9 cze 2013

,,Nadzieja" - Katarzyna Michalak



Tytuł: Nadzieja
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo, rok wydania: Termedia, 2012
Ilość stron: 272
Cena: 33,90



~~***~~

 

O nadziei można napisać wiele: że jest kojarzona z kolorem zielonym, że pojawia się w kilku powiedzeniach, że jest jak światełko w tunelu, że człowiek wspiera się na niej, jak staruszek na drewnianej lasce, by móc dotrzeć do celu... A co można napisać o ,,Nadziei”?

,,Nadzieja” to kolejna książka spod pióra Katarzyny Michalak, będąca jednocześnie pierwszym tomem serii ,,z czarnym kotem”. Akcja powieści rozpoczyna się intrygującą sceną: stojąca na moście kobieta rzuca w nurt rzeki przedmioty łączące ją z dotychczasowym życiem, próbując zatrzeć ślady i uciec. Po chwili krótszej niż mrugnięcie oka przenosimy się na wieś, gdzie spotykamy małą Lilianę, która, jąkając się, złapie nas za rękę i leśnymi ścieżkami zaprowadzi na spotkanie z Aleksiejem…

Przed czym ucieka kobieta na moście? Kim jest Aleksiej i jaką rolę odegra w życiu Liliany?

Jedno już teraz mogę zdradzić… Połączy ich nadzieja.

,,Nadzieja” interesowała mnie już od dłuższego czasu. Ciekawy opis oraz pozytywne recenzje tylko podgrzewały mój zapał. Teraz, gdy jestem już po lekturze powieści, muszę przyznać, że wiem, skąd tyle pochlebnych opinii. Obserwując burzliwą relację Liliany i Aleksieja, wprost połyka się kolejne strony, by dotrzeć do końca i poznać finał tej niezwykłej historii. Oprócz tego, że powieść wciąga, porusza przy tym trudne tematy jak przemoc czy uzależnienia. Sami widzicie, że to nie jest książka z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Bohaterowie borykają się z naprawdę trudnymi do rozwiązania problemami, często podejmując drastyczne w skutkach decyzje. Są ofiarami dla innych i czasem katami dla samych siebie.


Liliana, Liliana… Co ja mam o niej myśleć? Naprawdę nie wiem. To skomplikowana kobieta, która o wiele częściej budzi negatywne uczucia niż daje się lubić. Musicie się przygotować psychicznie na to, że towarzyszenie Lilii nie jest prostym i przyjemnym zadaniem. Niektóre z jej decyzji byłam w stanie zrozumieć, inne z kolei ciągle rozważam. Mogłabym lekką ręką napisać, że jest samolubna, nieszczera, zimna i wyrachowana, ale… nie mogę. Bo jest również zagubioną, zastraszoną kobietą, która od najmłodszych lat wyciągała rękę po pomoc, ale była odtrącana. Gdy płaczem i prośbami nie mogła wyrwać się z piekła, desperacja pchnęła ją do sięgania po coraz mniej moralne środki. Czy słuszne będzie twierdzenie, że jej wyrachowanie jest odpowiedzią na postawę otoczenia? Aleksiej mógłby być księciem z bajki. Mógłby, ale… Nie jest. Motywy jego postępowania również nie są dla mnie do końca jasne. Widzi krzywdę Liliany i jedyne, na co go stać to okazjonalna bójka, by uratować ją przed niebezpieczeństwem. Ratuje jej skórę, ale jest to ratunek nietrwały, bo dziewczyna znów trafia do matni. Czemu nie podjął żadnej decyzji, nawet tej o lekkomyślnym zabarwieniu i nie zabrał jej do swojego domu? Widział przecież, jak pęka pod naporem terroru psychika Lilii, bo w końcu on sam dostał spadającymi odłamkami. Zastanawia mnie również decyzja Anastazji, ciotki Alka, która zdecydowała się zostawić małą wówczas Lilianę pod opieką ojca, wiedząc, jaka jest ich sytuacja w domu. Czy nie mogła nigdzie zgłosić tego, co się dzieje z dziewczynką? Przecież nie wydawała się być osobą głuchą na cierpienie innych. Opuszczając ją była tak samo winna jak macocha Lilii i… jak ojciec dziewczynki, który podnosił rękę. Jasne, dość dobrze nakreślono sytuację bitych dzieci oraz znieczulicę dorosłych, ale dlaczego chociaż nie spróbowała podjąć jakiegokolwiek działania? Dlaczego, gdy podejmowana jest tematyka przemocy, po raz kolejny dostajemy bohaterów uwięzionych w tym horrorze, znieruchomiałych ze strachu i nigdzie nie pojawia się odważna dusza, która kategorycznym ,,dość tego!” nie pokazuje, jak można wyjść takiej sytuacji?


