30 kwi 2013

,,Everbound" - Brodi Ashton

Everbound (Everneath, #2)

 Tytuł: Everbound
Autorka: Brodi Ashton
Wydawnictwo, rok wydania:
Simon & Schuster UK, 2013
Ilość stron: 368
 
Polskie wydanie
 Brak oficjalnej informacji, ale można domniemywać, że za wydanie kontynuacji będzie odpowiedzialne wydawnictwo Papierowy Księżyc

~~***~~


Reakcja świeżo po odłożeniu powieści:



image


Ma-sa-kra. Masakryczna masakra i makabryczna makabra. Ja nie wiem, jak dożyję do premiery trzeciego tomu. Zakończenie ,,Everbound” to jeszcze gorszy cliffhanger niż w ,,Everneath”. Nie dość, że trudno zgadnąć, co na nas czyha w finale trylogii, to do tego przez cały drugi tom nie widziałam, że TO nadchodzi. Jak Brodi Ashton mogła zrobić coś takiego?! Tego ,,twista” przebija chyba tylko zakończenie ,,Pandemonium” Lauren Oliver.
 
Ale po kolei, przecież nie tylko samym zakończeniem czytelnik żyje…

Ponieważ już sam opis to wielki spoiler dla osób, które nie czytały ,,Everneath” , zdecydowałam się go nie tłumaczyć. Nie ma nawet jeszcze dostępnego w sprzedaży pierwszego tomu, więc wiem, ile mogłoby to wyrządzić czytelnikom krzywdy. Pomijając już sprawę opisu, trudno w ogóle mówić o książce, bez ujawniania szczegółów. Postaram się jednak niczego nie zdradzić, a jeśli już, to na pewno odpowiednio to zaznaczę, także nie ma obaw.

Tak samo jak w pierwszej książce, tutaj też mamy wgląd w teraźniejszość i przeszłość. Wracamy wraz z Nikki wspomnieniami do jej wcześniejszego życia, dowiadując się kilku rzeczy, o których nie mieliśmy pojęcia. W ,,Everbound” wątek romansowy został dodatkowo wzmocniony akcją. Dzieje się więcej, rodzą się nowe pytania i zyskujemy szerszy wgląd w motywy stojące za działaniem postaci. Oprócz znanych już z pierwszej części dwóch mitów, pojawił się nowy: o Tezeuszu i Ariadnie. Autorka uczyniła go podstawą fabuły i na nim rozbudowała świat. Dzięki temu zdecydowanie lepiej poznajemy Everneath wraz z jego mieszkańcami. Do tej pory kraina zamieszkiwana przez Wiecznych nie miała konkretnego opisu, teraz otrzymujemy o wiele więcej informacji. Mam nadzieję, że trzeci tom dotrze tam, gdzie ten nie zdołał i mapa tego świata stanie się kompletna. Pojawiają się też nowe, związane z tym światem historie oraz postacie – nie można narzekać na nudę oraz nadmiar westchnień, bo nie ma na to czasu.

Powrócili również znani bohaterowie, z Nikki i Cole’em na czele. Ich relacja skomplikuje się jeszcze bardziej, choć wydawało się to niemożliwe. Nie chcę tutaj zbyt wiele zdradzać, ale musicie wiedzieć, że to, czego byliście świadkiem w ,,Everneath” to pikuś przy zawirowaniach z ,,Everbound”. Jeśli wcześniej chciałam zamordować Cole’a, to teraz chyba rozdarłabym go na strzępy. Przez tego faceta można się nabawić rozdwojenia jaźni. Nikki z kolei stała się pewniejsza siebie, a smutek stanowi dla niej paliwo, które daje jej siły do działania. Z zapartym tchem obserwuje się jej walkę z przeznaczeniem oraz poświęcenie. Czytelnik niepostrzeżenie zostanie wciągnięty w grę pomiędzy tą dwójką i nawet nie zauważy, gdy na głowę wyleje mu się wiadro wręcz lodowato zimnej wody. Jak już pisałam przy recenzji pierwszego tomu, nie jest to typowy romans paranormalny, gdzie autorka ze wszystkich sił stara się, by bohaterka była po równo rozdarta pomiędzy boskimi facetami i każdego kochała tak samo mocno. Tutaj od razu wiadomo, kto jest ukochanym i pewnie dlatego związek z drugim bohaterem jest tak niejasny i ciekawy. Nie wiemy dokąd on zmierza i jak się zakończy, dzięki czemu nie mamy poczucia, że to kolejny biegnący utartą ścieżką wątek.

