparzonego języka i ciętych słówek, nie ma ona zahamowań jeśli chodzi o przemoc fizyczną. Oj, nie warto jej podpaść, bo nie będzie się zastanawiać dwa razy, zanim podbije komuś oko. Całe szczęście, pod powierzchnią klasowej terrorystki kryje się coś więcej, a Lex naprawdę szybko zyskuje sobie sympatię czytelników. Wiem, że wnioskując po wcześniejszym opisie, druga część wypowiedzi jakby się wyklucza, ale uwierzcie mi – warto dać jej szansę ;).

Wspomniana ,,wesoła kompanija”, do której w sumie też zalicza się wujek Mort, stanowi zbiorowisko osobistości, które, tak samo jak i Lex, cierpią na ostry zespół niewyparzonego języka. Ich odcinki i przekomarzania zdecydowanie umilają lekturę. Jednak autorka, chcąc zbalansować elementy humorystyczne tymi nieco poważniejszymi, tutaj też wykorzystała ten zabieg. Każdy z nastoletnich bohaterów ma za sobą trudną przeszłość – może nie zagłębimy się zbytnio w ich życiorysy, ale  chociażby za samo zasygnalizowanie m.in. nastoletniej ciąży czy przemocy domowej, na konto Giny Damico wędruje plus. Do czego mogę się przyczepić, to fakt, że oprócz trudnej przeszłości i obecnego poczucia humoru, bohaterowie nie bardzo różnią się między sobą. Brakowało mi jakiegoś wyróżnika pomiędzy nimi, który sprawiłby, że bardziej zapadliby mi w pamięć.

Nie mogę również zapomnieć o Driggsie, bardzo ważnym bohaterze, który wraz z Lex stanowi śmiercionośnie komiczny duet. Ta para definitywnie nie słyszała o ,,romantyczności”, a ich przyjaźń zaczęła się zgoła nietuzinkowo. Wiążący się z nimi wątek romantyczny nie razi w trakcie czytania, powiem więcej – wydaje się być nawet jak  najbardziej na miejscu. Nie obawiajcie się natłoku słodkich słówek, motylków i ogólnej cukrzycy – szczytem romantyczności jest wzmianka o Titanicu ;).

Kostucha lubi żartować…

Mamy tutaj komizm sytuacyjny, słowny, duży zastrzyk czarnego humoru i równie komiczne postacie. Autorka do tematu śmierci podeszła iście przewrotnie, ale nie znaczy to, że nie ma w ,,Croak” miejsca na powagę czy odrobinę zadumy. Takie momenty też są i skutecznie łagodzą rozweselone nastroje. Można zauważyć, jak w miarę upływu stron atmosfera stopniowo zmienia się z lekkiej i wesołej na mroczniejszą. Może nieco pobieżnie, ale jednak, Gina Damico dotknęła również ciekawego tematu dotyczącego wymierzania sprawiedliwości oraz odbierania życia. Możliwe, że rozwinie ten wątek w następnej powieści.

W związku z nietypową profesją wujka Morta poznajemy strukturę świata Ponurych Żniwiarzy. Okazuje się, że biurokracja im też jest nieobca ;). Ten element jest całkiem nieźle wykreowany – autorka skupiła się zarówno na sposobie podróżowania, przedmiotach, jakich używają w pracy, ich pochodzeniu i sieci kontaktów. Tutaj też zastosowano upiorny humor i gdy jedna z metod śmieszy, druga mrozi krew w żyłach.

…ale zakasać rękawy do żniw też potrafi

W książce mamy nie tylko humor i szczyptę westchnień. Jest także miejsce na wątek kryminalny w postaci śledztwa. Nie jest może to majstersztyk kryminału i przydałoby się trochę go rozbudować – nie trzeba się przesadnie mocno wczytywać w treść, by po kolei odgadnąć, jakie będą następne tropy prowadzące do rozwiązania zagadki. Wydaje mi się też, że autorka za szybko pchnęła akcję do przodu i budowanie napięcia posypało się pod koniec powieści.