Wątek Liliany i Aleksieja to jest dopiero temat-rzeka. Czy oni rzeczywiście się kochali? A może to była obsesja? Już dziecięca przyjaźń tej dwójki pokazała, że nawzajem będą rozdrapywać i zaszywać swoje rany wciąż i wciąż na nowo. On pojawiał się w jej życiu i znikał, głuchy na krzyki o pomoc, ona intrygami karała go za brak reakcji, jednocześnie chroniąc siebie. Nie wiem, co mam sądzić o tym związku, który związkiem nie był, o relacji ocierającej się o toksyczność. Tutaj nie ma prostej oceny, bo zawsze pojawi się jakieś ,,ale”.


Najbardziej podobał mi się początek powieści – życie małej Liliany na wsi, trudne dzieciństwo, a potem równie trudne dorastanie. Zmaganie ze strachem, pierwsza przyjaźń i próby wydostania się z mocnej pajęczyny przemocy. Gdyby cała historia była utrzymana w takich klimatach, byłaby oceniana jeszcze lepiej. Te fragmenty – spotkania głównych bohaterów to było dla mnie za mało. Chciałabym więcej z codzienności Liliany, powoli wrastać w jej świat, nie tylko poznawać go w relacjach, w pojedynczych obrazkach – sytuacjach, które tylko szkicowały na kartce to, co mogłoby być dużym i pięknym krajobrazem. Odczułam, że nie do końca wykorzystano wątek traumy, jaką nosiła w sobie Lila. Wiem, to brzmi jak paradoks, bo o tym traktuje cała powieść, ale można by bardziej rozwinąć jej portret psychologiczny. Przecież jej życiorys obejmuje tyle problemów! Samookaleczanie, samotność, używki, przygodny seks czy zmowa milczenia, która ją dotknęła w związku z przemocą. Tragedia z dzieciństwa, która rzutowała na jej dorosłe życie, została przyćmiona przez wątek pracy Aleksieja.


Powieści zaszkodziła ,,efekciarskość”, która zamieniła historię bliską sercu w prawie że film sensacyjny. To też przyćmiło problemy Liliany i Aleksieja, którzy przeszli od ,,ludzi, jakich możemy znać na co dzień” do ,,ludzi, jakich znamy z telewizji”. W końcu mało który z czytelników prowadza się pod rękę z mafijnym prawnikiem na koktajlowych przyjęciach, jeśli wiecie, o co mi chodzi. ,,Nadzieja” byłaby piękna w swojej surowości, gdyby nie była ubarwiana elementami sensacji. Choć recenzja to nie koncert życzeń, to mimo wszystko ja życzyłabym ,,Nadziei” nieco innego zakończenia.


,,Nadzieja” jest frapującą powieścią, podejmującą niełatwe tematy. Zasiewa w myślach ziarno niepokoju, pozostawia z kilkoma pytaniami i każdemu indywidualnie pozwala ocenić bohaterów i ich postępowanie. Tak, jak nadziei przypisuje się kolor zielony, tak ,,Nadzieja” pełna jest odcieni szarości.

7 komentarzy:

  1. Nie dawno nabyłam, więc przy okazji wolnego czasu ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno sięgnę po "Nadzieję", gdyż chcę w końcu zapoznać się z twórczością pani Michalak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tę powieść jak i pozostałe, które wyszły spod ręki Kasi Michalak :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jeszcze nie czytałam książek pani Michalak, ale chętnie nadrobię zaległości!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem do końca jak zrozumieć twoją opinię, więc sama przeczytam. Jestem ciekawa jak ta autorka pisze, co prawda mam w domu jej książkę "Mistrz", ale mnie do niej nie ciągnie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze jakoś z dystansem podchodzę do tego typu książek, teraz mam w planach na wakacje "Drogę do Różan", ale już po pierwszych rozdziałach widzę, że to jednak nie to

    OdpowiedzUsuń
  7. Proza Michalak nadal, NADAL, jest mi obca, z jednej strony jestem jej bardzo ciekawa, ale z drugiej - nastawiona jestem do niej nieco sceptycznie, właśnie z powodu licznych pozytywnych opinii na temat jej książek. "Nadzieja" jednak jest jednym z tytułów, które kuszą mnie najbardziej. Ciekawe spostrzeżenia wypisałaś powyżej, łącznie z efektownym zakończeniem. Może kiedyś porównam z nimi swoje :).

    OdpowiedzUsuń