Na samym początku przeżywałam zakończenie i teraz do tego wrócę. Właściwie dopiero po przewróceniu ostatniej strony wszystkie dotychczasowe wydarzenia nabierają sensu. Autorka zwyczajnie sobie z nami igra – przedstawia tak zupełnie odmienne spojrzenia na te same wydarzenia, że aż można zwątpić, które z nich jest słuszne. Można nawet z frustracji rwać włosy z głowy, próbując ogarnąć, dlaczego ta postać tak postępuje i która z twarzy to prawda, a która to maska. Choć co prawda otrzymujemy odpowiedzi na pytania z pierwszego tomu, to w zamian na ich miejsce pojawiają się nowe zagadki.

Fani pierwszej części na pewno nie będą zawiedzeni. Powieść czyta się równie błyskawicznie i jest tak samo dobra (a może i nawet ciut lepsza). Ja nie wiem, jak dotrwam do stycznia 2014 roku. Czemu te wszystkie powieści muszą mieć takie straszne zakończenia i tak długo trzeba czekać na wyjaśnienia?!

-------------------------
gify: http://fuckyeahreactions.tumblr.com/

27 kwi 2013

,,Everneath/ Podwieczność" - Brodi Ashton

Everneath (Everneath, #1) 
Tytuł: Everneath
Autor: Brodi Ashton
Wydawnictwo, rok wydania: Simon & Schuster UK, 2012
Ilość stron: 376

Polskie wydanie
Tytuł: Podwieczność
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Data wydania: (zapowiedź) 22. 05. 2013
Ilość stron: ???
Cena: ???


~~***~~


Gdyby ktoś mógł zabrać od ciebie cały smutek, gniew i cierpienie, wszystkie złe wspomnienia, zgodziłbyś się na to?

Gdyby ktoś wyciągnął do ciebie rękę, chcąc zabrać cię do miejsca, gdzie nie czułbyś niczego, poszedłbyś za tym kimś?

Nikki Beckett zgodziła się i podała rękę takiej osobie. Cole, Wieczny żyjący w ludzkiej powłoce, zabrał ją do Podwieczności, miejsca, gdzie Wieczni zabierają swoje ofiary, by żywić się ich energią życiową. Połączeni przez Cienie, tkwili razem w kokonie przez sto lat.

W trakcie tych stu lat Nikki miała zapomnieć o życiu na Powierzchni, o rodzinie, o świecie.

I o ukochanym, Jacku.

Jednak w ciemnościach, gdy Cole pożerał jej emocje, przetrwało z nią jedno wspomnienie. To wspomnienie pomogło jej wrócić do świata żywych i dało jej pół roku na pożegnanie się z najbliższymi, równowartość czasu spędzonego w Podwieczności.

Nikki wie, co czeka na nią, gdy skończy się wyznaczony jej czas. Próbując naprawić błędy z przeszłości, jednocześnie szuka sposobu, by uniknąć przeznaczenia. Jednak więzi z Wiecznym nie da się tak po prostu zerwać.

Podwieczność się o nią upomni. Dług musi zostać spłacony.

Początkowo podchodziłam do ,,Everneath” z rezerwą. Dlaczego? Powiedzmy sobie szczerze, ostatnimi czasy mamy co prawda wysyp romansów paranormalnych, ale tylko wąskie grono z nich nadaje się do czytania, jest ciekawe i nie powiela schematów. Zgodnie z opiniami innych czytelników, omawiany tytuł zdaje się właśnie do tego grona należeć.  Choć elementy mitologiczne w powieściach to nie jest mój ulubiony temat, to po odtrutce złożonej z powieści obyczajowych, stwierdziłam, że zaryzykuję po raz kolejny i zapoznam się z ,,Everneath” na własną rękę.

Podwieczność (Everneath, #1)
POLSKA
W ,,Everneath” łączą się i przenikają dwa mity: o Persefonie oraz Orfeuszu i Eurydyce. Autorka udanie połączyła je w jedną, nowoczesną opowieść o miłości, poświęceniu i odkupieniu. Obecne wydarzenia przeplatane są wspomnieniami, które pokazują, co doprowadziło Nikki do podjęcia decyzji o wkroczeniu do Podwieczności po raz pierwszy. Współczesność z kolei obejmuje pół roku. Im bliżej jesteśmy finału, tym bardziej akcja nabiera tempa. Odliczanie do ponownego odejścia robi się coraz bardziej gorączkowe.

O Wielki Bibliotekarzu, chwalmy Brodi Ashton za powołanie do życia Nikki Beckett! Okazało się, że jednak da się pisać o normalnych dziewczynach, które ani nie są ze stali, ani z waty. Becks, jak nazywają ją przyjaciele, to pełna ciepła, ale również zraniona dziewczyna, która bardzo przeżyła śmierć matki.  Zdaje sobie sprawę, że popełniła wiele błędów i robi wszystko, by je naprawić. Nie obwinia za to wszystkich dookoła, tylko bierze odpowiedzialność na swoje barki. Jak sama mówi ,,nie chcę wybrać łatwej drogi, chcę iść tą właściwą”. 

Jack jest… Cudny. W moim odczuciu powinien mieć o wiele więcej fanek niż Cole. Jest cierpliwy i kochający, co udowadnia po zniknięciu Nikki oraz po jej powrocie. To ciekawa postać, połączenie podziwianego sportowca oraz kumpla z dzieciństwa, z którym można pograć w karty. Nie jest tytanem, ale świetnie radzi sobie z problemami. Ma chwile słabości, ale w ogólnym rozrachunku potrafi wspierać bezwarunkowo. Cole wypada przy nim jak dzieciak, który leży na podłodze w sklepie i wrzeszczy, że on musi mieć to czy tamto. 

Everneath (Everneath, #1)
USA
Postać Cole’a działa na mnie dwojako: z jednej strony krew mnie zalewała, a z drugiej odnosiłam wrażenie, że to fajny facet. Zupełnie jakbym miała do czynienia z różnymi osobami: Cole – kumpel i Cole – Wieczny. Potrafił być sympatyczny i normalny, pomijając jego aparycję gwiazdy rocka, ale koniec końców, wychodziło z niego całe ,,wieczne zło” i miałam ochotę skurczybyka udusić. Jednak z kilku przebłysków pozostawionych przez autorkę, mam wrażenie, że szykuje ona ,,bombę” na jego temat. Może się okazać, że w następnych tomach Cole okaże się jeszcze kimś innym.

Trójkąt miłosny jest w pewnym sensie nietypowy. Dlaczego? Cóż, przynajmniej w tym tomie wiadomo, kto naprawdę kocha Nikki, a kto chce ją mieć z egoistycznych pobudek. I ona zdaje sobie z tego sprawę. Nik nie jest piłeczką, która odbija się od jednego faceta do drugiego, niezdecydowana, kogo kocha. Dla niej wybór jest prosty i stawia sprawę jasno, choć wie, że trudno będzie rozerwać więź łączącą ją z jednym z nich.  

Nad ,,Everneath”, przynajmniej w moim odczuciu, wisi atmosfera smutku. Zmagania Nikki z odejściem matki, jej starania, by na nowo porozumieć się z ojcem oraz opieka nad bratem naznaczone są uciekającym czasem.  Zdaje sobie sprawę, że zrani ich jej ponowne odejście, dlatego stara się dać im tyle miłości, ile to możliwe. W romansie paranormalnym rzadko kiedy zdarza się, że mamy jakieś rodzinne tło, któremu poświęca się uwagę. Tutaj autorka o to zadbała.

Ewiglich die Sehnsucht
NIEMCY
Brodi Ashton całkiem nieźle starała się wyjaśnić, jak wytłumaczono innym nieobecność Nikki. Logicznym jest, że raczej nagłe zniknięcie i pojawienie się nie będzie niezauważone. Ciekawym urozmaiceniem było wprowadzenie elementu ,,normalności” pod postacią zainteresowań (dla jednego z nich zespół rockowy, a dla kogoś innego dzierganie na drutach czy skauci). Takie niuanse stanowią podporę historii, jest ona bardziej dopracowana i nie pozostawia tyle białych plam i niedopowiedzeń.

Kurczaki pieczone, że sobie tak pozwolę powiedzieć, podobało mi się no! Ani nie raził mnie trójkąt miłosny, nie oślepiała głupotą główna bohaterka, nie wyłupili mi oczu swoją papierową cudownością perfekcyjni faceci.  O trójkącie wypowiadałam się wcześniej, więc nie będę się powtarzać. Z kolei warto podsumować bohaterów: Nikki jest osobą, z którą chętnie zaprzyjaźniłabym się w realnym świecie i nie ma w niej ani krzty ,,głupkowatości”, która dotyka sporą część żeńskich bohaterek paranormali czy powieści w ogóle. Zarówno Cole jak i Jack mają coś w sobie, potrafią być dobrymi kumplami, których, tak samo jak Becks, chciałoby się znać naprawdę, ale z drugiej strony mocno się różnią, jeśli chodzi o podejście do samej dziewczyny. 

