29 lis 2013

,,Kuchnia filmowa" - Paulina Wnuk

Kuchnia filmowa - Paulina Wnuk


Tytuł: Kuchnia filmowa. 49 przepisów na potrawy z kultowych filmów
Autor: Paulina Wnuk
Wydawnictwo, rok wydania:  Otwarte, 2013
Ilość stron: 224
Cena: 39, 90 zł


~~***~~


Do ,,Kuchni filmowej” wpadłam przypadkiem. A raczej to ona wpadła na mnie. Podczas przechadzki po księgarni, kilkukrotnie w oczy rzucała mi się biała okładka z talerzem wypełnionym taśmami filmowymi. Często widywałam jej reklamy tu i ówdzie, ale jakoś nie czułam potrzeby bliższego zapoznania. Mając w pamięci, iż jest to książka bazująca na przepisach z bloga From movie to the kitchen, korzystając z wolnego czasu, zajrzałam do blogowego pierwowzoru.

I przepadłam. Jak na osobę, która do tej pory z kuchnią flirtowała dość ozięble, tak teraz zapragnęłam pełnowymiarowego rendez-vous. Następnego dnia, jako zwolenniczka ,,wolę mieć w wersji papierowej, niż wirtualnej”, ruszyłam do księgarni i zdobyłam własny egzemplarz ,,Kuchni filmowej”. Zaprawdę powiadam wam, to nie będzie ostatnia książka kucharska w moim księgozbiorze ;)

,,Kuchnia filmowa” stanowi zbiór różnorakich przepisów, wśród których znajdziemy m.in. sposób na przygotowanie deserów i ciast, kilku rodzajów spaghetti, drinków, kanapek, sosów, zup… Brzmi przeciętnie? To zaraz przestanie. Ten pozorny miszmasz jest fantastycznie posortowany według gatunków filmowych i filmów. I tak powyższa wyliczanka nagle zamienia się w: chleb elfów znany z ,,Władcy pierścieni”, spaghetti z ,,Jedz, módl się i kochaj”, piwo kremowe z ,,Harry’ego Pottera”, cytrynowe ciastka Sansy z ,,Gry o tron”, tartę z ,,Dextera” czy pieczonego kurczaka ze ,,Służących”. A to tylko nieliczne przykłady. Każdy przepis poprzedzony jest przedmową dotyczącą danego filmu, czy też serialu, oraz fotografiami. Stanowi to dobre uzupełnienie i może pomóc nie tylko w poszerzaniu zdolności kulinarnych, ale i domowego kina.

Poziom trudności w przygotowaniu poszczególnych dań jest zróżnicowany – mamy przepisy niemalże banalnie proste i te wymagające nieco więcej zaangażowania. Dzięki temu zarówno totalny amator (do których należę ;), jak i osoba bardziej zaawansowana znajdą coś dla siebie. Nie można zapomnieć o porządnym wydaniu książki – twarda oprawa i kredowy papier nie skapitulują w kuchni zbyt szybko. Na pochwałę zasługuje również duża ilość fotografii przedstawiających gotowe dania.

,,Kuchnia filmowa” stanowi idealny prezent zarówno dla łasucha, jak i kinomaniaka. Nie jest kolejną, nudną książką kucharską, która może zrazić osoby nie zaprawione w kuchennych bojach. To książka z pomysłem, która pozwoli przenieść potrawy znane z ulubionego filmu na własny stół.

--------------------------------------
P.S. Na Lubimyczytac.pl ,,wisi" okrojona wersja powyższej recenzji - niestety, ale wymogi konkursu kazały skrócić to i owo ;(

4 komentarze:

  1. Ja jestem kulinarnym beztalenciem i nie lubię pichcić w kuchni, dlatego sama raczej nie skuszę się na ową książkę, ale mimo to i tak ją kupię na prezent dla kogoś mi bliskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, ta książka na pewno znalazłby wielu miłośników w moim domu... w tym mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam o niej dla mamy, ale chwilowo spasowałam. Ciekawi mnie ona okrutnie, ale poczekam trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale kusisz :). Najlepsze, że lubię i filmy i gotowanie, więc nie wyobrażam sobie, żebym mogła przejść obojętnie obok tej książki :)

    OdpowiedzUsuń