,,Croak” to prosta powieść dla nastolatków, ale czyta się ją z przyjemnością. Nie ma miejsca na nudę, ale i nie trzeba się wysilać podczas czytania. Widać, że niektóre z elementów wymagają dopracowania. Co jeszcze mogę powiedzieć - sięgnę po dwa następne tomy, bo naprawdę ciekawi mnie, jak potoczą się dalsze losy Lex i jej przyjaciół. To udana historia z czarnym humorem w tle, o jaką w dobie romansów paranormalnych wcale niełatwo.

10 wrz 2013

,,Beautiful Bastard" - Christina Lauren

Ambitna stażystka.
Szef perfekcjonista.
I mnóstwo wyzwisk.

Inteligentna, pracowita i na dobrej drodze do zdobycia dyplomu, Chloe Mills ma tylko jeden problem: swojego szefa, Bennetta Ryana. Jest on wymagający, nieuprzejmy – i całkowicie nie do odparcia. Piękny drań.

Bennett powrócił do Chicago z Francji, by zająć ważne stanowisko w dużej rodzinnej firmie. Nigdy nie spodziewał się, że jego asystentka będzie wspaniałą, prowokująco niewinną istotą, z którą będzie widywał się na co dzień. Pomimo krążących plotek, Bennet nigdy nie należał do zwolenników biurowych romansów. Jednak Chloe jest tak kusząca, że dla niej jest w stanie nagiąć zasady – lub wręcz się ich pozbyć – jeśli to będzie oznaczało, że może ją mieć. W całym biurze.

W miarę, jak ich apetyty na siebie nawzajem zbliżają się do punktu kulminacyjnego, Bennett i Chloe muszą wybrać, ile są w stanie poświęcić, by być ze sobą.


16102004

Tytuł: Beautiful Bastard
Autor: Christina Lauren  
Wydawnictwo, rok wydania: Gallery Books, 2013
Ilość stron: 320

Polskie wydanie
na całe szczęście brak

~~***~~


Fan fiction weszło na nowy poziom. Szczególnie, jeśli mówimy o FF Zmierzchu, uściślając: tym erotycznym. Po wstrząsającym wręcz sukcesie ,,Pięćdziesięciu twarzy Greya” swoją szansę na sukces zwęszyły inne autorki erotycznych fan fiction i tak na wydawnicze wody coraz szerszym strumieniem wypływają powieści, które przed kosmetycznym poprawkami były właśnie takimi Internetowymi opowiadaniami. Wystarczyło tylko na miejsce Belli i Edwarda podstawić inne dane, może zmienić kilka sytuacji i mamy potencjalny bestseller. Polscy czytelnicy może tego tak mocno jeszcze nie odczuli, ale wystarczy zajrzeć na Goodreads, by przekonać się, że przerabianie fan fiction na powieść to coraz popularniejszy zabieg.

Tylko czy naprawdę warto?

Recenzowany ,,Beautiful Bastard" wcześniej funkcjonował w sieci jako fan fiction ,,Zmierzchu” pod tytułem ,,The Office”. Współtworzyły go dwie przyjaciółki, które obecnie kryją się pod jednym pseudonimem – Christina Lauren. Panie nie spoczywają na laurach, trzeba dodać – oprócz wspomnianego tytułu szykują jeszcze trzy krótkie opowieści (,,Beautiful Bitch”, ,,Beautiful Bombshell”, ,,Beautiful Beginning” ) i dwie pełne powieści (,,Beautiful Stranger” i ,,Beautiful Player”).

Świeżo po lekturze ,,Beautiful bastard” do głowy przyszła mi dość niesprawiedliwa myśli – jeśli nie umiesz pisać, napisz erotyk. Tak, wiem, że jest wiele autorek i autorów, którzy potrafią opisywać sceny zbliżeń tak, że krew wrze w żyłach a wyobraźnia rozgrzewa się do czerwoności, jednak ostatnio natknęłam się na bogate grono książek, które pod wieloma względami są takie same – począwszy na miejscu akcji, a na tragicznym napisaniu skończywszy. Zwracam jednocześnie honor dobrym erotykom, bo wierzę w to, że gdzieś takie są (choć nie przypominam sobie, bym na nie natrafiła) i żeby nikomu nie przyszło teraz do głowy się na mnie obrazić! :)

Generalnie ta wspomniana wyżej myśl jest jak szuflada, w której najwięcej miejsca wymościła sobie recenzowana przeze mnie książka. Jeśli czytaliście ,,Dotyk Crossa” chociażby, to przypomnijcie sobie całość, po czym wyjmijcie wszystko, co nie jest sceną erotyczną. Już? No to macie ,,Beautiful bastard”. W całości. 