Ja już nie przynudzam swoimi wynurzeniami, tylko sięgam po ,,Everbound”, chcąc poznać dalsze losy Nikki. Po zakończeniu pierwszego tomu można domyślić się, dokąd wszystko zmierza, jednak jest to jeden wielki ogólnik i tak naprawdę cała historia pozostaje tajemnicą.

22 kwi 2013

,,The Storyteller" - Jodi Picoult

Sage Singer zaprzyjaźnia się ze starszym mężczyzną, który jest szczególnie uwielbiany w jej społeczności. Josef Weber, bo o nim mowa, jest najbardziej lubianym emerytowanym nauczycielem i trenerem Małej Ligi. Ich przyjaźń nawiązała się w piekarni, w której pracuje Sage. Pewnego dnia Josef prosi Sage o przysługę: chce, by go zabiła.

Zszokowana Sage natychmiast odmawia… i wtedy mężczyzna zdradza jej swój najmroczniejszy sekret: zasługuje na śmierć, ponieważ był nazistowskim strażnikiem. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że babcia Sage przeżyła Holocaust.

Co robisz, gdy zło mieszka w domu obok? Czy ktoś, kto popełnia tak haniebny czyn może odpokutować za to późniejszym dobrym zachowaniem? Masz prawo udzielić komuś rozgrzeszenia, jeśli nie jesteś stroną, która była krzywdzona?

I najważniejsze – jeśli Sage rozważy jego propozycję: będzie to morderstwo czy wymierzenie sprawiedliwości?


The Storyteller

Tytuł: The Storyteller
Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo, rok wydania:
Hodder & Stoughton, 2013
Ilość stron: 449
Polskie wydanie:
/-brak informacji-/


 |||||||||
 


Muszę przyznać, że ,,The Storyteller” mnie zaskoczył. Jest to dla autorki eksperyment, połączenie dwóch naprawdę trudnych tematów rozgrywających się w różnych płaszczyznach czasowych. Czy efekt można uznać za udany? Generalnie tak, choć nie ustrzegła się ona potknięć.

Powieść składa się z trzech części: pierwsza i trzecia dotyczą współczesności, a druga to opowieść Minki o jej przeżyciach w czasie wojny. Zdążyłam się już zorientować, że sala sądowa jest dość często umieszczana przez autorkę w jej książkach. W tej powieści zrezygnowano z tego elementu. Schemat został przełamany, a całą historię zbudowano wokół świadectwa osoby ocalałej z Holocaustu. Przyznam, że część ze świadectwem Minki zafascynowała mnie bardziej, niż współczesne przeżycia Sage. Jej dylematy dotyczące romansu z żonatym mężczyzną nieszczególnie mnie zainteresowały. Część współczesna, wyjąwszy wątek Josefa i Sage, wydała mi się miałka, a już w porównaniu z opowieścią Minki ginęła całkowicie. Do tego łączenie Leo i Sage na stopie innej niż prywatna nie wypadło zachwycająco. Taka gmatwanina wątków wydawała się śmieszna w porównaniu z dramatem, o którym traktowała książka.

The Storyteller
USA
Pisarka dba o to, by w jej powieściach bohater był kimś więcej niż tylko kukiełką. W przypadku Sage Singer mamy wgląd w jej pracę w piekarni, trudny związek i zmagania z tragicznym wydarzeniem z przeszłości. Nie powiem, żebym darzyła Sage wybitną sympatią. Bywały chwile, w których mnie zwyczajnie irytowała swoim użalaniem się nad sobą i poczuciem własnej wartości, której właściwie nie było. Ona bardziej nie chciała, niż nie potrafiła funkcjonować wśród ludzi.  Owszem miała blizny na twarzy, owszem, przeżyła straszny wypadek, ale to nie trauma po stracie bliskiej osoby wysuwała się na pierwszy plan, tylko okaleczona twarz. Odetchnęłam z ulgą, gdy Leo dał jej do zrozumienia, że ludzie mają ciekawsze zajęcia, niż fascynowanie się jej bliznami. Chwała mu za zdrowe podejście. Sage przechodzi metamorfozę w trakcie powieści, ale czy na lepsze? Tutaj pojawia się pierwszy haczyk zastawiony przez Jodi Picoult na czytelników. Zyskiwanie pewności siebie i godzenie się z przeszłością niosą nieoczekiwane konsekwencje.

