18 lis 2013

,,Allegiant" [Niezgodna #3] - Veronica Roth


17383918

Tytuł: Allegiant
 Autor: Veronica Roth
Wydawnictwo, rok wydania: Katherine Tegen Books, 2013
Ilość stron: 532

Polskie wydanie
Tytuł: Oddana
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2014 r.
(nie potwierdzone w 100%)



~~***~~


Pierwsze słowo, jakie przychodzi na myśl po skończeniu książki ,,Allegiant”? Zaskoczenie. I to pozytywne, i to negatywne. Veronica Roth zdecydowała się na kilka chwytów, które są dość niepopularne pośród piszących dla młodych czytelników (czyli, tak zwane Young Adult). Po zakończeni drugiego tomu, wprost nie mogłam się doczekać, co też na wielki finał przygotuje nam autorka. ,,Zbuntowana” była mocnym uderzeniem i w moich oczach uratowała serię, co do której nie byłam zbyt pozytywnie nastawiona. Ba, zaczęłam ją nawet zaliczać w poczet swoich ulubionych ,,młodzieżówek”.

,,Allegiant” wywraca do góry nogami wszystko, o czym mówiła ,,Niezgodna” i ,,Zbuntowana”. Dostajemy w końcu szansę, by poznać świat za ogrodzeniem i odkryć źródła największej intrygi, jaką kiedykolwiek widział świat. W tej niebezpiecznej podróży będą nam towarzyszyć Tris i Tobias, bo to właśnie im Veronica Roth oddaje głos. Jak szumnie zapowiada opis: Tris musi stoczyć walkę, by zrozumieć zawiłości ludzkiej natury. Cóż, po zestawieniu opisu  z wrażeniami z lektury książki, wniosek można wysnuć jeden: ludzka natura jest nie do ogarnięcia. 

Powiedzmy sobie szczerze: autorka nie bardzo miała klarowny pomysł na ten Wielki Finał i Rozwiązanie Tajemnicy. Zamiast tego zmieszała kilka pomniejszych idei i wyszło… Co wyszło. Ambitna tematyka ludzkiej natury została już na starcie pogrzebana pod gigantycznym stosem niezdecydowania. Mamy mnóstwo konfliktów, czy to na płaszczyźnie krajowej, społecznej czy międzyludzkiej. Mamy jedną rebelię, która właściwie zostaje zawieszona bez wyjaśnienia, by potem dostać kolejną rebelię, która również nie ma zakończenia. W powieść wepchnięto tyle wątków, że spokojnie starczyłoby na jej trzy różne wersje, a i tak pojawia się mnóstwo niedopowiedzeń. W obrębie głównego wątku, czyli genetyki, Veronica Roth napoczyna i zostawia na pastwę losu kilka innych zagadnień. Wydaje mi się, że ten wątkowy natłok miał zakryć dziury w fabule, by czytelnik poganiany od wątku do wątku nie zastanawiał się zbyt długo nad logicznością tego czy innego postępowania.

Nie mam za to problemów z samym zakończeniem jako takim. Wielu fanów oburza się, że autorka podjęła taką a nie inną decyzję, ale według mnie, to jest akurat najmniejszy problem, jaki można roztrząsać, jeśli chodzi o ,,Allegianta”. Generalnie ten pomysł jest dość oryginalny, ale nie do końca fortunne okazało się jego wykonanie. Brakowało mi  wyróżnienia tej sceny, przecież tak bardzo ważnej. Zamiast tego utonęła ona w zalewie pośpiechu i przeskakiwania pomiędzy poszczególnymi bohaterami.

O postaciach mówiąc – oj, zrównał ich z ziemią ten huragan. Nie było żadnego wyróżnika pomiędzy nimi. Przed oczami skakały mi tylko różne imiona i pędziły dalej. Czy to był Uriah, czy Peter, czy Cara, Johanna, Christina, Caleb… Z nikim nie mogłam się zżyć, bo i nikogo nie poznałam na tyle, by móc kibicować czy zniechęcić się. O nowych bohaterach to ja już nawet nie mówię. Kalejdoskop mnożących się wciąż imion, które zarówno na początku, jak i na końcu książki, nie budzą żadnych uczuć.

Również Tris i Tobias zagubili się na kartach książki. W ich relacji nie ma za grosz chemii. Czy się kłócą, czy kochają, jest to tak samo pozbawione emocji. Autorka darowała sobie rozwijanie postaci. Przed ,,papierowatością” broni ich fakt, że całkiem nieźle pokazali swoje charaktery w pierwszym i drugim tomie. To tam przeszli metamorfozy, bo tutaj… Niestety.

Wydawać by się mogło, że autorka musiała naprędce sklecić z notatek pełny tom. Może miałam zbyt wysokie oczekiwania, ale dla mnie ,,Allegiant” jest skarbnicą zaprzepaszczonych pomysłów. Brak w nimi wizji i sprawnego poprowadzenia historii. To jak zakończenie bez zakończenia.

,,Allegiant” niewątpliwie powtórzy sukces starszego rodzeństwa. Dzięki ich bestsellerowej pozycji, oraz dzięki zbliżającej się premierze ekranizacji ,,Niezgodnej”, nie musi być ani dobrze napisany, ani specjalnie wyjątkowy, by odnieść miażdżące zwycięstwo. Jednak pomiędzy kupnem książki, a jej przeczytaniem, może okazać się, że to zwycięstwo będzie miało dla czytelnika gorzki smak.

13 komentarzy:

  1. Ja bym jednak wolała, by to było coś dobrego, a nie ginęło w tłumie. Pierwsze tomy już podczas czytania nie były czymś wielce niezwykłych, a tu jeszcze nowina, że w ostatnim gorzej. No nie wiem, sama nie kupię, bo moja biblioteka sie w nie zaopatruję, więc nic nie stracę.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam ani pierwszej, ani drugiej części serii. Ostatnio tyle tych powieści pojawiło się na rynku, że nie sposób za wszystkimi nadążyć. Nie jestem przekonana czy chcę poznać twórczość Veroniki Roth, ale nie zarzekam się, że tego nie zrobię. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co prawda nie czytałam jeszcze tomu drugiego, ale już pierwszy nastawiał mnie naprawdę optymistycznie :P Tym bardziej żałuję, że tom wieńczący trylogię nie należy do zbyt dobrych :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety muszę powiedzieć, że nie do końca rozumiem fenomen tej serii, dla mnie nie było to nic wyjątkowego, ale mimo wszystko i tak przeczytam ostatni tom, żeby mieć pełny obraz serii ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zupełnie mnie nie zachęciłaś ;) Próbowałam przeczytać pierwszą część ale nie dałam rady, może kiedyś do niej wrócę skoro tak głośno robi się o filmie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie polubiłam pierwszej części, dalej ryzykować nie zamierzam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja nie lubię takich książek, w których nie da się zżyć z bohaterami. :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, jak na razie tylko ,,Niezgodną". Na ,,Zbuntowaną" poluję już od dłuższego czasu. Mam nadzieję, że niebawem ją dorwę i będę mogła wrócić do serii, choć tego tomu (niewyróżniających się bohaterów i zakończenia bez zakończenie) trochę się boję.:)

    OdpowiedzUsuń
  9. trochę mnie negatywnie nastawiłaś do ostatniej część.... po pierwszych dwóch jestem wielką fanką, ale teraz się zaczynam bać, ze ostatni tom zepsuje moje nastawienie. ale przeczytam i tak , chociażby po to żeby się sama przekonać jak to rzeczywiście jest, może mi się spodoba :)
    xo, A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawidłowe podejście ;) Warto przekonać się samemu, bo w przypadku ,,Allegianta" zdania są podzielone; możliwe, że ty będziesz należeć do tych, którzy są trzecim tomem usatysfakcjonowani.

      Usuń
  10. Moim zdaniem książka jest bardzo dobra ;) Wyczekujemy filmu :)
    Mam pytanie gdzie czytałaś 3 część? Podobno premiera dopiero pod koniec marca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polska premiera w kwietniu, oryginał jest już dawno dostępny :D

      Usuń
    2. Jak to? Kiedy? Gdzie? XD

      Usuń