10 wrz 2013

,,Beautiful Bastard" - Christina Lauren

Ambitna stażystka.
Szef perfekcjonista.
I mnóstwo wyzwisk.

Inteligentna, pracowita i na dobrej drodze do zdobycia dyplomu, Chloe Mills ma tylko jeden problem: swojego szefa, Bennetta Ryana. Jest on wymagający, nieuprzejmy – i całkowicie nie do odparcia. Piękny drań.

Bennett powrócił do Chicago z Francji, by zająć ważne stanowisko w dużej rodzinnej firmie. Nigdy nie spodziewał się, że jego asystentka będzie wspaniałą, prowokująco niewinną istotą, z którą będzie widywał się na co dzień. Pomimo krążących plotek, Bennet nigdy nie należał do zwolenników biurowych romansów. Jednak Chloe jest tak kusząca, że dla niej jest w stanie nagiąć zasady – lub wręcz się ich pozbyć – jeśli to będzie oznaczało, że może ją mieć. W całym biurze.

W miarę, jak ich apetyty na siebie nawzajem zbliżają się do punktu kulminacyjnego, Bennett i Chloe muszą wybrać, ile są w stanie poświęcić, by być ze sobą.


16102004

Tytuł: Beautiful Bastard
Autor: Christina Lauren  
Wydawnictwo, rok wydania: Gallery Books, 2013
Ilość stron: 320

Polskie wydanie
na całe szczęście brak

~~***~~


Fan fiction weszło na nowy poziom. Szczególnie, jeśli mówimy o FF Zmierzchu, uściślając: tym erotycznym. Po wstrząsającym wręcz sukcesie ,,Pięćdziesięciu twarzy Greya” swoją szansę na sukces zwęszyły inne autorki erotycznych fan fiction i tak na wydawnicze wody coraz szerszym strumieniem wypływają powieści, które przed kosmetycznym poprawkami były właśnie takimi Internetowymi opowiadaniami. Wystarczyło tylko na miejsce Belli i Edwarda podstawić inne dane, może zmienić kilka sytuacji i mamy potencjalny bestseller. Polscy czytelnicy może tego tak mocno jeszcze nie odczuli, ale wystarczy zajrzeć na Goodreads, by przekonać się, że przerabianie fan fiction na powieść to coraz popularniejszy zabieg.

Tylko czy naprawdę warto?

Recenzowany ,,Beautiful Bastard" wcześniej funkcjonował w sieci jako fan fiction ,,Zmierzchu” pod tytułem ,,The Office”. Współtworzyły go dwie przyjaciółki, które obecnie kryją się pod jednym pseudonimem – Christina Lauren. Panie nie spoczywają na laurach, trzeba dodać – oprócz wspomnianego tytułu szykują jeszcze trzy krótkie opowieści (,,Beautiful Bitch”, ,,Beautiful Bombshell”, ,,Beautiful Beginning” ) i dwie pełne powieści (,,Beautiful Stranger” i ,,Beautiful Player”).

Świeżo po lekturze ,,Beautiful bastard” do głowy przyszła mi dość niesprawiedliwa myśli – jeśli nie umiesz pisać, napisz erotyk. Tak, wiem, że jest wiele autorek i autorów, którzy potrafią opisywać sceny zbliżeń tak, że krew wrze w żyłach a wyobraźnia rozgrzewa się do czerwoności, jednak ostatnio natknęłam się na bogate grono książek, które pod wieloma względami są takie same – począwszy na miejscu akcji, a na tragicznym napisaniu skończywszy. Zwracam jednocześnie honor dobrym erotykom, bo wierzę w to, że gdzieś takie są (choć nie przypominam sobie, bym na nie natrafiła) i żeby nikomu nie przyszło teraz do głowy się na mnie obrazić! :)

Generalnie ta wspomniana wyżej myśl jest jak szuflada, w której najwięcej miejsca wymościła sobie recenzowana przeze mnie książka. Jeśli czytaliście ,,Dotyk Crossa” chociażby, to przypomnijcie sobie całość, po czym wyjmijcie wszystko, co nie jest sceną erotyczną. Już? No to macie ,,Beautiful bastard”. W całości. 