Autorka dba o szczegóły, dzięki czemu dowiemy się sporo o pracy piekarza, o przygotowywaniu składników i pieczeniu. Przy niektórych opisach aż ślinka cieknie a w nos łaskocze zapach świeżo wyjętego pieczywa.

Josef Weber dla mnie zalicza się do czarnych charakterów, pomimo starań autorki, by ukazać nieco jego ludzką twarz. Niektóre z jego decyzji szokowały, inne były godne potępienia, a jeszcze inne dziwiły. Chętnie dowiedziałabym się coś więcej o jego wyborach, o tym, dlaczego zdecydował się zrobić to tak a nie inaczej. Właściwie to niełatwo mi omawiać dokładniej jego postać bez zdradzania fabuły. Dodam tylko, że spodobał mi się pomysł przedstawienia drogi młodego chłopaka do obozowego kata. Dzięki temu mogliśmy śledzić nie tylko przejścia Minki, która do obozu trafiła jako ofiara, ale także formowanie się oprawcy. Dzięki spojrzeniu na obydwie strony barykady powieść wiele zyskała, stała się pełna.

Minka, babcia Sage, to zdecydowanie najbarwniejsza postać. W książce poznajemy praktycznie całe jej życie. Od dzieciństwa spędzonego w Łodzi, poprzez próby normalnego życia w getcie, piekło obozu koncentracyjnego aż do upragnionej wolności. To niesamowicie silna kobieta, której nie zdołała złamać nieludzkość wojny. Gdy czytałam o jej przyjaźni z Dariją oraz ich wspólnych przeżyciach, sama nie wiem jak udało mi się powstrzymać od płaczu. Gdyby Jodi Picoult poświęciła jej większą część książki, wtedy ,,The Storyteller” byłby zdecydowanie bliższy otrzymania maksymalnej oceny.

The Storyteller
Australia
Ciekawym urozmaiceniem było dołączenie fragmentów powieści pisanej przez nastoletnią Minkę. Krwawa opowieść o upiorze, polskiej wersji wampira, jest zdecydowanie ważnym elementem całej historii, choć początkowo nic na to nie wskazuje. Nie wiem, czy inni podzielą moją opinię, ale mnie naprawdę spodobało się przesłanie mówiące o tym, że historie mają w sobie taką siłę, że odrywają od koszmarów i pozwalają przetrwać w piekle.

Jeśli chodzi o realia historyczne, na stronie autorki widnieje informacja o tym, że przed napisaniem powieści spotkała się ona z osobami ocalałymi z Holocaustu i wysłuchała ich historii. Niektóre z nich zostały połączone i tak powstała postać Minki. Ponadto przeprowadziła ona wywiad  z dyrektorem Strategii Egzekwowania Praw Człowieka i Polityki Praw Człowieka oraz Sekcji Specjalnej w Departamencie Sprawiedliwości*, który jest, jak sama pisarka określiła, ,,prawdziwym łowcą nazistów”. W trakcie pisania korzystała również z zeznań świadków procesów norymberskich oraz konsultowała się ze starszym historykiem Amerykańskiego Muzeum Pamięci o Holocauście.

Jodi Picoult nie byłaby sobą, gdyby nie zgotowała czytelnikom zaskakującego zakończenia. Szczerze mówiąc, to głównie ono zaważyło na mojej ocenie, bo pojawiły się elementy, co do których mam mieszane uczucia. W pewnej chwili odniosłam nawet wrażenie, że autorka miała kilka pomysłów na zakończenie i z każdego coś uszczknęła przy pisaniu finalnej wersji. 

Ogólnie powieść oceniam bardzo wysoko. Mimo, że część współczesna nie urzekła mnie tak, jakbym sobie tego życzyła, to część wojenna całkowicie zacierała minusy i pozwalała zapomnieć o niedociągnięciach.  

P.S. Wyszukując materiały, które mogłyby pomóc mi  w zrecenzowaniu książki, natknęłam się na recenzję ze strony USA TODAY, w której autorka pisze o polskim getcie. Proszę, poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale czy to przypadkiem nie jest określenie tak samo błędne, jak ,,polskie obozy koncentracyjne”?

________________________

*może to tłumaczenie brzmi nieco topornie, ale nie mogłam nigdzie znaleźć polskiego odpowiednika, więc wybaczcie.