,,Beautiful Bastard"  jako zbiór elementów:
 
1) Kłótnia
2) Biuro/ przymierzalnia/łazienka/pokój hotelowy/samochód
3) Seks
4) Patrz numer 1

 http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2013/09/frustrated.gif

Fabuła? Jaka fabuła? 99% książki to sceny erotyczne. Praktycznie każde spotkanie Chloe i Bennetta kończy się zbliżeniem. Autorki w ramach ubarwiania tejże ,,fabuły” co pewien czas przenoszą bohaterów do biura, gdzie debatują na temat różnorakich projektów. Co i tak później kończy się seksem panny Mills i pana Ryana. Poza wzmiankami o pracy nie dzieje się absolutnie nic. Zero. W ,,Pięćdziesięciu twarzach Greya” czy ,,Dotyku Crossa” autorki z różnym skutkiem przynajmniej starały się rozwijać inne wątki, czy to traumatycznego dzieciństwa, czy psychicznego prześladowcy. ,,Beautiful Bastard" nie próbuje nawet udawać, że nie jest płytki. O dziwo, trudno go też nazwać romansem, bo choć od pierwszej do ostatniej strony główne postacie skaczą sobie do łóżka (tudzież innego miejsca), to o chemii pomiędzy nimi można tylko pomarzyć. Jeśli już rozmawiają, to o pracy. Albo o seksie. Albo o podartej bieliźnie Chloe. Bo musicie wiedzieć, że Bennet za każdym razem drze bieliznę swojej... ermh... kochanki i chowa do kieszeni. A potem takie sponiewierane majtki trafiają do kolekcji w szufladzie, a Bennet swoje zachowanie kwituje myślą, że jest dziwakiem.

http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2013/08/lost-mind.gif

Osiągnięciem roku jest to, że Bennett wie, że Chloe ponoć nie lubi róż. A co do postaci… O rany. Jakby to nie zabrzmiało – ich nie ma. Nie mają zainteresowań, nie mają szczególnych cech, są tylko piękni, młodzi, bogaci i napaleni. Bennett o kolejny Christian Grey/ Gideon Cross/ bajecznie przystojny i bogaty mężczyzna w garniturze, który pracuje w biurowcu, a Chloe to taka Ana Steele, tylko że z przegięciem w drugą stronę – lubuje się w byciu wredną i chamskich odzywkach nawet bardziej, niż jej szef. Ich ulubiona rozrywka to seks i kłótnie. Albo kłótnie i seks. Do wyboru. Może nawet te ich kłótnie w ramach gry wstępnej byłyby zabawne, gdyby nie fakt, że ciągną się przez 320 stron powieści. Po kilku rozdziałach, w których sponsorem jest ,,fuck you”, człowiek zaczyna przysypiać.

http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2013/09/dying-dying.gif

Seks się sprzedaje, to fakt. Jeśli do tego jest moda na seks, to wystarczy tylko naskrobać trochę stron nawet najbardziej wątpliwej jakości erotyku, bo i tak się sprzeda. Nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać o tej ,,powieści”. Napisać książkę czysto rozrywkową i przyjemnie płytką też trzeba umieć. Ten książko-podobny twór jest po prostu słaby. 
 
http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2013/08/shit.gif
 
Erotyk bez erotyzmu, pikantne dialogi bez pikanterii - ,,Beautiful Bastard" to najprościej mówiąc, zbiór niemalże identycznych scen erotycznych rozgrywających się w różnych miejscach. Jeśli macie ochotę przeczytać coś takiego, to sięgajcie śmiało. 
Flirting

Ja jak na razie nie mam szczęścia do tego typu ,,czysto erotycznych” książek; z kolei jeśli chodzi o książki z ,,momentami”, które stanowią ważny, ale nie najważniejszy i wręcz jedyny element, to do tej pory najcieplej wspominam ,,The Edge of Never” J. A. Redmerski. Mam nadzieję, że w końcu natrafię na tytuł, który skutecznie obroni dobre imię gatunku.

Cóż, idę szukać dalej.