,,Beautiful Bastard"  jako zbiór elementów:
 
1) Kłótnia
2) Biuro/ przymierzalnia/łazienka/pokój hotelowy/samochód
3) Seks
4) Patrz numer 1

 http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2013/09/frustrated.gif

Fabuła? Jaka fabuła? 99% książki to sceny erotyczne. Praktycznie każde spotkanie Chloe i Bennetta kończy się zbliżeniem. Autorki w ramach ubarwiania tejże ,,fabuły” co pewien czas przenoszą bohaterów do biura, gdzie debatują na temat różnorakich projektów. Co i tak później kończy się seksem panny Mills i pana Ryana. Poza wzmiankami o pracy nie dzieje się absolutnie nic. Zero. W ,,Pięćdziesięciu twarzach Greya” czy ,,Dotyku Crossa” autorki z różnym skutkiem przynajmniej starały się rozwijać inne wątki, czy to traumatycznego dzieciństwa, czy psychicznego prześladowcy. ,,Beautiful Bastard" nie próbuje nawet udawać, że nie jest płytki. O dziwo, trudno go też nazwać romansem, bo choć od pierwszej do ostatniej strony główne postacie skaczą sobie do łóżka (tudzież innego miejsca), to o chemii pomiędzy nimi można tylko pomarzyć. Jeśli już rozmawiają, to o pracy. Albo o seksie. Albo o podartej bieliźnie Chloe. Bo musicie wiedzieć, że Bennet za każdym razem drze bieliznę swojej... ermh... kochanki i chowa do kieszeni. A potem takie sponiewierane majtki trafiają do kolekcji w szufladzie, a Bennet swoje zachowanie kwituje myślą, że jest dziwakiem.

http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2013/08/lost-mind.gif

Osiągnięciem roku jest to, że Bennett wie, że Chloe ponoć nie lubi róż. A co do postaci… O rany. Jakby to nie zabrzmiało – ich nie ma. Nie mają zainteresowań, nie mają szczególnych cech, są tylko piękni, młodzi, bogaci i napaleni. Bennett o kolejny Christian Grey/ Gideon Cross/ bajecznie przystojny i bogaty mężczyzna w garniturze, który pracuje w biurowcu, a Chloe to taka Ana Steele, tylko że z przegięciem w drugą stronę – lubuje się w byciu wredną i chamskich odzywkach nawet bardziej, niż jej szef. Ich ulubiona rozrywka to seks i kłótnie. Albo kłótnie i seks. Do wyboru. Może nawet te ich kłótnie w ramach gry wstępnej byłyby zabawne, gdyby nie fakt, że ciągną się przez 320 stron powieści. Po kilku rozdziałach, w których sponsorem jest ,,fuck you”, człowiek zaczyna przysypiać.

http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2013/09/dying-dying.gif

Seks się sprzedaje, to fakt. Jeśli do tego jest moda na seks, to wystarczy tylko naskrobać trochę stron nawet najbardziej wątpliwej jakości erotyku, bo i tak się sprzeda. Nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać o tej ,,powieści”. Napisać książkę czysto rozrywkową i przyjemnie płytką też trzeba umieć. Ten książko-podobny twór jest po prostu słaby. 
 
http://www.reactiongifs.com/wp-content/uploads/2013/08/shit.gif
 
Erotyk bez erotyzmu, pikantne dialogi bez pikanterii - ,,Beautiful Bastard" to najprościej mówiąc, zbiór niemalże identycznych scen erotycznych rozgrywających się w różnych miejscach. Jeśli macie ochotę przeczytać coś takiego, to sięgajcie śmiało. 
Flirting

Ja jak na razie nie mam szczęścia do tego typu ,,czysto erotycznych” książek; z kolei jeśli chodzi o książki z ,,momentami”, które stanowią ważny, ale nie najważniejszy i wręcz jedyny element, to do tej pory najcieplej wspominam ,,The Edge of Never” J. A. Redmerski. Mam nadzieję, że w końcu natrafię na tytuł, który skutecznie obroni dobre imię gatunku.

Cóż, idę szukać dalej.

3 komentarze:

  1. Ja nie sięgam po ten gatunek, jakoś cały czas trafiam na coś innego, nawet "klasyka" Greya nie przeczytałam. Po tą pozycje również nie sięgnę. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam oryginalny fan-fick i właśnie dobijam targu o "Beautiful Bastard". W sumie myślałam, ze będę pierwsza z jego recenzją w sieci, a tu mnie ubiegłaś :P I cóż, nie wiem, jak bardzo różni się "The Office" od "Beautiful Bastard", ale TO mi się podobało i czytałam je z istną przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Skoro głównie sceny erotyczne, to nie dla mnie :) Jakoś nie przepadam za tego typu książkami od czasu Grey'a :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń